UE

Antysemityzm imigrantów, czyli o czym milczy szwedzka lewica

tess-asplund

Niezwykle rzadko dyskutuje się o antysemityzmie innym niż ten pochodzący ze strony skrajnej prawicy i ugrupowań neonazistowskich. Bardzo rzadko ktoś odważył się wspomnieć, że rosnącym problemem jest antysemityzm nowych Szwedów, dość powszechny wśród imigrantów z krajów Bliskiego Wschodu. Tekst Katarzyny Tubylewicz.

Zacznijmy od wyznania: napisanie tego tekstu zajęło mi więcej czasu niż planowałam, ponieważ długo zastanawiałam się nad tym, czy akurat w Polsce temat, który za chwilę poruszę, nie zostanie potraktowany jako dolewanie oliwy do „antyuchodźczego” ognia.

Następnie popukałam się w głowę. Dlaczego? Bo dokładnie ten rodzaj ostrożności polegającej na unikaniu tematów, które mogłyby sprzyjać niedemokratycznym siłom, zaognił w Szwecji wiele społecznych problemów, w tym tytułowy antysemityzm. Jeśli czegoś możemy się nauczyć od dzisiejszej Szwecji, to właśnie tego, że przemilczenie sprzyja nasileniu, a nie leczeniu.

Žižek po zamachach w Paryżu: Złamać lewicowe tabu

Warto to głęboko przemyśleć, także w spolaryzowanej Polsce.

Lewicowe tabu

Jednym z największych grzechów szwedzkiej lewicy, zarówno politycznej, jak i medialnej, było wieloletnie wyciszanie i czynienie tematami tabu kwestii, które mogłyby przedstawić w złym świetle grupy definiowane jako najsłabsze w społeczeństwie, jako nowy proletariat.

Do niedawna niezwykle rzadko dyskutowało się w Szwecji o antysemityzmie innym niż ten pochodzący ze strony skrajnej prawicy i ugrupowań neonazistowskich. Bardzo rzadko ktoś odważył się wspomnieć, że rosnącym problemem jest antysemityzm nowych Szwedów, dość powszechny wśród imigrantów z krajów Bliskiego Wschodu.

Tubylewicz: Nie możemy ze strachu przed tworzeniem stereotypów przymykać oczu na fundamentalizm

Oczywiście co jakiś czas zdarzył się niepokojący reportaż, na przykład o nauczycielce, która ze strachu przed uczniami ukrywa swoje żydowskie pochodzenie, albo o uczniach, którzy odmawiają uczenia się na lekcjach historii o Holocauście, ponieważ nie lubią Żydów.

W roku 2015 szwedzka jedynka pokazała w programie Uppdrag granskning głośny reportaż o sytuacji Żydów w Malmö. Dziennikarz Petter Ljunggren wybrał się wtedy na spacer po mieście w kipie na głowie i z widoczną gwiazdą Dawida. Spacer wyjaśnił nieco powody, dla których od jakiegoś czasu mówiło się, że Żydzi zaczynają się z Malmö wyprowadzać. Ljunggrenowi grożono, wykrzykiwano za nim obelgi, a w końcu obrzucono go jajkami i zmuszono do opuszczenia wielokulturowej dzielnicy Rosengård.

W roku 2009 badanie przeprowadzone wśród 4700 szwedzkich licealistów na zamówienie państwowej instytucji Forum för Levande Historia (Forum Żywej Historii) wykazało, że spośród muzułmańskich uczniów aż 55 procent ma negatywny stosunek do Żydów. Te wszystkie sygnały alarmowe roztapiały się jednak w morzu dyskusji na inne tematy. „Importowany antysemityzm” stanowił tabu (już samo użyte przeze mnie tutaj określenie brzmiało niesłychanie podejrzanie, niemal brunatnie). Nie chciano dyskusją na ten temat pogłębiać innego obecnego w szwedzkim społeczeństwie poważnego problemu, którym jest i była islamofobia.

Odnoszę wrażenie, że kiedy tematy antysemityzmu oraz islamofobii pojawiały się w jednym czasie, w lewicowych głowach dokonywała się kalkulacja dotycząca tego, która z doświadczających nienawiści mniejszości jest gorzej zintegrowana ze społeczeństwem oraz w gorszej sytuacji ekonomicznej. Następnie skupiano się na obronie mniejszości słabszej uznając, że ta bardziej zasiedziała i lepiej ustawiona znajdzie sobie innych obrońców. Kłopot w tym, że to lewica tradycyjnie troszczy się o losy mniejszości, więc grupa zapomniana przez lewicę zostaje zapomniana absolutnie. Z tego powodu antysemityzm w Szwecji rósł i miał się dobrze.

Krytyka polityki Izraela czy antysemityzm?

Jaskrawo widoczne stało się to zwłaszcza po decyzji Donalda Trumpa o przeniesieniu ambasady USA do Jerozolimy. Decyzja amerykańskiego prezydenta została gwałtownie oprotestowana przez bliskowschodnią diasporę w całej Europie Zachodniej. Tymczasem w Szwecji protesty przyjęły jednoznacznie antysemickie formy. Zaczęło się od dwóch demonstracji w Malmö, podczas których tłum krzyczał o kolejnej intifadzie i o tym, że czas zabijać Żydów. Zaraz potem synagoga w Göteborgu, w której właśnie odbywało się duże młodzieżowe spotkanie, została obrzucona koktajlami Mołotowa.

Silny, kolonizujący Izrael jako zaprzeczenie słabego Żyda z getta

O sprawcach ataku jako pierwszy napisał magazyn Expo, który specjalizuje się w walce z nietolerancją i różnymi formami ekstremizmu. Według Expo ataku na synagogę dokonali dwaj Syryjczycy i jeden Palestyńczyk. Dwa dni po Göteborgu doszło do próby podpalenia synagogi w Malmö, a wcześniej do demonstracji przeciw decyzji Trumpa w Sztokholmie, podczas której obok antysemickich haseł wznoszono też okrzyki poparcia dla socjaldemokratycznej minister spraw zagranicznych Margot Wallström (która na samym początku swojej kadencji doprowadziła do uznania przez Szwecję Palestyny jako państwa).

Svante Weyler, przewodniczący Szwedzkiego Komitetu Przeciw Antysemityzmowi SKPA (Svenska kommittén mot antisemitism), w wywiadach dla prasy podkreśla, że nie jest niczym nowym, iż wydarzenia na Bliskim Wschodzie stają się pretekstem do atakowania szwedzkich Żydów, ale konfliktu izraelsko-palestyńskiego nigdy nie wolno uznać za „wytłumaczenie” antysemityzmu.

Szwecja – polityka migracyjna bez tabu

Tradycyjnie propalestyńskim socjaldemokratom także zdarzało się przedstawiać konflikt palestyńsko-izraelski jako swego rodzaju okoliczność łagodzącą ocenę postaw antysemickich. Palmę pierwszeństwa należałoby tu przyznać byłemu przewodniczącemu zarządu gminy Malmö z ramienia socjaldemokratów, Ilmarowi Reepalu, który sugerował, że Żydzi w Malmö są w pewnym sensie „sami sobie winni”, że dotyka ich antysemityzm, bo gmina żydowska powinna jednoznacznie odciąć się od polityki Izraela w Strefie Gazy.

