Świat

Pokojowy Nobel 2018 – nagroda pocieszenia

Tegoroczna ceremonia wręczenia Pokojowej Nagrody Nobla była słusznie przygnębiająca, bo rzucała światło na problem tragicznie zaniedbywany. Czy werdykt Komitetu będzie dla świata nowym impulsem do działania przeciwko przemocy seksualnej w konfliktach?

Nadia Murad jest drugą laureatką po Malali Yousafzai, która otrzymała nagrodę zarówno jako aktywistka, jak i osoba, która sama przeżyła przemoc, a następnie stanęła w obronie praw swoich i innych ludzi. Ambasadorowie i oficjele z całego świata, zebrani w Oslo, musieli kolejny raz stanąć twarzą w twarz z osobą doświadczoną koszmarem konfliktu, któremu nie zdołali zapobiec.

 

W przeciwieństwie jednak do ceremonii sprzed czterech lat, tegoroczna laureatka nie ograniczyła wypowiedzi do podziękowań, uśmiechów i pełnego nadziei przesłania na przyszłość. Jej słowa brzmiały niezwykle gorzko „Dziękuję za to wyróżnienie, jednak prawda jest taka, że jedyna nagroda na świecie, która może nam przywrócić godność, to wymierzenie sprawiedliwości sprawcom zbrodni. Nie ma nagrody, która mogłaby nam zadośćuczynić za stratę członków naszej społeczności i naszych bliskich, zabitych wyłącznie za to, że byli Jazydami (…). Ludobójstwo mojej społeczności trwa ponad cztery lata. Świat nie zrobił nic, by mu zapobiec lub je przerwać. Nie osądził winnych. Również inne narażone społeczności doświadczały czystek etnicznych, rasizmu czy niszczenia tożsamości kulturowej na oczach społeczności międzynarodowej.”

Nie trzeba sięgać daleko w przeszłość, żeby móc przyznać laureatce rację. Od czasu zbrodni wobec Jazydów w Syrii i Iraku świat widział kolejny przykład masowej przemocy, tym razem wobec Rohingjów w Mjanmie. Również w tym ataku sprawcy stosowali przemoc seksualną, a kobiety po doświadczeniu gwałtu żyją dziś w przepełnionym obozie dla uchodźców w Bangladeszu, gdzie narażone są na wykluczenie i dalszą przemoc.

Rohingjowie: najbardziej prześladowana mniejszość świata ginie na naszych oczach

Podczas ceremonii noblowskiej Murad mówiła krótko, ale przekaz był jasny: społeczność międzynarodowa w żadnym wypadku nie może przyznać nagrody, by uciszyć własne sumienia. W 2015 roku zawiodła dwukrotnie, bo nie tylko nie zapobiegła i nie zatrzymała agresji, ale również nie pomogła właściwie uchodźcom i uchodźczyniom uciekającym przed nią. Noblistka dodała jednak: „Mam nadzieję, że dzisiaj zaczyna się nowa era, w której pokój będzie priorytetem, a świat wspólnie opracuje nową strategię ochrony kobiet, dzieci i mniejszości przed prześladowaniem, a szczególnie przed przemocą seksualną.”

Gwałty wojenne i Konwencja o Zapobieganiu i Karaniu Zbrodni Ludobójstwa

Przez wiele lat społeczność międzynarodowa mogła żyć w przeświadczeniu, że wszystko jest na dobrej drodze i świat zmierza ku realizacji nadziei kobiet takich, jak Nadia.

Równo 70 lat temu ONZ przyjęła Konwencję o Zapobieganiu i Karaniu Zbrodni Ludobójstwa. Oczywiście można było mieć poczucie, że międzynarodowy konsensus w tej sprawie przyszedł późno. Kwestia przemocy seksualnej w czasie II wojny światowej była, po jej zakończeniu, marginalizowana, ale pod koniec XX wieku zaczęto o tym mówić coraz głośniej. Konflikty na Bałkanach i w Rwandzie, gdzie przemoc seksualna była rozpowszechniona oraz używana z jasnym celem poniżenia i wyniszczenia konkretnych grup, umocniły przekonanie, że taka przemoc może stanowić zbrodnię wojenną, zbrodnię przeciwko ludzkości i wreszcie może być elementem zbrodni ludobójstwa. Nie jest to jednak zakończona dyskusja i ewidentnie problem wciąż daleki jest od rozwiązania.

