Felieton

Zostawcie Urbana

Czy rzeczywiście przedstawianie Jezusa z mało inteligentnym wyrazem twarzy powinno być karane? A jeśli tak, to czy nie należałoby skazać całej rzeszy Polaków, w tym masy księży?

Jerzy Urban zajmuje specyficzne miejsce w polskiej historii i kulturze. Choć komunizm w Polsce skończył się trzydzieści lat temu, Urban dla wielu wciąż pozostaje rzecznikiem prasowym autorytarnego rządu Wojciecha Jaruzelskiego, człowiekiem, który zawarł pakt z diabłem, a może nawet żywym wcieleniem diabła. Jest chyba jedyną żyjącą osobą, która zasłużyła sobie na portret wyrzeźbiony w ścianie jaskini grzechu na licheńskiej Golgocie. Tuż obok Urbana widzimy portrety Stalina i Hitlera, więc można się domyślać, że dla części Polaków jest symbolem zła podobnej skali, co dyktatorzy odpowiedzialni za ludobójstwo.

To oczywiście trochę zabawne, bo przecież popularny dziennikarz nikogo nie zabił, ani nawet nie sposób obciążać go odpowiedzialnością za zbrodnie komunistycznego reżimu, którym wszak nigdy nie rządził, a jedynie mniej lub bardziej dowcipnie usprawiedliwiał jego działania. Tym bardziej ciekawe, że po upadku komunizmu Urban wybrał sobie zupełnie odmienną rolę, stając się redaktorem naczelnym satyrycznego tygodnika „Nie”, odważnie walczącym z polskim kołtuństwem, dyktatem Kościoła katolickiego i innych – zdawałoby się – nietykalnych autorytetów. Przez blisko trzydzieści lat „Nie” było trybunem wolności słowa i wciąż wymierza siarczyste klapsy obu stronom politycznego sporu, a jego naczelny jest prawdopodobnie wciąż najlepszym piórem felietonistycznym w tym kraju.

„Nie” było pierwszą w Polsce gazetą, która nie wahała się ujawniać liczne przekręty funkcjonariuszy Kościoła katolickiego. Pisało o księżach pedofiliach, komisji majątkowej i innych nadużyciach kapłanów, zanim to się stało modne. Być może tego właśnie nie może tygodnikowi wybaczyć część ludzi uważających się za katolików, nie bacząc, że „wybaczenie” jest jednym z fundamentów ich religii. Trudno czymś innym niż nienawiść do redaktora naczelnego „Nie” wytłumaczyć, że został on prawomocnie skazany za znieważenie papieża Jana Pawła II jako głowy państwa watykańskiego. Ostatecznie, kto z was nie obraził głowy żadnego państwa, niech pierwszy rzuci kamień. Jesteście pewni, że nigdy nie nazwaliście Putina sukinsynem, Trumpa debilem, a Erdogana zbrodniarzem? Gdybyśmy wszyscy byli równi wobec prawa, to za obrażenie głowy państwa powinno się w Polsce codziennie skazywać kilka, jeśli nie kilkanaście, czy kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Tak oczywiście się nie dzieje, bo przepis ten jest praktycznie rzecz biorąc martwy.

Podobnie zresztą jak przepis o obrazie uczuć religijnych, który działa chyba tylko od święta i jest zarezerwowany wyłącznie dla zatwardziałych grzeszników w rodzaju Urbana, Nergala czy Dody. Tymczasem codziennie w internecie pojawiają się kolejne obrazki szkalujące naszego Ojca Świętego Jana Pawła II. Gatunek ten jest na tyle popularny, że zyskał własną nazwę: cenzopapy. Wielki Polak jest też obrażany w piosenkach i filmikach. Póki co jedyną osobą skazaną za obrażenie Jana Pawła II, który podówczas nie był jeszcze świętym, tylko wciąż głową państwa, pozostaje chyba właśnie Jerzy Urban. Trudno nie widzieć tutaj ogromnej niesprawiedliwości. Dlaczego redaktor naczelny „Nie” został skazany za coś, czym tysiące nastolatków zajmuje się codziennie? Oczywiście tylko dlatego, że jest Urbanem.

