Świat

Sprawiedliwy dostęp do opieki zdrowotnej? Tylko w Rwandzie

Rwanda, 2011. Fot. Adam Cohn, Flickr.com

Oto kolejny dowód na to, że zwrot z inwestycji w sektor zdrowotny i wsparcie socjalne jest znacznie wyższy, kiedy opieką obejmuje się tych najbardziej potrzebujących, np. dzieci znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej.

KIGALI – Wyobraźmy sobie państwo, w którym 90 proc. społeczeństwa objęte jest ubezpieczeniem zdrowotnym; gdzie 90 proc. osób zakażonych wirusem HIV ma zapewniony stały dostęp do leków, a 93 proc. dzieci zaszczepiono przeciwko najczęściej występującym chorobom  niezakaźnym (w tym również HPV).

Gdzie znajduje się to niezwykłe miejsce, w którym wszyscy mają równy dostęp do opieki medycznej? Skandynawia? Kostaryka? Narnia?

Przypatrzmy się lepiej Afryce. A ściśle rzecz biorąc – Rwandzie.

„Urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”

Wszyscy mają tu zagwarantowaną pomoc zdrowotną, nie jest ona przywilejem dostępnym wyłącznie dla obywateli bogatych i wpływowych. Rwanda to państwo biedne, ale w ciągu ostatnich 15 lat rozwój sektora opieki medycznej w tym skrawku świata zwrócił na siebie uwagę całego świata.

Nie bez powodu. W 2000 roku oczekiwana długość życia wynosiła tu zaledwie 48 lat. Dzisiaj osiągnęła 67. Pomogło wsparcie międzynarodowe, jednak poprawę statystyk zawdzięczmy przede wszystkim innym przemianom.

Rwanda zaczęła od opracowania opartej na współpracy, klastrowej koncepcji zarządzania, która pozwoliła osiągać więcej przy niezmiennych zasobach finansowym. Udało się dzięki temu rozwiązać wiele lokalnych problemów, takich jak zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego, mieszkaniowego i odpowiednich dostaw czystej wody.

Najważniejszym czynnikiem decydującym o usprawnieniu opieki zdrowotnej było jednak stworzenie programu wspierania potrzebujących i śledzenia postępów w jego realizacji. Za jego sprawą Rwanda zdołała zmniejszyć odsetek osób żyjących w skrajnym ubóstwie z 40 proc. populacji w 2000 roku do 16,3 proc. w 2015 r.

Jak zauważył UNICEF, potencjalny zwrot z inwestycji w opiekę zdrowotną i wsparcie socjalne jest dwukrotnie wyższy, kiedy usługi obejmują tych najbardziej potrzebujących, np. dzieci znajdujące się w trudnej sytuacji.

Rwanda osiągnęła tak wiele w tak krótkim czasie, bo wskaźniki zwrotów rosną przez inwestowanie w najbiedniejszych. Słusznie założono, że najważniejszym priorytetem jest powszechna dostępność opieki zdrowotnej – w 2016 roku, również dzięki zniesieniu części opłat, 9 na 10 Rwandyjczyków znajdowało się na listach krajowych programów ubezpieczeń zdrowotnych, a większość społeczeństwa zarejestrowało się w systemie Społecznościowych Ubezpieczeń Zdrowotnych (CBHI).

Niespodziewane w kraju, który jeszcze w poprzednim pokoleniu cierpiał koszmary ludobójstwa, zasięg opieki zdrowotnej osiąga dziś dobry poziom – także na tle światowych standardów.

Gylfason: Na biedę i przedwczesną śmierć nikt nie głosuje w wyborach

Rwanda, aby poszerzyć zasięg i skuteczność pomocy medycznej, rozmieściła pracowników służby zdrowia (tzw. CHW – community health workers) w 15 000 wioskach w tym kraju. Działalność miejscowych lekarzy skróciła czas oczekiwania i zmniejszyła koszty, a specjaliście często odwiedzali pacjentów w domach. Widać, że takie programy nie tylko poszerzają dostęp do opieki zdrowotnej, ale także obniżają koszty poprzez zmniejszenie liczby niepotrzebnych hospitalizacji.

Bierzcie z tego wszyscy!

