Felieton

Dziewczyny mają dość klepania po dupach. Ja też

girl

Hashtag #jateż szerują kobiety, ale ta sprawa nie dotyczy tylko kobiet. Za każdym #jateż „byłam obmacywana”, „molestowana” jest przecież jakiś facet, który obmacywał i molestował.

Aktorka Alyssa Milano puściła twitta namawiającego do tego, żeby kobiety, które były molestowane seksualnie, powiedziały głośno #jateż (#metoo). Kobiety zareagowały.

Impulsem do podzielenia się tymi dwoma krótkimi słowami jest sprawa Harveya Weinsteina, producenta filmowego oskarżonego o molestowanie seksualne. Sprawę opisały tydzień temu media. Od tygodnia kolejne kobiety przyznają, że były przez Weinsteina molestowane, a inne kobiety dodają im odwagi, żeby nie bały się zabrać głos. Bo najgorsze w tej sprawie, obok samego molestowania, było i jest milczenie. Strach. Aktorki i współpracownice Weinsteina przez lata bały się  przyznać, że producent je napastował.

Ilu obleśnych, nadzianych typów potrzeba jeszcze do zmiany?

Znane aktorki milczały tak samo, jak milczą miliony kobiet na świcie. Ze strachu, że nikt im nie uwierzy. Ze wstydu, że może mogły zareagować, nie zareagowały, a więc może to ich wina. W Polsce 92 proc. Polek doświadczyło jakiejś formy przemocy seksualnej. 87 proc. kobiet było ofiarą molestowania seksualnego. Co czwarta doświadczyła próby gwałtu, a co piąta została zgwałcona (źródło: raport Przełamać tabu).

Nie wierzysz? Zapytaj swoją koleżankę, siostrę, dziewczynę, ile razy ktoś klepnął ją w tyłek, ile razy jakiś facet się przed nią obnażył, choć nie chciała go oglądać gołego, ile razy panowie robili obraźliwe lub po prostu niechciane uwagi na temat jej ciała i seksualności, ile razy proponowano im seks, kiedy serio nie był na to ani czas, ani miejsce. Jestem dziewczyną, więc sama mogę odpowiedzieć na te pytania: takie rzeczy zdarzyły mi się przynajmniej kilkanaście razy.

Ponad 90 proc. Polek doświadczyło przemocy seksualnej

Idę ulicą, mam na sobie spódnicę i to wystarczy, żeby usłyszeć „za ile?”. Łapię stopa, jest lato, wzdłuż ulicy paru innych autostopowiczów, zatrzymuje się pan. Pytam, czy jedzie do Krakowa (bo tam chcę dojechać). „A po co do Krakowa, tu za rogiem jest las”. Stoję w autobusie, nie ma nawet tłoku, ale czuję, że stojący obok oblech łapie mnie za tyłek. Jest lato, upał, a ty nie zakładasz krótkich spodenek, bo chcesz uniknąć podszczypywania. Itp., itd.

Tak wygląda codzienne życie, kiedy jest się dziewczyną.

Codziennością jest też to, że nie wiem, jak zareagować. Czasem mam więcej refleksu i powiem elegancko: „Spierdalaj”. Ale do dziś pamiętam moment, kiedy tak mnie zmroziło, że nic nie powiedziałam.

Nasz feministyczny alfabet

Wesele w dużym mieście. Oczepiny. Krawat złapał jakiś chłopak, którego nie znam. Bukiet moja koleżanka. Zaczyna się więc oczepinowy taniec. Cała sala ludzi stojących w kółeczku, a w środku koleżanka i szczęściarz, który nie tylko złapał krawat, ale też teraz łapie moją koleżankę za pośladki. Patrzy na to kilkadziesiąt osób. Nie reagują. Podeszłam do chłopaka mojej pechowej koleżanki i mówię mu, że „odbijamy”. On zabrał swoją dziewczynę, ratując ją przed obłapiającym tancerzem, a ja wzięłam na siebie tancerza. Chwyciłam go tak, jak w tańcu facet łapie kobietę, położyłam rękę na jego łopatce, jego zmuszając, żeby położył mi rękę na ramieniu (czy po to wymyślono, że to kobieta kładzie w tańcu rękę na ramieniu mężczyzny, a mężczyzna na jej łopatce, żeby z tej łopatki faceci mogli szybko zjechać na tyłek?). Pomęczyłam się do końca tańca, ale przynajmniej uratowałam koleżankę i nie narobiłam wstydu na weselu. To było elegancie wesele w eleganckim lokalu, więc nie wypadało  podejść do kolesia i powiedzieć „zabieraj te łapy”. A może właśnie to należało zrobić? Nie wiem, często o tym myślę, bo może gdybym zareagowała inaczej, to co prawda byłoby przykro, popsułabym oczepiny, ale jasno dałabym do zrozumienia, że nie chcemy, żebyście, panowie, łapali nas za dupę, jeśli sobie tego nie życzymy. Wierzcie mi, koleżanka sobie tego nie życzyła. Może gdybym zareagowała bardziej zdecydowanie, więcej osób, zorientowałoby się, że dzieje się coś, co nie powinno mieć miejsca. A tak zauważyły to tylko dziewczyny. Bo one wiedziały. Bo one znały to doświadczenie.

