Świat

Dlaczego nadal umieramy na gruźlicę?

Gruźlicę można leczyć, można jej zapobiegać. Mimo to gruźlica powoduje najwięcej zgonów ze wszystkich chorób zakaźnych, a każdego roku zapada na nią ponad dziesięć milionów osób. Tymczasem metody leczenia tej choroby nie zmieniły się od 50 lat. Dlaczego?

GENEWA – Pewnego dnia, gdy Mabruka miała osiemnaście lat, wróciła do domu ze szkoły i zaczęła kaszleć krwią. Czuła się chora już od dwóch miesięcy. Podczas wizyty w przychodni lekarskiej opisała symptomy: spadek wagi, zmęczenie, duszności, gorączka, nocne poty, dreszcze, utrata apetytu, ból przy oddychaniu i kaszlu. Zdiagnozowano u niej gruźlicę (TB) i przepisano lekarstwa – dziennie od 9 do 10 pigułek. Leczenie trwało pół roku, a przez cały ten czas nie mogła chodzić do szkoły.

O czym powie ci farmaceuta

czytaj także

O czym powie ci farmaceuta

Jerzy Przystajko

Szokujące, ale to, co przeżyła Mabruka, nie różni się niemal niczym od doświadczeń osób, które zakaziły się gruźlicą w latach 50. ubiegłego wieku, gdy odkryto pierwsze metody skutecznego leczenia tej choroby. Brak innowacji w terapii od tamtego czasu, złe warunki bytowe i szerzące się ubóstwo sprawiają, że miliony ludzi na całym świecie wciąż żyją w cieniu gruźlicy.

Rocznie na gruźlicę zapada ponad dziesięć milionów ludzi. Mimo że da się jej zapobiec i jest wyleczalna, to każdego roku stanowi główną przyczynę śmierci osób żyjących z wirusem HIV, a także przyczynę największej liczby zgonów spośród wszystkich chorób zakaźnych we współczesnych czasach.

Gdy służba zdrowia zapomina o kobietach

czytaj także

Gdy służba zdrowia zapomina o kobietach

Anderson E. Stanciole, Federica Maurizio

Standardowe, przestarzałe metody leczenia gruźlicy są dziś trudne do przyjęcia. Kuracja trwa tak długo, a jej skutki uboczne są tak nieprzyjemne, że przy braku programów opieki środowiskowej wielu gruźlików przestaje brać leki w połowie terapii. Jedną z konsekwencji takiego postępowania jest wzrost odporności bakterii na antybiotyki (AMR), która stanowi obecnie największe zagrożenie dla zdrowia ludzkości.

W 2016 roku zakażenie przez wielolekoodporne prątki gruźlicy (MDR-TB) doprowadziły do śmierci 240 tysięcy ludzi. Ponad połowa osób, których choroba wywołana jest przez takie szczepy bakterii, nie ma dostępu do skutecznych metod leczenia. Natomiast reszta pacjentów często musi przechodzić leczenie przez przynajmniej dwa lata – zakładając, że uda się znaleźć preparat, który skutecznie zwalczy lekoodporne drobnoustroje.

Oenzetowska Agenda na rzecz Zrównoważonego Rozwoju zakłada, że do 2030 roku gruźlica powinna zostać wyeliminowana. Jednak boleśnie brakuje światowego przywództwa oraz inwestycji, które pozwoliłyby ten cel osiągnąć. Przy obecnym tempie postępu wyeliminujemy jedno z najstarszych zagrożeń dla zdrowia publicznego dopiero w 2180 roku.

Nie ma miejsca na Ziemi pozbawionego strachu przed chorobą nowotworową

Społeczność międzynarodowa musi podjąć pięć konkretnych działań, aby pozbyć się zmory gruźlicy raz na zawsze. Na początek trzeba załatać dziury w tych systemach opieki zdrowotnej, które jak dotąd mamy, by zapewnić wszystkim zapobieganie, diagnozowanie oraz leczenie gruźlicy. Przywódcy polityczni i liderzy społeczeństwa obywatelskiego muszą stać się większymi orędownikami podejścia do zdrowia jako do prawa człowieka. Powinni też skupić się szczególnie na zjawisku lekoodporności (AMR), które stanowi zagrożenie dla dzisiejszych i przyszłych pokoleń.

