Świat

Upragniony pokój w kraju Basków?

8 kwietnia baskijska organizacja ETA ujawniła lokalizację wszystkich swoich arsenałów. Kilkadziesiąt aktywistów i aktywistek udało się w osiem wskazanych tego samego dnia miejsc, tak zwanych zulos, czyli jam, ukrytych w lasach. Odkopano 118 sztuk broni palnej oraz prawie 3 tony środków do produkcji materiałów wybuchowych.

8 kwietnia baskijska organizacja ETA ujawniła lokalizację wszystkich swoich arsenałów. Jednostronne i bezwarunkowe rozbrojenie jest zwieńczeniem obowiązującej od 2011 roku rezygnacji z działań zbrojnych i de facto likwidacją działającego przez niemal 60 lat ugrupowania terrorystycznego. ETA była ostatnim reliktem europejskich niepokojów i przemocy lat 60. i 70. XX wieku.

ETA powstała w 1958 roku w środowisku akademickim, miała zbrojnie przeciwstawić się państwowemu terrorowi prawicowego reżimu generała Franco i dążyć do powstania niepodległego, socjalistycznego państwa baskijskiego. Przełomowym sukcesem bojowników ETA był przeprowadzony w 1973 roku skuteczny zamach na następce dyktatora, Luisa Carrero Blanco. To właśnie m.in. zabójstwo admirała Blanco umożliwiło transformację ustrojową Hiszpanii po śmierci Franco i przyjęcie demokratycznej konstytucji w 1978 roku. Chociaż ETA cieszyła się wówczas największym w swojej historii poparciem społecznym, to jednak formalna władza w autonomii spoczęła w rękach PNV, czyli Baskijskiej Partii Nacjonalistycznej uznawanej na tamtejszej arenie politycznej za stronnictwo prawicowe.

Ulica w Pamplonie podczas słynnego biegu byków i fiesty świętego Fermina. Fot. Jakub Szafrański

To właśnie PNV negocjowało kształt dzisiejszej wspólnoty baskijskiej i jej funkcjonowanie w ramach nowej konstytucji oraz wygrywa wszystkie lokalne wybory po dziś dzień. W międzyczasie ETA podzieliła się na frakcje, często od siebie niezależnie i zasadniczo różniące się postulowanymi metodami działania, ale zasadniczo postanowiła walczyć dalej, kontynuując zamachy, przy czym określanie ETA mianem organizacji może być nieco mylące. Był to raczej rodzaj zakonspirowanego ruchu społecznego. Do lat 80. celem ETA byli niemal wyłącznie funkcjonariusze Gwardii Obywatelskiej (zmilitaryzowanej policji hiszpańskiej) i wojskowi (przy wielu postronnych ofiarach cywilnych). Stopniowo ETA była jednak co raz bardziej osaczana i dezorganizowana. Demokratyzacja Hiszpanii sprawiła, że terroryści stracili milczące poparcie Francji, gdzie dotychczas mogli liczyć na bezpieczny azyl. Ponadto nikt nie skorzystał na ówczesnej transformacji tak jak hiszpańska policja, która zawłaszczyła ulice miast i pozostawała poza kontrolą społeczną co pozwoliło jej prowadzić nielegalne działania odwetowe na Baskach.

Tak właśnie powstało niesławne GAL, czyli tajne służby powołane za aprobatą ministra sprawiedliwości z rządu PSOE (hiszpańskiej partii socjalistycznej), które porywały, torturowały i zabijały bez sądu podejrzanych o przynależność do ETA. Działalność GAL, której istnienie udowodniono na początku lat 90. przed sądem, była nie do zaakceptowania przez Basków, niezależnie od tego czy sympatyzowali z ETA czy nie i rodziła gwałtowne protesty, których echo ma spore znaczenie do dziś dnia. Różnice pomiędzy poszczególnymi komórkami ETA pogłębiały się, a strach i zapotrzebowanie na pieniądze sprawiały, że coraz częściej celem stawali się cywile (urzędnicy, przedsiębiorcy, członkowie partii politycznych, działacze społeczni, artyści, naukowcy, autonomiczni policjanci Ertzaintza). Przy pogłębiającej się deindustrializacji i bezrobociu społeczeństwo baskijskie nie mogło dodatkowo akceptować codzienności przemocy, więc członkowie ETA stawali się co raz bardziej osamotnieni. Trzeba tu zrozumieć kluczową rolę ścisłej struktury społecznej identyfikującej każdego autochtona od wioski, w której się urodził lub urodziła, przez dzielnicę, miasto, po jedną z siedmiu etnicznych prowincji. Członkowie oraz sympatycy ETA zawsze byli czyimiś dziećmi, wnukami i przyjaciółmi, a ich czyny w żaden sposób nie wykluczały ich ze społeczności. Społeczność surowo ich osądzała i domagała się sprawiedliwej kary, ale w ramach własnej autonomii. Jedyne czego, koniec końców, obawiali się Etarras, to potępienie przez własne rodziny i przyjaciół.

