UE

Orbán, ręce precz od uniwersytetów!

„Od kiedy mierzymy wiedzę pieniądzem? Od czasu, gdy studenci zostali produktami, a firmy nabywcami, do interesów których dopasowuje się dziś uniwersytet. Jaki ma być rezultat edukacji? Roboty do wytwarzania zysku czy myślący ludzie?” – mówiła Via Molnár, studentka przeznaczonego do prywatyzacji Uniwersytetu Korwina.

Koalicja budapeszteńskich studentów Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego (CEU), Uniwersytetu Korwina i Uniwersytetu im. Loránda Eötvösa okupuje plac przed węgierskim parlamentem, by zaprotestować przeciwko napaści rządu na autonomię uniwersytetów.

Plac Lajosa Kossutha na tydzień zmienia się w „Szabad Egyetem” – Wolny Uniwersytet, w którym odbywają się zajęcia, otwarte wykłady, performanse i dyskusje. Okupacja rozpoczęła się po Marszu na rzecz Wolności Uniwersytetów 24 listopada – na tydzień przed terminem wyznaczonym na podpisanie przez tamtejszy rząd porozumienia o pozostaniu Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego na Węgrzech, czyli 1 grudnia. Z powodu zmian w prawie o szkolnictwie wyższym, potocznie określanych mianem Lex CEU, Uniwersytet nie może legalnie działać na Węgrzech jako wolna instytucja akredytowana w USA. Chociaż CEU spełnił wszystkie warunki wyszczególnione w nowej ustawie, rząd od ponad roku zwleka z podpisaniem umowy. W październiku rektor Michael Ignatieff ogłosił, że jeśli nie dojdzie do porozumienia uniwersytetu z rządem, programy akredytowane przez USA będą w przyszłym roku musiały się przenieść do Wiednia.

Węgierski uniwersytet dołączył do „wrogów narodu”. Po co Orbanowi ta wojna?

Próby wypchnięcia CEU stanowią tylko część szerszego kontekstu zagrożeń dla wolności i autonomii uniwersytetów. Z jednej strony, węgierskie instytucje akademickie padają celem politycznie motywowanych ataków, niespotykanych dotychczas w Unii Europejskiej, takich jak zakaz prowadzenia gender studies czy przepisy zwiększające kontrolę państwa nad Węgierską Akademią Nauk. Z drugiej strony, rząd Orbána wprowadza bezlitosne neoliberalne reformy, prywatyzując na przykład Uniwersytet Korwina. „Od kiedy mierzymy wiedzę pieniądzem? Od czasu, gdy studenci zostali produktami, a firmy nabywcami, do interesów których dopasowuje się dziś możliwości oferowane przez uniwersytet. Jaki ma być rezultat edukacji? Roboty do wytwarzania zysku czy myślący ludzie?” – mówiła na sobotnim proteście Via Molnár, studentka przeznaczonego do prywatyzacji Uniwersytetu Korwina.

„Uniwersytety trzeba krytykować, ale nie zakazami, usuwaniem profesorów i studentów, nie cenzurą i nie likwidacją” – ze sceny na placu Kossutha mówił filozof i intelektualista Gáspár Miklós Tamás. „Edukacja nie należy tylko do profesorów i studentów” – dodał. „To sprawa całej wspólnoty politycznej, która bez wolnego szkolnictwa nigdy sama nie będzie wolna”.

Fot. Jakub Gawkowski

Na sobotnich demonstracjach wszyscy mówcy, afiliowani przy Węgierskiej Akademii Nauk, CEU, Uniwersytecie Loranda Eötvösa oraz Uniwersytecie Korwina, podkreślali potrzebę solidarności oraz stworzenia sojuszu wielu podmiotów: ludzi i instytucji. Mówiono o solidarności nie tylko ze studentami i naukowcami, lecz także uchodźcami i pracownikami. Wsparcie tych ostatnich pozostaje pilne zwłaszcza w obliczu proponowanego przez Fidesz „prawa pracy niewolniczej”,  które jeszcze bardziej poszerzyłoby swobodę pracodawców w kwestii nadgodzin.

Nowe węgierskie podręczniki uczą dokładnie tego, czego nie chcecie uczyć swoich dzieci

„Życie w bańce jest wygodne, ale bańki pękają. Zamiast stosować prywatne strategie unikania problemów, budujmy sojusze i organizujmy się” – apelowała pracownica CEU Éva Bognár. Do tej samej kwestii odniósł się Imre Szijártó, student i jeden z organizatorów protestu: „Naszemu ruchowi chodzi o znacznie więcej niż sam CEU czy nawet edukacja. To, co robimy, stanowi część walki o duszę Węgier. Kiedy w 2017 roku rozpoczął się atak na CEU” – wspominał Szijártó – „społeczeństwo węgierskie solidarnie stanęło po stronie wspólnoty uniwersyteckiej. Teraz przyszedł czas, by wspólnota CEU okazała solidarność węgierskiemu społeczeństwu”.