Poza obciążaniem szwedzkich Żydów winą za politykę Izraela, Reepalowi zdarzało się też publicznie narzekać na bycie atakowanym przez „żydowskie lobby”. Tego rodzaju język potrafi się w Szwecji przedzierać do mediów także dziś. Dość wspomnieć, że szwedzka telewizja użyła sformułowania, że „za decyzją Trumpa o przeniesieniu ambasady USA do Izraela stoi amerykańskie lobby żydowskie” (po kilku dniach SVT przeprosiło za to cokolwiek gomułkowskie sformułowanie).

Kłopotliwa forma dyskryminacji

Aje Carlbom, profesor antropologii z Uniwersytetu w Malmö, w artykule na temat fali antysemityzmu w Szwecji opublikowanym w The Washington Post pisze, że dla współczesnej Szwecji ważne jest znalezienie metod walki ze wszystkimi formami dyskryminacji i mowy nienawiści, ale „wydaje się, że łatwiej tu walczyć z islamofobią niż z antysemityzmem”.

Wolna od Żydów, katolicka, militarna, męska – to faszystowski ideał, który spełnia się w Polsce

Islamofobię nietrudno potępiać, bo dotyka ona osób w powszechnym odczuciu definiowanych jako grupa pozbawiona wpływu. Z antysemityzmem jest… trudniej, zwłaszcza w środowiskach lewicowych przyzwyczajonych do krytykowania grup mających władzę i wpływ. „Wielu aktywistów, polityków i opiniotwórców przyjmuje ambiwalentną postawę względem ostatnich wystąpień antysemickich w Szwecji. Dla wpływowych intelektualistów kłopotliwe jest krytykowanie imigrantów z Bliskiego Wschodu z tą samą siłą, z jaką krytykuje się głoszących nienawiść do Żydów rodzimych neonazistów” – pisze Carlbom.

Może to z tej przyczyny znana i ceniona także w Polsce pisarka Elisabeth Åsbrink po ataku na synagogę w Göteborgu opublikowała w Dagens Nyheter emocjonalny tekst, w którym oskarżyła Szwedów o notoryczne usprawiedliwianie antysemityzmu: „Czy dziś na ulicy Möllevången także staną jacyś krzyczący, że Żydzi muszą umrzeć, tak jak przez wiele godzin wykrzykiwali w piątek? Czy dotrzymają obietnicy, że zorganizują intifadę, która ma się zacząć w Malmö? Czy krytycy Izraela (oraz ci, którzy Izraela nienawidzą) uznają taką reakcję za możliwą do zrozumienia? Czy jacyś z moich przyjaciół stwierdzą, że rozumieją ludzi skandujących na rynku, tak samo, jak rozumieli demonstrantów, którzy parę lat temu w Malmö rzucali w Żydów kamieniami i butelkami?”

O samotności szwedzkich Żydów mówi także w Expressen antyrasistowska aktywistka Jackie Mhitaryan. Opowiada, że sama będąc Żydówką czuje się raz za razem zdradzana przez własne, antyrasistowskie środowisko. Jednocześnie trudno jej się pogodzić z tym, że fakt, iż dotyka jej antysemityzm ze strony niektórych muzułmanów, jest często wykorzystywany przez rasistów do usprawiedliwienia islamofobii. Poszukiwanie właściwego języka, by o tym opowiedzieć to według niej pole minowe, ale w jej lewicowym środowisku „wspieranie Żydów bywa utożsamiane z zajmowaniem stanowiska antypalestyńskiego”, więc się ich nie broni. „W progresywnych środowiskach antyrasistowskich dużo się dyskutuje o strukturalnym rasizmie, ale o trudnej sytuacji Żydów już nie. Jesteśmy kompletnie samotni. (…) W związku z tym, że antyrasiści nie angażują się walkę z antysemityzmem, skrajna prawica oraz rasiści wykorzystują nas, Żydów, jako pionki w grze przeciw szwedzkim muzułmanom”.

Publicysta Göteborgs Posten Adam Cwejman twierdzi, że sytuacja Żydów w Szwecji jest „papierkiem lakmusowym” pokazującym, czy Szwecja jest w stanie dobrze funkcjonować jako kraj wielokulturowy. Jest tak dlatego, że „największym zagrożeniem dla szwedzkich Żydów nie są pełni nienawiści naziści (którzy też są gdzieś nieustannie obecni), ale osoby należące do innych grup mniejszościowych w kraju, które przybyły tu z nienawiścią do Żydów”. Jednocześnie „taki obraz rzeczywistości nie pasuje do dominującej narracji”.

Norwegia nie istnieje. Slavoj Žižek o uchodźcach

W Szwecji jest trudne do przyjęcia, że rasizm może być obecny także wśród imigrantów, wśród przedstawicieli uciskanych mniejszości, że władzy może nadużywać także ten, kto sam jest jej pozbawiony. Według Cwejmana problem rasizmu w Szwecji i w całej Europie jest dziś bardzo złożony, nie da się go opisać z użyciem dawnych, sprawdzonych kategorii i podziałów.

A mogłoby być prościej

Część szwedzkiego problemu z dyskusją o nowych formach antysemityzmu dałoby się rozwiązać, gdyby w debacie publicznej częściej udzielano głosu progresywnym reprezentantom nowych Szwedów pochodzących z Bliskiego Wschodu.

Takich jak wywodząca się z Syrii Somar Al Naher, która w gościnnym felietonie w Expressen opublikowanym po ataku w Göteborgu napisała, że mieszkańcy jej dawnego kraju przez lata poddawani byli antysemickiemu praniu mózgu. „Jestem załamana, ale niestety nie zdziwiona (…). Zamach najprawdopodobniej nie ma nic wspólnego z konfliktem palestyńsko-izraelskim. Raczej z usankcjonowanym przez państwo antysemityzmem (…) Moje dzieciństwo w Damaszku pełne było nienawiści do Żydów i strachu przed Izraelem. (…) Żydzi perfekcyjnie nadawali się do wszelkich oskarżeń. Mamy złe szkoły? To wina Żydów. Opieka zdrowotna w Syrii nie działa? To przez Żydów. Nie starcza pieniędzy? Wszystkiemu winni  są Żydzi. Fakt, że środki finansowe inwestowano raczej w zbrojenia niż w ludzi w Syrii tłumaczono tym, że kraj musi się bronić przed Izraelem, takich argumentów używali rządzący w Damaszku. W ten sposób syryjski reżim, na którego czele stoi od 50 lat jedna i ta sama rodzina, tłumaczył całą społeczną kontrolę”.

Zaczyna brzmieć trochę znajomo? Tak mi się właśnie wydawało… Antysemickie pranie mózgu jest tak samo niebezpieczne, jak to antyuchodźcze. I choć ani jedno, ani drugie nie zmienia myślenia oraz postaw wszystkich, to jednak wielu ludzi ostatecznie im ulega.

„Większość arabów i muzułmanów nie nienawidzi Żydów (…). Nie można odpowiadać na przesądy przesądami. W moim środowisku atak na synagogę w Göteborgu najmocniej potępili właśnie muzułmanie. Jednak aby zmierzyć się z antysemityzmem, trzeba zrozumieć jego źródła” – pisze Somar Al Naher.

Tubylewicz: Szwecja potrzebuje lustra

Aby zrozumieć źródła, trzeba umieć nazywać problemy i oceniać czyny a nie ludzi. W pogrążonej w kryzysie tożsamościowym Szwecji bywa to wyjątkowo trudne.

Demonizacja oraz idealizacja mają podobne źródła?

