Kraj

Vetulani: Łatwy cel do ataku

Marihuana była łatwym celem do ataku, ponieważ była używana w Stanach Zjednoczonych głównie przez emigrantów z Meksyku. Klasę niższą, znaną z tego, że żyła niezgodnie z amerykańskimi regułami.

Dominik Łaciak, Krytyka Polityczna: Panie profesorze, czy marihuana jest bardziej szkodliwa od alkoholu?

Nie, jest znacznie mniej szkodliwa. Szkody społeczne, jakie powoduje alkohol, są olbrzymie. Ilość rodzinnych dramatów, nieszczęść i wypadków jest potworna. Oczywiście bierze się to też z tego, że alkohol jest znacznie bardziej rozpowszechniony niż marihuana. Tak czy inaczej skutki jego stosowania są gorsze – tak fizyczne, jak i psychiczne. Alkohol hamuje ośrodki w korze mózgowej, wzmaga agresję, zmniejsza ostrożność. Po marihuanie świat widzimy inaczej, ale nie aż tak drastycznie. Marihuana nie daje reakcji agresywnych. Są pewne kłopoty z zaburzeniami częściowej pamięci, podobnie jednak jak po alkoholu. Niekorzystne efekty marihuany są znacznie przesadzone, zaś ludzie badający ten problem nie zachowują się obiektywnie. Są środowiska, które chcą legalizacji w celach medycznych, bowiem marihuana ma szereg zastosowań jako lek – przy spastyczności, różnego rodzaju bólach, jaskrze…

Wobec tego, dlaczego jest nielegalna?

Dlatego, że jest czymś w naszej kulturze nowym. Każda nowa substancja psychotropowa jest traktowana jako zagrożenie. Dowodem tego jest wprowadzenie alkoholu wśrodowisko północnoamerykańskich Indian, których kultura „wyparowała” właściwie w trakcie dwóch generacji nadużywających alkoholu.

Historia niechęci do konopi zaczęła się w Stanach. Można porównać ją do innej historii. W dziewiętnastym wieku największym zagrożeniem społecznym, wskazywanym przez moralistów, była masturbacja. Mnóstwo rzeczy się wypisywało, widziałem te broszury – onanistom groził uwiąd rdzenia, a w krótkim czasie pewna śmierć. Dzieci kładziono spać ze związanymi rękami na noc. Potem okazało się, że z masturbacją ludzie lepiej sobie radzą niż bez. W tym momencie trzeba było znaleźć nowego wroga. Marihuana była łatwym celem do ataku, ponieważ była używana w Stanach głównie przez emigrantów z Meksyku, a więc klasę niższą, która była zresztą znana z tego, że żyła niezgodnie z amerykańskimi regułami. Haszysz z kolei był używany przez Asasynów.

A więc fakt, że dzisiaj wolno onanizować się alkoholem, a marihuaną nie, wynika z konfliktu  – rasowo klasowego?

Tak. Marihuana jest zakazana dlatego, że trafiła w roku 1913 bez żadnych badań, na podstawie ustawy, na listę substancji zakazanych, a później nie została z niej ściągnięta. Zazwyczaj jest tak, że restrykcyjne przepisy się utrzymują. Są ludzie, którzy lubią, gdy społeczeństwo jest trzymane za mordę.

Komu w obecnym kształcie szkodzi ustawa antynarkotykowa?

Polsce. Szkodzi dlatego, że wszystkich nas kosztuje bardzo wiele. Jest to ustawa, która generuje bardzo wysokie koszta. To pieniądze powodujące doniosłe negatywne skutki społeczne. W tej chwili samo zagrożenie więzieniem, ale i więzienie, albo kierowanie na leczenie przymusowe, które jest źle prowadzone, powoduje, że mnóstwo ludzi, którzy mogliby być wartościowymi członkami społeczeństwa, staje się kryminalistami. Młodzi ludzie z kolei uczą się, że można omijać prawo. Do tego casus senatora Piesiewicza…

Czy marihuana jest furtką do używania twardych narkotyków?

Tak samo jak piwo jest furtką do używania wódki. Są przecież jednak tacy, którzy piją piwo, wino, wódkę, i nie są alkoholikami. Bardzo często się jednak zdarza, że marihuana jako bardziej dostępna od kokainy, będzie tym pierwszym narkotykiem, który weźmiemy.

Wspominał pan o leczeniu przy pomocy konopi indyjskich. Czy podałby pan choremu konopie?

Moja synowa umierała na nowotwór. Z synem zastanawialiśmy się, w jaki sposób zmniejszyć jej cierpienia. Rozważaliśmy marihuanę, jednak w Polsce większość marihuany jest skażona meta amfetaminą. To normalny zabieg ze strony dilerów, ponieważ sama marihuana nie uzależnia, a jeżeli uzależnia, to bardzo słabo. Myślimy, że uzależniamy się od marihuany, tymczasem my uzależniamy się od stosunkowo mało szkodliwego środka psychogennego, który daje ładną wizję świata.

To jest negatywny skutek tego, że obrót nie jest kontrolowany przez państwo. W takim razie jakie nowe prawo narkotykowe?

Gdy kupujemy w smartshopach, to mamy gwarancję, że dostaniemy to, co jest napisane na opakowaniu. Uważam, że nie byłoby złą rzeczą, gdyby zalegalizować sporo związków uznawanych za nielegalne. Pytanie, czy na receptę. Z drugiej strony – czy użycie rekreacyjne jest rzeczą bardzo złą? Uważam, że powinniśmy wprowadzić przyzwolenie na takie użycie, przy bardzo wyraźnej kampanii społecznej. Przykładem niech będzie kampania antynikotynowa, która odniosła oszałamiający sukces.

* Jerzy Adam Vetulani – profesor zwyczajny nauk przyrodniczych, psychofarmakolog, neurobiolog, biochemik, członek Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności, pracownik Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij