Felieton

Składkę zdrowotną trzeba zwiększyć, a Schetyna opowiada rzeczy kuriozalne

Protest głodowy lekarzy rezydentów. Październik 2017. Fot. Jakub Szafrański.

„Przeniesiemy obligacje z powrotem do filaru kapitałowego”? Jakie obligacje? Czyżby pan Schetyna nie wiedział, że w OFE nie ma żadnych obligacji. Felieton Piotra Kuczyńskiego.

O dwóch sprawach muszę napisać, proteście lekarzy i konwencji Platformy Obywatelskiej.

Zdrowie

Nie jestem specjalistą w dziedzinie ochrony zdrowia, ale patrzę nań oczami pacjenta i uważam, że z tego punktu widzenia lekarze mają rację żądając szybkiego zwiększenia finansowania ochrony zdrowia.

Głodować z lekarzami?

Zaniedbania w tym obszarze obciążają wszystkie ekipy rządzące po 1989 roku. Wszyscy politycy śmiertelnie boją się poinformować społeczeństwo, że niezbędna jest podwyżka składki zdrowotnej. Może po prostu należałoby przeprowadzić w tej, jakże ważnej sprawie, referendum? Teoretycznie płacimy 9% naszych pensji na ochronę zdrowia, ale tak naprawdę płacimy poza PIT tylko 1,25%. Reszta, czyli 7,75% pochodzi z tego, co i tak płacimy w PIT.

 

Pamiętać trzeba, że ponad 90% wydatków państwa na ochronę zdrowia pochodzi z naszych składek. Tak więc to, że zwiększyły się znacznie wydatki na ochronę zdrowia, wynika bezpośrednio z wzrostu wpływów ze składki zdrowotnej. Inaczej mówiąc, dzięki dobrej koniunkturze gospodarczej i niskiej stopie bezrobocia, sami sobie zawdzięczamy wzrost wydatków. Nie ma w tym wielkiego udziału rządu.

Podwyżkę składki (z naszej części) zapowiadał zarówno premier Donald Tusk jak i minister Zbigniew Religa, ale nic z tego nie wyszło, mimo tego, że wszyscy wiedzą, iż żadna reforma nie uratuje ochrony zdrowia, jeśli nie zwiększy się wysokości finasowania i nie zmieni systemu tak, żeby był maksymalnie efektywny.

„Protestuję, bo to jedyna droga, żeby sytuacja w służbie zdrowia się poprawiła”

Pamiętać trzeba o tym, że co prawda olbrzymią większość wydatków na ochronę zdrowia ponosi się w ostatnich latach życia człowieka (z oczywistych powodów), ale to nie znaczy, że zwiększenie wydatków ma pomóc tylko seniorom. Zaznaczam to wyraźnie, bo spotkałem się z zarzutem, że kosztem młodych dbam tylko o swoje pokolenie. Tak, seniorzy najbardziej potrzebują dobrej ochrony zdrowia, ale pieniądze wydane na zdrowie zwracają się błyskawicznie, z dużym zyskiem.

Można sobie wyobrazić, ile oszczędziłoby się dzięki wczesnej profilaktyce, lepszym i szybszym dostępem do specjalistów i możliwością kupna dobrych i tanich leków. Po prostu dzięki dobrej opiece zdrowotnej od urodzenia do wieku senioralnego chorowalibyśmy rzadziej, poważne choroby byłyby szybciej diagnozowane i taniej leczone, a w starość wchodzilibyśmy zdrowsi i mniej obciążalibyśmy system. Polska oszczędziłaby krocie.

Podobno najlepsza jest holenderska ochrona zdrowia, chociaż jeśli chodzi o efektywność, to jest w drugiej dziesiątce wśród 191 państw (klasyfikacja Światowej Organizacji Zdrowia, WHO – niestety ostatnia z roku 2000, bo była niedoskonała i mocno krytykowana). Najdroższy jest system amerykański – kosztuje kilkadziesiąt procent drożej (na głowę ludności) niż kolejny w tabeli, ale jeśli chodzi o efektywność, to lokuje się w czwartej dziesiątce.

