Kraj

PiS spełnia marzenia deweloperów i kamieniczników

"Chciwość". Tim Kwee, Flickr.com

Piotr Ikonowicz wyjaśnia, dlaczego PiS-owska Ustawa o Krajowym Zasobie Nieruchomości, przyjęta w ramach programu Mieszkanie +, to w istocie spełnienie marzeń biznesu budowlanego kosztem praw lokatorów.

Dopiero co udało nam się odeprzeć atak na ustawę o ochronie praw lokatorów, z której to PiS usiłował wykreślić zapis o katalogu osób, którym sąd musi przyznać uprawnienie do lokalu socjalnego i zawiesić eksmisję aż do czasu zapewnienia eksmitowanym dachu nad głową, a niemal natychmiast przyjęto inną ustawę – o tzw. najmie instytucjonalnym. Pozwala ona eksmitować na bruk wszystkich bez wyjątku: dzieci, kobiety w ciąży, niepełnosprawnych, bezrobotnych, ubogich staruszków. Słowem każdego, kto zwleka z płaceniem czynszu – bez zapewniania mu prawa do lokalu zastępczego i bez zawracania sobie głowy tym, czy wyrzucany z domu człowiek w ogóle będzie miał gdzie zamieszkać.

A jednak nie przepijają. Alchemia 500+

Może się nawet okazać, że zapis ten znajdzie zastosowanie również wobec lokatorów mieszkań prywatnych. Od teraz każdy właściciel, który wynajmuje mieszkanie na rynku, będzie mógł zażądać od przyszłego lokatora podpisania prostego aktu notarialnego, w którym ten drugi, w przypadku zdarzeń losowych uniemożliwiających płacenie, zrzeka się jakiegokolwiek prawa do lokalu zastępczego. Przed przyjęciem ustawy było to znacznie bardziej skomplikowane.

PiS eksmituje na bruk

Pierwszym ugrupowaniem, które wprowadziło prawo do eksmitowania na bruk każdego, niezależnie od wieku, stanu zdrowia czy sytuacji materialnej, był Sojusz Lewicy Demokratycznej. Potem, ze zmiennym szczęściem, do zmniejszenia ochrony praw lokatorów dążyły kolejne rządzące ugrupowania liberalne. Dziś śmiało w tym samym kierunku podąża partia Jarosława Kaczyńskiego.

PiS przywraca eksmisje na bruk

Dlaczego władza zdecydowała się na taki krok? Bo zażądali tego deweloperzy, którzy zgodzili się wybudować owe legendarne Mieszkania + tylko pod warunkiem, że politycy wyłączą przyszłych lokatorów spod ochrony poprzedniej ustawy, która zwłaszcza tych najsłabszych zabezpieczała przed natychmiastowym, bezapelacyjnym wyrzuceniem wprost na ulicę. Lokatorzy Mieszkań + mają więc być lokatorami gorszego sortu, nieobjętymi ochroną przed bezdomnością. Żaden sąd nie będzie już rozpatrywał, czy wyrzucani z mieszkań ludzie są w stanie zapewnić sobie jakiś zastępczy dach nad głową. Nikogo to już nie będzie obchodzić, bo władzę-ustawodawcę obchodzi wyłącznie nieprzerwane czerpanie zysków z najmu przez biznes.

Takie przedłożenie interesów kapitału nad interes ludzi jest w całkowitej sprzeczności z głoszoną przez partię Kaczyńskiego ideą ochrony rodziny. To przejaw polityki antyrodzinnej. Nie ma bowiem zdarzenia, które mocniej uderzałoby w rodzinę, niż pozbawienie jej domu. Po takiej eksmisji dzieci trafią do rodzin zastępczych lub domów dziecka, a rodzice często rozstają się, bo taki szok i trauma zabija nawet najmocniejsze związki.

Brylantowy biznes

Skoro więc Prawo i Sprawiedliwość nie uruchamia programu mieszkaniowego w interesie rodzin, to w czyim?

