Kraj

Seksworkerka: Dlaczego chcę pełnej dekryminalizacji usług seksualnych

pin-up-girl

Jestem młodą, ambitną kobietą, która w dzieciństwie uwielbiała „Pretty Woman” i fantazjowała o pracy dziwki. Od dwóch lat zarabiam na swoją przyszłość jako dziewczyna do towarzystwa.

Spotykam się za pieniądze z klientami z polski i z zagranicy i oferuję im godzinne spotkania na seks, dłuższe randki i wspólne wyjazdy. Moja praca daje mi wiele satysfakcji i pozwala powoli uporać się z różnymi trudnościami. Tylko dzięki niej za kilka lat będę pracowała w wymarzonym zawodzie. Moja rodzina nie ma pojęcia, czym się zajmuję, ale wie o tym większość przyjaciół i mój partner. Jestem niezależna, pewna siebie i nie pasuję do stereotypu „biednej ofiary”.

W zeszłym tygodniu byłam na pierwszym Sex Work Feście, czyli festiwalu zorganizowanym przez pracownice i pracowników seksualnych. Poznałam tam Dominę* z dwunastoletnim doświadczeniem, która – jak zrozumiałam – jest dość istotną postacią w berlińskim środowisku seksworkerskim. Pracuje z mężczyznami, oferując im płatną dominację. Choć niektórym wydaje się, że Domina musi tylko pomachać pejczykiem, to usługa wymagająca przygotowania psychologicznego, znajomości ludzkiego ciała i wielu technik. Amatorka może swojego klienta poważnie skrzywdzić, na przykład uderzając batem w nerki lub uszkadzając nerwy podczas nie dość profesjonalnego wiązania.

Za granicą świat usług seksualnych wygląda inaczej niż w Polsce. Tutaj kryminalizacja osób trzecich, czyli pomagających seksworkerom świadczyć usługi seksualne (jak kierowca, menedżer, telefonistka, asystent, ochroniarz, trener nowych umiejętności itp.), bardzo utrudnia nam zrzeszanie się i pracę w większym, bardziej profesjonalnym gronie.

W Berlinie ludzie się organizują, wspierają, szkolą się nawzajem. Myślę sobie, że za kilka lat sama byłabym dobrą mentorką – mogłabym uczyć mniej doświadczone osoby, jak bezpiecznie negocjować zakres usług i poznawać oraz stawiać swoje granice. Gdyby nie wypaliły moje plany, mogłabym pójść za ciosem i wejść w międzynarodowe środowisko.

Moje ciało, mój wybór? Tak, dlatego pracuję na czacie erotycznym

Ludziom przeszkadza organizowanie się, wzajemne wspieranie i w ogóle to, że ośmielamy się nie być biednymi ofiarami, które należy uratować przed samozagładą. Sporo osób wolałoby, żebyśmy byli gronem upadłych jednostek, które są same sobie winne, bo pomimo ostrzeżeń ośmieliły się „sprzedawać swoje ciało”. A przecież to nie musi tak wyglądać. Mogłybyśmy i moglibyśmy (bo przecież nie tylko kobiety pracują w tej branży) wzajemnie się wspierać, szkolić, zrzeszać. Tworzyć organizacje społeczne, firmy szkoleniowe, dobrze funkcjonujące i etyczne kilkuosobowe biznesy, związki zawodowe itd. Tylko że nie da się tego osiągnąć, póki świat usług seksualnych jest skryminalizowany oraz póki jesteśmy obywatelami gorszej kategorii.

Ludziom przeszkadza, że ośmielamy się nie być biednymi ofiarami, które należy uratować przed samozagładą.

Aktualnie pracuję sama dla siebie. Nie mam asystentki, która odbierałaby mój telefon, nie mam kierowcy, nie mam specjalisty od marketingu, nie mam ochroniarza, nie mam księgowej. Nie mam też koleżanek, które mogłabym polecać w razie swojej niedostępności czy niekompatybilnych preferencji lub z którymi jeździłabym na spotkania w większym gronie czy organizowała imprezy. Nie mam też ubezpieczenia i nie płacę składek emerytalnych – niby dzięki temu zarabiam więcej, ale w razie problemów ze zdrowiem, które uniemożliwiłyby mi czasowo pracę w zawodzie, jestem bezradna i z łatwością mogę popaść w długi. Zarabiam sama na siebie i zarabiam nieźle, ale wszystko robię sama. Gdybym chciała stworzyć sprawnie funkcjonujący biznes i zatrudnić swoich pomocników, osoby pracujące dla mnie, dbające o mój komfort, bezpieczeństwo i dochody byłyby przestępcami.

Gdybyśmy zebrały się w kilka osób i stworzyły kilkuosobowe studio z jedną księgową, jednym specem od marketingu i jedną osobą organizującą nasz czas etc., tak abyśmy mogły skoncentrować się tylko na tym, co stanowi sedno naszej pracy – spotkaniach z klientami – koniec końców powołałybyśmy agencję towarzyską. A one są nielegalne i okryte złą sławą.