Równo 70 lat temu ONZ przyjęła Konwencję o Zapobieganiu i Karaniu Zbrodni Ludobójstwa

Już przy bliższym przyjrzeniu się kwestii podstawowej, czyli zapisom prawa międzynarodowego, zorientujemy się, że zaliczenie przemocy seksualnej do najcięższych zbrodni opiera się na interpretacji, nie na bezpośrednim jej wpisaniu do konwencji.

Gwałt nie jest zapisany wprost, ale może być traktowany jako zbrodnia przeciwko ludzkości (jeśli jest masowo stosowany wobec określonej populacji), zbrodnia wojenna (jeśli dochodzi do niego w czasie wojny w ramach działań zbrojnych) czy jako ludobójstwo (jeśli jest stosowany na masową skalę, w celu wyniszczenia określonej grupy).

Bernard-Henri Lévy o dramacie Rohingja: Nawet buddyzm nie jest religią pokoju

Wiadomo, że zmiana treści tego typu dokumentów jest trudna, ale brak dosłownego zapisu może mieć swoje konsekwencje. Najbardziej niepokojąca to oczywiście łatwość zmiany rozumienia treści na niekorzyść pokrzywdzonych.

Istoty, które umożliwiają przetrwanie narodu, grupy etnicznej albo grupy religijnej

Problemów z interpretacją jest jednak więcej. Dyskusja o tym, co nazywa się „gwałtem ludobójczym” (ang. genocidal rape) albo gwałtem w sytuacji konfliktu zbrojnego, nie toczy się bowiem w próżni i wobec bardzo ożywionej debaty publicznej o przemocy seksualnej w różnych sferach życia w czasie pokoju, nie dziwi, że wciąż są stawiane pytania dotyczące jej rozumienia również w bardziej ekstremalnych okolicznościach.

Gwałt w czasie wojny jest dość mocno definiowany jako zbrodnia przeciwko grupie, przede wszystkim dlatego, że o zbrodniach przeciwko ludzkości czy ludobójstwach myśli się jako o zbrodniach masowych. W przypadku tych drugich chodzi dokładnie o wyniszczenie konkretnej grupy etnicznej, narodowej czy religijnej (art. II.d Konwencji mówi o stosowaniu środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy).

Tak więc gwałt ludobójczy to przemoc seksualna, która ma na celu wymuszone zapładnianie kobiet z grupy przeciwnej lub celowe pozbawianie ich zdrowia fizycznego czy psychicznego, które uniemożliwi przetrwanie tej grupy.

Jak łatwo zauważyć, w tych interpretacjach zatraca się indywidualna podmiotowość kobiet, a dość mocny nacisk kładziony jest na ich przynależność do grupy i zdolności reprodukcyjne.

Majmurek o nowym „Mad Maxie”: Feminizm albo barbarzyństwo

Można zadać sobie pytanie: czy z punktu widzenia osoby doświadczającej przemocy seksualnej, gwałt dokonany dlatego, że w czasie wojny przestały obowiązywać normy społeczne i zakłada się, że więcej wolno, jest mniej szkodliwy niż gwałt dokonywany w celu zniszczenia całej grupy etnicznej czy religijnej, często z rozkazu dowódców?

Przemoc ze względu na płeć

Jak bardzo konserwatywne, oparte na myśleniu o interesie i przetrwaniu grupy narodowej, może być postrzeganie przemocy seksualnej w konfliktach, pokazała na przykład wojna o niepodległość Bangladeszu (1971r.), w której zgwałconych zostało według różnych szacunków między  dwieście a czterysta tysięcy kobiet.

Skala była ogromna, ale również to, jak potraktowali kobiety ich rodacy, pogłębiło znacznie ich cierpienie. Część kobiet, bojąc się ostracyzmu, popełniła samobójstwo, części udało się przerwać ciążę, ale w zatrważających warunkach zagrażających życiu, a te Bengalki, które urodziły, były zmuszane oddawać swoje dzieci do adopcji międzynarodowej. Odrzucenie ofiar gwałtów przez rodzime społeczności jest zresztą powszechne.