Czasami zastanawiam się, czy niechęć do krytycznej analizy niektórych problematycznych postaw wśród żyjących w Szwecji imigrantów, zwłaszcza tych, którzy przybyli tu jako uchodźcy, nie ma swojego źródła w tym samym ponurym i pełnym uprzedzeń strachu, który sprawia, że wielu Polaków widzi w uchodźcach z Bliskiego Wschodu samo zło.

Polacy nie chcą dostrzec w szukających w Europie pomocy ludziach nic dobrego, a Szwedzi równie histerycznie obawiają się przyznania, że uchodźcy są zwykłymi ludźmi, a więc można wśród nich znaleźć różne postawy, w tym także niektóre formy nietolerancji, przesądy i uprzedzenia, z którymi w społeczeństwie demokratycznym mamy zwyczaj walczyć.

Może chodzi o to, że najłatwiej jest pomagać fantomowemu wyobrażeniu o niewinnych ofiarach wojny, a myśl o tym, że do kraju przyjechali zwykli ludzie, którzy przywieźli ze sobą sporo typowo ludzkich problemów (a więc także ludzką skłonność do dyskryminacji) jest dla wielu jakoś niemożliwa do uniesienia?

Obawiam się, że bez normalnego, racjonalnego stosunku do Innego nie mamy szansy na realizację marzenia o harmonijnej wielokulturowości. W żadnym europejskim kraju. Pod tym względem wiele na sumieniu ma nie tylko demonizująca Innego prawica, ale także idealizująca Go lewica. Żeby Inny przestał być marginalizowany, musimy patrzeć na niego jak na siebie. Musimy z nim rozmawiać jak z racjonalnym dorosłym, a nie jak z niewinnym, zawsze skrzywdzonym dzieckiem, którego nikt naprawdę nie słucha.

Tubylewicz: Nie możemy ze strachu przed tworzeniem stereotypów przymykać oczu na fundamentalizm

Bio

Katarzyna Tubylewicz

| Pisarka, publicystka
Pisarka, publicystka i tłumaczka literatury szwedzkiej. Autorka powieści Własne miejsca, Rówieśniczki, Ostatnia powieść Marcela oraz pomysłodawczyni i współautorka antologii rozmów o czytelnictwie Szwecja czyta. Polska czyta. Jej najnowsza książka Moraliści. Jak Szwedzi uczą się na błędach i inne historie to zbiór reportaży o współczesnej Szwecji, który znalazł się m.in. na liście pięciu najlepszych reportaży roku 2017 „Tygodnika Powszechnego”. Ze szwedzkiego na polski Tubylewicz przełożyła m.in. cztery powieści Majgull Axelsson i głośną trylogię Jonasa Gardella o AIDS w Szwecji Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek. Z wykształcenia jest kulturoznawcą.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. Mam pytanie do Autorki tekstu. Czy tekst p.Tubylewicz ukazal sie po szwedzku w Jakiejs szwedzkiej gazecie? Jestem ciekawa na ile Polacy/Polki w Szwecji sa representowani w mediach szwedzkich.

  2. Każda wypowiedź jest antysemicka, chyba że zawiera informacje potwierdzoną przez rzecznika Armii Izraelskiej.

  3. A mnie intersuje dyskusja co zrobimy jak organizacje Żydowskie po „wykupieniu” praw własności od dawno nieżyjących ofiar II wojny Światowej na zasadzie etnicznego powinowactwa zaczną się mocniej domagać rekompensaty po utraconym przez tamtych Żydów majątku? Należy im się 65 mld polskich złotych czy nie? Czy przeciw tym którzy będą się sprzeciwiać też wyciągnięta zostanie pałka „antysemityzmu”? Z pewnością tak. I co dalej?

  4. Pięknie, naszczęście istnieje kraj, który nie musi wybierać między islamofobią a antysemityzmem, łączy je harmonijnie…zgadnijcie jaki to kraj….

  5. Lewica jest dziś zacofanym kołtunem, zakłamaną sektą nienawidzącą wszystkich myślących inaczej waląca na oślep pałą. Ten jej podskórny rasizm wynoszący na piedestał muzułmanina a jednocześnie uznający go za obiekt troski utwierdza prawicę w przekonaniu , że to gorszy rodzaj człowieka. Zamiast na serio zająć się walką z korporacjami, walką o ekologię pasie potwora, który go zeżre. Zinstytucjonalizowana pedofilia, obrzezanie kobiet przymusowe małżeństwa, homofobia, antysemityzm, patriarchat, nienawiść do zwierząt – wszystko to znajduje usprawiedliwienie. Nic nie widziałem nic nie słyszałem, nic nie mówiłem: 3 małpki mają się dobrze.
    Kompletne bankructwo, zdrada kobiet, ludzi myślących niezależnie.
    Zbankrutowały pomysły gospodarcze, polityczne, społeczne marksizmu a to co nie zbankrutowało tj. oświeceniowe ideały jest teraz palone na stosie
    Lewica w ogóle zauważa, że ludzie chcą żyć w jednolitym społeczeństwie? Mam na myśli rozpad Jugosławii, Czechosłowacji, separatyzm W. Brytanii, Belgii, Hiszpanii.
    Dziękuję losowi za Żiżkę, Rebekę Sommer, Hege Storhaug, Ayaan Hirsi Ali
    Lewico obudź się

  6. Lewica zakłada, że uchodźca jak tylko zacznie oddychać europejskim powietrzem, od razu zapomni o swojej kulturze i stanie się nowoczesnym obywatelem – wszystko jedno jakiego państwa. Tymczasem to tak nie działa. Większość, która tu przyjeżdża to już ukształtowani ludzie, mają swoją religię, zwyczaje, przesądy i po co im nasze? Dżizija, takija, kafir, fasad, taharrusz dżamaa i wiele innych pojęć skrywa bardzo ponury obraz o zwyczajach z kręgu islamu. Najwyższy czas by odczarować ten romantyczny obraz o uduchowionych, łagodnych ludziach Orientu. Tyle, że już nie wierzę w wytrwałość lewicy do takiej nauki i wyciągania wniosków. Nadzieja w ludziach, którzy znają obraz rzeczywistości bezpośrednio – pracują na Zachodnie Europie, podróżują, mają tam bliskich i ten bezpośredni przekaz, a nie z uładzonej TV sprawia, że są mądrzy przed szkodą. 70 procent Polaków jest niechętna masowemu ściąganiu uchodźców. To nie tylko wyborcy prawicy. To większość konstytucyjna.

  7. Jeszcze należy dodać, że szwedzka policja ma poważny problem z ekstremistcznymi grupami imigranckimi działającymi z niespotykaną tu brutalnością. Przodują Polacy chcący *wyręczyć* Szwedów w obronie Europy przed zalewem uchodźcami i imigrantami z krajów Afryki i Azji (czytaj muzułmanów). Moim zdaniem u podstaw tych zachowań leży zwyczajnie strach przed brakiem pracy, przed konkurencją, różne kompleksy… Syryjczycy, których 2 lata temu przybyło do Szwecji kilkadziesiąt tysięcy są często dobrze wykształconymi lekarzami, adwokatami i inżynierami. Szybko uczą się języka. Polacy to w większości słabo wykształceni pracownicy fizyczni. Języka się ni uczą wcale bo nie jest im potrzebny.