Dobrze, że wypływają takie historie, jak te związane z Weinsteinem, z Billem Cosbym i innymi mężczyznami, którzy używają swojej władzy, żeby wykorzystywać kobiety.

Bill Cosby i Śpiące Królewny

Bardzo trudno znaleźć w sobie odwagę i przyznać, że też doświadczyłyśmy molestowania. Ale na szczęście coraz więcej kobiet to robi i chwała im za to.

Trudno też znaleźć w sobie odwagę i przyznać, że wiedziałyśmy i wiedzieliśmy – bo to też o was, panowie – że ktoś molestował naszą koleżankę i nie zareagowaliśmy.

Niby hashtag #jateż szerują kobiety, ale ta sprawa nie dotyczy tylko kobiet. Za każdym #jateż „byłam obmacywana”, „molestowana” jest przecież jakiś facet, który obmacywał i molestował.

Zanim skomentujecie wpisy waszych koleżanek i podacie w wątpliwość, czy naprawdę macanie po piersiach to molestowanie czy może dowód uznania ich urody, zastanówcie się pięć razy. Zanim podacie w wątpliwość, czy na serio mogło je spotkać to, o czym napisały na fejsie, pomyślcie, czy przypadkiem nie dotarła do was podobna historia, może przytaczana na piwie, bez nazwisk, którą uznaliście po prostu za opowieść o kimś anonimowym, ale gdybyście poskrobali, okazałoby się, że dotyczy kogoś, kogo znacie. Zanim zakwestionujecie fakt, czy opisywane przez nie doświadczenia naprawdę są tak powszechne, zastanówcie się lepiej, co jest nie tak, z kulturą, w której żyjemy, i co wy możecie zrobić, żeby wasze koleżanki, współpracowniczki, partnerki, siostry, córki czuły się w tym świecie bezpieczniej.

Takie typy jak Weinstein – a w Polsce też mamy takich sporo, to nie tylko jakieś złe zachodnie obyczaje – muszą wiedzieć, że nie ma przyzwolenia. I że dziewczyny nie będą siedzieć cicho, że najpierw powiedzą  głośno „ja też”, a potem powiedzą tym typom „spierdalaj”.

Ilu jeszcze takich Weinsteinów?

Bio

Agnieszka Wiśniewska

| Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl, w latach 2009-2015 koordynowała działania Klubów Krytyki Politycznej. Absolwentka polonistyki na UKSW, socjologii na UW i studiów podyplomowych w IBL PAN. Autorka biografii Henryki Krzywonos "Duża Solidarność, mała solidarność" oraz wywiadu-rzeki z Małgorzatą Szumowską "Kino to szkoła przetrwania". Redaktorka książek filmowych w Wydawnictwie Krytyki Politycznej. m.in."Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna", "Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna". Współautorka książki "Współpraca. Przewodnik dla dzieci".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Chciałabym zwrócić uwagę, że nie jest to problem kobiety vs mężczyźni, tylkotylko raczej chęć nawiązania relacji vs naruszanie osobistych granic.

I on się zaczyna, gdy nie pozwalamy dzieciom mówić "nie", gdy odbieramy im prawo do własnego zdania, gdy je przekupujemy jako wymówki używając "ich własnego dobra". W większej części ofiarami są kobiety, ale apologetyzm takiej przemocy jest kodowany w każdym z nas.
Miło by było w końcu zmądrzeć.