Gdyby ktoś wpadł na pomysł zorganizowania szkoleń dla nas – jak negocjować z klientami, jak wchodzić do branży, jak z niej wyjść – musiałby to robić jako organizacja pozarządowa, w formie wolontariatu, a i tak cały czas byłby na pograniczu prawa.

W Polsce nie można zbudować biznesu zarabiającego na usługach seksualnych, bo to z automatu jest stręczycielstwo, kuplerstwo, sutenerstwo (kolejno: nakłanianie do pracy seksualnej, ułatwianie jej i czerpanie z niej zysków). Czyli przestępstwa karane wieloletnim pozbawieniem wolności.

Grant: Z miłości do perwersji

Dlatego nie mogłabym na przykład pomyśleć sobie za kilka lat tak: „Jestem już dojrzałą kobietą, wypadam z obiegu, ale doskonale znam branżę i mogłabym pomóc młodszym dziewczynom. Czemu więc nie miałabym założyć firmy działającej w sektorze, który znam najlepiej?”. Bez względu na to, co chciałabym robić, stałabym się przestępczynią. A społeczeństwo pomyślałoby sobie o mnie tak: „No tak, dziwka zmarnowała sobie życie, na niczym się nie zna, więc teraz jest alfonsem i zarabia na krzywdzie innych”.

Takie właśnie podejście społeczeństwa – i idące za nim przepisy prawne – sprawia, że biznesy prowadzą tylko ci ludzie, którym nie przeszkadza etykietka kryminalisty. Nie porządni ludzie, którzy przestrzegaliby praw pracowniczych, praw człowieka i w ogóle przepisów prawa, tylko tacy, którzy na te przepisy mają wygwizdane. Bez dekryminalizacji ta branża nigdy nie będzie czysta i etyczna i zawsze będzie dochodziło w niej do nadużyć.

Ponadto bez dekryminalizacji zawsze będziemy funkcjonować gdzieś na pograniczu społeczeństwa, jako podludzie, pozbawieni i pozbawione wsparcia. Składki emerytalne? Zgłoszenie drobnego problemu na policję? Pójście ze sprawą do sądu? Kontrola Sanepidu? Dodatkowa ochrona zdrowotna? Zwolnienia lekarskie? Zapomnij! Przecież wszystko to jest albo niemożliwe, bo biznes nie jest legalny, albo wiąże się z wydaniem „sutenerów”, „kuplerów” i „stręczycieli” w ręce władz.

Bez dekryminalizacji branża usług seksualnych nigdy nie będzie czysta i etyczna i zawsze będzie dochodziło w niej do nadużyć.

Nie ośmielę się funkcjonować na pograniczu prawa, zresztą moi bliscy by mi na to w życiu nie pozwolili. Więc albo za kilka lat zmienię branżę i będę jedynie pośrednio czerpać z tego, że teraz pracuję w czymś, co lubię, robiąc fajne rzeczy i rozwijając swoje kompetencje zawodowe, albo przeniosę się do innego kraju.

Nie myślałam o tym nigdy wcześniej, ale może mogłabym wyjechać – bądź regularnie jeździć – do Berlina? Tam, gdzie jest inaczej, gdzie istnieje sieć wsparcia, gdzie można się organizować i zarabiać? Musiałabym tylko dokonać cudu i nauczyć się języka, którego nienawidziłam w szkole.

Moja druga opcja, to włączenie się w ruch jako aktywistka i doprowadzenie do zmiany przepisów. Problem w tym, że musiałyby się zmienić władze, bo na razie lepiej byłoby, gdyby się nami nie interesowano i zostawiono wszystko tak, jak jest. A na zmiany się nie zapowiada. Nie w tym dziesięcioleciu w każdym razie. Nie przyłożę ręki do lobbingu na rzecz zmiany przepisów, bo znając obecnie rządzących polityków, sięgnęliby po jedno ze złych rozwiązań: przymusową rejestrację albo dalszą kryminalizację (prędzej nas niż klientów).

* Zapis wielką literą wynika ze zwyczajów obowiązujących w środowisku BDSM (przyp. aut.).

***
Jest to nieco rozwinięta wersja tekstu na blogu prostytutki i feministki Escort Girl Blog. Autorka studiowała nauki humanistyczne i społeczne; działała w organizacjach na rzecz przestrzegania praw człowieka, a obecnie inicjuje portal sexwork.info, który ma zrzeszać pracownice i pracowników seksualnych oraz dostarczać im wiedzy ułatwiającej bezpieczną i efektywną pracę seksualną.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

"Autorka studiowała nauki humanistyczne i społeczne; działała w organizacjach na rzecz przestrzegania praw człowieka" - a jak autorka i to co napisała powyżej ma się do porwań, niewolenia i handlu żywym towarem. Tu najwięcej zarabiają sutenerzy i handlarze, a kobiety są niewolnicami seksbiznesu, nierzadko tracą życie - nie tylko wolność. Więc jak ? Zwolnienie z odpowiedzialności karnej dla tych co czerpią korzyści z nierządu - pani magister nauk humanistycznych i obrończyni praw człowieka ?