    1. drogi Kubo, widzę, że to że ktoś jest pracownikiem fizycznym od razu czyni go gorszym. To raczej nie lewicowe patrzenie. Pogardzanie kimś dlatego że jest Polakiem i pracuje na swój chleb jest obrzydliwe. Naucz się szanować ludzi pracy – ten proletariat, który nie siedzi na zasiłku tylko pracuje jak umie.

    2. Przecież to nie Polacy tworzą imigranckie gangi i toczą wojnę na ulicach Malmo. Jeśli ktoś jest pracownikiem fizycznym to i tak rynek pracy dla informatyków, specjalistów jest dla niego zamknięty i to nie jego świat, dwa przeciętny uchodźca z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki integruje się dużo wolniej, trudniej mu znaleźć pracę, niż np polskiemu budowlańcowi, gdzie na terenie Szwecji masz całe polskie ekipy. Polscy lekarze, czy prawnicy nie biją raczej prawników z Syrii. Owszem są jakieś rasistowskie wyskoki, ale nie odwracajmy kota ogonem.

  8. szkoda, że ten temat został poruszony przez Krytykę cztery lata po tym, jak nastąpiło przesilenie antysemickie w zachodniej Europie. O problemie pisał choćby amerykański Newsweek w 2014 roku. Niemniej dobrze, że taki tekst się tu pojawił.

  9. Gdyby Polacy dokonali podobnych czynów co muzułmanie w Szwecji wobec Żydów, jestem pewien że nagonka w Krytyce Politycznej i innych mediach byłaby niesamowita. Ale im wszystko wolno. Po co ci ludzie w Europie? Było dobrze kiedy ich nie było

  10. Z raportu opublikowanego przez Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA) najbardziej antysemickimi środowiskami politycznymi i społecznymi są skrajna lewica oraz muzułmanie. Ponadto ponad 25% europejskich Żydów ukrywa swoją prawdziwą narodowość w obawie przed represjami.
    Fundamental Rights Agency informuje, ze najwięcej antysemickich ataków zanotowano w środowiskach zrzeszających wyznawców islamu (27%). Co ciekawe, drugim w kolejności najbardziej antysemickim środowiskiem w UE jest skrajna lewica (22%), a nie jak potocznie się uważa skrajna prawica.
    Jeśli chodzi o to samo zjawisko w poszczególnych krajach to najwięcej Żydów ukrywających swoje pochodzenie jest w Szwecji (50%), potem Francji (40%) i Belgii (36%).
    Niemcy są (póki co) nieuwzględnione ponieważ gigantyczny bum islamski wystąpił u nich w połowie 2015 roku a raport jest z 2016, ale masowe palenie izraelskich flag w Berlinie po wystąpieniu Trumpa w sprawie stolicy Izraela – mówi samo za siebie.

  11. Lewica prowadzi kompletnie bezsensowną i wygodnicką politykę ideologiczną „nawracania progresywnego Europy”.
    Zamiast jechać na Bliski Wschód i ratować najliczniej (miliony ludzi) i najbardziej (kamienowanie, gwałcenie, wycinanie łechtaczek, itp.) dyskryminowane grupy: dziewczynki, kobiety, homoseksualistów, chrześcijan, itd., ona zajmuje się tysiąckrotnie mniejszymi i łagodniej traktowanymi mniejszościami w Europie, pozostawiając tamtych na pastwę prawdziwie morderczego patriarchatu.

    W krajach trzeciego świata ogromne rzesze ludzi cierpią pozostawione same sobie, ale lewica ma to gdzieś, bo wygodniej jest siedzieć na tyłku w Warszawce lub Brukselce, brać kasę z unijnych/norweskich/Sorosowych grantów i organizować marsze w obronie tych, którzy/które mają 100 razy więcej praw i wolności niż przeciętna Arabka czy Afrykanka.

    Dla mnie to obrzydliwy cynizm i konformizm, taka „lewica dla elit”.

  12. Chwała Wam za ten artykuł, ale zjęcie pod nagłówkiem ma się do niego jak pięść do nosa. Skoro artykuł jest o problemie antysemityzmie wsród imigrantów, to po co to zdjęcie z neonazistami? No chyba, że są to pomiatani i wykluczani żydowscy neonaziści 😉

  13. Jeśli na starcie każdej dyskusji jako dogmat mamy wielokulturowe społeczeństwo – to ja mówię, takiej dyskusji – nie i uważam, że Polska nie powinna powielać błędów krajów starej UE, szczególnie gdy na dziś nie jest magnesem dla imigrantów ekonomicznych z Bliskiego Wschodu.
    Natomiast w przypadku takich krajów jak Szwecja widać wyraźnie, że lewica po prostu przegrała i jest kwestią czasu, kiedy straci władzę, zresztą nawet część polityków SAP mówi dziś rzeczy, które jeszcze kilka lat temu nie przeszłyby im przez gardło, wydaje się, że w Szwecji wolniej, ale jednak dojdzie do podobnych zmian jakie zaszły w Danii wraz z sukcesami duńskiej Partii Ludowej i wygranej prawicy.
    Niechęć Polaków do ludzi z Bliskiego Wschodu, islamu nie bierze się z niczego, a doświadczenia imigrantów, którzy pracowali w UK, Holandii, Niemczech są tu drogowskazem – Polacy nie chcą i nie widzą powodu do dyskusji jak bardzo chcemy Polsce zaszkodzić liberalną polityką imigracyjną.
    Oczywiście mamy w Polsce środowiska skrajnej prawicy, kiboli, ale tak samo jak mam prawo podejmować dyskusję, czy zaproszę kogoś do własnego domu, tak Polacy mają prawo podejmować dyskusję kogo i na jakich zasadach chcieliby ewentualnie zaprosić do Polski.
    Na pytanie czy chcemy podążać drogą Szwecji odnośnie polityki imigracyjnej odpowiem – nie.

      1. To nie jest problem rasowy, a po części religijny, światopoglądowy i różnych wizji państwa, czy poglądów. Dwa uważam, że lepszy jest szczery realizm i uznanie, że Polacy po okresie PRL-u, żyjąc w dość jednorodnym społeczeństwie mieliby problem z akceptacją tego co na Zachodzie, dwa uważam, że dyskusja do jednej bramki w logice KP, GW nie ma sensu.
        Ostatecznie sami muzułmanie nie pchali się do Polski z przyczyn ekonomicznych i kulturowych, jedna grupa oszołomów rozpętała jedną histerie antyimigrancką, druga chciała na siłę kogoś przyjmować.
        Dwa jeśli przyjmować, to także mądrze i ucząc się czegoś na błędach Szwecji, Niemiec, UK – to rasizm ?

  14. Czy KP dalej planuje wrzucać wszystkich ludzi trzeźwo myślących o imigracji i uchodźcach do worka „faszyści i naziści”, czy może powoli zaczynają do lewicowych zwojów nerwowych docierać śladowe ilości faktów? Próby zakrzyczenia rzeczywistości się nie udały.

  15. Jak widać również szwedzki model socjalizmu jest systemem bohatersko walczącym z problemami, które sam stworzył. Swoją drogą kto by pomyślał te 30 lat temu, że na ulicach szwedzkich miast będą odbywać się regularne bitwy między „uciskanymi mniejszościami”, niemieckie aglomeracje staną się arenami zamieszek turecko-kurdyjskich, miejscem walki o wpływy między gangami arabskimi i tureckimi, a belgijskie ulice będą demolowane z okazji awansu Maroka na mistrzostwa świata w piłce nożnej. Gdzieś u źródeł tego wszystkiego pod przykrywką szczeniackiego idealizmu, naiwnego humanitaryzmu, lewicowej wrażliwości leży arogancja i przekonanie o wspaniałości własnej kultury („Leitkultur” jak to zabawnie mówią Niemcy) na tyle silnej, że jest w stanie przyciągnąć i zintegrować każdego. Otóż nie każdego i dziś pozostaje tylko stwierdzić „byliśmy głupi”.