Pieniądza. Tylko w jaki sposób biznes przekonał Jarosława Kaczyńskiego, by stał się dla niego złotą rybką? Tego nie wiem, ale być może kiedyś się dowiemy, kto komu ile dał. Biznes to zresztą nie lada jaki, bo czynsze w nowych mieszkaniach nie będą wcale tak niskie. Dla Warszawy koszty samej opłaty eksploatacyjnej wyliczono na 10 zł z każdego metra, a do tego dochodzi sam czynsz wyliczany na podstawie średniej płacy i w oparciu o zasadę „rozsądnego zysku”. Zabezpieczenie przyszłych zysków w formie groźby eksmitowania na bruk bez decyzji sądu staje się w ten sposób racjonalnym narzędziem biznesowego nacisku na lokatorów.

To jednak nie koniec prezentów władzy dla sektora prywatnego. Grunty, na których mają powstawać nowe mieszkania, zostaną przekazane deweloperom niemal bezpłatnie, co czyni cały interes brylantowym. To właśnie grunty, obok bariery popytu na mieszkania w kredycie hipotecznym, były główną przeszkodą w rozwoju tego specyficznego sektora biznesu, który podejmuje się inwestycji tylko wtedy, gdy marża zysku sięga 50%. I taką marżę PiS biznesowi zapewnia (dla porównania deweloperzy na Zachodzie zadowalają się zaledwie kilkuprocentowym zyskiem). Mało wam? Mówi się o tym, że aż 20% wybudowanych lokali to będą lokale użytkowe, wynajmowane za grube pieniądze na wolnym rynku, a dalsze 30% nowopowstałych mieszkań pójdzie od razu na wolnorynkowy najem bez regulowanego czynszu.

Poprawianie statystyk po polsku

Tak więc układ polega na tym, że państwo biznesmeni pozwolą władzy publicznej napełnić swoje kieszenie w zamian za to, że będą robić świetne interesy kosztem interesu społecznego i przy możliwości łamania podstawowych zasad człowieczeństwa.

Biedni stają się biedniejsi, bogaci się… wyborca Nowoczesnej

Jedną z głównych tez propagandowych, jakie towarzyszą lansowaniu tego programu, jest zapewnienie mieszkań pod wynajem ludziom niezamożnym, młodym małżeństwom i ludziom w podeszłym wieku. Problem w tym, że żadna z tych kategorii osób nie ociera się o średnią płacę i nie jest w stanie dodatkowo zaspokoić potrzeby „rozsądnego zysku”, a zatem nie będzie w stanie skorzystać z tej rynkowej w istocie oferty.

Przez lata oburzaliśmy się, że państwo subsydiowało kredyty hipoteczne dla ludzi zamożnych. Mieliśmy więc prawo przypuszczać, że tym razem będzie subsydiować najuboższych, obniżając im czynsze w nowych mieszkaniach pod wynajem. Szybko się okazało, że i tym razem hojność państwa skierowana jest do deweloperów, a nie do potencjalnych lokatorów. Tak więc PiS, podobnie jak wcześniej PO, nie okazało miłosierdzia ludziom niezamożnym, którzy, o ile tylko są dość młodzi i przebojowi, wyemigrują z Polski, by zdobyć jakiś kąt i założyć rodzinę.

Paradoks całej sytuacji polega na tym, że z oferty skorzysta jakaś część klasy średniej – ludzie ci ucieszą się z możliwości wynajmowania mieszkań odrobinę tańszych niż te oferowane na wolnym rynku. Sęk w tym, że to są zwykle wyborcy Nowoczesnej i PO. A ci niezamożni, ci sami, którzy z radością witali 500+, obniżenie wieku emerytalnego czy ustanowienie minimalnej stawki godzinowej za pracę, będą musieli obejść się smakiem.

