Felieton

Czy król dżungli musi żreć padlinę?

Lekcja jedzenia mięsa często zaczyna się już w brzuchu matki. A ledwie wyjdziesz z brzucha matki, czekają na ciebie rodzina i reklamy.

Lubisz jeść mięso? To pewnie nie potrzebujesz czytać książki, dlaczego to lubisz. Nie jesz mięsa? To pewnie też nie bardzo chcesz czytać o tym, dlaczego ludzie mają obsesję na punkcie mięcha, bo stykasz się z nią codziennie. Jeśli jednak nie jesteś pewien, czy chcesz jeść mięso, czy może lepiej byłoby je ograniczyć lub całkowicie z niego zrezygnować, z pewnością jest to przydatne kompendium, aby rozważyć liczne za i przeciw. Mięsoholicy Marty Zaraski to sympatyczna, erudycyjna i pouczająca lektura. Choć jednocześnie mówi coś niezbyt przyjemnego o ludzkie naturze.

Zabijanie na żywo

Oczywiście powodów, żeby mięsa nie jeść, jest znacznie więcej niż żeby je jeść. Zabijanie istot, które nie chciały umierać; wyzysk pracowników, traktowanych często niewiele lepiej niż zwierzęta; wpływ przemysłu zwierzęcego na globalne ocieplenie i zatruwanie środowiska oraz ogólna szkodliwość dla zdrowia – to wszystko chyba powinno być wystarczającą motywacją, by z produktów odzwierzęcych zrezygnować. Tym bardziej w świecie zachodnim, gdzie łatwo o znacznie mniej obciążającą dietę roślinną. A jednak chcemy jeść mięso i jemy je na potęgę. Wspieramy jego produkcję dotacjami i reklamami, pokazujemy w filmach i na wystawach. Cały świat na to patrzy i też ma ochotę na steka.

Zaraska pokazuje, że nie zawsze tak było i wcale tak być nie musi. Jedzenie mięsa jest kwestią kulturową. Ludzie przeważnie jedzą to, do czego są przyzwyczajeni. To, co jemy, zależy głównie od tego, skąd pochodzimy. Dlatego jedni z przyjemnością wcinają szarańczą czy gotowane psy, a inni tofu. Po części wynika to z dostępności pewnych rodzajów pożywienia, ale bynajmniej nie zawsze jest to racjonalne. I nie wiadomo, czy kiedykolwiek było.

Ludzie przeważnie jedzą to, do czego są przyzwyczajeni.

Współcześni myśliwi Hadza z Tanzanii, używający technologii  łowieckich niedostępnych wczesnym homo sapiens, nie są w stanie nic upolować przez 97 na 100 dni. Godzina ich pracy zapewnia 180 kalorii. Mniej niż dzieci zbierających rośliny. A wcale nie są najmniej skuteczni. Jak pisze Zaraska: łowcy z Nowej Gwinei zużywają więcej kalorii podczas polowania, niż zdołają ich pozyskać ze swoich zdobyczy. Lepiej by zrobili, po prostu przesypiając całe dnie w obozie.

Tam, gdzie powstaje mleko

Podobno większość paleoantropolgów zgodziłaby się ze stwierdzeniem, że jedzenie mięsa odegrało kluczową rolę w ewolucyjnym procesie przemiany ssaków człekokształtnych w człowieka współczesnego.  Ponieważ nie mamy ostrych kłów i pazurów, było to jednak często mięso upolowane przez drapieżniki lepiej przygotowane do tego typu działalności. Krótko mówiąc: jesteśmy ludźmi, bo żarliśmy padlinę. Padlina zapewniła nam wysokoenergetyczne pożywienie, dzięki czemu mniej czasu mogliśmy poświęcać na przeżuwanie i trawienie, a więcej na kontakty społeczne. Jednak odkąd nasze mózgi się rozwinęły, wielokrotnie zmieniliśmy swoją dietę, bo z natury jesteśmy oportunistami.

Historia mogłaby się równie dobrze potoczyć tak, że dziś wszyscy bylibyśmy weganami.