Niestety ale to jest problem płci. I mówie z przykrością jako mężczyzna.
Choć wielokrotnie słyszałem w miejscach publicznych seksistowskie (czasem poprostu chamskie) komentaże mężczyzn wobec kobiet chyba jeszcze nigdy nie udało mi się usłyszeć seksistowskiego komentarza wobec mężczyzn.

Według badań Christophera Uggena z Uniwersytetu Minnesoty gdyby wobec mężczyzn zastosować te same kryteria oceny molestowania, jakie stosuje się wobec kobiet, okazałoby się, że molestują one swoich podwładnych czy kolegów w pracy równie często. Wczytując się w raport, na który powołano się w artykule można dowiedzieć się, że ta przemoc seksualna, której rzekomo doświadczyło 92 proc. Polek to przede wszystkim opowiadanie nieprzyzwoitych dowcipów (sic!). Obiektywny raport europejskiej unijnej Agencji Praw Podstawowych na temat przemocy wobec kobiet podaje, że Polsce mamy najniższy poziom przemocy wobec kobiet spośród wszystkich krajów UE.
https://fra.europa.eu/sites/default/files/fra-2014-vaw-survey-at-a-glance-oct14_pl.pdf
Jednocześnie 17% kobiet w USA przyznaje, że seksualne propozycje w pracy im schlebiają (Sex and the workplace Barbara A. Gutek). Sprawa nie jest tak czarno - biała jak się ją tutaj stronniczo przedstawia.

Owszem, opowiadanie sprośnych (i często chamskich) dowcipów to jest molestowanie seksualne - sam niedawno slyszalem "dowcipy" dwóch panów na poczcie na temat obslugującej je pracowniczki.
W Polsce mamy najniższą świadomość czego najlepiej dowodzi "(sic!)" w Twoim poscie.

Skoro tak, to popytaj mężczyzn pracujących w sfeminizowanych zawodach jakie dowcipy opowiadają sobie koleżanki w pracy. Zagadaj bardziej przystojnych kolegów ile razy słyszało pogwizdywania, czy seksistowskie teksty w stylu „ale ciacho !” z ust nieznanych im kobiet. Ile razy się o niego kobieta otarła niby niechcący, schyliła po coś eksponując dekolt, czy tyłek opięty w dopasowaną spódnicę. Ilu mężczyzn ma partnerki o wysokim poziomie libido i czują się zmuszani do zaspokajania ich dużych potrzeb ? Ilu mężczyzn w ten sposób codziennie doświadcza przemocy seksualnej ze strony kobiet ?
#metoo

Nie powiedziałem, że kobiety są święte. Na pewno zdarzają im się czasem choć "chlapnąć", choć jeśli jedynym Twoim przykładem jest tekst "ale ciacho!" to akurat istny wersal w stosunku do rozmów mężczyzn, które ostatnio słyszałem na wspomnianej poczcie.
Co do nachylenia się to sprawa jest trochę bardziej skomplikowana - czasami po prostu człowiek musi się nachylić. Jeśli uważasz, ze każda nachylająca się kobieta, która wypina w Twoją stronę pupę Cię prowokuje to może porostu Ty masz za wysokie libido i tylko Ci dupy w głowie?
Jeśli masz problem z nachylającymi się kobietami - spróbuj popatrzeć w inną stronę.

„Schrupałabym” i „ruchałbym”, czy „ale ciacho !” i „ale dupa !” jednoznacznie określają człowieka jako obiekt seksualny w takim samym stopniu. Można dyskutować tu o „wersalu” i chamstwie, ale poziom kultury człowieka też nie zależy przecież od jego płci.
Dzięki za dobre rady. Parafrazując je:
Jeśli kobiety uważają, że każdy facet, który się na nie patrzy, dotknie je, otrze się w przepełnionym tramwaju od razu musi mieć kosmate myśli na jej temat to może dlatego, że jej „głodnej chleb na myśli” ? Jeśli kobiety mają problem obnażającymi się mężczyznami to może niech spróbują popatrzeć w inną stronę ? Zabawne ?