17 września organizujemy manifestację pod siedzibą PiS. Chcemy nakłonić władzę, by znowelizowała tę ustawę i wycofała się z konstrukcji prawnej, która z góry zakłada masowe eksmisje na bruk polskich rodzin. Jednak spora część tych, w których ta ustawa uderzy najbardziej, waha się, czy protestować razem z nami. Obawiają się, że przeciwstawienie się PiS-owi oznacza automatycznie poparcie liberalnej opozycji. Tymczasem nas, którzy od lat konsekwentnie siadamy na schodach i bronimy ludzi przed bezdomnością, blokując eksmisje, nie uważają oni jeszcze za skuteczną polityczną alternatywę. Ci ludzie dali się przekonać, że muszą wybierać między dwoma dużymi blokami i kropka. Ten moment jednak, kiedy PiS odsłonił się jako bezwzględny sojusznik chciwych biznesmenów i wróg ludu, może być okazją do pokazania siły na lewicy społecznej. I mam nadzieję, że wszyscy w komplecie, niezależnie od dzielących nas różnic taktycznych i programowych, będziemy razem bronić samotne matki, ludzi chorych, starszych i dzieci przed bezdomnością.

**

Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej w Warszawie – Ostatnia n…

Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej to stowarzyszenie, niosące pomoc ludziom, którzy przegrywają z systemem, bo są biedni, nie znają prawa, nie radzą sobie w życiu bo nie wytrzymują tempa jakie narzuca wyścig szczurów. Wideo Rebekah Switala i Dominika Wróblewska

Posted by Krytyka Polityczna on Thursday, 25 May 2017

 

Kancelaria ostatniej szansy

Bio

Piotr Ikonowicz

| Działacz społeczny, polityk
Działacz społeczny, polityk, dziennikarz, poseł na Sejm II i III kadencji. Przewodniczący Ruchu Sprawiedliwości Społecznej.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Jakis pomysl na gnijace mieszkania komunalne?

Czyli PIS kupuje sobie w ten sposób część głosów wyborców PO i N. a ci w imię ideologii (lub interesów swoich członków) nie zrobili z okazji M+ syfu. Inteligentne!

Jeśli rządu, który programem 500+ najwięcej uczynił dla mniej zamożnych grup społeczeństwa nie stać, jego zdaniem, na rozwiązanie całościowe, to dlaczego ma nie rozwiązywać problemu mieszkaniowego rodzin o dochodach w dolnych granicach stanów średnich, bo to dla nich jest przeznaczone mieszkanie+? Lepsze rozwiązanie połowiczne, niż żadne.

Dominik Tatczyński

Chwila chwila.

Przecież biznes NEGOCJOWAŁ ewentualne warunki budowy takich mieszkań.

Gdyby państwo twardo obstawało przy swoim takie mieszkania w ogóle by nie powstały.

Więc co, chyba lepszy rydz niż nic. A ludzie dostaną w miarę tanie mieszkania, ale znając ryzyko.

Taktak. I jak już będą znali to ryzyko, to przecież zawsze mogą nie mieszkać. Czy nie jeść.

Ach, cóż za nowina. Wygląda na to, że wpadłem na złoty plan gospodarczego zbawienia Polski. Otóż chodzi mi o picie i jedzenie. Ewidentnie mamy obecnie do czynienia z nadużywaniem tych elementów. Ludzie robią to praktycznie codziennie, a powinni może raz w miesiącu co najwyżej, gdyż w taki sposób nie dość że traci się czas, to jeszcze przeżera się i przepija prawie wszystkie środki i cały majątek spożywczy, zostawiając jedno wielkie g***o i siki. Jak rozwiązać tą sytuację? Państwo powinno skonfiskować większość środków i majątku spożywczego z myślą o przyszłych pokoleniach. Zostawić wszystkim tylko tyle, żeby mogli raz na miesiąc napić się i najeść, a poza tym powinni codziennie tylko harować, bez zbędnego picia i jedzenia, żeby nie mącić bez sensu ludziom w głowach. Dzięki temu jednocześnie będzie czyściej, bo ludzie będą dużo mniej srać i sikać, a w przyszłości też każdy będzie miał co jeść. Być może będę musiał stworzyć partię polityczną propagującą moje założenia. To będzie rewolucja na polskiej scenie politycznej. Taki przyszłościowy socjalizm, bo teraz to zdaje się że mamy tylko kapitalizm i zgniłą wolność prowadzącą naród na manowce. Jeśli to nie zadziała, to chyba już nic nas nie zbawi.

Nie wystarczy wiedzieć - trzeba rozumieć.Wspieraj nas!