Historia mogłaby się równie dobrze potoczyć tak, że dziś wszyscy bylibyśmy weganami. Na przykład Jakub Sprawiedliwy, apokryficzny brat Jezusa, odrzucał całkowicie jedzenie mięsa. Możliwe, że gdyby uczniowie Jakuba nie zostali rozgromieni przez Rzymian podczas powstania żydowskiego i zdobyli wpływy w prężnie rozwijającej się podówczas sekcie, która z czasem zyskała miano chrześcijaństwa, jedzenie mięsa do dziś byłoby odrzucane przez większość krajów europejskich. Sama Biblia ma do mięsa stosunek niejednoznaczny. W Księdze Rodzaju wśród wymienionych przez Boga rzeczy, które daje nam jako pożywienie, nie ma mięsa. Adwentyści Dnia Siódmego, którzy traktują Biblię bardziej dosłownie niż inni chrześcijanie i starają się traktować swoje ciało jak świątynię, często odrzucają jedzenie mięsa. Dzięki czemu wiemy, że można i tak, ale również, że żyją statystycznie dłużej niż mięsożerni mieszkańcy USA.

Urbański: Kapitalizm zbudowany jest z mięsa

Zaraska przytacza też wiele innych ciekawostek i całkiem poważnych faktów. Okazuje się, że jedzenie mięsa jest związane z ilorazem inteligencji. Im iloraz inteligencji wyższy, tym mniejsza szansa, że ktoś będzie lubił mięso. Natomiast ludzie o przekonaniach autorytarnych, dążący do bogactwa i władzy, zjadają więcej mięsa niż ci, którzy sprzeciwiają się nierównościom. Badania przeprowadzone wśród odseparowanych plemion pokazały też, że im więcej jedzą one produktów zwierzęcych, tym mniej władzy sprawują w nich kobiety.

Ludzie o przekonaniach autorytarnych, dążący do bogactwa i władzy, zjadają więcej mięsa niż ci, którzy sprzeciwiają się nierównościom.

Nic dziwnego zatem, że dla kobiet odrzucenie jedzenia martwych zwierząt może być sposobem odseparowania się od tradycyjnej, patriarchalnej wspólnoty. Zresztą w ogóle trochę jest tak, że wegetarianin czy weganin odrzuca swoje plemię. W wielu grupach społecznych, a nawet narodach, jedzenie mięsa stanowi element tożsamości. Nie jesz padliny, nie jesteś nasz. Co więcej: sam kontakt z wegetarianinem wyprowadza wszystkożerców z równowagi i wywołuje u nich dysonans poznawczy. Dlatego tak często przy stole musimy wysłuchiwać żartów, że kurczak to chyba nie mięso, rośliny też cierpią oraz może zjesz przynajmniej rybkę, bo blado wyglądasz. Dysonansu poznawczego doświadczamy, gdy nasze poglądy nie są spójne z naszym postępowaniem. W gruncie rzeczy przecież wszyscy chyba czujemy, że z jedzeniem mięsa jest coś nie tak, ale nie umiejąc przejść nad tym do porządku dziennego, atakujemy: myślisz, że świat zmienisz? Skąd bierzesz białko? Nie jest ci zimno? Musisz chyba być zawsze głodny? Robisz regularnie badania? A przecież to mięsożercy częściej cierpią na otyłość, nadciśnienie, choroby serca i cukrzycę. I to oni się powinni tłumaczyć, dlaczego wolą na potęgę zabijać zwierzęta, zamiast jeść hummus.

Niestety lekcja jedzenia mięsa często zaczyna się już w brzuchu matki. Smaki posiłków spożywanych przez ciężarną wpływają na to, co lubi potem dziecko. Ledwie wyjdziesz z brzucha matki, czekają na ciebie rodzina i reklamy. Wśród amerykańskich dzieci tylko Święty Mikołaj jest lepiej rozpoznawalny od Ronalda McDonalda. Gdy dorośniesz, pewnie też zauważysz potęgę mięsnego biznesu, a może nawet hojne rządowe dotacje. Gdyby do ceny każdego steka doliczyć to, ile płacimy za niego w podatkach i kosztach opieki zdrowotnej, kosztowałby trzy razy tyle.

Medytacja orgazmiczna, czyli niesienie światu kobiecego orgazmu

Jeśli tego wszystkiego nie wiesz i chcesz dowiedzieć się więcej o skomplikowanym świecie mięsożerstwa, to z pewnością książka Zaraski będzie dla ciebie ciekawa. Moja długa recenzja bynajmniej nie jest jej wyczerpujący streszczeniem. Co więcej: pomimo bogactwa treści i przytaczanych faktów jest to przyjemna i szybka lektura.