"Tylko dupy?" Te "dupy" to o kobietach? No, proszę niby "feminista (jak na polskie standardy radykalny)". Niby z dobrymi radami dla Agnieszki Wiśniewskiej w jej walce z codzienną opresją. Niby świadomy, że słowa też molestują. I na końcu takie coś :\

Nie, te "dupy" dosłownie o dupach - tyłkach, kuprach, pośladach, zadkach (o nich było zdanie).
Jak pisał Mrożek, czasem dupę trzeba nazwać dupą.
A to, że słysząc wyraz "dupa" myślisz od razu o kobiecie (i zapewne uważasz, że ona Cie prowokuje) to akurat dużo mówi o Tobie.

#metoo

"Szerują"? Co to za koszmarny nowotwór językowy?

Ten problem nie istnieje od wczoraj i będzie jeszcze długo trwał bo zamiast hashtagiem powinien się skończyć liściem, choćby w przykładzie tego wesela bo jak mniemam obmacywana kobieta była zapewne gotowa dokończyć taniec w takich warunkach, przed tłumem ludzi, bez piśnięcia. A tak wszyscy usiedli potem do stołu, sprawca świetnie się dalej bawił. Jednym słowem, nic się nie wydarzyło. Jeśli tak się kończy większość przypadków, to nic dziwnego, że ten stan się konserwuje. Tylko liść lub choćby nieśmiertelne "spierdalaj".

Nie nie, dorośli ludzie nie mogą sami rozwiązywać swoich problemow! Kapitanie Państwo, przybywaj!

chłopcy nie mają "się zastanowić zanim skomentują". Chłopcy mają przestać stosować i wspierać terror wobec kobiet. Waszymi wrogami są inni chłopcy, nie my.

Ten komentarz, to jest z Twojej strony homofobia (twierdzenie, że faceta dotknąć tam, gdzie nie chce być dotykany, może tylko inny facet), czy tylko, jak w każdym innym Twoim poście, walka płci na poziomie wczesnej gimbazy?

Prawicowy sympatyk lewicy

Mam wrażenie że całą tę akcję wymysliło środowisko Weinsteina by odwrócić uwagę od afery i stwierdzić - no patrzcie, wszystkie kobiety na świecie ktoś tam kiedyś złapał za szufladę, czego się czepiacie naszego biednego Harveyka.

Pani Agnieszko.
W odpowiedzi na Pani dylemat - zawsze trzeba zwracać uwagę.
"Zepsuje" Pani jedną imprezę, "Zepsuje" drugą, ale może na trzeciej obmacywacz już się nie pojawi albo nie będzie obmacywał, albo... nie zostanie Pani zaproszona.
Milczenie jest po prostu przyzwoleniem
Ps. Zanim usłyszę hejt, ze jestem bardziej feministyczny od feministek wyjaśniam, że zasada "Zawsze zwracaj uwagę" jest uniwersalna.

"Ps. Zanim usłyszę hejt, ze jestem bardziej feministyczny od feministek wyjaśniam, że zasada "Zawsze zwracaj uwagę" jest uniwersalna"
Nie widzę problemu z określeniem się jako feminista, po prostu jej trzecia fala się pogubiła znacznie. Postulaty drugiej nie do końca zostały spełnione, a już następną się wymyśliło.

Nie mam żadnego problemu z samookreśleniem - jestem feministą (jak na polskie standardy radykalnym).
Po prostu kilkukrotnie pod artykułami o molestowaniu minusowano mnie i krytykowano jako "bardziej feministycznego od feministek" dlatego sie tego spodziewałem9.
A co do zwracania uwagi uważam, że należy ją zwracać zawsze - zarówno obmacywaczowi jak i mamusi, ktora uparcie udaje, ze nie widzi jak jej dziecko w markecie skacze po ladzie.

a moim zdaniem nie jest to problem płci -a władzy ,osobiście byłam molestowana przez promotora mojej magisterki z ewidentnym przekazem, że jak nie - to nie będzie tytułu ( obecnie wielce szanowany profesor -nie do ruszenia ) , zmieniłam temat pracy - napisałam wszystko od nowa u innego promotora, który cieszył się opinią,, że "pomaga " tym które same z siebie nie mogą , ale odpuszcza tym , co mogą i chcą 🙂 pamiętam i jestem mu wdzięczna 🙂 to jest odwieczne i nagminne na studiach .. 🙂

aaa.. co jeszcze ważne w tym kontekście -akurat ja osobiście trafiłam na promotora i profesora hetero - -jakby promotor wolał chłopców - to byłoby to samo - pamiętajcie i o tym ... 🙁

"szerują"???? Litości....