Rwandyjski program jest możliwy do odtworzenia w innych częściach globu. Szpital Brigham and Women’s Hospital (BWH) w Bostonie od 1997 roku wspierał społeczność osób zakażonych wirusem HIV poprzez program PACK (Prevention and Access to Care and Treatment). Inicjatywa bazowała na wyżej wspominanym modelu CHW, wdrożonym też na wiejskich obszarach Haiti przez Partners In Health. W wyniku tej inicjatywy rządowy ubezpieczyciel Medicaid musiał przeznaczać mniej pieniędzy na pobyty w szpitalach, a wydatki na leczenie spadły o 62 proc. Inne amerykańskie społeczności mogłyby i powinny zaangażować podobne modele do swoich programów leczenia chorób przewlekłych.

Wszystkie te innowacje zapoczątkowały odrodzenie w rwandzkim systemie ochrony zdrowia, a rozwojowe myślenie o ochronie zdrowia napędza zmiany do dzisiaj. Ośrodki zdrowia założone na terenie całego kraju leczą choroby i zapewniają szczepienia, których nie można zapewnić w ramach programu CHW na poziomie wsi. Oferują również rozszerzone usługi położnicze dla rwandyjskich kobiet. W Rwandzie każda dzielnica ma jeden szpital, a każdy region szpital specjalistyczny zajmujący się trudniejszymi przypadkami. Niektóre szpitale wciąż cierpią na niedobory kadrowe, ale rząd stara się załatać te dziury dzięki inicjatywie zatrudniającej wykładowców z ponad 20 amerykańskich uczelni, aby pomóc w szkoleniu specjalistów klinicznych.

W dwóch ostatnich dekadach, również dzięki współpracy międzynarodowej, w Rwandzie radykalnie spadł wskaźnik zachorowalności. Patrząc w przyszłość, nasz główny cel to edukowanie społeczeństwa tak, aby kolejne pokolenia czerpały i rozbudowywały  stworzony przez nas system opieki zdrowotnej. To misja spoczywająca w rękach University of Global Health Equity – nowopowstałego uniwersytetu zlokalizowanego na wiejskich obszarach Rwandy.

Jako rwandyjska doktor, która od samego początku współtworzyła tutejszy system opieki zdrowotnej, jestem dumna z tego, co udało nam się osiągnąć w tak krótkim czasie. Nie ma to nic wspólnego z magią, lecz z przyjęciem określonych zasad. Poprzez kontynuowanie międzynarodowej współpracy, inne kraje (także wysoko rozwinięte) mogą wprowadzić podobne zmiany u siebie.

**
Agnes Binagwaho to była minister zdrowia w Rwandzie. Jest wicekanclerzem University of Global Health Equity. Od 2017 członkini US National Academy of Medicine.

Copyright: Project Syndicate, 2017. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Karolina Kosecka.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.
Z dużego miasta

Ja zawsze powtarzam, że jeszcze my, Europejczycy, możemy się bardzo zdziwić, jeśli chodzi o rozwój w innych częściach świata... Świetnie to opisał autor "Złych Samarytan". A sceptykom powiem tylko tyle, że jeszcze w XIX wieku niektórzy publicyści wypowiadali się o Polakach tak, jak dzisiaj inni wypowiadają się o Afryce (że leniwi, że nie potrafią stworzyć nic własnego, że to dzikusy itp.). Oj, można się zdziwić!

Gdybyśmy mieli przyjąć kryteria rasowe - jakże rasistowskie to najlepsi są Azjaci i do nich należy przyszłość, a nie żadnego białego człowieka.

Z dużego miasta

Dokładnie, czy to się nam podoba, czy też nie, Europa nie jest już pępkiem świata. Teraz rozwój obserwujemy w Chinach, Indiach, Azji Południowo-Wschodniej. Owszem, nie jest tam idealnie, ale gdzie jest? A być może za 50 lat ten sam rozwój zaobserwujemy dajmy na to w Afryce Środkowej. Nie da się na 100% przewidzieć, że tak będzie, ale nie można też powiedzieć, że nigdy tak nie będzie. Europa też w końcu miała swoje ciemne wieki, o czym mało kto chce pamiętać i nie mam tu na myśli średniowiecza, tylko czasy nam trochę bliższe.