    1. Po pierwsze Szwecja to kraj kapitalistyczny, po drugie największy napływ imigrantów ma miejsce gdy rządziła wolnorynkowa prawica(również w Szwecji) w celu sprowadzenia sobie taniej siły roboczej.
      Najwyższa pora wybudzić się z fantasmagorii bo tekst o tym jest na stronie środowiska które bynajmniej lewicowe nie jest. 😉 http://www.autonom.pl/?p=14005

      1. Szwecja co prawda jest krajem kapitalistycznym, ale od 1939r. w Szwecji rządzi Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza z małymi przerwami rządów partii centrowych i liberalnych. W latach 70. w czasie pierwszego rządu socjalisty Olofa Palmego w Szwecji podjęto wytężone działania na rzecz imigrantów. Opublikowany w 1974 r. raport „Imigranci i mniejszości narodowe” stwierdzający, że Szwecja jest „zbyt biała” stał się podstawą do przyjęcia przez zdominowany przez socjalistów parlament głównych kierunków oraz celów polityki imigracyjnej aktualnych do dziś.

        1. Socjaldemokraci to nie socjaliści jak już.
          Poczytaj lepiej ilu imigrantów zostało przyjętych każdego roku, kto był u władzy (zwłaszcza mówię o moderancie) i najważniejsze kto lobbował (od razu mówię że ci którym zależało na pracownikach będących tanią siłą roboczą). Fantazje zwolenników eurabii i „białego ludobójstwa”(którzy twierdzą że migrantów sprowadzono by Szwecja była zbyt biała) mnie nie interesują.

          1. Zgadzam się, że w Szwecji liberałowie za rządów Carla Bildta, czty Reinfeldta ochoczo kontynuowali to co zapoczątkowała lewica w latach 70 i było to w ich przypadku motywowane nie tyle ideologią, co ekonomią. Zresztą trudno się dziwić – Szwecja wcześniej odnosiła duże korzyści z imigracji m.in. polskich Żydów po marcu 68 r. Jest jednak spora różnica między przedstawicielami polskiej inteligencji, której Gomułka postanowił się pozbyć, a niepiśmiennymi wyznawcami Allacha gdzieś z pustyni w Somalii. Za feralną decyzją kanclerz Merkel z 2015r. również stało silne lobby niemieckiego przemysłu cierpiącego na brak siły roboczej, a wzniosłe kwestie moralne i uniesienia emocjonalne służyły tylko celom marketingowym, stanowiły atrakcyjne opakowanie, które pozwalało sprzedać ten z gruntu chory pomysł własnym obywatelom. W Brukseli największym lobbystą jest Europejski Okrągły Stół Przemysłowców (ERT) skupiający kilkudziesięciu prezesów najbardziej wpływowych koncernów w Europie. To lobby w istocie dyktuje Brukseli prawo i stoi m.in. za pomysłem przymusowego przesiedlania nielegalnych migrantów. Zawdzięczamy im również to, że w Europie ślimak jest rybą, a banany muszą mieć krzywiznę jak te z Gujany Francuskiej.

          2. Najbardziej pro-biznesowa partia w Niemczech – FDP jest dziś przeciwna liberalnej imigracji, z badań wynika, że znikomy odsetek imigrantów nadaje się do niemieckiego przemysłu i w tym sensie są to tezy mocno absurdalne. Przecież ci prezesi znają liczby, wiedzą kogo zatrudniają i z tej perspektywy przyjmowanie milionów ludzi z kierunku Bliski Wschód, Afryki jest absurdem. Pamiętam artykuł, gdzie Sigmar Gabriel skarżył się, że czołowe niemieckie firmy zatrudniły tylko 30 imigrantów. Jeśli chodzi o Szwecję to jest jeszcze gorzej i to wejście na rynek pracy trwa 10 lat i dłużej, a przez ten czas trzeba wypłacać zasiłki, opłacać lokum, więc to nie jest skutek przemyślanej i demonicznej polityki – bądźmy poważni.

          3. W 2015r. Niemcy mieli wszelkie przesłanki do tego, by przyjmować Syryjczyków. Syria, która do 2011r. była państwem socjalistycznym charakteryzowała się bardzo wysokim poziomem edukacji w porównaniu z innymi państwami regionu. Wielu Syryjczyków studiowało na europejskich uniwersytetach w krajach bloku wschodniego, w tym również w Polsce. Syryjscy inżynierowie i chirurdzy to nie jest mit. Niemcy nie przewidzieli jednego – syryjski inżynier, czy chirurg mając za miedzą bogate kraje arabskie o tej samej kulturze i języku jak Dubaj, Kuwejt itd., gdzie zarobki inżyniera są wyższe niż w Europie nie będzie się uczył niemieckiego i szukał roboty za mniejsze pieniądze w kraju, który jest dla niego pod każdym względem obcy. Kto więc przyjechał do szeroko otwartych Niemiec ? Ci, których nikt inny rozsądny by nie przyjął. Dzisiejszą postawę FDP i kręgów niemieckiego przemysłu dobrze oddaje sparafrazowane, swojskie powiedzenie „mądry Niemiec po szkodzie”, albo inaczej „byliśmy głupi”. Choć nie wszyscy jeszcze za Odrą są gotowi się do tego przyznać.

          4. Nie słyszałem nic o tym by w Syrii narzędzia produkcji zostały uspołecznione więc nazywanie jej „socjalistyczną” jest błędna.
            Przecież wprowadzanie imigrantów od samego początku miało na celu pozyskanie taniej siły roboczej, muzułmanów to 11 września 2001 roku nikt nie uważał wtedy za zagrożenie a sprowadzając ich głoszono że „ocalą ich dobrobyt”.
            Oczywiście teraz FDP jest bardziej antyimigrancka nie zmienia faktu że wcześniej sprowadzano osoby tureckiego pochodzenia właśnie pod wpływem lobby przedsiębiorców, potem te osoby ocaliły wiele zawodów które żaden Niemiec nie chciał wykonywać. Podobnie jest teraz z imigracją do Polski, to Lewiatan i inne grupy przedsiębiorstw lobbują za imigracją. Nie mówię że imigracji ma nie być(z naszą demografią i brakami np. w służbie zdrowia są wręcz koniecznością) ale powinna być prowadzona z głową i trzeba uczyć się z błędów zachodu.
            Na koniec chciałbym prosić by nie powielono tutaj fejka o „ślimaku jako rybie” bo nigdzie nie ma dokumentu który stwierdzały by że ślimak wg. Unijnych ustaw jest rybą.

