Felieton

Bo spódnica była zbyt szeleszcząca

Dlaczego polskie zarządy i rady nadzorcze są głupsze od tych z Włoch, Francji i Niemiec? A może tylko w mediach publicznych rządzą takie nierozgarnięte zarządy?

Podobno wpis Ewy Wanat o dzieciach państwa Elbanowskich godzi w dobre imię spółki Polskie Radio RDC. Ciekawe, że w dobre imię spółki nie godzi zwalnianie redaktorki naczelnej radia za ironiczny żart na portalu społecznościowym. Co to za spółka, która boi się, że jej redaktor naczelny posiada poglądy? To oczywiście polska spółka Skarbu Państwa.

Rozumiem, że dla spółki najlepiej by było, gdyby redaktorka naczelna żadnych poglądów nie posiadała, tylko wyrażała stanowisko zarządu. Najlepiej śpiewając kolędy. Bo jak wiemy z coraz bardziej burzliwej historii tej spółki, radzie nadzorczej nie spodobało się, że w trakcie świąt nie były grane kolędy.

To doprawdy straszne, że w naszym islamizującym się kraju nie można w święta posłuchać kolęd w Polskim Radiu. Czy to w ogóle jest jeszcze Polskie Radio? A może to już radio Allah Akbar?

Niby jeszcze nie, a jednak zarząd spółki ani jej rada nadzorcza nie postanowiły się rozwiązać po tym, jak na jaw wyszło, że domagały się grania kolęd. Co więcej Jolanta Kaczmarek, prezeska zarządu Polskiego Radia RDC, uważa, że ma święte prawo wpływać na kształt programowy radia: „Umowa z Ewą była taka, że nie ma kolęd w playliście i że nie będą grane od połowy listopada, jak w innych stacjach, ale że pojawią się w audycjach autorskich w pierwszy i drugi dzień świąt”. Chętnie bym przeczytał tę umowę. Czy to była umowa o dzieło? Czy Ewa Wanat zobowiązała się w niej do puszczania kolęd, w zamian za co pozwolą jej jeszcze trochę pobyć redaktorką naczelną? Jeśli zarząd czy rada nadzorcza RDC chciały puszczać więcej kolęd, to może należało zatrudnić jakiegoś innego naczelnego? Może jakiegoś organistę? On by na pewno grał tak, jak zarząd śpiewa.

Jednak regułą w wolnym, demokratycznym państwie jest, że zarząd nie wpływa na decyzje redakcji. Rozumiem, że może trudno tę regułę traktować poważnie w kraju, gdzie na decyzje redakcji wpływa nawet dział marketingu. Ale tym się powinny różnić media publiczne od prywatnych, że dział reklamy nie powinien przychodzić do redakcji po prośbie. Albo groźbie. W RDC za samozwańczy dział reklamy postanowiła się uznać prezeska jednoosobowego zarządu i wysłałała Ewie Wanat wymówienie.

Osobiście uważam, że bardziej szkodliwe niż żarty Ewy Wanat są takie właśnie decyzje. Zresztą nie tylko ja tak uważam, ale również Towarzystwo Dziennikarskie. „W publicznym radiu złamano nie tylko prawa pracownicze, ale też naruszono redakcyjną niezależność”, pisali dziennikarze. Podobnie twierdzi Stowarzyszenie Wolnego Słowa. Co jest całkiem zabawne, bo jego prezesem jest przewodniczący rady nadzorczej RDC Wojciech Borowik. Ten sam Borowik, który wcześniej krytykował Ewę Wanat za zbyt mało kolęd i… jej wpis na Facebooku w sprawie Elbanowskich. Pisał wtedy: „Redaktor ma prosty wybór: być skandalizującą celebrytką lub naczelną RDC. Moim zdaniem dokonała wyboru. I ja ten wybór mam zamiar uszanować”. Ale jednocześnie nie przeszkadza mu to przeciwko temu wyborowi protestować. Zaprawdę trzeba mieć niezłe rozdwojenie jaźni.

Ja rozumiem, że PiS idzie i trzeba się wykazać gorliwością przed nową władzą. Ale myślę, że nowa władza nie wybaczy zatrudnienia Ewy Wanat w publicznym radiu, więc zwolnienie jej też już nic nie pomoże.

