Świat

Sachs: Zachód stać na obozy dla uchodźców, a nie stać na szkoły dla dzieci

jeffrey-sachs

To nic innego jak kontynuacja czasów imperializmu – pisze Jeffrey D. Sachs.

NOWY JORK – Ogólnoświatowe Partnerstwo na rzecz Edukacji (The Global Partnership for Education – GPE), rzetelna i prężnie działająca inicjatywa, stworzona w celu promowania edukacji w sześćdziesięciu pięciu krajach o niskich dochodach, jest właśnie w trakcie tzw. „rundy dokładek” – jak nazywa się ją w żargonie organizacji zajmujących się pomocą rozwojową. To oznacza, że prosi teraz rządy państw-darczyńców o uzupełnienie funduszy. A jednak sam fakt, że organizacja taka jak GPE musi błagać o okruchy z pańskiego stołu – zaledwie miliard dolarów rocznie – pokazuje farsę zaangażowania rządów państw zachodnich w ogólnoświatowy program Edukacja dla Wszystkich.

Stany Zjednoczone i Unia Europejska nigdy się w ten program specjalnie nie angażowały. Były czasem skłonne inwestować w spowolnienie lub powstrzymanie epidemii takich jak AIDS, malaria czy Ebola, zarówno po to, aby oszczędzić życie ludzkie, jak i aby powstrzymać przeniesienie danej choroby na własne terytorium. Jednak gdy w grę wchodzi edukacja, wiele państw na Zachodzie woli budować mury i obozy-więzienia dla uchodźców niż szkoły.

Pożytki z uczenia się o seksie

czytaj także

GPE wykonuje świetną robotę promując podstawową edukację na całym świecie. Państwa darczyńcy, które wiele lat temu jak jeden mąż podpisały się pod programem Edukacja dla Wszystkich, powinny prześcigać się w pomocy dla jednej z najskuteczniej dążących do tego celu organizacji na świecie. A jednak hojnych darczyńców ze świecą by szukać.

Ten stan jest kontynuacją czasów imperializmu. Kiedy większość Afryki i wielkie połacie Azji były pod panowaniem Europejczyków, kolonizatorzy niewiele inwestowali w podstawową edukację. Według danych ONZ, jeszcze w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku w europejskich koloniach w Afryce i Azji analfabetyzm był powszechny. W momencie odzyskania przez Indie niepodległości i uniezależnienia się ich od Wielkiej Brytanii, odsetek niepiśmiennych wynosił tam 80-85%, mniej więcej tyle samo co w Indonezji, w momencie, kiedy kraj ten uniezależnił się od Holandii. We francuskich terytoriach zależnych w Afryce Zachodniej poziom analfabetyzmu w 1950 r. wynosił 95-99%.

Po uzyskaniu niepodległości, kraje Afryki i Azji przeprowadziły na masową skalę i z wielkim sukcesem inicjatywy zmierzające do upowszechnienia podstawowej edukacji i piśmienności swoich obywateli. A jednak zamiast skorzystać z okazji do nadrobienia straconego czasu, Europa i USA konsekwentnie udzielały bardzo znikomego wsparcia dla podstawowego i średniego szkolnictwa, pomimo że jednocześnie z wielką pompą przyjęły zobowiązania wynikające z inicjatyw takich jak Edukacja dla Wszystkich czy czwarty spośród Celów Zrównoważonego Rozwoju, nawołujących do zapewnienia powszechnego dostępu do edukacji na szczeblu zarówno podstawowymi i ponadpodstawowym.

Postturyści, czyli jak podróżować, żeby nie kolonizować

Przyjrzyjmy się ponurym danym, które jasno pokazują wieloletnią stagnację środków rozwojowych przeznaczanych na edukację – oraz ich rzeczywisty spadek pomiędzy 2010 a 2015 r. Według najnowszych danych OECD, w 2016 r. całkowite wsparcie dla szkolnictwa podstawowego i ponadpodstawowego w Afryce wynosiło zaledwie 1,3 miliarda dolarów. Aby lepiej zrozumieć skalę tych środków, wystarczy uzmysłowić sobie, że budżet amerykańskiego Pentagonu wynosi 2 miliardy dolarów dziennie. Jako że w Afryce mieszka około 420 milionów dzieci w wieku szkolnym, całkowite finansowanie wyniosło około trzy dolary na dziecko rocznie.