Polska jest na miejscu 50, a na ochronę zdrowia wydaje w systemie państwowym około 4,5% PKB. Kraje rozwinięte (nie dajmy się wprowadzić w błąd FTSE Russell zakwalifikował Polskę do krajów rozwiniętych tylko, jeśli chodzi o rynek finansowy) wydają ponad 10% PKB, a USA nawet ponad 17%. Jeśli spojrzy się wyłącznie na Europę, to według Euro Health Consumer Index 2016 nasz kraj plasuje się gdzieś przed Albanią, Holendrom naprawdę można bardzo zazdrościć.

Nawiasem mówiąc, ciągle to powtarzam i powtórzę jeszcze raz, gdyby dodać budżetowe wydatki na 500+ (około 25 mld złotych) do kosztów obniżenia wieku emerytalnego (około 10 mld i będzie rosło) to w sumie te 35+ miliardy dałyby wydatki bliskie pożądanym i zalecanym przez WHO 6,8% PKB. Tyle, że skutki takiego zwiększenia wydatków (i przy okazji zwiększenia efektywności ich wydatkowania) odczulibyśmy nie natychmiast, a 500+ i obniżenie wieku emerytalnego działa natychmiast i daje wyraźne skutki polityczne, a w zasadzie wyborcze.

To jednak jest już płakanie nad rozlanym mlekiem. Nie da się tego odwrócić. Żaden polityk już się na to nie odważy. Ostrzegam jednak: sukces polityczny 500+ i obniżenie wieku emerytalnego podniosły szlaban prowadzący na drogę bez powrotu. Każda partia polityczna chcąca wygrać wybory będzie składała propozycje będące hojnymi prezentami dla wyborców (o tym niżej). Ten przymus poprowadzi Polskę drogą, którą przed nią szły Grecja i Węgry. Węgrzy jakoś wygrzebali się z problemów, ale to, co się działo i dzieje w Grecji, powinno być dla nas potężną przestrogą…

A jednak nie przepijają. Alchemia 500+

W programie Platformy Obywatelskiej jest na temat ochrony zdrowia dość niepoważny akapit. W uzupełnieniu tego programu PO zaproponowała dojście do wydatków na ochronę zdrowia w wysokości 6,8% PKB w ciągu 4 lat, bez zwiększania składki zdrowotnej i podatków. Jak ma się ziścić ten cud? Mają być użyte dochody z akcyzy od alkoholu i papierosów. Doskonale, ale kołdra jest krótka – jeśli z budżetu zabierze się tę akcyzę, to przecież gdzieś tych pieniędzy zabraknie.

Potwierdza się teza mówiąca o tym, że politycy boją się powiedzieć Polakom to, co powiedziane być musi: trzeba zwiększyć składkę zdrowotną. W końcu października NFZ opowiedział się za stopniowym podniesieniem składki z 9 na 11%, ale rząd (oczywiście) się sprzeciwia. Mam jednak nadzieję, że sprzeciw zostanie przełamany.

PO i emerytury

Wspomniałem o Platformie Obywatelskiej. Niedawno odbyła się konwencja partii. PO przedstawiła tam przytoczony wyżej program samorządowy, a przewodniczący Grzegorz Schetyna pokazał kierunki, w których chce iść jego partia po wyborach. Zwrócił moją uwagę przede wszystkim fragment, w którym przewodniczący Schetyna mówił o systemie emerytalnym (jednak znowu never ending story – znowu, bo o systemie emerytalnym pisałem też miesiąc wcześniej).

System emerytalny to neverending story

Otóż, ku mojemu zdumieniu przewodniczący powiedział, że „błędem było przeniesienie obligacji skarbowych z filara kapitałowego do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych”. W ten sposób skrytykował zarówno premiera Tuska jak i ministra Rostowskiego. Jego sprawa, żyjemy w wolnym kraju. Jednak ja nadal uważam, że zadłużanie państwa po to, żeby w OFE leżały obligacje, z których fundusze dostawałyby odsetki dodatkowo zwiększające dług państwa, to był pomysł katastrofalny i likwidacja tej aberracji była słusznym ruchem.