Jednak mam problem z Mięsoholikami. Zaraska tak przekonująco pisze o tym, dlaczego ludzie chcą jeść mięso, że w połowie lektury sam miałem ochotę na steka (co mi się już prawie nigdy nie zdarza). Przetrwałem. Zrobiłem sobie tosta (umami) z hummusem i pomidorami suszonymi (umami) i polałem sosem sojowym (umami). Był pyszny i wystarczyło. Ale wciąż. Co takiego jest w mięsie, że nawet czytając książki, które pokazują, że jedzenie mięsa jest z każdego właściwie powodu bez sensu, ma się ochotę na kawałek martwego zwierzęcia? Na to też Zaraska ma odpowiedź. Cytując socjologa Nicka Fidesa, pisze: „mięso cenimy nie pomimo krzywd zadawanych stworzeniom, ale właśnie dlatego, że je zadajemy. (…) tylko zarzynając zwierzęta możemy udowodnić naturze, jak potężnymi stworzeniami jesteśmy. Prawdziwi z nas królowie dżungli”.

Ja natomiast wolałbym udowadniać naturze, że nic nie muszę jej udowadniać. Nie będę się rozmnażać, nie będę jeść mięsa, a gdy przyjdzie wielka osobliwość i wypowie nam wojnę, stanę po stronie robotów. Stać nas na więcej niż bycie królami dżungli.

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista. Autor dwóch książek z wierszami ("Reklama" oraz "Życie na gorąco"), powieści ("Stosunek seksualny nie istnieje", "Janusz Hrystus, "Dobry troll") i zbioru felietonów "Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu". Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

najlepszy fragment tekstu, to deklaracja Jaśka, że nie będzie się rozmnażał. Chociaż tyle.

"Natomiast ludzie o przekonaniach autorytarnych, dążący do bogactwa i władzy, zjadają więcej mięsa niż ci, którzy sprzeciwiają się nierównościom."
A słyszał Jaś o takim znanym wegeterianinie jak Adolf Hitler? Albo o drugim, nieco mniej znanym, Pol Pot mu było?
A są i tacy Eskimosi, ops, politpoprawnie bedzie Inuici, otóż ich tradycyjna dieta jest oparta praktycznie wyłącznie na mięsie. I jakoś nie słyną z autorytaryzmu i agresji....
Kiedy się próbuje podbudować dietetykę ideologią, zaraz wychodzą ideologicznym trawojadom takie śmieszne rzeczy...

Dysonans poznawczy, cd. Nie umiem obronić to będę atakował. Twoi inuici żyją średnio 12 lat krócej niż zwykły kanadyjczyk z tego samego regionu. Mają też 11 razy wyższą skłonność do samobójstw. Także jedz dalej mięso, niedługo sam rozwiążesz swoją sytuację niewesołą.

A dlaczego mam się bronić??? I przed kim, przed j. kapelą? :DDDDDDD
Jestem mięsożerny i z pewnością głupie i agresywno-sentymentalne teksty (specjalność kapeli) tego nie zmienią.
Współcześni Eskimosi żrą cukier, czekoladę i zapijają brandy - chodziło mi o tradycyjną kulturę. Ciekawe ile to żyje współczesny trawożerny Hindus??? Bo myślę że krócej niż mięsożerny Amerykanin.
Więc jedz sobie wegańskie sałatki - zobaczymy kto dłużej pożyje 🙂

A Breivik, Stalin, Bin Laden, ciekawe czy wśród morderców jest wiecej mięsożerców czy wegetarian?

Jest więcej mięsożerców... Bo jest ich w ogóle dużo więcej w populacji więc argument chybiony...

Tak samo jak ten durny argument o Hitlerze, który i tak wegetarianinem nie był, więc do niego w ten sposób się odniosłem. Co do Eskimosów. Oczywiście, że jeśli ktoś ma do wyboru zabójstwo kogoś lub własną śmierć i wybierze zabójstwo to nie można go nazwać złym człowiekiem. Jeśli jednak posiada się wybór to wybierając zadawanie cierpienia... proszę sobie dokończyć.

Oczywiście wybierze cierpienie - z pewnością sentymentalizm nie powstrzyma mnie przed schabowym. A pomyśl sobie , trawożerco, ile mysich norek zrujnowano i ile szczurów w spichlerzach wytruto abyś mógł się opychać swoim sojaburgerem.