Reforma Gowina, czyli „nadzorować i karać”

Zapytałem kolegów i koleżanki biorących udział w „Szabad Egyetem”, dlaczego protestują.

Levente, student politologii: Widzę, że rząd wciąż utrudnia dostęp do wyższego wykształcenia. W ten sposób sytuacja pracowników i studentów jest podobna. Rząd prywatyzuje i zamyka uniwersytety, a jednocześnie podwaja dopuszczalną liczbę nadgodzin. Ta polityka działa na korzyść rynku i wielkich firm, a nie społeczeństwa. Okupując plac Kossutha i budując Szabad Egyetem, wysyłamy stanowczy komunikat: zasługujemy na więcej.

Reformator Gowin i jego tania montownia wiedzy

Miriam, studentka socjologii: Bardzo niepokoi mnie antysemityzm, antykosmopolityzm i antyintelektualizm, którymi rząd się posługuje, by umocnić władzę. Cieszy mnie, że studenci CEU zorganizowali nie przyjęcie pożegnalne, ale koalicję z innymi uniwersytetami i instytucjami naukowymi dotkniętymi działaniem rządu. Świat już okazuje solidarność uniwersytetom, ale ja sądzę, że teraz największym wyzwaniem jest zawrzeć sojusz między intelektualistami a węgierskimi pracownikami. Rząd robi z pracą to samo, co z uniwersytetem, wprowadzając nowy kodeks pracy z „bardziej elastycznymi” nadgodzinami. To może przypominać Francję 1968 roku. Zobaczymy, co się stanie dalej.

Fot. Jakub Gawkowski

Iveta, studentka historii: Przyłączam się do protestu i zamierzam okupować plac Kossutha, bo czuję, że wsparcie autonomii uniwersytetów to słuszny wybór. Jeśli utracimy wolność akademii, stracimy też w naszych krajach wolność słowa. A ponieważ wolność uniwersytetów dotyczy każdego, sądzę, że nie tylko studenci i kadra akademicka, ale też wszyscy obywatele powinni wesprzeć węgierskie uniwersytety. Jeśli poddamy się tutaj, poddamy się wszędzie.

Adrien, doktorant gender studies: To, co dzieje się na Węgrzech, dotyczy każdego w Europie i poza nią. Przez przejmowanie mediów, wielkie, ksenofobiczne kampanie propagandowe i ataki na edukację i naukę ten system próbuje narzucić całemu społeczeństwu swoją nacjonalistyczną, konserwatywną ideologię. Musi nadejść chwila, kiedy się temu oprzemy. Najbardziej martwi mnie fakt, że Orbán nie tylko próbuje pozbyć się krytycznych głosów na uniwersytetach, na przykład „zakazując” gender studies, które obnażają jego patriarchalny autorytaryzm, lecz także stara się zmienić uniwersytety w prywatne maszynki do robienia pieniędzy i reprodukowania elit. Boję się, że przyszłe pokolenia Węgrów nie będą miały pieniędzy na studia, a więc i kontaktu z ideami kwestionującymi istniejący porządek społeczny.

Ágnes Heller o Orbánie: To nie populista, tylko tyran

Endre, student socjologii: Jestem zły, bo wielka wspólnota intelektualna, uniwersytet pełen inspirujących ludzi, jest zamykany z powodów czysto politycznych. Dla mnie to niedopuszczalne. Jednak sądzę, że wyrzucenie CEU to tylko wierzchołek góry lodowej. Viktorowi Orbánowi udało się w ciągu ostatnich 8 lat zbudować monstrualną maszynę władzy: arogancka klasa polityczna wspierana przez lojalną „narodową burżuazję” oraz cynicznych strategów myśli, że z podzielonym i zmęczonym protestami społeczeństwem może zrobić wszystko. Nie chcemy poddać się bez walki i mamy nadzieję, że inne ofiary polityki Fideszu do nas dołączą. Musimy zrozumieć, że wszyscy jedziemy na tym samym wózku.

 

**
Artykuł ukazał się na stronie Political Critique. Z angielskiego przełożyła Aleksandra Paszkowska.

Bio

Jakub Gawkowski

| Publicysta, krytyk sztuki
Studiuje historię sztuki i Artes Liberales w ramach MISH UW. Publicysta, krytyk sztuki. Współpracuje z Magazynem Szum i Krytyką Polityczną.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.