Nie ma jednak sensu na ten temat dłużej dyskutować, bo to już zamierzchła przeszłość. Skupię się na tym, co przewodniczący powiedział o przyszłości. Powiedział dokładnie: „Błędy trzeba umieć naprawiać. Dlatego Platforma odbuduje filar kapitałowy w systemie emerytalnym, a wszystkie zgromadzone w nim środki będą zapisaną prawnie własnością oszczędzających. Tym, którzy zechcą, przeniesiemy obligacje z powrotem do filaru kapitałowego, obniżając wszystkie opłaty, lub zamienimy na akcje spółek Skarbu Państwa.” I to, co powiedział, jest istnym kuriozum.

„Przeniesiemy obligacje z powrotem do filaru kapitałowego”? Jakie obligacje? Czyżby pan przewodniczący nie wiedział, że w OFE nie ma żadnych obligacji, a są jedynie zapisy na kontach równe wartości umorzonych obligacji, które zostały zabrane z OFE? Powtarzam: tych obligacji już nie ma, więc nie ma co przenosić. Można jedynie wyemitować nowe obligacje i przekazać je OFE. W ten sposób zwiększając oczywiście zadłużenie Polski.

Zakładam, że 90% ludzi zechciałoby wziąć obiecywane obligacje, szczególnie, że przewodniczący twierdzi, że one „będą zapisaną prawnie własnością oszczędzających”, czyli że z systemu państwowego zrobi się prywatny. Skoro tak, to trzeba będzie wyemitować jakieś 130 mld złotych w obligacjach i o tyle zwiększyć dług Polski. To jest około 7% PKB. Po dodaniu do obecnego zadłużenia Polski dług przekroczyłby 60% PKB, czego zabrania nam Konstytucja… Doszłoby do pięknej katastrofy, której pozazdrościłby nam Grek Zorba.

A może chodzi o to, że jednak to nie my decydowalibyśmy o tym, co trafi do tych nowych OFE? Może część będzie w obligacjach, a część w akcjach? Bo przecież o tym też („lub zamienimy na akcje spółek Skarbu Państwa”) mówi pan Schetyna. Twierdzi również, że „akcje firm zasilą prywatne konta emerytalne. W ten sposób odbudujemy drugi filar polskiego systemu emerytalnego.” A to przecież jest nic innego jak projekt wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Tylko w nim nie ma karkołomnych pomysłów na potężne zwiększenie ilości obligacji. I może lepiej na projekcie Morawieckiego (o tym w poprzednim moim felietonie) poprzestańmy.

Bio

Piotr Kuczyński

| Analityk rynku finansowego
Analityk rynku finansowego, główny analityk firmy Xelion. Współautor, razem z Adamem Cymerem, wydanej nakładem Krytyki Politycznej książki "Dość gry pozorów. Młodzi macie głos(y)". Felietonista Krytyki Politycznej.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Don Grzegorz to w pojedynkę zapewnia długoletnie rządu PiS, nawet pan Rysiek nie jest mu potrzebny do pomocy.

W kwestii finansowania usług medycznych wystarczy przytoczyć fakty.
1. USA wydają na usługi medyczne (łącznie w sektorze publicznym i prywatnym) 18 % PKB, jednocześnie oczekiwana długość życia jest tam niższa niż w Europie zachodniej i Japonii, zaś śmiertelność noworodków wyższa niż w tych krajach (ten ostatni wskaźnik lepiej wygląda nawet na Białorusi).
2. Europa zachodnia i Japonia wydają na zdrowie około 10 % PKB i wskaźniki zdrowotności mają wyraźnie lepsze niż USA.
3. Powyższe fakty mają wiele wspólnego z tym, że w zachodniej Europie i Japonii powszechne ubezpieczenia, ewentualnie państwowa służba zdrowia są, podczas gdy w USA większość ludzi musi polegać na ubezpieczeniach społecznych.
Gdyby ktoś argumentował, że to wszystko przez to, że Amerykanie jedzą tłuste hamburgery i popijają słodkimi napojami, przypominam, że Niemcy jedzą bockwuersty z kartofelnsalad i zapijają to wieloma kuflami wysoce kalorycznego piwa, jednak żyją dłużej niż Amerykanie a na zdrowie wydają 10.5 % PKB.
W kwestii ubezpieczeń emerytalnych przypominam, że reforma Tuska i Rostwowskiego polegała na tym, że obligacje skarbowe (będące obietnicami wypłacenia pieniędzy w przyszłości) zamieniono na zapisy prawa do emerytury (będące obietnicami wypłacenia pieniędzy w przyszłości). Gdzie różnica? Otóż od obligacji płaci się procent, a od praw do emerytury nie płaci się procentu. Na tym procencie zarabiały prywatne fundusze i transferowały swe zyski za granicę, co zostało ukrócone. Pan Kuczyński wam tego nie powie, jest to człowiek finansjery, nie jest zaś człowiekiem lewicy.

