Kraj

PILNE. Śmiertelnie niebezpieczni ludzie zagrożeniem dla pytona

waz-pyton-warszawa-histeria-medialna

Otóż, proszę państwa, w tym miejscu następuje koniec tabloidowej stylizacji. Historia zaginionego nadwiślańskiego pytona to jest akcja ratowania węża, a nie mieszkańców przed wężem. A jeśli czegoś nas uczy, to tego, że mamy jeszcze do odrobienia dużą lekcję pokory i szacunku wobec świata dzikich zwierząt. Komentarz Karoliny Kuszlewicz.

Lipiec w Polsce upływa pod znakiem niszczenia sądownictwa oraz… ogólnokrajowej pogoni za pytonem. Niemal sześciometrowa wylinka znaleziona nad Wisłą stała się siejącym zgrozę symbolem, a tabliczka z czerwonym napisem „ZAGROŻENIE WĄŻ” dodatkowo pobudzała wyobraźnię. Skala absurdu w komunikowaniu o tym drugim „wydarzeniu” w pewnych momentach sięgała zenitu. Niczym o seryjnym mordercy czytaliśmy o „grasującym pytonie”, który może wyłonić się w każdej chwili zza węgła.

Tymczasem – zbyt mało miejsca zostało poświęcone po prostu zwierzęciu jako żyjącej istocie, znajdującej się w dodatku pod ochroną, która została przez człowieka bezprawnie zniewolona, a następnie wskutek nieodpowiedzialności „opiekuna” postawiona w sytuacji realnego zagrożenia życia. W tej historii bardziej zagrożone jest życie pytona niż życie ludzi!

Pyton nie grasuje, bo nie jest przestępcą!

Zawsze powtarzam, że słowa mają znaczenie, również na poziomie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. Media mają na to wielki wpływ. Powinny ograniczyć retorykę opartą na budowaniu leków na rzecz pokazania, że wobec pytona również obowiązuje zasada mówiąca, iż „zwierzę nie jest rzeczą”. Tymczasem czytamy na portalu wp.pl, że „pyton może grasować pod Toruniem. Teraz lokalny portal podaje bardzo niepokojącą informację”. Niedawno ukazało się dramatycznie postawione w leadzie pytanie jednego z tekstów internetowych w NaTemat: kim są właściciele tych obrzydliwych bestii?.

A ja z kolei pytam – gdzie jest elementarny rozsądek redaktorów i redaktorek? Grasują przestępcy, a nie pytony! Pytony są przetrzymywane w nienaturalnych dla siebie warunkach, często przez nieodpowiedzialnych ludzi – i to jest clue takich historii. Zwierzęta te mogą być niebezpieczne dla ludzi wówczas, gdy człowiek usilnie stawać będzie im na drodze. Inaczej nie będą za nami specjalnie podążać, nie będą nas śledzić pod domami ani na nas polować w drodze do pracy. Zresztą to reguła dotycząca wszystkich dzikich zwierząt, również naszych rodzimych.

Pyton również zasługuje na humanitarne traktowanie

Sprawa pytona jest często przedstawiana w sposób odrywający to zwierzę od aspektu jego ochrony. Tymczasem zgodnie z art. 5 ustawy o ochronie zwierząt „każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania”, przez co należy rozumieć uwzględnienie potrzeb zwierzęcia i zapewnienie mu opieki i ochrony (art. 4 pkt 2 uoz).

To jest pierwszy punkt, nad którym należy się zatrzymać – obowiązki człowieka wobec tego zwierzęcia (i zresztą nie tylko tego konkretnego). Przy okazji tej sprawy miał bowiem zgłosić się na policję właściciel innego pytona, by potwierdzić, że co prawda urządzał niedawno rozbieraną sesję nad Wisłą z udziałem modelek i pytona, ale jego wąż mu nie uciekł. Error. Wąż to totalnie dzikie zwierzę, które potrzebuje do swojego życia zupełnie innych warunków niż pozowanie fotografowi nad Wisłą.

Wracając zaś na grunt pierwotnej sprawy, to o ile pyton rzeczywiście znajduje się nad Wisłą, to zakładać można, że został porzucony – a porzucenie zwierzęcia jest czynem karalnym. Pod tym kątem powinno być prowadzone postępowanie. Jak wskazał na swoim profilu facebookowym dr Robert Maślak z Instytutu Biologii Środowiskowej Uniersytetu Wrocławskiego: „Jeśli [pyton] naprawdę istnieje, to warto go odłowić, inaczej we wrześniu lub październiku przestanie się poruszać i po kilku tygodniach zginie wskutek niskiej temperatury”. I dalej podsumowuje, bodaj najbardziej trafnie jak to możliwe, że „TO JEST akcja ratowania węża, a nie mieszkańców przed wężem”.