Adolf Hitler nie był wegetarianinem, to jeden z najczęściej ppwtarzanych mitów w dyskusjach tego typu. Co do Inuitów proszę rozróżnić dwie sytuacje: kiedy człowiek w pewien sposób jest zmuszony do jedzenia mięsa (np. przez brak dostępu do innych pokarmów) i tą, kiedy pomimo możliwości wyboru i tak decyduje się wybrać mięso.

Co do Hitlera to bym polemizował - jest wiele źródeł potwierdzających jego - przynajmniej deklaratywny - wegetarianizm.
Co do Eskimosów to co mają do rzeczy warunki środowiska? Muszą czy nie muszą, jeśli opychają się mięsem, to powinni się zmienić w potwory 😀

Fahrenheit.451

Hitler, o ile mi wiadomo nie jadł mięsa z bardzo prozaicznych powodów, miał po nim bóle brzucha i gazy.

Aha, to dlatego w czasie swoich wielogodzinnych monologów na wszelkie tematy użalał się nad zwierzętami w rzeźni i gromił Goeringa za strzelanie do bezbronnych sarenek...

A jak do tego kochał pieski! Ktoś taki nie może być zły! To pewnie ten wykształcony do znęcania się nad świnkami i krówkami Himmler całą wojnę go oszukiwał, że Żydzi wyjechali na wakacje do ciepłych krajów

No kochał. Miłość do zwierząt nie czyni nikogo dobrym człowiekiem, tak jak niejedzenie mięsa nie czyni nikogo potworem.
Dorabianie ideologii do dietetyki i podpieranie jej pseudonaukowymi (za to bardzo emocjonalnymi) argumentami powoduje powstanie takich gniotów jak powyższy tekst jasia.
A co do Himmlera zgoda. Jako były właściciel kurzej fermy miał pewne przygotowanie do przerobu żywych stworzeń...

No to o tym właśnie piszę.
A Himmler był nawet z wykształcenia agronomem więc znęcać się nad zwierzątkami (w rozumieniu Jasiów) umiał jak mało kto

Brat number 1

Pol Pot jadl miesko,natomiast staral sie oduczyc w ogole jedzenia swoj narod,ewentualnie miske ryzu na tydzien. Wiem,bo swiezo po lekturze Shorta. Polecam. Tak zreszta koncza sie wszystkie eksperymenty marksistow.

Czy chodzi o książkę "Pol Pot. Pola śmierci"? Pytam, gdyż od pewnego czasu przymierzam się do lektury. 🙂

Pio syn Ojca

Bardzo fajna recenzja, czy w książce są jakieś cytowania czy to taka opowiastka?

Nie powinno się odmieniać Marta Zaraska -> Marty Zaraskiej? Zaraski też brzmi okej, tak pytam..

"Im iloraz inteligencji wyższy, tym mniejsza szansa, że ktoś będzie lubił mięso."

Slavoj Zizek ma inne zdanie na ten temat 🙂

Kurcze, dość mam takich wypocin. Niby wegetarianie nikogo nie zmuszają do podzielania ich światopoglądu, ale artykulik raz na dwa tygodnie, gdzie "nikogo nie zmuszam, ALE ten co je mięso to mniej inteligentny, mniej zdrowy, a w ogóle to tyran i skłonności nie wiadomo jakie." DOŚĆ! Będę jeść jeszcze bardziej, właśnie przez takie nachalne mędzenie, jak nie drzwiami, to oknem. Każdy z nas już to słyszał /czytał po tysiąc razy i kolejny pseudonaukowy bełkot nic nie zmieni-jemy bo lubimy i chcemy jeść. Nie zauważam, żeby moi znajomi mięsożercy byli mniej inteligentni, bardziej agresywni czy mniej zdrowi od wege.

Zabolało? I dobrze. Szkoda tylko, że nie tak bardzo zabolało jak boli zabijanie.

Jestem Blogiem

Właśnie takimi tyradami dajesz dowód na tezy zawarte w książce. Jem bo mi smakuje i bo chcę! Jak małe dziecko historyzujące w sklepie na podłodze. Smacznego!

Facepalm

Od tysięcy lat elementem wierzeń religijnych były różnego rodzaju tabu żywieniowe podbudowane etyką. Każda z tych religii próbowała w sposób naturalny zdobywać wyznawców, którymi będzie można zarządzać. Dlaczego teraz ma być inaczej?