@ddd: a tak się składa, że pan Kuczyński właśnie to nam powiedział, mimo że istotnie nie jest człowiekiem lewicy.

Piotr Kuczyński jak sam przyznaje ma lewicowe poglądy, proszę poczytać bloga.

Zgadza się!!! Przeoczyłem ten fragment. Dodam tylko, że niedawno pan Kuczyński poparł utworzenie czegoś w rodzaju nowych OFE. Jego stanowisko jest niespójne a motywacje trudne do odgadnięcia.

Kuczyński jest dość klarowny nawet jeśli nie wszystkie jego poglądy mieszczą się prosto w podziałach lewica-prawica, daje on jednak rozsądny wzór - czytaj Szwecja, gdzie istnieje filar kapitałowy w systemie - zarówno w formie rezerwy demograficznej, której nie przejedzono, jak i funduszy kapitałowych do wyboru. O ile pamiętam byłoby to jednak rozwiązanie dla ludzi młodych
i nowych roczników na rynku pracy budowane rok po roku dość powoli. Organizacyjnie sam II filar w Szwecji jest tańszy i jest 500 funduszy do wyboru. Pogląd by zachować ZUS i tylko ZUS - jest w moim przekonaniu archaiczny.

"Archaiczny" system bismarckowski (albo PAYG) istnieje w Niemczech, Francji i USA i wielu innych krajach. Proszę mówić Niemcom i Francuzom, że są archaiczni. Docenią dowcip. Zauważmy, że nieszczęsna reforma Buzka-Balcerowicza została cofnięta przez rząd Tuska i Rostowskiego. Politycy ci dobrze wiedzieli, że narażają się międzynarodowemu kapitałowi, ale odpowiedzialność za kraj u nich przeważyła. Jeśli na sądzie ostatecznym potrzeba będzie argumentów na obronę Tuska, ten jeden wystarczy.

Oczywiście, że powiem Francuzom - jesteście archaiczni - tam zresztą od lat są napięcia w finansach publicznych i dług sięga już blisko 100 procent, a o reformach lud nie chce słyszeć. Pod względem reform Niemcy, także są daleko w tyle - Szwecja jest np jedynym krajem w EU, który tak radykalnie zbił dług publiczny z blisko 90 procent na poniżej 50 - są okresy równowagi budżetowej - proszę to odnieść do Włoch, Grecji - to tylko polskiej prawicy wydaje się, że skandynawski model państwa to jakiś skrajny socjalizm. Nie sfera socjalna służy do podtrzymania wysokiej aktywności zawodowej i rozwoju, a nie odwrotnie jak w Polsce gdzie kapitalnie łączymy źle pojęty liberalizm ze źle pojętym socjalizmem. Rostowski i Tusk jako odpowiedzialni za kraj politycy ? Przecież to byli totalni koniunkturaliści, lenie, którzy szli we większości spraw po najmniejszej linii oporu, nie potrafili przygotować jednej sensownej agendy, gdzie kilka ustaw i reform składałoby się do kupy. Dwa nie da się budować kapitalizmu ze wstrętem do kapitału, a socjaldemokracja w rozumieniu europejskim to nie żaden socjalizm plus demokracja, to kapitalizm plus lęk przed rewolucją. Dobrobyt buduje się na kapitale funduszach emerytalnych, a nie ideologii Marksa, najwyżej oceniony został w różnych rankingach system duński - 4 filary - co pokazuje obłęd polskich sporów o OFE.