Hiszpański rząd chce wyprowadzić religię ze szkół i wypowiedzieć konkordat

10 października 2018 roku zapadł kolejny bezprecedensowy wyrok. Sąd Rejonowy w Warszawie skazał Urbana na grzywnę w wysokości 120 tys. zł. Za obrażenie uczuć religijnych sześciu katolików. W 2012 r. na łamach tygodnika „Nie” pojawiła się karykatura Jezusa Chrystusa, którego wizerunek został przez grafika przekreślony drogowym znakiem zakazu. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów postawiła Urbanowi zarzut opublikowania „karykaturalnego wizerunku nawiązującego do wizerunku Jezusa z mało inteligentnym wyrazem twarzy”.

Sprawa wydaje się mocno kontrowersyjna z wielu powodów. Po pierwsze, trzeba być niezwykle chętnym dać się obrazić katolikiem, żeby sięgać po tak wyraźnie antykościelne pismo jak „Nie”. Po drugie, można by się zastanawiać, czy rzeczywiście przedstawianie Jezusa z mało inteligentnym wyrazem twarzy powinno być karane. A jeśli tak, to czy nie należałoby skazać całej rzeszy Polaków, w tym masy księży. Podróżując po Polsce i oglądając przydrożne kapliczki oraz zabytkowe Kościoły nie sposób nie natknąć się na krucyfiksy, na których Jezus ma znacznie mniej inteligentny wyraz twarzy niż ten z ilustracji w „Nie”, gdzie jest po prostu zdziwiony. Nie sposób nie zauważyć też setek pomników Ojca Świętego Jana Pawła II, które obrażają wszelkie uczucia smaku i dobrego gustu. Szkaradnych pomników papieża jest tak dużo, że aż powstały rankingi jego najbrzydszych wizerunków. Jednak to, co obraża zdrowy rozsądek i wszelkie zasady estetyczne, najwyraźniej nie rani uczuć religijnych katolików.

Z Jezusem sprawa jest jeszcze o tyle bardziej skomplikowana, że jego najbardziej popularny wizerunek, przedstawiający przystojnego blondyna z długimi włosami, również można uznać za obrazę stanu faktycznego. Wszelkie dane historyczne wskazują, że Jezus miał raczej wygląd śniadego semity z kręconymi włosami. Bardziej przypominał uchodźców, którymi straszy się dziś dzieci, niż postać z religijnych obrazków, oferowanych w sklepach z dewocjonaliami. No, ale niestety nie ma paragrafu za przedstawianie fałszywego wizerunku Jezusa milionom naiwnych ludzi, z których część pewnie jeszcze jest przekonana, że Chrystus nie tylko był aryjskim blondynem, ale pewnie nawet mówił po polsku.

Dlaczego Polacy widzą w Bogu jełopa, a w salcesonie zbawienie?

Tym bardziej dziwi tak wysoka kara dla naczelnego „Nie”. Wyrok ten jest nie tylko zwyczajnie głupi, ale łatwy do podważenia ze względu na fakt, że europejskie orzecznictwo mocno staje po stronie obrony wolności wypowiedzi. Nawet, jeśli sąd drugiej instancji, ośmielony przez „dobrą zmianę” naszej władzy sądowniczej, podtrzyma tę karę, można się spodziewać, że Polska przegra przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości i będziemy musieli z nawiązką zwracać Urbanowi pieniądze.

Ciekawe też, że katolików obraziła akurat karykatura Jezusa, a nie któryś z nagrywanych przez Urbana filmików, na których naczelny „Nie” bez skrupułów kpi z hipokryzji kleru i religijnych zabobonów. No, ale prawdopodobnie katolicy ośmieleni tym wyrokiem, poczują się też obrażeni innymi rzeczami robionymi przez Urbana i czeka go lawina kolejnych procesów. Tym bardziej musimy dziś dać odpór tej szkodliwej tendencji dławienia wolności słowa i satyry, w imię rzekomych „uczuć religijnych”, które nie wiadomo w sumie czym są. Dlatego zachęcam do zmienia fotek profilowych na fb na karykaturę Jezusa opublikowaną w „Nie”. Nie mam wątpliwości, że Jezus Chrystus, twórca religii miłości, byłby przeciwny karaniu ludzi, którzy piętnują grzechy kleru. Sam przecież to robił.

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.