DrPanie Adamie, proszę pójść po logikę i sens i jak Pan wróci napisać coś co się będzie trzymało kupy. Albo pipy, to bardziej pasuje do tematu. Handel żywym towarem, to patologia i jeden temat, a zwykła praca prostytutki krajowej, importowanej z Ukrainy albo eksportowej w Niemczech, czy Anglii to co innego. Pan gada jak stara zjełczała ciotka, że wypicie jednego piwa i codzienne picie wódki to to samo. Dekryminalizacja i legalizacja prostytucji ma doprowadzić do wyeliminowania patologii. Walka z prostytucja prowadzi do odebrania pracy młodym kobietom, które nie mają w tym kraju żadnej sensownej alternatywy. Niech zwiększą pensje kasjerkom w Biedronce do 3000, to jest walka z prostytucją.

Święta Ladacznica

A kto mówi o zwolnieniu *przestępców* z odpowiedzialności karnej? Przepisy można zmienić tak, by niewinni ludzie prowadzili uczciwie biznesy, a przestępcy dalej szli za kratki. Problem w tym, że nikt nie pyta nas, pracownic i pracowników seksualnych, czego rzeczywiście potrzebujemy od państwa. Kiedy tylko zabierzemy głos, wszyscy w histerii wrzeszczą "handel ludźmi", "degrengolada moralna" albo "HIV" i odbierają nam tym samym głos.

A jak się ma rekreacyjne zapalenie trawki do narkobiznesu i wojen gangów narkotykowych?
Zalegalizowanie niektórych zjawisk i objęcie ich kontrolą państwową po prostu eliminuje większość patologii.
Czy to się komuś podoba czy nie prostytucja (alkoholizm/narkomania/itp.) będą istniały zawsze - im będą bardziej nielegalne tym więcej będzie patologii.

Najstarszy zawód świata był , jest i będzie i jestem jak najbardziej za jego legalizacją. Zostanie opodatkowany, kobiety bądź panowie będą legalnie zatrudnieni i będą mieli prawo do świadczeń np. lekarza . Jeśli ktoś ma ochotę w taki sposób zarabiać to dlaczego nie (i nie mam tu na myśli handlu ludźmi)

Tu się zgadzam jako facet źle to myślą faceci co ich nie stać albo się wstydzą a normalni ,,gelmenteni,, korzystają z usługi i tyle .I zawsze było facet na bok to ok nikt nie mówi źle a.kobieta to jest najgorsza jaka może być

Hmmm.... Pieniądze można zarabiać znacznie przyjemniej. Biedne dziecko - marzyć o tym, żeby być prostytutką? Coś nie tak... Jak dziecko może marzyć o tym, by uprawiać najstarszy zawód świata? Gdzie wyrastała? Co było z rodzicami nie tak? Może żyła w tak skrajnej biedzie, że marzyła o bogactwie za wszelką cenę? I to mają być jakieś wartości - pieniądze i życie dzięki sprzedawniu siebie? Jedno powiem - prostytucja powinna być zalegalizowana, a prostytutki powinny płacić podatki. Skoro chcą to robić, nikt nie może żadnemu człowiekowi tego robić. Ale niech domy publiczne będą zarejstrowane, a prostytutki objęte obowiązkową opieką medyczną, niech nie wystają na rogach ulic lub przy rowach, niech płacą podatki.
I jeszcze jedno - państwo powinno - co gwarantuje Konstytucja - zapewnić nam wszystkim godne życie. Może, gdybyśmy też zarabiali godnie, małe dziewczynki nie musiałyby marzyć o tym, by zostać prostytutkami i pławić się potem w luksusie.
Cytat z artykułu: "Aktualnie pracuję sama dla siebie. Nie mam asystentki, która odbierałaby mój telefon, nie mam kierowcy, nie mam specjalisty od marketingu, nie mam ochroniarza, nie mam księgowej. Nie mam też koleżanek, które mogłabym polecać w razie swojej niedostępności czy niekompatybilnych preferencji lub z którymi jeździłabym na spotkania w większym gronie czy organizowała imprezy. Nie mam też ubezpieczenia i nie płacę składek emerytalnych – niby dzięki temu zarabiam więcej, ale w razie problemów ze zdrowiem, które uniemożliwiłyby mi czasowo pracę w zawodzie, jestem bezradna i z łatwością mogę popaść w długi. Zarabiam sama na siebie i zarabiam nieźle, ale wszystko robię sama." - ile lat ma ta osoba? Cóż za naiwność. Oby zdrowie dopisywało, bo cóż się stanie, gdy zostanie zarażona HIV? Znów zrobi coś sama? - a może w cudowny sposób wyleczy się, wcześniej zarażając rzesze facetów, a oni z kolei żony...? Boleje nad tym, że nie ma sekretarki, ochroniarza, księgowej... - a ilu z nas ma?
Prawda, że nie bez powodu mówi się, że kij ma dwa końce? Bo jednak tak wiele zależy od naszego poczucia własnej wartości, poszanowania nie tylko własnej godności, ale też ciała. Lubimy pieniądze - raczej wszyscy, ale nie każdemu jest dane je mieć. I czy to oznacza, że mamy stać się ich posiadaczami za wszelką cen? Mój umysł mówi - NIE. Moja godność mówi - NIE. Mam masę zainteresowań, czuję się osobą spełnioną, bezustannie dążąć do rozwoju. Tylko, że mnie uczono w domu, jakim to jest bogactwem dla człowieka...