          5. W Syrii pod rządami socjalistycznej, panarabskiej partii Baas do 2011r. większość przedsiębiorstw, po nacjonalizacjach jeszcze z lat ‘60, należała do państwa. W 1958r. dokonano reformy rolnej, w wyniku której znacjonalizowano ziemię i rozdano ją chłopom. Kolejne baasistowskie rządy dokończyły reformę rolną likwidując zjawisko dzierżawienia ziemi przez chłopów od właścicieli ziemskich za zawyżoną opłatą. Jeśli to nie jest socjalizm to co nim jest ? Dużym osiągnięciem socjalistów było wprowadzenie powszechnej edukacji. W 1990r. przynajmniej do szkoły podstawowej uczęszczało blisko 100% chłopców i większość dziewcząt, zaś 80% dzieci w wieku 10 lat było piśmiennych co było ewenementem w krajach arabskich.

          6. To o czym ty piszesz to etatyzm nie socjalizm, socjalizm to uspołecznienie narzędzi produkcji a nie ich upaństwowienie, choć części z nich błędnie jest to synonim ale jak pokazuje praktyka ZSRR tamtejsi robotnicy mieli mniejszy wpływ na swoje miejsce pracy niż na zachodzie.
            Nie mówię że to o czym mówisz jest złe (bo w przypadku edukacji publicznej czy służby zdrowia nie jest) ale proszę nie nazywać tego socjalizmem.

          7. Niemcy od lat prowadzili za sprawą lewicy i dominującego dyskursu liberalnego dość otwartą politykę imigracyjną i właściwie przez lata elity były głuche na głosy prostego ludu, że to się słabo sprawdza, że np wiele bawarskich miasteczek zmieniło w ciągu 20 lat swój charakter i psie kupy przestały być już tematem numer jeden.
            Merkel popełniła wszystkie możliwe błędy, na naszych oczach pada mit niemieckiej administracji, zorganizowania, przez wiele lat kto miał inne zdanie na temat liberalnej polityki imigracyjnej, widział przestępczość, negatywne zjawiska ten był rasistą, faszystą i koniec dyskusji.
            Syryjski inżynier ma często mniejszą wiedzę, niż człowiek po niemieckiej zawodówce, a ludzie, którzy kończyli studia w okresie PRL-u są dziś blisko wieku emerytalnego, nie wiem albo ci politycy sami uwierzyli we własną propagandę, albo celowo starali się przedstawiać społeczeństwu optymistyczny obraz rzeczywistości, że ta integracja pójdzie szybko
            i sprawnie, nie będzie tak kosztowna itd.
            Natomiast warto tu poruszyć stanowisko polskiej lewicy, GW, środowisk liberalnych, które godziły się z rolą Polski jako wygodnego chłopca do bicia nieodpowiedzialnej polityki imigracyjnej Merkel, czy rządu Szwecji. Nawet krytyka rządu PiS, skrajnej prawicy nie zwalnia nikogo od krytycznego myślenia i osądu spraw. Przy nawet najlepszej naszej postawie i tak nie dałoby się przerzucić problemów krajów bogatych na biedne i mielibyśmy po prostu masowe ucieczki do Niemiec i grę w kotka i myszkę. Niemieccy politycy cynicznie odsyłali imigrantów z powrotem do Grecji i koniecznie chcieli znaleźć jakiegoś kozła ofiarnego swojej polityki.
            Ogromna większość osób, które imigrowały nie uciekały z pola walki, były to najczęściej osoby, które miały te kilka tysięcy dolarów na podróż i był to iście kryminalny proceder z opowiadaniem bajek o dobrobycie w Niemczech, że każdy dostanie dom, samochód, ludzie imigrowali z bardzo określonym celem podróży i nie była nim Polska.
            W przypadku ZEA – Dubaju nie ma polityki socjalnej dla cudzoziemców, nie ma też specjalnie możliwości otrzymania obywatelstwa, większość inżynierów pochodzi z Europy, USA, natomiast praca fizyczna jest często mniej płatna, niż w Polsce, bo są całe rzesze ludzi z Indii, Bangladeszu, Iranu itd. Zresztą władzę tych krajów nie chciały przyjmować takiej liczby ludzi mówiących po arabsku, którzy jakoś tam mogliby się mieszać do lokalnych spraw i polityki.
            Historia Palestyńczyków w Jordanii, Libanie, czy Kuwejcie dawała tu wiele do myślenia i jeden logiczny wniosek.

      2. Dzięki za przypomnienie. Zdziwko duże, że tak obiektywny i prawdziwy tekst sie u nich pojawił.

  16. Na końcu ciągu myślowego, wywołanego tematem, nie jest sielankowe społeczeństwo wieloetniczne, połączone tolerancją. To utopia i ułuda. Nabrać się na to mogą dzieci, ale nie powinny osoby odpowiadające za swój kraj. Nie istnieje sposób na integrację imigrantów z innego kręgu kulturowego. To tak jakby oczekiwać, że lewicowiec porzuci swoje poglądy, kiedy pojedzie do Arabii Saudyjskiej. Bo takiej właśnie postawy oczekuje się obecnie od tych „Nowych Szwedów”. I to jest naiwne, i grzebie całą tę integrację. Cieszy natomiast, że w końcu zaczynacie mówić o sprawach, które od dawna są omówione wśród zwykłych ludzi… Tak, w domach Polaków o takich sprawach mówi się przy stole, na co dzień. To kolejna lekcja do nadrobienia w wyścigu do zrozumienia co mają w głowach Polacy.

    1. Oczywistą nieprawdą jest, że nie ma sposobu na integrację imigrantów z innego kręgu kulturowego. Przykładem niech będą Hindusi w UK czy w ogóle USA.

          1. Wow! Może więc prościej. Więcej Azjatów nie jest muzułmanami, niż jest muzułmanami.

          2. ale powszechnie rozróżnia się muzułmanów (Arabów, Persów, Tadżyków etc.) i Azjatów – Wietnamczyków, Koreańczyków, Chińczyków, Mongołów. I zapewne dobrze o tym wiesz, ale wygodniej tobie palić głupa.

    2. „Na końcu ciągu myślowego, wywołanego tematem, nie jest sielankowe społeczeństwo wieloetniczne, połączone tolerancją. To utopia i ułuda. ”

      Dlaczego?

      „To tak jakby oczekiwać, że lewicowiec porzuci swoje poglądy, kiedy pojedzie do Arabii Saudyjskiej.”

      No nie bardzo dzieciaku, bo ta osoba nie pojechałaby do AS, bo tam się lepiej żyje. Więcej czytaj, mniej pisz.

      „To kolejna lekcja do nadrobienia w wyścigu do zrozumienia co mają w głowach Polacy.”

      Z twojej wypowiedzi wynika, że siano

      1. „Na końcu ciągu myślowego, wywołanego tematem, nie jest sielankowe społeczeństwo wieloetniczne, połączone tolerancją. To utopia i ułuda. ”
        Dlaczego?
        W teorii jest jak najbardziej możliwe, w praktyce nie. Znasz stare rosyjskie powiedzenie „praktika jebiot tieoriu”? Wystarczy mieć zdrowy, nomen omen, rozsadek i trochę doswiadczenia zyciowego, rozglądać sie wokół uwaznie żeby wiedzieć że to „utopia i ułuda” jak wspomiał Kolega z Marsa w poście powyżej. Znasz zjawisko „white flight” (https://en.wikipedia.org/wiki/White_flight) Tak było, jest i bedzie, to nasza ludzka natura. Po prostu, normalne zwyczajne zachowanie uwarunkowane kulturowo, biologicznie, ekonomicznie.