Tyje się od dodawania kupy ziemniaków albo chleba naszego powszechnego do mięsa. Jako zabójca żywiący się mięsem zabitych - n0, nie osobiście - zwierzaków, cieszę się, że zwierzątka dają mi ciepło, zdrowie i mądrość. Tak, to też. I wolę kotlecika wieprzowego od sojowego. Proszę się nie opierać i spróbować, na początek kogiel mogiiel. Tylko jak najmniej cukru. Potem małe golonko. Naprawdę z tego się nie umiera. Pzdro.

Chyba jednak coś jest z tą inteligencją, potrzyj może te swoje 2 szare komórki, może to coś da, ziemniaki mają 76 kalorii na 100 g, a twoje wspaniałe mięso 140, ale to weganie posługują się pseudo nauką... Ogladnij sobie jakąś debatę mięso vs wegan, przedstawiciele prod. Mięsa już boją się przychodzić na debaty, bo sromotnie je przegrywają.

Ciekawe że trawojady zawsze wyjadą z brakiem inteligencji u swoich adwersarzy...
Może powoduje to nadmiar skrobi????

Jestem Blogiem

Dzieci wegetarian uzyskują kilka procent więcej w testach IQ, co oczywiście nie oznacza, że jak zjesz więcej surówki będziesz mądrzejszy. Prędzej związane jest z ogólną świadomością rodziców, którzy na wegetarianizm przeszli.

Dobry tekst, ale obawiam się, że nawet 1000 podobnych artykułów niczego nie zmieni lub zmieni bardzo niewiele. jedyne rozwiązanie jest takie, żeby ta inteligentniejsza i bardziej subtelna część ludzkości zasiedliła jakiś jeden, wybrany kraj(Kanada, Norwegia, Nowa Zelandia) i tam formowała ład społeczny podług zasad wywiedzionych z rozumu, a nie jakichś nieuświadomionych zwierzęcych intynktów, "tradycji" i innego gówna. Każde społeczeństwo, w którym dominują Zbyteczni jest z konieczności chore i obawiam się, że nie można tego zmienić, jakkolwiek okrutnie by to nie brzmiało. Sorry.

A gdyby tak z Madagaskarem jeszcze raz sprobowac ?

Biblia wspomina rodzenstwo - Kaina i Abla oraz Pana przedkladajacego ofiare z miesa ponad garstke zboza i brokuly.. Kain - rolnik, zywiacy sie prawdopodobnie roslinami wyhodowanymi przez siebie samego zabil z zazdrosci swojego miesozernego brata Abla.

Taak, pierwsze naukowe opracowanie dotyczące badań nad psychiką człowieka - biblia

No jasne - tylko jasiopodobnym wolno przywoływać wszelkie pisma święte mniej czy bardziej, wierzenie dzikusów, przekonania miejskiej hipsterki - i wszystko jest cacy.
Ale paskudnym mordercom zwierzątek od tego wara!!!

Bardziej zastanawiajacym niz jedzenie albo niejedzenie miesa, ktorego uzasadnienie lezy w naszej naturze biologicznej - Jasiu Kapela jest takim samym zwierzeciem jak kazde inne bydle na tym padole , czy tez ekologicznym - je sie to co mozna i co stoii (lezy) do dyspozycji - jest potrzeba ideologicznego uzasadnienia dla diety salatkozercow. Serwowana przez autora i recenzenta. To jest pseudonaukowa forma religijnosci , z ktorej najwyrazniej wynika potrzeba misjonowana zawartosci wlasnego talerza i wyzszosci moralnej.
Z zalem wynika stwierdzic, ze Jasiowe slowo na koniec zawiera same puste frazesy...."Ja natomiast wolałbym udowadniać naturze, że nic nie muszę jej udowadniać. Nie będę się rozmnażać, nie będę jeść mięsa, a gdy przyjdzie wielka osobliwość i wypowie nam wojnę, stanę po stronie robotów. Stać nas na więcej niż bycie królami dżungli.".......Nie trza bylo przed przyjsciem na ten padol poprosic o skrobanke ?. Moralnie przeciez akceptowalna. A na swiecie byloby jednego Jasia Kapele mniej - i jednego potencjalnego konsumenta padliny tez.....I wszyscy zyliby dlugo i szczesliwie. Az do samej smierci. Amen.

Kolejny którego mózg nie może poradzić sobie z dysonansem poznawczym, przecież nikt nie każe ci tego czytać, Jaś Kapela demonstruje jedynie postawę miłosierną, a ty go zwyzywałeś, kazałeś się wyskrobać, a na koniec piszesz amen?? Mój drogi, jesteś d e b i l e m, szkoda mi cię.