Święta Ladacznica

W dzieciństwie nie chodziło mi o pieniądze tylko o seks i przygody :> Pieniądze miałam. To tylko teraz ich nie mam. Nie pławię się w luksusach, chyba że u klienta. I jak to wpływa na wnioski, Pani Psychoanalityk?

"Boleje nad tym, że nie ma sekretarki, ochroniarza, księgowej... - a ilu z nas ma? "
Nie wiem jak Pani zarabia, ale ja prowadzę jednoosobowy biznes, który byłby z pewnością wydajniejszy, gdybym nie była sama jedna.

Nie rozumiem tych fantazji odnośnie wyleczenia się z HIV, do czego to nawiązanie? Przy okazji: tym wirusem się zakaża, nie zaraża.

Sponsorowani.pl

@Święta Ladacznica

Prostytucja sama w sobie nie jest nielegalna - nielegalne jest czerpanie korzyści z cudzego nierządu. I to jeden z powodów, dla których państwo nie może opodatkować dochodów prostytutek. Więc dla Div oraz, proszę wybaczyć, "cichodajek", taki układ jest nie najgorszy. Wszystko co zarabiają, mogą zatrzymać - bez konieczności oddawania doli Fiskusowi. Dziewczyny z sekskamerek nie mają niestety tak łatwo - tutaj już podpadają pod PKD i w zw. z tym pod przepisy podatkowe (działalność artystyczna itp.) opodatkowane nie tylko według skali, to jeszcze wchodzi konieczność rejestracji DG). Wydaje mi się, że "dziewczyny pracujące" to rezolutne kobiety i rozumieją, że praca w tym zawodzie nie jest perspektywiczna - w sensie długodystansowym. Im więcej odłożą i zainwestują w jakiś biznes, tym lepiej dlań. Więc, pozostanie status quo chyba jest także w Pani interesie. 😉 No ale co ja wiem...? Ja tylko staram się rozkręcić swój biznes w Pani branży. A propos. Mój raport o rynku płatnej miłości w Polsce tutaj: sponsorowani.pl/blog/nierzadem-polska-stoi-raport-specjalny/

Święta Ladacznica

Proszę przeczytać mój artykuł przed produkowaniem postów mających na celu reklamę własnego start-upu.
Notabene, nie cierpię określeń "diva" i "cichodajka" ani słowa "nierząd". Nie zarejestruję się u Państwa.

Sponsorowani.pl

Proszę sobie wyobrazić, że czytałem. Że nawet na Pani blog zajrzałem a także na serwis, który stara się Pani wypromować. 😉 I tak, nie ukrywam, że przy okazji i ja się odezwałem w tym komentarzu, "dla towarzystwa" 😉 Serdecznie życzę powodzenia - bez uszczypliwości. Serio. 😉

A mój komentarz jest adekwatny i poczyniony in abstracto, bo Pani artykuł jest w gruncie rzeczy sprzeczny. Czy też raczej, Pani stanowisko. Narzeka Pani na obecny stan prawny, - nie tylko na penalizację czerpania korzyści z cudzego "seksworkingu" 😛 a przez to niemożność założenia agencji towarzyskiej, zatrudnienia osób, w tym chociażby sekretarki, ale także na brak oskładkowania ZUSem, podatkmi etc. A to akurat pod pozorem ew. choroby itp. Coś, za coś.

Polski system prawny, powiedziałbym, bardzo sprzyja osobom o Pani profesji. Utrudnia życie wszystkim pośrednikom - ale osoby takie, jak Pani nawet de facto zwalnia z podatków! I obowiązku rejestracji. Czy Pani aby na pewno chciałaby być objęta przymusem rejestracji działalności gospodarczej o PKD prostytucja? Rejestry przedsiębiorców są w Polsce jawne. Pani adres zamieszkania/ zameldowania, NIP, REGON i PKD byłyby publicznie dostepne w internecie. Pani rodzice, rodzeństwo, bliżsi i dalsi znajomi - koleżanki i koledzy ze szkoły średniej, podstawówki, ze studiów. Nawet sąsiedzi! Wszyscy oni mogliby wpisać w wyszukiwarkę Pani imię i nazwisko i wyskoczyłby rekord np. takiej strony, jak krsonline itp. z zapisem "Pani Imię i Nazwisko Usługi Seksualne ul. taka a tak nr taki a taki lokal taki a taki, miasto takie a takie, NIP, REGON, tel. i strona internetowa (jeśli Pani je podała). Zumi, pkt, etc. - wszystkie po kolei śmietniki by je kopiowały i upubliczniały - do tego nie potrzeba Pani zgody. Dlaczego? Bo przejrzystość obrotu gospodarczego w krajach Unii obliguje do upubliczniania rejestru przedsiębiorców. 😉