  17. Mieszkam w Szwecji i obserwuje sytuacje od lat. Uwazam ze to dobry artykuł, kryzys tożsamościowy to jest dokładnie to co dotknęło ten kraj według mnie. Lewica ma duży problem z racjonalnym myśleniem i zdrowym rozsądkiem a także tolerancja w stosunku do prawd obiektywnych i ich wypowiadania. Podobna sytuacja jest z problemen homofobi i dyskryminacji kobiet wsrod środowisk uchodźców z bliskowschodnich krajów. Lewica nie wie jak się do tego ustosunkować i przez to chowa głowę w piasek.

    1. Zgadzam się z panią, niestety ale regresywna lewica nie istnieje tylko w umysłach trolli internetowych(dla tych każdy kto obala fake newsy o gwałcących w Szwecji imigrantach to regresywni) ale faktyczny problem współczesnej zachodniej(głównie) lewicy. Do tejże regresywnej lewicy dałbym szwedzkich Zielonych(którzy w swoich szeregach mieli islamistę który uważał zamachy w 11 wrześnie 2001 roku za „wypadek” oraz działacza Szarych Wilków) oraz niedziałającą już brytyjską Respect Party.
      Słusznie na problem zwrócił uwagę niemiecki polityk związany z lewicą kurdyjskiego pochodzenia gdy stwierdził że jak manifestację zapowiada AFD czy NPD to zbiera się kilkatysięcy kontrdemonstrantów a jak chcę manifestować nacjonaliści tureccy(wspomniane Szare Wilki) to prawie nikt nie kontrdemonstruje.

      1. „każdy kto obala fake newsy o gwałcących w Szwecji imigrantach” – z tym akurat twierdzeniem jest pewien problem. To zazwyczaj nie są fake newsy. Szwedzi i za nimi nasz mainstream medialny podali oświadczenie, że wzrost liczby bezwzględnej przestępstw wynika z redefinicji gwałtu i uznali, że temat w ten sposób zamknęli. Tyle tylko, że to nie tłumaczy to dlaczego przy identycznej definicji i zakresie pojęcia, imigranci w dalszym ciągu są częściej sprawcami. I dlaczego ta sama tendencja powtarza się w Norwegii, Finlandii a ostatnio okazało, się, że również w Niemczech.

        1. Wzrost liczby bezwzględnej to może sobie wynikać chociażby ze wzrostu bezwzględnej liczby ludności. Jako taki nie nadaje się do wyciągania żadnych wniosków, co najwyżej do rewelacji pokroju „zlikwidować 500plus”. W szczególności nie można na takiej podstawie stwierdzać, że „imigranci w dalszym ciągu są częściej sprawcami”, bo to odnosi się do liczb względnych. News, który ma taką konstrukcję nie musi być fake newsem w sensie dosłownym, ale z całą pewnością jest manipulacją obliczoną na zastraszenie czytelnika uchodźcami, którzy „ryzykują życie przeprawiając się przez morze w dziurawym pontonie tylko po to, by zgwałcić Europę”.

          1. Czytaj ze zrozumieniem. Napisałem, że to Szwedzi twierdzą, że wzrost liczby bezwględnej tłumaczy zmiana definicji i nie ma problemu nadmiarowej przemocy seksualnej ze strony imigrantów. Tyle tylko, że z INNYCH danych statystycznych wynika właśnie, że imigranci są nadreprezentowani, bo występują jako sprawcy do kilku razy częściej niż wynikałoby z ich liczby w całej populacji. Jeżeli jakiejś grupy w całej populacji jest (przykładowo) 5% a jednocześnie w zbiorze przestępców seksualnych stanowi np 20% to pokazuje, że występuje istotna nadreprezentacja. I problem istnieje.

          2. Ach, chodzi Ci zapewne o te badania, które wprost twierdzą, że analiza uzyskanych wyników nie pozwala na stwierdzenie występowania związku z „kulturą”, gdyż prawie w całości wszelkie różnice da się wytłumaczyć typowymi czynnikami kryminogennymi (do których nominalnie wyznawana religia się nie zalicza). Rzeczywiście te fragmenty bywają często pomijane przez propagatorów absurdalnego stwierdzenia, że migranci przeprawiają się przez morze kajakiem tylko po to, by za 500plusa gwałcić kobiety.

          3. Nie, mam na myśli pokrywające się badania z Danii, Finlandii, Szwecji a ostatnio niemieckiej Saksonii. Oczywiście łatwiej polemizuje się z chochołem: „migranci przeprawiają się przez morze kajakiem żeby gwałcić kobiety” niż z rzeczywistością: „migranci, spośród których część przeprawia się przez morze, a część dociera do krajów przeznaczenia innymi drogami, udający się do krajów przeznaczenia głównie z pobudek ekonomicznych, jednocześnie statystycznie częściej niż miejscowi dopuszczają się przemocy seksualnej”.

            To o tyle zabawne, że sugerujesz istnienie typowych czynników kryminogennych podczas, gdy mowa o grupie osób, która w Europie znalazła się dopiero od niedawna. W jakie więc poważne patologie społeczno-ekonomiczne zdążyła już tak szybko popaść? A jeżeli tak szybko w nie popadła to może znak, że ma do nich jakieś wyjątkowe inklinacje i w związku z powyższym należy ją trzymać na dystans? 🙂 Poza tym ciekawe jest też, że skala przemocy seksualnej w obozach dla uchodźców i przybrała takie rozmiary, że kobiety uchodźczynie muszą się izolować, bo nie są bezpieczne. Czyli – zgodnie z chochołem, którego byłeś łaskaw postawić – przepłynęli morze kajakiem, żeby zmolestować kobietę, z którą przepłynęli morze kajakiem i którą mogli zmolestować wcześniej po tamtej stronie morza. Szok i niedowierzanie.

          4. @Antek
            – „…mowa o grupie osób, która w Europie znalazła się dopiero od niedawna.”

            Raczej nie. Nadreprezentacja (faktyczna przed korektą na socjoekonomię, wiek i płeć) występuje w kategorii „urodzonych za granicą + ICH DZIECI”, czyli w ogromnej większości urodzonych w Szwecji albo od wielu lat tu zamieszkałych. Po korekcie na socjoekonomię, wiek i płeć nadreprezentacja uchodźców i ich dzieci w statystyce gwałtów topnieje do praktycznie zera.

            To chyba temat na inną dyskusję, ale wyjaśnienie jest smutne dla pamiętających lepsze lata „modelu skandynawskiego”. Przez parę dekad jego powolnego rozwalania (nie tylko przez rządy prawicowe) szwedzkim politykom udało się nie tylko powiększyć, ale też „etnizować” podziały socjoekonomiczne: segregację mieszkaniową, szkolną, ekonomiczną itd. W sytuacji malejącej ruchliwości społecznej integracja uchodźców w społeczeństwo i rynek pracy też jest trudniejsza. Bieda, długotrwałe bezrobocie, rosnąca koncentracja do tańszych, odległych przedmieść (w konsekwencji szkoły z koncentracją dzieci nie mówiących dobrze po szwedzku), idą coraz bardziej w parze z zagranicznym pochodzeniem.

          5. … i jeszcze słowo o „skali przemocy seksualnej w obozach dla uchodźców”. Powszechość tego zjawiska, którą sugeruje wyrażenie „skala przemocy” to raczej legenda miejska, ale owszem, zdarza się.
            Przypuszczalnie równie często jak w każdym innym miejscu, gdzie na niewielkiej przestrzeni tłoczą się wyrwani ze swojego życia, kraju, rodziny i funkcji kontrolnych swoich środowisk, często mocno straumatyzowani i przeważnie młodzi ludzie. W dodatku głównie bezczynni, bo do uzyskania azylu nie wolno im pracować i nie przysługuje im prawo do nauki szwedzkiego.