Jedyne czego, koniec końców, obawiali się Etarras, to potępienie przez własne rodziny i przyjaciół.

Czara goryczy przelała się w 1986 roku, gdy bratobójczo zastrzelono legendarną przywódczynię ETA z lat 70., Dolores González Catarain „Yoyes”. Yoyes 6 lat wcześniej wyrzekła się przemocy i wciąż była osobą wpływową i cieszącą się szacunkiem. Zginęła w biały dzień, na głównym placu swojego rodzinnego miasta, podczas spaceru z 3 letnim dzieckiem. W odpowiedzi przez baskijskie miasta przeszły marsze solidarności z rodziną zamordowanej, wzywające do zaprzestania zamachów i działania na rzecz pokoju. Zbrojna ETA została zmarginalizowana i stała się takim samym problemem dla Basków, jak i dla hiszpańskiego rządu. Nie oznaczało to jednak, że obie strony podejmą wspólny wysiłek dla zażegnania konfliktu.

Fiesta w Vitorii, administracyjnej stolicy Kraju Basków. Fot. Jakub Szafrański

Hiszpańska filozofia walki z ETA to bezkompromisowe rozbicie struktur i aresztowanie wszystkich osób w jakikolwiek sposób powiązanych z którąkolwiek z komórek ugrupowania. W sądownictwie stworzono wiele precedensów przeznaczonych specjalnie do walki z separatystami, co Baskowie uznają za sprzeczne z konstytucją i ogólnymi normami demokratycznego kraju. Baskijscy prawnicy stale walczą z dyskryminującym prawem w europejskich sądach i Trybunale Praw Człowieka. ONZ wydało już kilka opinii potępiających działania Hiszpanii, ale nie mają one żadnej skuteczności. Te precedensy to przede wszystkim doktryna Parota pozwalająca na kumulowanie wyroków wydawanych z tytułu oskarżenia o terroryzm i sumowanie zasądzonych lat (podobnie jak w prawie amerykańskim) oraz política de dispersión carcelaria, czyli praktyka wysyłania aresztowanych Etarras do więzień maksymalnie oddalonych od miejsca zamieszkania, co uderza w chcące odwiedzać ich rodziny. Do tego oskarżenia o terroryzm są powszechnie rozciągane na akty wandalizmu, wydawanie separatystycznych gazet, prowadzenie barów o charakterze politycznym, organizowanie zbiórek pieniędzy, a nawet wznoszenie okrzyków na wiecach. Ruch na rzecz praw więźniów Etxerat jest w tym momencie najsilniejszym ruchem społecznym w całej autonomii, łączy Basków niezależnie od ich preferencji politycznych. Charakterystyczne transparenty i plakaty z wizerunkami skazanych obecne są na niemal wszystkich fiestach i publicznych uroczystościach.

Demonstracja wspierająca rodziny więźniów z miasteczka Hernani. Fot. Jakub Szafrański

Choć Baskowie w żadnym wypadku nie chcą uciekać od odpowiedzialności czy umniejszać powagi zbrodni ETA, to jednak sposób, w jaki próbowali radzić sobie z ETA, był kompletnie nieprzejrzysty i niemożliwy do wiarygodnego zakomunikowania na zewnątrz. Wzorem dla baskijskich działaczy był proces pokojowy przeprowadzony w Irlandii, więc posiłkowano się wizytami i konsultacjami z autorami tamtejszych rozwiązań. Ze względu na wspomnianą specyfikę społeczną, rozmowy z terrorystami prowadzone były w warunkach nieoficjalnych i równie zakonspirowanych, co sama organizacja. Baskijska policja nie miała dostępu do materiałów zbieranych przez Hiszpanów, a sami Baskowie nie mieli i nie mają zamiaru szeroko współpracować z Hiszpanami, ponieważ walka z ETA staje się za każdym razem pretekstem do ograniczania ich wszelkich tendencji emancypacyjnych.

