Świat

Słowenia: Woda jest prawem człowieka

„Dostęp do wody i kanalizacji jest prawem człowieka! Woda jest dobrem publicznym, nie towarem!”.

Słowenia, jako pierwszy kraj w Unii Europejskiej, dodała wzmiankę w konstytucji określając wodę pitną jako prawo człowieka i dobro wspólne a nie towar handlowy.

Premier kraju, Miro Cerar, z centro lewicowej partii Modern Centre Party (Stranka modernega centra) zagrzewał parlamentarzystów do poparcia tej zmiany, określając wodę jako „ciekłe złoto XXI wieku”. Dodał również, że woda w Słowenii ma bardzo wysoką jakość i ze względu na swoją wartość w przyszłości będzie z pewnością celem innych krajów oraz międzynarodowych korporacji. W przyszłości stanie się dobrem o coraz wyższej wartości, a presja wokół wody będzie wzrastać, czemu kraj powinien się oprzeć.

Unia Europejska w swoich dyrektywach i rozporządzeniach już wcześniej ogłaszała wodę jako podstawowe prawo człowieka, podejmuje się wielu zobowiązań mających na celu zapewnienie swoim obywatelom dostęp do czystej wody i kanalizacji. Mimo to dyskusja na temat wody nie jest jeszcze zakończona a politycy, ekonomiści i aktywiści nie mają jednoznacznego stanowiska rozwiązującego spór: czy woda to dobro wspólne, publiczne, prywatne czy może coś pomiędzy.

28 czerwca 2010 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło Rezolucję 64/292, w której uznano dostęp do czystej wody i sanitariatów za prawo człowieka. Rezolucja była inicjowana przez Boliwię, przedstawiciele Polski wstrzymali się od głosu.

Grupa tworząca inicjatywę obywatelską Right2Water (prawo do wody) od 2012 roku zbierała poparcie dla pierwszej takiej inicjatywy rozpatrywanej przez Parlament UE.

Hasłem naczelnym inicjatywy jest: „Dostęp do wody i kanalizacji jest prawem człowieka! Woda jest dobrem publicznym, nie towarem!”.

Ostatecznie inicjatywę poparło blisko 1,9 miliona obywateli UE. We wrześniu 2015 Parlament przyjął sprawozdanie w sprawie dalszych kroków tej inicjatywy. 363 posłów głosowało za, przy sprzeciwie 96 i aż 261 wstrzymujących się od głosu. Jednym z bardziej istotnych punktów przyjętego tekstu jest podkreślenie, że „woda nie jest towarem, lecz dobrem publicznym, które ma zasadnicze znaczenie dla ludzkiego życia i ludzkiej godności”. Dalej podkreślając: „Komisja [Europejska] nie powinna w żadnym wypadku wspierać prywatyzacji przedsiębiorstw wodnych w kontekście programu dostosowań gospodarczych czy innej unijnej procedury koordynacji polityki gospodarczej”.

Cena wody powinna podlegać kontroli, a ewentualne zyski powinny być przeznaczane na inwestycje polepszające jej dostawę.

Przyjęcie tego sprawozdania oznacza tyle, że Komisja Europejska ma teraz w obowiązku przedstawić propozycje legislacyjne, które zobowiążą państwa członkowskie do zagwarantowania prawa dostępu do wody każdemu człowiekowi. Działania podjęte dotychczas to m.in. poprawka do dyrektywy w sprawie wody pitnej oraz przygotowanie do przeglądu Ramowej Dyrektywy Wodnej, której preambuła brzmi: „woda nie jest produktem handlowym, takim jak każdy inny, ale raczej dziedziczonym dobrem, które musi być chronione, bronione i traktowane jako takie.”

Rynek wodny wycenia się na około 800 miliardów dolarów, nic więc dziwnego, że może budzić zainteresowanie i napięcie pomiędzy sektorem prywatnym a publicznym.

W Urugwaju, uznanie prawa człowieka do wody doprowadziło do zakazu prywatnych usług wodnych. Orzeczenie Greckiego sądu najwyższego zablokowało prywatyzację największej elektrowni wodnej w kraju, zlokalizowanej w Atenach. Było to zwycięstwo działaczy z całej Europy, którzy odpierali przymusową prywatyzację, jako część pakietów pomocowych dla Grecji, Portugalii i we Włoszech. W Atlancie, Buenos Aires, Dżakarcie, Manili rozwiązano umowy z prywatnymi przedsiębiorstwami na dostawę wody. Z drugiej jednak strony, w 1992, w Dublinie przyjęto deklarację w sprawie wody i zrównoważonego rozwoju. Według tego dokumentu należy wodę uznać za dobro gospodarcze, gdyż ma wartość ekonomiczną. Myślenie to potwierdzono w Kioto, podczas trzeciego World Water Council, gdzie debatowano nad światowym kryzysem wodnym. Zebrani tam dygnitarze zalecili komercjalizację, jako odpowiedź na zbliżający się kryzys zasobu „ciekłego złota”. Obecnie, zarządzanie zasobami wodnymi na świecie jest realizowane w różnych modelach: publicznym, prywatnym bądź zakładającym współpracę sektora prywatnego z publicznym (partnerstwo publiczno-prywatne, PPP).

To prawda, woda ma wartość ekonomiczną. Jest używana do produkcji pożywienia, materiałów, a co równie ważne, ale trudniejsze do zauważenia regulacji klimatu, tworzenia siedlisk dla roślin i zwierząt oraz miejsc wypoczynku dla ludzi. Według WHO codziennie każdy z nas potrzebuje ok. 15 litrów wody, zużywanej w domu, do picia, gotowania i celów higienicznych. Gdyby dodać do tego również poza domowe zużycie, liczba ta wzrasta do 25 – 50 litrów.

Wiemy również, że to, co publiczne, może być traktowane jako niczyje i przez to nadużywane (tragedy of the commons), powinniśmy zatem określić status wody oraz dokładne zasady prawne i praktyczne jej użytkowania tak, aby każdy miał do niej równy dostęp.

***

Monika Kotulak, jest biolożką, zajmuje się prawną ochroną przyrody, edukacją przyrodniczą.

 

**Dziennik Opinii nr 329/2016 (1529)

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.