Idźmy dalej. Skoro już jest Pani przedsiębiorcą, opłaca składki na ZUS, odstawia podatek dochodowy, to jeszcze dochodzi VAT i może kasa fiskalna. Jak się Pani podoba taka wizja? Kasa na własnej pipce? Hm... VAT 23 % za loda. Seks hiszpański może ustawodawca by opodatkował 8% Ale nie usługi poza lokalem przedsiębiorcy! O nie! W sumie, ma Pani rację - przydałaby się Pani wtedy księgowa.

Tylko że, po pierwsze, u Pani cena by wzrosła - bo aby "na rękę" zarobić tyle samo, co przed założeniem DG, musiałaby Pani po prostu więcej żądać - z różnicy pokrywając ZUS, podatek dochodowy oraz VAT itd. Tylko pytanie, czy Pani mogłaby, byłaby w stanie podnieść ceny? Bo może rynek wcale na to nie pozwoli - i co wtedy? Znaczy się, że zarabiać Pani będzie tyle samo, co dotychczas, ale zamiast kwoty netto, to nie będą nawet kwoty brutto (patrz VAT)! Myśli Pani, że wszyscy tak, jak Pani, chcieliby pracować "legalnie" w tym biznesie, po jego oskładkowaniu, opodatkowaniu i rejestracji? Nie wydaje mi się. Rzesze właśnie tak nielubianych przez Panią "cichodajek" będą wolały, jak dotychczas, "po cichu" sobie dorobić, raz na jakiś czas wrzucając swoje ogłoszenie na roksę, odloty czy inne sponsorowani.pl i zarobić na czysto, mniej żądając za to samo, co Pani. Nieuczciwa konkurencja? Czarny rynek? Tylko kto tu będzie tracił? Klient, bo mniej zapłaci? Cichodajki, bo więcej zarobią do ręki? Czy Pani - legalna seksworkerka? No i państwo - okradzione z podatków za zarobione, za przeproszeniem, d..ą pieniądze?

Na koniec - cichodajka jak była, jest i będzie, nadal anonimowa. A Pani - legalna seksworkerka, nie. Internet nie zapomina...

Czy serio Pani tego chce? Nie lepiej popracować trochę, dorobić się i zmienić branżę? Założyć firmę, zainwestować swoje oszczędności. Tak, ma Pani i będzie mieć jeszcze większe doświadczenie w tej branży. Ale ma też Pani okazję z niej wyjść, nie pozostawiając po sobie dziś ani śladu...

Niech Pani to przemyśli.

PS. Pani chyba nigdy nie prowadziła DG i nie chorowała. 😉 Chciałbym zobaczyć, jak odprowadzając ZUS, jako przedsiębiorca, dostaje Pani L4 i co na to ZUS wtedy 😉 I nie chodzi mi o jakąś abstrakcję pt. Seksworking, ale zwyczajna DG ze zwyczajnym PKD. Nie ma mowy... 😉

Zgadzam się z Twoim wpisem poza jednym zdaniem.
Jesteś zdziwiona jak dziecko może marzyc o zawodzie prostytutki
A jak normalne dziecko może marzyć żeby być zabijać innych?
A jednak większość małych chłopców marzy żeby zostać żołnierzem i nikt tego nie uważa za nienormalne.

Dzieci marzą o różnych zawodach bo nie uświadamiają sobie z czym się to naprawdę wiąże. Ale ta kobieta jest już dorosła i po prostu stara się usprawiedliwić brak szacunku wobec samej siebie.

Niby dlaczego nie ma szcunku dla samej siebie?robi to co lubi, nikogo nie krzywdzi...to ty przejawiasz kompletny brak szacunku dla cudzych wyborów

Nie szanuje siebie osoba, która ulega pod naporem innych i nie wybiera tego, czego naprawdę chce. Szacunek do siebie, to żyć w zgodzie ze sobą, a nie pod dyktando innych i ich zasad. Bardziej szanuje się szczęśliwa prostytutka niż niezadowolona osoba w jakimkolwiek zawodzie.

Neoliberalna agitka, rozczulająca w swej naiwności: "Założę firmę, będę szczęśliwa i bogata" 😉

Po pierwsze w Polsce nic się nie zmieni. W Polsce ciągle pokutuje myślenie, ze WSZYSTKO powinno być zakazane w efekcie czego większość Polaków formalnie jest przestępcami choć często nawet tym o nie wiedzą.