Dlaczego ostrzeżenia o pytonie tygrysim z serii "wąż jest głodny i agresywny" i straszenie pytonem jest absurdalne?To…

Opublikowany przez Robert Maślak Środa, 11 lipca 2018

Fatalna moda na dzikie egzotyczne zwierzęta

Przy okazji „afery pytona” warto też poruszyć szerszy temat – panującej w Polsce swoistej mody na posiadanie zwierząt egzotycznych, w tym tzw. gatunków niebezpiecznych, czyli takich, które w związku ze swoimi cechami biologicznymi (a nie byciem bestią!) mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzi.

Ich szczegółową listę zawiera rozporządzenie Ministra Środowiska z 3 sierpnia 2011r. Są wśród nich m.in. wielkie koty, jak np. tygrysy, jest puma, jest szereg węży. Obowiązuje wobec nich zakaz posiadania ustanowiony w art. 73 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody. Jednocześnie jednak ustęp 2 wprowadza wyjątek od tego zakazu np. dla cyrków. Doprowadza to do sytuacji patologicznych i kuriozalnych, gdzie osoby prywatne pod pozorem prowadzenia działalności cyrkowej przetrzymują wielkie koty na swoich posesjach, czyniąc z nich „pupili”, „komercyjne maskotki” i wykorzystują do „luksusowych” sesji zdjęciowych.

Warto również wspomnieć o aspekcie handlu dzikimi zwierzętami. Pomimo obowiązujących przepisów w sprawie ochrony gatunków dzikiej fauny i flory, które wymagają rejestracji zwierząt dzikich, wiele zwierząt nadal pozostaje nieujawnionych i przebywa w polskich prywatnych mieszkaniach. Niezgłoszenie zwierzęcia przez jego posiadacza do rejestru prowadzonego przez starostę jest jednak jedynie wykroczeniem. Zdarza się, że zwierzęta chore lub takie, które urosną za duże zostają po prostu przez właścicieli sekretnie porzucane.

Cyrki utrwalają przekonanie, że dzikie zwierzęta nadają się do zabawy

Cyrki utrwalają bardzo szkodliwe przekonania, że dzikie zwierzęta można trzymać w niewoli i „bawić się z nimi”. To między innymi dlatego powinien zostać wprowadzony ustawowy zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach.

Tymczasem nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt, która zakładała taki zakaz, właśnie upada w zakresie najbardziej rewolucyjnych zmian na korzyść zwierząt. Czy naprawdę chcemy, by dzieci w XXI wieku nadal uczyły się, że niedźwiedź robiący akrobacje przed swoim „panem” to normalność? Że słoń spędzający większość życia w klatce z łańcuchem na nogach i w transporcie jest traktowany w zgodzie ze swoimi potrzebami? W końcu, że wąż wijący się na ciele cyrkowej artystki ma zapewniony naturalny dla niego dobrostan?

Pyton jest pytonem, a puma – pumą, dzikim zwierzęciem, które jak każde inne dąży do zaspokojenia swoich naturalnych potrzeb. Jak każde zwierzę broni się w sytuacji zagrożenia i zdobywa pożywienie, gdy jest głodne. Drapieżniki polują, to fakt. Nie stają się jednak przez to bestiami. Życie tych zwierząt powinno należeć do nich, a ewentualne odstępstwa od tej zasady powinny być podyktowane wyłącznie potrzebą ich ochrony gatunkowej.

Historia nadwiślańskiego pytona pokazała, że mamy jeszcze do odrobienia dużą lekcję pokory wobec tego typu zwierząt. To lekcja szacunku i ostrożności zamiast dominacji i czynienia z nich atrakcji dla człowieka.

Nieco mniej martwa natura, czyli co się zmieniło w prawie łowieckim

Bio

Karolina Kuszlewicz

| Adwokatka, ekspertka w zakresie prawnej ochrony zwierząt
Karolina Kuszlewicz – adwokatka, ekspertka w zakresie prawnej ochrony zwierząt, przyrody i środowiska naturalnego. Członkini Komisji Legislacyjnej przy Naczelnej Radzie Adwokackiej i Zespołu ds. Kobiet przy NRA. Pełni funkcję Rzeczniczki ds. ochrony zwierząt przy Polskim Towarzystwie Etycznym. Zajmuje się również prawem gospodarczym, autorka książki „Umowy gospodarcze w przykładach i wzorach”. W listopadzie 2017 roku zajęła pierwsze miejsce w rankingu Rising Stars – Prawnicy Liderzy Jutra. Prowadzi bloga wimieniuzwierzat.com

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.