Po drugie, decydenci polityczni oraz instytucje zapewniające opiekę zdrowotną muszą zmienić standardowe procedury stosowane w reakcji na zakażenie TB, tak aby były bardziej sprawiedliwe, oparte na prawach człowieka, wolne od dyskryminacji i aby skupiały się na ludzkich potrzebach. Powinno to dotyczyć nie tylko szeroko pojmowanych placówek służby zdrowia, ale także miejsc pracy, szkół i więzień. Dotyczy to szczególnie najbardziej wrażliwych grup społecznych, między innymi dzieci oraz osób żyjących z wirusem HIV. Jednakże – mówiąc w ogólniejszych kategoriach – ostatecznym celem działań powinno być zapewnienie powszechnej opieki zdrowotnej, tak by chronić nas przed potencjalnie katastrofalnymi wydatkami na leczenie związanymi z TB oraz lekoodpornym typem gruźlicy MDR-TB.

Po trzecie, na walkę z gruźlicą trzeba przeznaczyć wystarczające środki pieniężne, dostrzegając, że takie postępowanie jest właściwe nie tylko w sensie moralnym, ale i finansowym. ONZ szacuje, że w długiej perspektywie, „każdy dolar wydany na TB generuje do 30 dolarów w formie poprawy sytuacji zdrowotnej i zwiększonej produktywności”.

Czwartym priorytetem jest wykorzystanie potencjału sektora prywatnego. Żeby mieć paliwo napędowe dla odkryć naukowych oraz innowacji, potrzebujemy pilnie większej współpracy partnerskiej między rządami, firmami prywatnymi (szczególnie producentami leków) i organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Celem powinno być wypracowanie nowych, lepszych i mniej toksycznych schematów leczenia, które będą działać szybciej niż to, czym dysponujemy dziś.

Nikt nie powinien umierać z powodu uleczalnej choroby

Na koniec, przywódcy polityczni muszą być bardziej zdecydowani w walce z gruźlicą i należy ich rozliczać z wyników. Bez spełnienia tego warunku przyjęte cele i zobowiązania praktycznie nic nie znaczą. Rządy muszą poczuć się zmuszone do poprawy standardów życia. Oznacza to zapewnienie dostępu do wartościowej żywności, czystego środowiska i edukacji, a także dbanie o taki rozwój gospodarczy, który zapewni wszystkim obywatelom odpowiednie warunki bytowe. Jeśli uda się osiągnąć te cele, będziemy już dużo bliżej pozbycia się brzemienia TB.

Wielkie światowe organizacje zajmujące się kwestiami zdrowia, m.in. takie jak The Global Fund to Fight AIDS, Tuberculosis and Malaria, Unitaid i The United States President’s Emergency Plan for AIDS Relief, wspierają w tym zakresie państwowe agendy. Jednak skoro rocznie brakuje 2,3 mld dolarów finansowania, nie można pozostawiać całego wysiłku walki z gruźlicą garstce organizacji.

Kraje, które przez ostatnie 15 lat zdołały osiągnąć znaczący postęp w walce z gruźlicą, stanowią wyjątek. Aby ten postęp stał się światową normą, potrzeba masy krytycznej państw, które zarówno zajmą się strukturalnymi uwarunkowaniami TB, jak i przeznaczą adekwatne środki na leczenie. W szczególności oznacza to zidentyfikowanie zagubionych 40 proc. przypadków gruźlicy (60 proc. wśród osób żyjących z HIV), które każdego roku nie są zgłaszane do oficjalnych programów leczenia.

My wiemy najlepiej, jak ten system jest chory

26 września na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ odbędzie się pierwsze w historii spotkanie na wysokim szczeblu poświęcone gruźlicy, a kraje członkowskie mają wystosować polityczną deklarację odnośnie zamiaru rozwiązania tego problemu. Apelujemy o refleksję nad wymienionymi pięcioma kierunkami działań. To punkt wyjścia, by uwolnić świat od gruźlicy.

 

**
Michel Sidibé jest dyrektorem wykonawczym UNAIDS, a Lucica Ditiu – organizacji Stop TB Partnership.

Copyright: Project Syndicate, 2018. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożył Maciej Domagała.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.