Po drugie, cyt:
"Składki emerytalne? Zgłoszenie drobnego problemu na policję? Pójście ze sprawą do sądu? Kontrola Sanepidu? Dodatkowa ochrona zdrowotna? Zwolnienia lekarskie? Zapomnij!"
Nie no bez przesady - połowa Polski zapier*** na śmieciówkach często wystawianych na fikcyjne kwoty (np. 500 zł) nie mówiąc już o tych, którzy pracują wprost na czarno więc brak składek emerytalnych, zwolnień lekarskich i płatnych urlopów to akurat dość powszechne doświadczenie w tym kraju.

Kompletna bzdura dla osób niemających pojęcia o temacie. Spróbuj się ogłosić, a zobaczysz jak szybko zjawią się u ciebie karki i pokażą, jak dobrze branża jest zorganizowana.

Święta Ladacznica

Przecież mam ogłoszenie, a nawet kilka, podobnie jak mnóstwo dziewczyn z kontami na Garsonierze. Do niektórych rzeczywiście przychodziły karki, ale - zdaniem dziewczyn - wystarczy je pogonić policją i jest spokój. Mną przez półtora roku niezależnej działalności nie zainteresował się pies z kulawą nogą.

Czyżby świat się zmienił? Żadnych 1500 złych za ochronę, gróźb pobicia czy poinformowania rodziny o sposobie zarobkowania? W czasach, które pamiętam, chłopcy w BMW z policją grali w jednej drużynie w "tych" sprawach. Dochodziło do tego, że jedni i drudzy mieli w lokalach swoje dni tygodnia. Oczywiście różniły się metody. Jedni wpadali z kijami, a drudzy, gdy "sexworkerka" nie potrafiła się odwdzięczyć (finansowo lub inaczej), poczuwali w sobie nagły zapał do egzekwowania prawa i likwidacji gniazda rozpusty. Tą współpracę widać zresztą i dziś, gdy oglądamy w mediach relacje z likwidacji przez policję jakiejś agencji. To nic, że w mieście działa jeszcze setka pozostałych. Widocznie właściciel tej nie potrafił się dogadać z kim trzeba. Postęp polega na tym, że dziś wpada tam policja a nie hołota z baseballami, ale korzyści są obopólne. Półświatek likwiduje konkurencję, a policja pokazuje, jak bardzo pilnuje przestrzegania prawa. Rozumiem jednak, że Pani nie zetknęła się z tymi zjawiskami. Muszę pogratulować.

Święta Ladacznica

Nie, nie zetknęłam się. Kiedy pracowałam w agencji, kilkakrotnie byłam odwiedzana przez policję w związku z prowadzeniem przez nich sprawy zaginięcia pewnej pracownicy seksualnej. Pytali, czy wszystko w porządku, spisali nas z dowodów i paszportów i tyle. Wkrótce po moim bezproblemowym odejściu tę agencję rzeczywiście zamknięto, ale raczej z powodu imigrantek zza wschodniej granicy (nasza menedżerka pomagała im przyjechać do pracy w Polsce i zgaduję, że nie robiła tego za darmo). To wszystko.

Cukrzyce też się leczy, może ją też zdelegalizować?

Jedź babo do berlina, boś niezbyt rozgarnięta, aby dać sobie radę w Polsce. Składki ubezpieczeniowe możesz sobie sama dobrowolnie odprowadzać do NFZ i nie musisz być zatrudniona, więc Twoje lamenty o rzekomych problemach i długach, gdy podupadniesz na zdrowiu są śmieszne. Na emeryturę możesz odkładać do skarbonki - też Ci nikt nie broni.

Święta Ladacznica

Rozumiem, że protesty przeciwko umowom śmieciowym też nie mają racji bytu, bo zatrudniony w tym modelu pracownik może to samo co ja?
Uznaję trochę inny model państwa.
Poza tym elementarna grzeczność wcale nie gryzie.

Ja wiem, o jaki model państwa Ci chodzi - o taki, który zastąpi Ci męża i się Tobą zaopiekuje.

Schowaj się do dziury albo głębokiej piwnicy... Maksiu...

Droga redakcjo, muszę przyznać, że przestaję rozumieć waszą agendę. Dotychczas myślałem, że dążymy do klubu państw, które: "wzorem Szwecji zdecydowały się na kryminalizację osób korzystających z usług prostytutek. - Model oparty jest na przekonaniu, że wszelkie formy prostytucji to przemoc wobec kobiet. Osoba dobrowolnie świadcząca usługi seksualne uznawana jest za osobę zaburzoną umysłowo. Zdarzają się przypadki, że traci prawo opieki nad dziećmi."

Kasę za to dostali. To jest biznes sieciowy, jakaś niby anonimowa prostytutka robi za "twarz" tego całego interesu, a za nią stoją coachingi, marketingi, burdele, strony porno i milionowe budżety. Znasz socjalistów, którzy by się po kasę nie schylili? Bo ja nie.