Wszyscy doskonale wiedzą, że państwo nie wypłaci emerytur, bo zabraknie mu pieniędzy, o czym niedawno na tej stronie pisała lewicowa skądinnąd Fundacja Kaleckiego, a obligacje spłacać będzie, przynajmniej częściowo, jak inne zbankrutowane państwa np. Grecja i to jest cała różnica. Wierzyciele zagraniczni dostaną swoje pieniądze, płatnicy składek ZUS nie. Gdyby OFE mogły kupować obligacje zagraniczne, np. rządu USA, tych pieniędzy nie dałoby się ruszyć i byłyby bezpieczne, ale niestety AWS się na to nie zdecydował i emerytur nie będzie. System OFE od początku powinien być prywatny i wtedy gwarantowałby wypłatę jakichkolwiek emerytur, ale tak się nie stało i już się tego nie odwróci.

Czysto prywatne OFE były w Chile. Jak to się skończyło pan Krzysztof Mazur niech sobie łaskawie przeczyta. np. w książce Barra i Diamonda. Tu wspomnę tylko, że państwo chilijskie musiało wypłacić z budżetu emerytury tym obywatelom, których OFE zbankrutowały. Nikt nie ma wiedzy o zdarzeniach z przyszłości, poza wróżkami (jak rozumiem pan KM jest wróżką). Warto jednak wiedzieć, że prawa do emerytury są równie mocnym zobowiązaniem finansowym państwa jak obligacje skarbowe. A mają one tą przewagę nad obligacjami, że nie płaci się od nich procentu. Kto twierdzi inaczej jest kłamcą. Pomysł aby polski podatnik kupował za swe składki amerykańskie obligacje jest niedorzeczny. Jedynym problemem jest to, że rozpowszechnienie umów śmieciowych powoduje erozję przychodów Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Radą na to jest emerytura obywatelska finansowana z powszechnych podatków.

Temat OFE w Chile jest trudniejszy do prostej analizy, nawet krytycy nie podważali ich roli w procesach makroekonomicznych, że Chile pierwszy raz ma jakiś kapitał długoterminowy i one poszerzyły rynek kapitałowy, nie zbankrutowały po prostu część ludzi miała niskie, wręcz głodowe emerytury, nie wszyscy płacili składki, więc reformy poszły w kierunku odbudowy części socjalnej, czy solidarnej systemu w tym emerytur obywatelskich. OFE w polskich warunkach, także miało cel makroekonomiczny budowy długoterminowego kapitału, który stabilizuje rynki, gospodarkę np bardzo trudno dokonać jakieś wysprzedaży i spekulacyjnego krachu obligacji, akcji, gdy na rynku są OFE, które miesiąc w miesiąc coś kupują. Sytuacją niezdrową było np pożyczanie na rynku międzybankowym UE na kredyty w CHF - nadzór chciał np wprowadzić papiery dłużne z myślą o OFE. Można mieć lewicowe poglądy, ale Polska nie będzie się rozwijała drogą Kambodży, a jednak drogą rozwoju kapitalizmu z budową rynku i instrumentów, które są w krajach Zachodnich bardzo mądrze wprowadzono je w Danii, czy Szwecji.

Panie Adi! nawet z tym wpływem OFE na giełdę to Pana nabujali! W starzejącym się społeczeństwie jest on pozytywny tylko w tej fazie w której OFE kupują walory, ale jeszcze nie wypłacają emerytur. Aby je wypłacić będą musiały sprzedać część aktywów. Jeśli roczniki wchodzące na rynek pracy są mniej liczne od tych, które osiągają wiek emerytalny, oznacza to spadek cen aktywów. Giełda dołuje a "emerytura kapitałowa" staje się fikcją. Może Pan o tym przeczytać w książkach Nicolasa Barra, najlepszego znawcy systemów emerytalnych. Miłej lektury!

Ludzie rodzą się i umierają, wchodzą na rynek pracy i odchodzą na emeryturę nie ma więc drogi jednokierunkowej, po za tym OFE nie są jednymi graczami na rynku, ale ich obecność długoterminowa jest korzystna. To, że ktoś pana zdaniem jest najlepszym specjalistą to nie znaczy, że jest nim w istocie. Po za wszystkim nie ma funduszy emerytalnych bez obligacji, tu Rostowski i Tusk poszli w jakąś totalną demagogię rysując wizję dobrych akcji i złych obligacji. Dalej uważam, że propaguje pan poglądy z czasów dawno minionych i w krajach skandynawskich mamy rozwój części kapitałowej, zaś Francja i Niemcy nie są tu żadnymi wzorami. Niemcy sobie poradzą, natomiast Francja, czy Włochy to chorzy ludzie Europy. Lewicowe poglądy nie mogą iść w parze z logiką greckich socjalistów i konserwatystów, a wzorem muszą być te kraje, które mają porządek w finansach publicznych, zreformowane systemy emerytalne czyli Dania i Szwecja w dodatku w obu jest niski dług publiczny w okolicach 40 procent i one wyznaczają pewien kierunek zmian dla Polski - pożądany - co nie znaczy, że pójdziemy w tym kierunku. Zgadza się pan z moimi poglądami, czy są dla pana zbyt prawicowe i wzorem ma być Francja, czy Grecja ?