Ja bym wolał jasia zeżreć. Wprawdzie chudy, mizerny i nie najzdrowszy, ale po uduszeniu w potrawce? Kto wie...
I jak to daka zwyzywał jasia? Oczywiście brak zachwytu = zwyzywanie.
Ale wy macie zryte mózgi, trawojady...

A czy Jasio wie, że rośliny również nie są bierne? Że produkują dźwięki, oraz je odbierają, komunikują się ze sobą? Czy Jasio zdaje sobie sprawę z tego, że podjadana właśnie przez żyrafę akacja informuje inne akacje o zagrożeniu, a te wtedy zmieniają smak liści ze słodkiego na kwaśny? I jak w obliczu tego, można spokojnie, bez cienia wyrzutów sumienia, będąc w najwyższym stadium hipokryzji, spokojnie zajadać się roślinkami w złudnym przekonaniu i z dumą, że nie zadajemy niepotrzebnego cierpienia zwierzątkom? Jak żyć, drodzy lewicowi postępowcy? Co jeść? Wygląda na to, że... po prostu krótko.

Hahahaha no tak i ten koronny argument debilizmu musiał się tu pojawić, wytłumaczyłbym ci różnice ale to tak jakbym Steviego Wondera pytał ile pokazuję palców.

To było do mnie, czy koło mnie? Jeśli do mnie, to bardzo proszę - wytłumacz. Chętnie posłucham twoich intelektualnych wygibasów. 😀

W każdej odpowiedzi "debil". Jedzenie zielska zwiększa poziom chamstwa?

Dawno nie przeczytałem takiej ilości bzdur w jednym artykule. Pozdrawiam

Przeczytaj komentarze

Rozczarowales mnie Jasiu. myslalam, ze jestes bardziej tolerancyjny. Pokaz mi co jesz a powiem ci kim jestes????????????????Tylko tyle?

Ale autor nie ocenia Pani za jedzenie mięsa, pani natomiast ocenia go za to, że on nie je, czy tylko o tym piszę, pani mózg nie może pojąć tego, że bierze pani udział w morderstwie i odbiera nawet niewielkie sygnały to sugerujące jako frontalny atak, a to nie jest tak, proszę spróbować np przez tydzień, to nie jest takie straszne jak mówią, nie umrze pani i nie będzie musiała jeść kamieni

Nie, jest inaczej. Ja nie oceniam i jest mi obojetne co ktos je, wazne jest dla mnie jakim czlowiekiem jest. Nie obchodzi mnie jadlospis, nie interesuje mnie wyznanie etc. Niech kazdy bedzie szczesliwy na swoj sposob, nie narzucajac innym swojego sposobu myslenia.

Aby wyhodować soję do twojego sojowego latte wymordowano setki tysięcy zwierząt - m.in. na tym polega rolnictwo - zwalczanie szkodników, przekształcanie środowiska na pola uprawne, ochrona zbiorów - czy jako miejski hipster wydaje ci się że uprawy są animal friendly?

Jestem Blogiem

Czyli to oznacza, że jedzenie mięsa jest super?

Chłopi nie mieli dostępu do mięsa, tylko na święta Wielkiej Nocy i Bożego Narodzenia, wiec jedli strączkowe: bób, soczewicę, cieciorkę, fasolę, także dużo rzepy, etc. Strączkowe maja dużo wartości odżywczych i mogą do pewnego stopnia zastępować mięso. W XIX w. na ratunek jako uzupełnienie zboża przyszły masowe uprawy ziemniaka, także na wódkę. Produkcja mięsa wzrosła dzięki wprowadzeniu transportu koleją i statkami parowymi, np. z Argentyny oraz wprowadzeniu mrożenia mięsa. Mleczność krów wzrosła z 1000 litrów do 3000 w ciągu 150 lat. Dawne zwierzęta hodowlane były mniejsze, miały mniej mięsa i poprawiano rasę bydła w kierunku zwiększenia ich wartości odżywczej. Mięso oczywiście było najbardziej prestiżowe i szlachta zawalała stoły wielkimi półmiskami pieczeni, aby zademonstrować swoje bogactwo. Dla szlachty charakterystyczna była dziczyzna, ponieważ polowanie należało do przyjętego stylu życia tej warstwy.

Nasza działalność jest możliwa dzięki ludziom takim, jak Ty.Wspieraj nas!