Święta Ladacznica

Fajna teoria spiskowa.
Chciałabym, żeby stały za mną milionowe budżety. Niestety jestem sama jedna i sama sobie opłacam coachingi, marketingi itp. Wystarczy uważnie przeczytać bloga, żeby się o tym przekonać. Za publikację nie otrzymałam wynagrodzenia i nie sądzę, by ktokolwiek dał je Krytyce Politycznej.

Może stoisz po złej stronie tego interesu, bo na Twoim FB pełno polubień różnych kołczów co biorą ciężkie pieniądze za kursy dla sfiksowanych panienek, które chciałyby swoją nimfomanię przerobić na biznes. Samo określenie "święta ladacznica" pochodzi z programu jakiejś wariatki, która tworzy sieć podobnych sobie. Dalej mamy jakieś międzynarodowe organizacje "sexworkerów" i ten symbol parasola, pod który wszyscy włazicie, więc to jakaś sieciówka, w dodatku ponadpaństwowa, czyli poważny biznes - przynajmniej w planach. Nie wnikam, czy masz z tego kasę, czy robisz tylko za "pożyteczną idiotkę".

Święta Ladacznica

Właśnie oznajmiłeś, że uważasz wszystkie kobiety uczące się, jak mówić o swoich potrzebach seksualnych (do tego sprowadzają się te szkolenia) za dziwki.
Nie mam więcej pytań.

I przypadkiem gazownia włączyła się do akcji "legalizowania" pracy "seksworkerów" i daje o tym artykuły w najnowszych "Obcasach"... Kogo Ty chcesz nabrać biedaczko? Demaskujecie się z tą akcją, jak dzieciaki, od razu widać, że ktoś wpompował w to kasę, a Ty tu udajesz pierwszą naiwną, że to niby taki spontan. Opanuj się trochę, bo nie tylko idioci czytają teksty na tej stronie.

Święta Ladacznica

Model szwedzki jest bardzo krytykowany przez pracownice seksualne i znających nasze problemy działaczy na rzecz praw człowieka, ponieważ pozbawia nas podmiotowości i podstawowego bezpieczeństwa. Dojrzały feminizm powinien kierować się zasadą "nic o nas bez nas", a to, co przytaczasz, jest skrajnie dyskryminujące i powoduje nie tylko zepchnięcie usług seksualnych do podziemia bez wyeliminowania ich, ale także szereg ludzkich tragedii. Dobrowolnie świadczone usługi seksualne nie są formą przemocy, tym bardziej wobec kobiet (bowiem świadczą je także mężczyźni i osoby transpłciowe, zwłaszcza kobiety trans, o czym państwa chętnie "zapominają").

Święta Ladacznica

No to tym bardziej nie widzę powiązania.
Nie wszystko, co "zachodnie" (w tym wypadku północne) jest dobre. Akurat nordyckie rozwiązanie jest fatalne, co poniekąd wynika ze słów dr Agaty Dziuban - sojuszniczki polskich pracownic i pracowników seksualnych.
Krytyka Polityczna pisała już trochę o pracy seksualnej i nie widziałam tam peanów na cześć modelu szwedzkiego.

Przeczytałem artykuł i ...

Zastanawiam mnie jedno - jakiś czas temu oglądałem serial Picky Blinders i w dialogu pomiedzy prostytuka, a gangsterem pada zdanie

Każde z nas sprzedaje jakąś cześć siebie - Ty oddajesz dusze za pieniądze, a ja sprzedaje za nie swoją wolność.

7 lat temu wyszedłem z wiezienia - wyrok za wprowadzenie do obrotu znacznych ilości marihuany - 5 ton.
Z jednej strony było epicko i pięknie - studia, stypendium a z drugiej strony nieograniczone ilości pieniędzy i kultywowanie hedonizmu w jego najpiękniejszych odsłonach ...
.... ale ten niepokój, ta dziwnie brzęcząca w głowie myśl - dlaczego nie poświęcam czasu na naukę, dlaczego tak bardzo mnie kusi ciemna strona księżyca .... czy oby napewno nie ma w tym nic złego ? to tylko trawka ? niby tak ... ale wciąż czułem frustrację, ten niepokój .... i on nie był spowodowany strachem - potrafiłem stać na pasach z 2 kilogramiami w plecak i patrzyć prosto w oczy tajniaką, któzy dwa tygodnie wcześniej mnie zatrzymali ... Ten ból i to coś co błąkało mi się po kaltce piersiowej wynikało z tego, że,moim zdaniem nasza psyche cierpi, gdy zamiast wykorzystywać nasze talenty wybieram zysk kosztem wolności .... kosztem sprzedawania naszego ciała i duszy.
MOgę się mylić - ale .... moją żoną w tej chwili jest dziewczyna która poznałem na PiB... Wszedłem na ten portal i głównie chciałem porozmawiać z dziewczynami - poznać je, ich motywacje, zobaczyć czy znajde w nich to co nazywam Złamany Kręgosłupem. Chyba jako jedyny facet na tym portalu załozyłem kont ze zdjęciem twarzy - napisała do mnie - rozmawialiśmy ...długo ..miesiąc - w końcu wysłał mi zdjęcie - poszliśmy na randkę na która przyszła ze spotkania z klientem - nie mogłem uwierzyć słuchając jej. widząc jej uśmiech ... codziennie go widzę. Gdy mnie budzi, gdy mnie usypia ... Nie mogłem w niej znaleźć Złamanego Kręgosłupa .... Niby było wszystko oki ... odprowadziłem ja na przystanek - pocałwoełm w policzek i pożegnałem - nagle pdobiegł i zaptyał z przerażeniemi w oczach - czy Ciebie nie brzydzi to co ja robie - odrzekłem że nie -dla mnie każdy człowiek jest nie tym co robi tylko tym kim jest - jaki jest .