W hiszpańskich mediach i sferze publicznej toczy się nieustanna walka o to, jak mówić o baskijskich separatystach.

W hiszpańskich mediach i sferze publicznej toczy się nieustanna walka o to, jak mówić o baskijskich separatystach. Różne zaangażowane w konfliktową sytuację strony wypominają sobie stale takie czy inne, zawsze dla kogoś krzywdzące sformułowania i uogólnienia. Dla Basków najważniejsza pozostaje sprawa więźniów politycznych i dysydentów, czyli w rozumieniu hiszpańskim skazanych terrorystów. W 2016 roku w hiszpańskich i francuskich więzieniach przebywało 366 skazanych. Ich rodziny otrzymują pomoc, na którą podczas corocznych marszów w Bilbao składa się 70 do 100 tysięcy osób (zbiórki są nielegalne i ścigane przez policję). Dodatkowo, tuż za granica z Francją przebywa nieznana liczba dysydentów, którzy zostali nieoficjalnie zmuszeni do opuszczenia rodzinnych miejscowości przez policjantów Gwardii Obywatelskiej. Stowarzyszenie rodzin więźniów walczy o amnestię, przeniesienie do aresztu domowego chorych skazańców oraz zmianę miejsc odbywania kary na więzienia w Kraju Basków. Rozbrojenie ETA ma odebrać ostatnie argumenty przeciwnikom tych rozwiązań (np. Stowarzyszeniu Rodzin Ofiar ETA).

Coroczna demonstracja w Bilbao. Liczby na samochodach oznaczają odległość osadzonych Etarras od ich rodzinnych miejscowości. Z tyłu maszerują rodziny więźniów. Fot. Jakub Szafrański

W liście wysłanym do BBC ETA ogłosiła, że pragnie zdać broń na ręce baskijskiego społeczeństwa. Kilkadziesiąt aktywistów i aktywistek udało się w osiem wskazanych tego samego dnia miejsc, tak zwanych zulos, czyli jam, ukrytych w lasach. Odkopano 118 sztuk broni palnej oraz prawie 3 tony środków do produkcji materiałów wybuchowych. Wszystkie kryjówki znajdowały się na terenie Francji. Arsenał poddano kontroli międzynarodowej komisji weryfikacyjnej, a następnie zabezpieczyła go policja. W tym samym czasie w mieście Bayonne trwała kilkutysięczna manifestacja. Moment został wybrany nieprzypadkowo, bo przez Kraj Basków biegnie właśnie Korrika, czyli wielka, coroczna sztafeta obywatelska mająca promować rozwój języka baskijskiego, i nastroje w kraju są bardzo patriotyczne. Oddanie broni w ręce cywilów to z jednej strony wybieg mający podkreślić, że terroryści nie poddają się policji, czyli nie zostali pokonani siłą, a z drugiej dobre oddanie faktu, że przywrócenie pokoju w Kraju Basków jest efektem solidarności i wielkiego wysiłku całego baskijskiego społeczeństwa.

Oczywiście przywódcy ETA opisali swoje działania jako ofiarę na rzecz rodaków i do końca będą  bronić się przyznaniem, że ich krajanie po prostu wyparli się przemocy i odwrócili się do ETA plecami. Zwolennicy Izquierda Abertzale, czyli lewicy niepodległościowej mogą dzisiaj głosować na dwie partie. Są to pierwsze ugrupowania tej proweniencji, którym udało się obronić przed delegalizacją przez Hiszpański Trybunał Konstytucyjny, czyli wiarygodnie odciąć się od zbrojnej ETA (liderem łączącym oba ugrupowania jest Arnaldo Otegi, dawny sekretarz ETA, który spędził niemal 10 lat w więzieniach, skazywany za aktywność niepodległościową ale nigdy nie został powiązany z żadnym aktem przemocy). Dominująca od 40 lat PNV ma również profil nacjonalistyczny i zaspokaja w pewien sposób niepodległościowe nastawienie swoich wyborców, chociaż ich koncepcja emancypacji wydaje się rozpisana na pokolenia i ma pozytywistyczny charakter. PSOE i Partido Popular są wśród Basków doszczętnie skompromitowane, a z ogólnohiszpańskich ugrupowań sporym poparciem cieszy się jedynie Podemos. Członkowie i członkinie ETA długo nie mogli zrozumieć, że nie przystają już do rzeczywistości, w której każdy Bask i każda Baskijka mogą współtworzyć odpowiadające im ruchy polityczne.