Dlatego nie rozumiem też, po co Jolanta Kaczmarek, prezeska zarządu Polskiego Radia RDC, udzieliła „Dziennikowi Gazecie Prawnej” długiego wywiadu o tym, jaką to złą redaktorką naczelną Ewa Wanat była. W końcu jeśli chodziło tylko o wpis na Facebooku, to nie ma o czym tu dyskutować. Ale najwyraźniej nie chodzi tylko o wpis na Facebooku, są też z Wanat inne problemy. Na przykład nosi szeleszczące spódnice. A to najwyraźniej naczelnej nie przystoi. Naczelna powinna ubierać się skromnie i nie zwracać na siebie zbytniej uwagi, bo może to zaszkodzić dobremu imieniu stacji. Może już czas w mediach publicznych wprowadzić mundurki? Przecież chyba byśmy nie chcieli, żeby widz skupiał się na wyglądzie dziennikarzy, zamiast na przekazywanych przez nich informacjach.

Jeśli już prezeska zarządu uznała za koniecznie podważanie kompetencji i moralności redaktor naczelnej po tym, jak ją zwolniła, to mogłaby to robić jednak trochę mądrzej. Twierdzenie, że Ewa Wanat manipuluje, gdyż w opisie programu Homolobby nie było napisane, że jest to „program dla ludzi LGBT”, jest strasznie słabe. Rozumiem, że w opisach innych programów stoi, że jest to program dla osób heteronormatywnych? Domaganie się takich zapisów jest absurdalne samo w sobie. Tym bardziej jest to głupie, że nigdy słuchając Homolobby nie przyszło mi do głowy, że to program dla ludzi LGBT. Być może sam jestem LGBT, choć o tym nie wiem. A może jest to po prostu – zgodnie z przedstawionym zarządowi opisem – program „o sztuce, kulturze, wielkomiejskich sprawach, a także o problemach LGBT”? Jeśli to ma być przykład na manipulację Wanat, to jest chyba najuczciwszą dziennikarką w tym kraju.

Podobnie stwierdzenie: „Codzienną pracę wykonywali dziennikarze, którzy z nią przyszli, a ona szeleściła”, jest co najmniej niesympatyczne. Czy nie na tym polega praca redaktorki naczelnej, że dobiera grono dziennikarzy, które sprawia, że redakcja jest dobra? RDC sprawiło, że znowu zacząłem włączać radio. Jest to oczywista zasługa Ewy Wanat. Twierdzenie, że ona tylko szeleściła, jest nie tylko obraźliwe, ale również urąga inteligencji.

Aż by się chciało zapytać: dlaczego polscy prezesi zarządu i rady nadzorcze są głupsze od tych z Włoch, Francji i Niemiec? A może tylko w mediach publicznych rządzą takie nierozgarnięte zarządy?

Trudno się oprzeć takiemu wrażeniu, gdy w tym samym wywiadzie czytamy, że „żadnych nacisków politycznych nigdy nie było” oraz „ustaliłyśmy, że jej poglądy nie mogą przeważać w radiu. W RDC miała być równowaga i harmonia w prezentowaniu poglądów”. Już ja znam tę harmonię. Króluje ona w większości polskich mediów, zarówno prywatnych, jak i publicznych. Zaprośmy kogoś, kto mówi prawdę, oraz kogoś, kto kłamie, i niech równoważą swoje poglądy. Niech nastanie harmonia. Wszak prawda leży pośrodku.

RDC ceniłem między innymi dlatego, że dogmatowi harmonii się nie poddawało. Choć od czasu konfliktu Wanat z radą nadzorczą zrobiło się tam jakby więcej Cezarych „Trotyli” Gmyzów i innych smutnych panów, którzy swoje kłamstwa lubią nazywać niepokornością.

Ale prawda nie leży pośrodku. Prawda jest tylko jedna, choć czasem jest skomplikowana. Jednak nie w tym wypadku. Zwolnienie Ewy Wanat jest pójściem za prawicową medialną nagonką i ustawieniem się w jednym szeregu z ludźmi, którzy pod jej postem na FB pisali: „Idź sie schowaj pod kamień z pod którego wypełzłaś i umrzyj w odosobnieniu nikczemna kreaturo”.

Bardzo to smutne i kiepsko wróży na przyszłość. Szykujcie mundurki i komplementy. I pamiętajcie: o dzieciach pisać można tylko dobrze! No, chyba że to dzieci uchodźców.

Czytaj także:
Jakub Dymek: Ewa Wanat musiała wylecieć

**Dziennik Opinii nr 274/2015 (1058)

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.