I później dgy już rozmawialiśmy opowiadał o bólu brzucha któy czuła po każdym stosunku, o pustce w łóżku ... o tym że nie wierzyła że możńa ja kochać i nic nie chcieć ... jesteśmy szczęśliwą para. A ja jakoś nie potrafię kupić tego, że sekswork to praca każda jak inna - jeśli tak - to dlaczego w niej tak dużo łez ? Mogę się mylić - ale uważam, że jakkolwiek sobie to wytłumaczysz to i tak oddawanie swojej duszy za pieniądze kosztuje nas więcej niż sądzimy

Dokładnie tak. Prawdziwa intymność budzi sie przez serce. A cała reszta to bajka którą wymyśla głowa by nie poczuć lepiej. Prawdziwy kontakt ze sobą nie pozwala sorzedawc swojej bliskości za kasę. Bo nie jest to warte jakichkolwiek pieniedzy. Wiec życzę Ci byc w koncu gleboko spojrzała w swoje oczy do serca.

Sponsorowani.pl

@Święta Ladacznica

Nie mogąc doczekać się repliki, dopuściłem się prowokacyjnej polemiki: sponsorowani.pl/blog/czy-zakaz-czerpania-korzysci-z-cudzego-nierzadu-w-polsce-szkodzi-czy-pomaga/ Mam nadzieję, że skłonię Panią do dyskusji? 😉

@Redakcja

Czy istnieje możliwość zamieszczenia w/w polemiki na łamach Waszej strony?

Serdecznie pozdrawiam!

Wszystkim piewcom tego zawodu, w tym pismakom z krytyki politycznej, całkowicie bezinteresownie życzę aby ich potomstwo, jeśli przy ich skłonnościach są w stanie je spłodzić, uprawiało ów zawód np. w podziemiach dworca centralnego. Cóż. Przecież żadna praca podobno nie hańbi.

Moim zdaniem "Klute" z Jane Fondą i Donaldem Sutherlandem jest o wiele lepsze.

Święta Ladacznico, zdecydowałaś się na taką pracę świadomie, była Twoim marzeniem (sic!) a teraz jęczysz żeś biedna i że Ci źle. Przecież nikt Ci nie obiecywał ubezpieczenia, emerytury, bezpieczeństwa, wiedziałaś z czym bycie prostytutką się wiąże.
Błagam Cię tylko o jedno - nie pisz, że jesteś ambitna. Bycie prostytutką to żadna, moim zdaniem, ambicja. Desperacja -już prędzej. Pójście na łatwiznę - również. Szokująco niskie poczucie własnej wartości - też. Ewentualnie galopująca nimfomania - a to już zaburzenie. Nie jesteś ambitna - dajesz d... za pieniądze.

Osobiście jest mi bardzo żal kobiet zmuszanych do tego typu pracy, do osób zmuszających do nierządu najchętniej bym strzelała. Niestety prostytucja była, jest i będzie - i zawsze będzie wiązała się ze społecznym napiętnowaniem, sam fakt iż wiąże się z nią tak wiele negatywnych zjawisk (narkomania, handel żywym towarem, przemoc) mówi wiele o jej naturze. Może zalegalizowanie jej zmniejszy patologie jej towarzyszące, ale samej prostytucji z patologicznej mgiełki nie odrze.

Ot, zwykłą, pospolitą kurwę wystarczy nazwać seksworkerką i już się głupim lewakom wydaje, że jest nowa jakość. Nie jest. Kurwa jest po prostu kurwą, kimś, kto szacunek do siebie sprzedaje za pare złotych. Niech jej jeszcze jakiś arab nasra do ust, jak tym modelkom. Będzie komplet.

W taki sposób niszczy się lewactwo psychicznie. Im potrzebne są zakazy bez obrażania. Muszą myśleć, że to z miłości.

Mi chodzi przede wszystkim o to, żeby Polacy utrzymywali swoją religijność i kościół katolicki, bo bez tego wszystko runie.

Niestety, ale w taki sposób ludzie zamiast stawać się mniej zniewieściali, to stają się bardziej zniewieściali. To jest liberalizm, który zmiękcza ludzi, a kiedy ludzie będą zbyt miękcy, to będą z powodu tej swojej miękkości ginąć, bo będzie można im wcisnąć każdy kit (imigrantów na przykład). Przepraszam.