Komu władzę w Kraju Basków?

Sporym problemem, którego Baskowie są świadomi i który mocno im doskwiera, jest nieprzetłumaczalność tamtejszej rzeczywistości na klasyczne pojęcia polityczne. Baskijski nacjonalizm nie ma nic wspólnego z szowinizmem i jest ruchem szalenie progresywnym w każdej swojej odsłonie – czy to konserwatywnej, czy liberalnej czy lewicowej. Jego podstawą jest przede wszystkim dystynkcja językowa, przy czym Euskera (język baskijski) jest powszechnie promowana przez wkluczający system edukacji, szeroko otwarty dla imigrantów z reszty półwyspu Iberyjskiego i z zagranicy. Baskijska ulica śmiało i jednoznacznie opowiada się po stronie mniejszości i żywiołowo reaguje na rzecz postępowych, lewicowych trendów. Dopiero tym tropem podążają instytucje. Znajomi Baskowie często podkreślają, że tutaj to ulica nadaje kierunek wydarzeniom. Do tego Baskom bardzo nie podobają się też pewne prawa dyktowane przez rząd centralny, jak wprowadzone po masowych protestach ruchu 15-M z 2011 roku Prawo Knebla, drastycznie ograniczające wolność zgromadzeń czy przepisy zabraniające lokalnym rządom ograniczania wydobycia gazu łupkowego.

Solidarność po baskijsku

Nie wiadomo jeszcze, jak do rozbrojenia ustosunkują się rządy Francji i Hiszpanii. Poza publicznymi wyrazami zadowolenia z ust polityków nie padły żadne deklaracje w kwestii ustępstw wobec baskijskich więźniów. Hiszpanie zadeklarowali, że niezakończone dotychczas śledztwa w sprawie morderstw przypisywanych ETA będą kontynuowane, a ich sprawcy tropieni z całą surowością. Wiele zależy od dowódców Gwardii Obywatelskiej, na której obecność i metody działania najmocniej skarżą się Baskowie. 5 miesięcy temu 7 młodych Basków pobiło w barowej bójce dwóch funkcjonariuszy po cywilu. Zostali aresztowani i są sądzeni z paragrafów antyterrorystycznych, co może oznaczać wieloletnie wyroki więzienia, chociaż ostatecznie nic nikomu się nie stało. To na ustępstwa policji i sędziów w takich sprawach najbardziej teraz liczy społeczeństwo baskijskie.

W listopadzie ubiegłego roku bawiłem się na ulicach Durango podczas corocznych, wielkich targów wydawnictw baskijskich. W pewnym momencie grupa nastolatków wychodząca z jednej z knajp, zaczęła śpiewać piosenkę bojową ETA. Oczywiście, uświadomili mi to moi baskijscy towarzysze, którzy z oburzeniem komentowali ten wybryk mówiąc, że gówniarze nie mają pojęcia, co to wszystko znaczy. Czy taka bezrefleksyjna młodzieńcza fascynacja to wyraz odejścia ETA już wyłącznie do sfery wyobraźni?

Bio

Jakub Szafrański

| Fotograf i publicysta Krytyki Politycznej

Pochodzi z Lublina, gdzie tworzył Klub Krytyki Politycznej. Pisze doktorat z filozofii na Uniwersytecie M. Curie-Skłodowskiej. Publicysta i fotograf. W 2010-2012 pracował w dziale dystrybucji Wydawnictwa KP. Współtworzył stronę internetową. Akademicki mistrz polski w kick-boxingu 2009, a także instruktor samoobrony. Pracował we Włoszech, Holandii i Anglii. Laureat Stypendium pamięci Konrada Pustoły.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.