Unia Europejska

Włochy: Pogrzeb męża stanu, pożary lasów i adriatyckie ogrody

Zapewne dotarła już do was informacja, że w zeszłym tygodniu zmarł w wieku 65 lat David Sassoli, pochodzący z Włoch przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Nie wiedząc wcześniej wiele o karierze Sassolego i nie będąc specjalnie blisko europejskich instytucji, dopiero teraz dowiaduję się o jego osiągnięciach jako dziennikarza czy też o wielu latach doświadczenia wyborczego w centrolewicowej włoskiej Partii Demokratycznej.

Zdawałem sobie natomiast sprawę z roli, jaką odegrał w dwóch największych osiągnięciach Unii Europejskiej ostatnich lat: udostępnieniu i równym rozlokowaniu 75 miliardów euro Funduszu Naprawczego UE oraz ustanowieniu grantów NextGenerationEU dla młodzieżowych inicjatyw ochrony środowiska.

Włochy: Szansa dla lewicy w pięciu punktach [KORESPONDENCJA]

Gdy w 2019 roku Sassoli został wybrany na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, wygłosił krótkie przemówienie, w którym podkreślał, że „o ochronie i propagowaniu założycielskich wartości [europejskich]: wolności, godności i solidarności należy pamiętać każdego dnia wewnątrz UE i poza nią”.

Zdanie to wydało mi się sformułowane z dużą dozą wrażliwości: jego interwencje w parlamencie jasno wskazywały na to, że nie odwracał oczu od kryzysu humanitarnego, w którym znajdują się migranci na granicach kontynentu.

Były premier Włoch Enrico Letta napisał do „Politico” nieco pompatyczne wspomnienie o nim, które pomimo podniosłego tonu polecam przeczytać.

Dobra wiadomość dla rowerzystów i przyrody

Rok 2022 zaczął się we Włoszech serią zapowiedzi lokalnych samorządów o planach rozwoju sieci ścieżek rowerowych.

Bari i Bolonia proponują zachęty finansowe dla tych, którzy zrezygnują z samochodu na rzecz roweru. A to tylko dodatek do zeszłorocznej „premii” w wysokości 500 euro za zobowiązanie się do dojazdu do pracy jednośladem.

W Rzymie słychać o planach otwarcia w ramach projektu zwanego GRAB wijącej się przez stare miasto, długiej na 50 kilometrów „Ciclovii”. Podobne przedsięwzięcie szykuje też ponoć Florencja.

Najważniejszą potwierdzoną inicjatywą może jednak pochwalić się Mediolan. Tamtejszy samorząd (w rękach Partii Demokratycznej) właśnie podpisał umowę na 2,2 miliona euro z holenderską firmą Decision, by zagwarantować, że 80 proc. mieszkań i usług publicznych, takich jak szpitale, szkoły i stacje kolejowe, znajdzie się w promieniu jednego kilometra od trasy rowerowej. Mówi się, że model ten ma dorównać wysokim standardom ustanowionym przez paryski „Plan Velo”.

Pierwsze trasy mają zostać oddane do użytku latem, a cała sieć powinna być gotowa do 2035 roku.

Rowerzystka w Ferrarze. Fot. Mikael Colville-Andersen/flickr.com

Bioróżnorodność w niebezpieczeństwie

Tuż przed świętami miałem przyjemność redagować dłuższy tekst dla medialnego start-upu „Ereb” (którego nazwa wywodzi się od starożytnego fenickiego określenia Europy). W swoim reportażu włoski dziennikarz i fotograf Davide Mancini odkrywa, w jaki sposób pożary lasów i zmiana klimatu zagrażają przyszłości Sycylii.

Dużo nauczyłem się w pracy nad tym tekstem. Nie miałem na przykład pojęcia, że wyżynne regiony pasma górskiego Madonie niedaleko Palermo tak bardzo dotyka wzrost temperatur, że miejscowa bioróżnorodność jest zagrożona.

Ousmane zginął w pożarze obozu dla robotników. Ofiar wyzysku jest więcej

W reportażu Mancini przygląda się swoim bohaterom z bliska, w szczegółach opisując wpływ ekstremalnych wydarzeń pogodowych na rodzinne rolnictwo, życie na wsi i turystykę. To obraz smutny, ale dający ważny wgląd w codzienne aspekty kryzysu środowiska naturalnego, rzadko ukazywane przez wielkie redakcje.

Artykuł można przeczytać po angielsku, włosku i francusku.

Kultura i sztuka: La Straniera po angielsku

W tym tygodniu ma premierę angielski przekład powieści Claudii Durastanti La Straniera, zatytułowany Strangers I Know [Obcy, których znam]. Przełożona przez Elizabeth Harris książka znajdzie się na półkach księgarń 19 stycznia.

Wydawca pisze, że to dramat rodzinny o trudnościach w komunikacji pomiędzy młodą kobietą a dwojgiem niesłyszących rodziców, pomieszkujących w Nowym Jorku i na południu Włoch. W rzeczywistości głuchota jest tu w równej mierze faktem medycznym, co metaforą.

Książka Durastanti to w zasadzie bildungsroman o trudnościach dorastania i nauce przynależności do jakiegoś kraju, krajów bądź ogólnego momentu kulturowego, od których z jakiegoś powodu możemy czuć się wyobcowani.

Durastanti pisze znakomicie, ze swobodnym i eksperymentalnym podejściem do formy. Bardzo chętnie się przekonam, jak jej słowa wybrzmią w przekładzie angielskim. Egzemplarz można nabyć na przykład na stronie Fitzcarraldo albo Penguin/Riverhead.

Jeśli szukacie odprężającego programu, który pomoże wam przebrnąć przez te ciemne, zimowe wieczory, mam coś do polecenia. W zeszłym tygodniu BBC zaczęło nadawać nowy serial dokumentalny najbardziej znanego telewizyjnego ogrodnika Wielkiej Brytanii: to Adriatic Gardens Monty’ego Dona.

W zeszły poniedziałek obejrzałem pierwszy odcinek na iPlayerze – fragmenty programu po angielsku dostępne są tutaj – i muszę powiedzieć, że jest fantastyczny. Całą godzinę poświęcono zieleni Wenecji. Monty Don odwiedza miejsca znane, takie jak Giardini Reali, ale odkrywa też wiele innych, schowanych za wysokimi murami bocznych uliczek. Najlepiej zapamiętałem modernistyczne, inspirowane stylem japońskim betonowe zacisze Carla Scarpy i barokowe Giardino Monumentale przy willi Barbarigo w miejscowości Valsanzibio, położonej w prowincji Padwa niedaleko Wenecji.

W następnym odcinku Monty Don zwiedzi Triest i Chorwację, by następnie przemierzać historyczne imperium weneckie, kierując się na południe, wzdłuż linii brzegowej Bałkanów aż do Grecji. A ja zamierzam mu w tej podróży towarzyszyć sprzed ekranu.

Willa Barbarigo w miejscowości Valsanzibio. Fot. Peter Komposch/flickr.com

Przepis tygodnia: solony dorsz z pomidorami i oliwkami

To chyba sprawka Monty’ego Dona, że w tym miesiącu mam ochotę na kuchnię wenecką. Szczęściem miejscowe potrawy najczęściej są dosyć zdrowe – poza frittelle i innymi karnawałowymi specjałami oczywiście, przyrządzane raczej z ryb i warzyw niż mięsa i sera.

Dlatego około 10 minut temu zacząłem marynować duży kawałek zasolonego dorsza, żeby za kilka dni ugotować jedno z moich ulubionych zimowych dań: baccalà in umido. Podobny przepis można znaleźć w wielu krajach basenu Morza Śródziemnego, od Portugalii po Grecję.

Ja najbardziej lubię tradycyjną wersję wenecką z dużą ilością cebuli, pomidorów, oliwek i kaparów. Doskonały przewodnik po tym daniu znajduje się na portalu Agrodolce, jeśli ktoś czyta po włosku. Tu dostępna jest wersja angielska. Podaje się je z chlebem, ziemniakami, a najbardziej tradycyjnie – z polentą.

**
Jest to cotygodniowy newsletter korespondenta Krytyki Politycznej Jamiego Mackaya. Jeśli chcesz otrzymywać wersję angielską, zapisz się tu: theweekinitaly.substack.com. Przełożyła Aleksandra Paszkowska.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Jamie Mackay
Jamie Mackay
Reporter, korespondent Krytyki Politycznej
Dziennikarz, reporter, pisarz i tłumacz. Publikuje regularnie w magazynie Freize, portalu TLS i piśmie Internazionale. Jest autorem książki „The Invention of Sicily” poświęconej kulturowej historii Sycylii, która wyjdzie nakładem wydawnictwa Verso. Mieszka we Włoszech.
Zamknij