Nie chodzi o to, że rządy zachodnich krajów nie wiedzą, że potrzeba o wiele większych funduszy. Kilka ostatnio przeprowadzonych szczegółowych analiz podaje wiarygodne szacunkowe kwoty zewnętrznego finansowania potrzebnego krajom rozwijającym się do realizacji czwartego Celu Zrównoważonego Rozwoju. Badanie UNESCO szacuje tę kwotę na 39,5 miliarda dolarów rocznie. Według raportu Międzynarodowej Komisji ds. Finansowania Szans Edukacyjnych, której przewodniczy były brytyjski premier Gordon Brown, zewnętrznie finansowane potrzebne krajom rozwijającym się to dziesiątki miliardów dolarów rocznie.

A oto dlaczego wsparcie jest konieczne: roczne kształcenie dziecka w Afryce kosztuje co najmniej 300 dolarów (warto zauważyć, że bogate kraje wydają rocznie na każdego ucznia kilka tysięcy dolarów). Populacja dzieci w wieku szkolnym w Afryce to około jedna trzecia całej populacji, a zatem wymagane finansowanie per capita to około 100 dolarów. Dla przeciętnego afrykańskiego państwa to jednak około 10% dochodu narodowego per capita – znacznie więcej niż budżet jaki państwo może przeznaczyć na edukację. Pomoc z zewnątrz może i powinna pokrywać brakujące fundusze, co umożliwi powszechny dostęp dzieci do szkół.

Tak jednak nie jest. Całoroczne wydatki na każde dziecko w wieku szkolnym w Afryce Subsaharyjskiej to zaledwie jedna trzecia potrzebnego minimum. W wyniku takiej sytuacji większość dzieci w ogóle nie ma co marzyć o ukończeniu szkoły średniej. Wcześnie przestają chodzić do jakiejkolwiek szkoły, bo w publicznych szkołach miejsc nie ma, a na czesne w szkołach prywatnych większości rodzin zdecydowanie nie stać. Problem ten dotyczy zwłaszcza dziewcząt, mimo tego, że rodzice wiedzą, że wszystkie ich dzieci potrzebują i zasługują na dobrej jakości edukację.

Nikt nie powinien umierać z powodu uleczalnej choroby

Bez umiejętności, które mogłyby nabyć w szkole średniej, większość dzieci, które wcześnie przestają chodzić do szkoły skazana jest na biedę. Wiele z nich, rozpaczliwie szukając źródeł utrzymania, ostatecznie stara się wyemigrować do Europy. Niektórzy toną po drodze, innych zatrzymują europejskie patrole i odsyłają do Afryki.

A teraz nadchodzi dla GPE czas rundy dokładek, która odbędzie się w Senegalu na początku lutego. GPE powinno otrzymywać co najmniej 10 miliardów dolarów rocznie (co jest równe czterodniowym wydatkom na wojsko w krajach NATO), aby skierować Afrykę na drogę powszechnie dostępnej edukacji ponadpodstawowej. A jednak GPE musi nadal błagać darczyńców o kwotę mniejszą niż miliard dolarów rocznie, która ma pokryć koszty wszystkich programów prowadzonych przez GPE na całym świecie. Zamiast zaoferować prawdziwe rozwiązanie kryzysu edukacyjnego, przywódcy bogatych państw wygłaszają przemowy i chodzą ze spotkania na spotkanie, deklarując swoje żarliwe umiłowanie dla idei powszechnej edukacji.

W całej Afryce przywódcy polityczni, religijni i liderzy społeczeństwa obywatelskiego robią co w ich mocy. Ghana ostatnio ogłosiła wprowadzenie darmowej powszechnej edukacji na poziomie ponadpodstawowym, przecierając szlak dla całego kontynentu. Podczas gdy państwa afrykańskie walczą o to, aby znaleźć fundusze na realizację swoich ambitnych założeń, nowi partnerzy, w tym również prywatne przedsiębiorstwa i bardzo zamożne osoby prywatne powinny im w tym pomóc. Tradycyjni darczyńcy z kolei, muszą nadrobić całe dziesięciolecia straconych szans. Misja zapewnienia edukacji i tak będzie kontynuowana, ale historia surowo oceni tych, którzy do dzieci w potrzebie odwrócili się plecami.

**
Copyright: Project Syndicate, 2018. www.project-syndicate.org

Przez politykę pojawia się głód i tylko polityką można go pokonać

czytaj także

Bio

Jeffrey D. Sachs

| Ekonomista, Columbia University
Profesor Zrównoważonego Rozwoju oraz profesor Polityki i Zarządzania Zdrowiem Publicznym na Uniwersytecie Columbia. Jest dyrektorem Centrum ds. Zrównoważonego Rozwoju na Columbii oraz Sieci Rozwiązań na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju przy ONZ.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.