Najlepszym specjalistą od wszystkiego jest pan Adi.

Podaje ci człowieku konkretne przykłady - dobrych systemów emerytalnych - to ty wskazujesz Francję i się dziwisz, że Ci nie przytakuje, a pokazuje Danię i Szwecję jako te kraje nowoczesnych reform w całym sektorze finansów publicznych, gdzie są filary kapitałowe systemów emerytalnych. Wydaje mi się to po za większą dyskusją, że Dania i Szwecja to są te kraje, które wyznaczają tu standardy i kierunek, choć oczywiście są różne kierunki w polityce, nie wszystkie dobrze się kończą, no ale są !

Drogi Panie! Pańskie "podawanie przykładów" niczego nie dowodzi. Natomiast nie odniósł się Pan do argumentacji, albowiem żadnych argumentów Pan nie ma. Perswazja to nie argumentacja. Dobranoc!

Zawsze mi się wydawało, że nie ma nic lepszego, niż realny przykład sukcesu, czy porażki i nie trzeba już nic więcej.

Trudno o lepszy przykład sukcesu niż niemiecki system emerytalny. Istnieje już ponad 120 lat. I co sprawa rozstrzygnięta?

We wszystkich normalnych krajach w tym skandynawskich mamy reformy systemu i jest filar kapitałowy, ba w wielu krajach są programy pracownicze, związkowe gdzie sami pracownicy i ich przedstawiciele zarządzają składkami. Dług jawny ma ten plus nad niejawnym i różnymi zobowiązaniami, że zmusza do jakiejś dyscypliny w finansach, dwa OFE jednak pogłębiło nasz rynek kapitałowy, a nie da się budować dobrobytu bez długoterminowego kapitału. Węgry i Polska miały gdzie sięgnąć więc Tusk i Kaczyński są beneficjentami reform Balcerowicza, sami zostawią po sobie tylko długi i rosnące z roku na rok zobowiązania i niech przyjdzie choćby lekkie spowolnienie jakiś kryzys i zacznie się robić ciekawie.

Dodam jeszcze, że opowieści o wyższości długu jawnego nad niejawnym to zupełne bzdury. Od jawnego długu płaci się odsetki a od niejawnego się ich nie płaci. "Niejawność" długu niejawnego jest zresztą jedynie w nazwie. Znając liczebność poszczególnych roczników i oczekiwaną długość życia łatwo wyliczyć wielkość długu "niejawnego". Zobowiązanie państwa do wypłacenia emerytur jest zobowiązaniem o takiej samej mocy prawnej jak obligacje. Bardzo dyscyplinuje finanse publiczne. Wreszcie celem rządu jest bezpieczeństwo i dobrobyt obywateli a nie rozwój giełdy, który ma rozmaite skutki.

Nie tak dawno PO, a teraz PiS w majestacie prawa obniżyły emerytury całkiem sporym grupom zawodowym. Można? Można.

Ale co biedni/niebiedni? Napisałeś(łaś?) że "prawa do emerytury są równie mocnym zobowiązaniem finansowym państwa..." no więc przypominam tylko że to gówno prawda.

UBecy mają emerytury, nie odebrano im ich. Żalą się, że będą musieli żyć za 1000 złotych miesięcznie. Właśnie taką emeryturę otrzymuje mój ojciec, który ubekiem nie był. Nie skarży się on na swój los i to samo radzę ubekom.

"Nie skarży się na swój los..." - no więc jeżeli emeryci nie będą skarżyć się na swój los, tylko pokornie dziękować za coraz mniejsze ochłapy od państwa - to faktycznie, system emerytalny jeszcze długo nie będzie zagrożony.