        2. Nie wątpię że imigranci popełniają w tym kraju więcej przestępstw(w tym seksualnych) ale retoryka jaka zaczęła się od internetowej gadzinówki Euroislam że „w Szwecji nie ma dnia bez gwałtu”(w Polsce też, zresztą nigdzie nie ma dnia bez gwałtu) albo że to stolica gwałtów już jest manipulacją o czym zresztą napisał Lolek .
          Coś jak że strefami szariatu, mimo że doszło w dzielnicach gdzie dominują imigranci do gettoizacji i panoszą się gangi(głównie muzułmanów bo ich jest najwięcej ale istniał tam również gang irackich chrześcijan) to jednak twierdzenie że tam rządzi szariat to fikcja, zresztą przypominam że zamieszki w Sztokholmie zaczęły się po tym jak policja odstrzeliła imigranta z Portugalii gdy dobijał się do domu swojej fińskiej dziewczyny.

        3. No właśnie. Najliczniejszą wśród imigrantów w Szwecji grupą więźniów są Polacy.

    2. Anna ma rację.

      Miejmy nadzieję, że to się zmienia. Nie ulega żadnej kwestii, że kryzys związany z niekontrolowaną (lub też kontrolowaną, kto to wie …) falą imigracji jest paliwem skrajnej prawicy. Dla mnie kilka lat temu, jak się rozkręcało to zjawisko, było to oczywiste, że tak się skończy. Dwa dni zaspokajania sumień przez ludzi jadących z Wiednia na Węgry autami, z wodą i kanapkami, potem powrót do domu, i obwieszenie balkonów tryumfalnymi „refugees welcome”.
      Sumienie zaspokojone.

      Handlarze żywym towarem w związku z zaginięciem kilku tysięcy dzieci przywleczonych przez imigrantów podających się za uchodźców – sumienia nie mają.
      Gwałty na kobietach w noc sylwestrową w Kolonii okazały się humbugiem. Gwałty na dzieciach w UK dokonywane przez gangi pakistańskie, czy całe strefy gdzie nie ma cywilizacji europejskiej ( praw kobiet, dzieci, równości i dialogu, rozumu, świadomości i wiedzy) są już niestety prawdą.
      Są nią też sceny z Niemiec i UK, gdzie całe ulice są zablokowane przez tłumy odprawiające nienawistne wobec innowierców modlitwy, gdzie kobiety krzyczą na demonstracją zróbcie coś z nimi – oni chcą nas eksterminować nas, kobiety – za to że chcemy żyć wolne.

      Lewica tego starała się nie zauważać. Nabierała wody w usta. Przyjmować jak najwięcej, nie patrzeć czy są na to środki. Co się dzieje w takich ośrodkach, jaka jest przemoc, że czasem nie ma wody ciepłej i leków – to nie zwraca uwagi lewicy. Ze kobiety są gwałcone, dzieci bite – też. Winą jak już obarczy się oczywiście władze. Mało kto ma jednak odwagę powiedzieć, że po prostu zadbanie o tych ludzi jest awykonalne. Z braku środków, ludzi, braku specjalistów, know how i wolontariuszy.

      Dodatkowo widoczny jest pewnego rodzaju wtórny rasizm. Czy ludzie z Afryki Bliskiego Wschodu są niedorozwinięci, uszkodzeni genetycznie, niezdolni do zrozumienia praw i obowiązków obywatela w Europie? Dlaczego nie można od nich egzekwować tej wiedzy i praktyki ? Dlaczego mamy jako lewica tolerować ich oparte na wykluczeniu i opresji zwyczaje przywleczone z ich krajów? Jak mogą np. anarchofeministki bronić zmuszania kobiet do zakrywania ciała i twarzy? Dlaczego państwa UE nie intwerweniują w obronie dzieci imigrantów, które są poddawane straszliwym zabiegom obrzezania równie mocno co w przypadku dzieci białych rodzin ?
      Czy hipokryzja i podwójne standardy stały się fundamentami lewicy i demokracji ?

      Czy jako lewica nie mamy prawa wymagać od imigrantów szacunku dla mniejszości, zrozumienia demokracji, uznania praw kobiet i dzieci ? Dlaczego mogę, a nawet powinienem występować przeciw neonazizmowi, a mam być cicho kiedy wyznawcy zdegenerowanych czy radykalnych nurtów w islamie nawoływują do eksterminacji Żydów, domagają się ograniczania praw kobiet i karania ich za bycie świadomymi i sprawczymi. Jest wiele innych takich spraw, jak np. ataki dokonywane przez Turków na Kurdów w Niemczech, czy powszechna wśród Pakistańczyków i AfroEuropejczyków lesbofobia.

      Tak samo jak PiS doszedł do władzy przez nieobecność lewicy, tak samo neonaziści rosną w siłę, bo lewica nie ma odwagi bronić zwykłych ludzi (w tym ich elektoratu przecież – kobiet walczących o równe prawa i samostanowienie), i mówić prawdy na temat relacji społecznych i etnicznych w EU i pobocznych krajach. Imigranci są rasistowscy, są opresyjni, dokonują aktów przemocy. Mówienie, że należy wprowadzać jakieś kolejne programy asymilacyjne jest myśleniem magicznym. One nie działają, mimo wpakowania latami gigantycznych środków.

      Działają za to proste recepty skrajnej prawicy.Które przerażeni ludzie łykają. Wymaganie od nich, aby rozumieli skomplikowane procesy kulturowe, i by akceptowali czas zmian – jest ze strony lewicy aroganckie i roszczeniowe. Pewna linia graniczna została przekroczona.

      1. Lewica nie proponuje złożonych rozwiązań. To mit.

        Nie ma ani jednego kraju w której recepty lewicy by się sprawdziły – i ludzie to rozumieją.
        Można walić głową w mur tylko do czasu, jak w Szwecji.

        Za 50 lat działacze lewicowi (ci którzy przeżyją wojny domowe) będą siedzieć w więzieniach po Norymberdze 2.0

  18. Krytyka jak z prawicowej propagandówki: zarzucanei lewicy (oczywiście jakiejś bliżej nieokreslonej) naiwności i ignorowania problemów związanych z uchodźcami czy imigrantami np. antysemityzmu, antyfeminizmu czy homofobii. To klasyk retoryczny: podyskutuję z nieistniejacymi poglądami i okaże się jaki to jestem mądry i przenikliwy,. Znamy to az za dobrze

        1. Ja tylko zapytam czy nie masz wstydu będąc tak bezczelnie cynicznym. Trzeba być strasznym bydlęciem, żeby godzić się na antysemityzm i systemową mizoginię dla celu forowania na siłę utopijnej wizji. Chyba, że jesteś po drugiej stronie barykady i robisz za pionek Proroka. Trochę taki polskojęzycznych jest – nawet na FB widać kilka tysięcy propagatorów.

    1. Zabolało, co, Deszczowcu?
      Oczywiście antysemityzm, homofobia i mizoginizm muzułmanów to bajka, fake-news, a w ogóle to woda na młyn nazistów :DDD
      Taka postawa lewic wszelkiej maści doprowadziła owe lewice tam gdzie są teraz – na topniejącej krze…