Stone: O Wiktorze Osiatyńskim i granicach praw człowieka

Wreszcie te wszystkie problemy z prawem i jego interpretacją wciąż dotyczą tylko jednej, określonej formy przemocy wobec kobiet, czyli gwałtu. Być może poszerzenie perspektywy pozwoliłoby lepiej zrozumieć charakter tej przemocy właśnie jako przemocy ze względu na płeć. Uwzględniłoby bowiem fakt, że w czasie konfliktu kobiety są szczególnie narażone również na szereg innych aktów przemocy tj. okaleczanie czy tortury o charakterze seksualnym.

Zbrodnia ludobójstwa, czyli  zbrodnia przeciwko grupie etnicznej/kulturowej jest uznawana przez obecne prawo międzynarodowe za poważniejszą niż, nawet masowa, zbrodnia przeciw zbiorowości jednostek. Może wreszcie warto byłoby uznać, że płeć też jest jedną z tożsamości, obok tej etnicznej czy religijnej, która podlega szczególnej ochronie? Wtedy można byłoby bowiem dostrzec, że kobiety w czasie konfliktu doświadczają przemocy seksualnej przede wszystkim z powodu swojej płci, a w drugiej kolejności z powodu przynależności narodowej.

Może wreszcie warto byłoby uznać, że płeć też jest jedną z tożsamości, obok tej etnicznej czy religijnej, która podlega szczególnej ochronie?

Na  te pytania  nie ma jednej odpowiedzi, ale brak takiej debaty na najwyższym szczeblu pokazuje, że uznaje się tę dyskusję za zamkniętą, a szkoda.

Zbrodnie czekają na rozliczenie

Wydaje się, że w dzisiejszych czasach świat powinien być gotowy na mocniejsze wpisanie przemocy seksualnej do dokumentów międzynarodowych najwyższej wagi. Przede wszystkim jednak powinien być gotowy na wzięcie odpowiedzialności za zapobieganie i karanie, bo to obiecywała nam wszystkim konwencja z 1948 roku. Mimo, że poczucie frustracji z powodu bierności wobec zbrodni zdominowało tegoroczne mowy noblowskie, ich tematem przewodnim była właśnie odpowiedzialność, zarówno w sensie negatywnym, czyli odpowiedzialności za przemoc, jak i pozytywnym: za podtrzymanie pokoju.

Prawica i prawa człowieka

Obie niedawne zbrodnie, atak na Jazydów i birmańska operacja przeciwko ludowi Rohingya czekają na rozliczenie. W przypadku tej drugiej oskarżone są władze konkretnego kraju, a nie grupa terrorystyczna, co, mogłoby się wydawać, uczyni ten proces łatwiejszym, bo odpowiedzialność jest mniej rozproszona, z drugiej strony w grę wchodzą polityczne alianse i interesy.

Tematem przewodnim przemówień w Oslo była odpowiedzialność tak za przemoc jak i za podtrzymanie pokoju.

Warto będzie śledzić te procesy walki o sprawiedliwość. Czy przemoc wobec kobiet będzie właściwie zbadana i zaakcentowana w tych sprawach, by nie stracić jej z oczu, jak działo się to wielokrotnie w przeszłości? Czy uchodźczynie, które doświadczyły przemocy, uzyskają pomoc i dostaną schronienie w bezpiecznym kraju?

Oczywistym jest, że świat musi działać, w przeciwnym razie Pokojowa Nagroda Nobla stanie się albo nagrodą dawaną na wyrost za dobre intencje, jak ta dla Baracka Obamy, albo nagrodą pocieszenia, dla ludzi walczących samotnie z biernością świata. Komitet Noblowski powinien się cieszyć, że Nadia Murad w ogóle zdecydowała się tę nagrodę przyjąć i osobiście odebrać.

Bio

Weronika Rokicka

| Indolożka, politolożka
Doktor nauk humanistycznych, absolwentka indologii i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim, obecnie adiunktka na Wydziale Orientalistycznym UW; jako stypendystka rządu indyjskiego i programu Erasmus Mundus razem dwa lata studiowała w Indiach i Nepalu. W latach 2011-18 pracowniczka polskiej sekcji Amnesty International, gdzie zajmowała się obszarem praw kobiet i dyskryminacji. Ze względu na zainteresowania naukowe i pracę zawodową blisko śledzi stan przestrzegania praw człowieka i sytuację polityczną w Indiach, Nepalu i Bangladeszu, w tym szczególnie problematykę praw kobiet i przemocy wobec kobiet.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.