Czyli Niemcy i Francja nie są normalnymi krajami, bo nie ma tam systemu kapitałowego. Amerykanie, którzy biedniejszym krajom doradzali "reformy emerytalne", sami zostali przy poczciwym systemie bismarckowskim. Dowcipnisie!

Przepraszam za pomyłkę, w punkcie 3 ma być: w USA większość ludzi musi polegać na ubezpieczeniach prywatnych.
Powszechne i obowiązkowe ubezpieczenia zdrowotne są TAŃSZE niż prywatne, są to fakty, które łatwo sprawdzić w statystykach.

'poprowadzi Polskę drogą, którą przed nią szły Grecja i Węgry'. Państwo socjalne prowadzi do krachu i tak właśnie będzie. Na KP przeważnie się z tego śmieją, bo co to ich obchodzi, co będzie za kilka lat?

korekta: państwo socjalne-dla-kapitalistów prowadzi (dokładniej: doprowadziło) do krachu, tak.

W Szwecji w najlepszych latach państwa socjalnego wydatki sektora publicznego wynosiły ponad 60 % PKB. Obecnie po niejakich korektach wynoszą tylko 53 % PKBu. Ja bym poprosił o taki krach w Polsce.

Podniesienie podatku składka zdrowotna ZUS oznacza obniżenie wynagrodzeń i większość wyborców tego nie chce, w referendum taki pomysł by przepadł. Dlatego też politycy się tego boją. 500 plus i obniżenie wieku emerytalnego uniemożliwiają finansowanie z innych źródeł. Pozostaje podnoszenie innych podatków np. VAT, CIT, PIT od działalności gospodarczej. To wszystko oczywiście na krótką metę, bo za kilka lat i tak nie będzie pieniędzy na emerytury i służba zdrowia będzie dla wyborców nieistotna.
Zapowiedź cofnięcia zmian w OFE jest nierealna, gdyż te pieniądze zostały już skonsumowane, co pokazuje, że nie chodziło o żadne obniżenie odsetek od długu, tylko chwilowy skok na kasę. Politycy opowiadają wiele nierelnych rzeczy. Schetyna po prostu postanowił się odciąć od niepopularnej zmiany z przeszłości. Natomiast możliwe jest ciągle uprywatnienie pozostałej części OFE i jej zabezpieczenie przed potrzebami budżetu i to byłby dobry kierunek dla osób które w OFE zostały i przeważnie głosują na partie liberalne, w tym PO. Może zatem do nich Schetyna skierował swoją obietnicę.

Schetyna zaproponował taki miks różnych obietnic z prawa i lewa, że raczej wszystkich wkurwił, niż zbudował jakiś zalążek nowego programu i zmian w PO, dziś nie wiadomo dla kogo jest ta partia i na tym tle Mateusz Morawiecki może uchodzić jako ostoja zdrowego rozsądku i zapora przed populizmem, zaś nowa formacja Gowina może się stać takim liberalnym gospodarczo skrzydłem szerokiej koalicji rządowej, która będzie podgryzać PO.

To akurat problem PO od ładnych paru lat. Zresztą to była jedna z przyczyn porażki w 2015. Chciałem napisać, że Platforma powinna powtórzyć manewr z 2007 i zbudować wizerunek liberałów w kontrze do ciemnogrodu i obudować wizerunek partii inteligentów na poziomie, ale przypomnialem sobie, że rządzi tam matoł schetyna.

Samymi inteligentami wyborów się nie wygra to raz, dwa polskie społeczeństwo jako całość nie jest specjalnie liberalne, więc warto tu oddzielić własne poglądy od analizy. Nie ma myślę, prostej odpowiedzi w prawo, czy lewo - dla opozycji, wydaje mi się, że nie tędy droga, a po prostu tak długo jak PiS jest środowiskiem politycznym numer jeden w Polsce nie da się wygrać wyborów. To nie jest tak, że nagle zrobimy jedną rzecz i coś ruszy, nic z tego trzeba zrobić wiele rzeczy na wielu poziomach od organizacyjnego, po medialny, wizerunkowych, a na sięgnięciu po nowych ludzi kończąc.

Ale przecież w ten sposób platforma zwyciężyła w 2007 i 11. A polskie spoleczeństwo było wtedy jeszcze bardziej konserwatywne niż obecnie. To oczywiście nie jedyna przyczyna klęski PO. Dużo zrobiła arogancja rządu, który poczuł się zbyt pewnie i we wszystkich kontrowesyjnych sprawach od acta po wiek emerytalny szedł na noże i przyjął postawę " nie ustąpimy ani na krok". Czy też zwykłe zmęczenie władzy. Jednak według mnie właśnie brak tego zakotwiczenia w ideologii sprawił, że to wszystko się tak szybko rozsypało.

Jedyna sensowna reforma służby zdrowia to jej likwidacja. Należy powrócić do normalnego systemu bez przymusowych pośredników między lekarzem a pacjentem. Istnienie ,, służby zdrowia'' powoduje to ,że oprócz lekarza pacjent musi opłacić zgraję pasożytów pokroju urzędników NFZ , którzy nikogo nie leczą. Poza tym już obecnie co najmniej połowa Polaków korzysta z usług lekarzy prywatnie a nie za pośrednictwem NFZ co tylko pokazuje dobitnie ,że obecny system kontroli usług medycznych przez aparat państwowy jest kompletnie niewydajny i bezsensowny.

Żadne podniesienie składki nic nie da jeżeli nie zmienimy kilku rzeczy w usługach medycznych - otóż właśnie - usługach. Czyli podejście biznesowe.
Dwa przypadki z mojej rodziny jak system jest nastawiony na marnotrawienie pieniędzy - co skłania mnie do refleksji, że jak będzie więcej pieniędzy to zwyczajnie będzie więcej kasy do znarnowania.
Przykład 1. Moja wtedy półtoraroczna córka zaczęła kuleć. Mocno kuleć. Dziecko zaraz do szpitala. Dla nas gehenna spania na podłodze. RTG nic nie wykazało, badania z krwi nic. USG nic. Dziecko przez tydzień poza tymi badaniami +Nurofen nic innego NIE MUAŁO ROBIONE. Wypisali je do domu bez żadnej poprawy zdrowia. Pani chirurg pediatra w przerwach w omawianiu planów grylowych na długi weekend oświadczyła mi że ,,tu nic nie widzi". ,,Może neurolog?" Dziecko po tygodniu wypisali bez poprawy + jadowity rotawirus. Finalnie ,,dr. Google" pomógł...
Przypasek 2. Moja żona cierpu na SM. Gdy na rzut koniecznie chcą ją położyć do szpitala na tydzień. Po co? By każdego dnia przez 2h podać jej sterydy. Nic innego nie ma. I nic więcej nie zrobià. Za to po ,,cesarce" pojutrze wypisują. Co łączy przykłady 1 i 2? NFZ płaci od 3 dni pobytu więc takie przypadki są idealne. Koszta niewielkie, ryzyko nikłe a kasa leci.

polska holenderka

Od ponad 35 lat mieszkam w Holandii. Polskiej i holenderskiej sluzby zdrowia nie da sie ot tak porownac bez wzmianki o tym, ile przecietny Holender miesiecznie placi za opieke zdrowotna. Obawiam sie, ze gdy przecietny Polak sobie to uswiadomi, to szybciutko dojdzie do wniosku, ze jak ma tyle placic, to niech bedzie tak jak jest. W Polsce mimo kolejek do specjalisty biega sie byle czym, w przeciwienstwie do Holandii, gdzie lekarz rodzinny dosc powsciagliwy jest w kierowaniu do specjalisty. Gdy wyjasniam znajomym jak dziala holenderska sluzba zdrowia, to widze jak w miare sluchania rosnie "szacunek" do tego, co oferuje polska sluzba zdrowia za tak male pieniadze. Mysle, ze wiele mozna by zmienc na lepsze w sprawach organizacyjnych, co pozwoliloby zaoszczedzic pieniadze. I tak np. za nieodwolanie wizyty u lekarza najpozniej 24 godz. przed terminem wizyty placi sie po prostu za ta wizyte. To naprawde dyscyplinuje. Wiele zabiegow wykonuje lekarz rodzinny zamiast specjalisty, pielegniarka zamiast lekarza rodzinnego. Ale diagnostyka, wyksztalcenie polskich lekarzy sa naprawde na wysokim poziomie.