Świat

Niezależne rozgłośnie we Włoszech: ludzie mają głos

Podczas gdy główne media twierdzą, że są bezstronne, wolne rozgłośnie we Wloszech są dumne ze swojej politycznej tożsamości.

Każdego dnia we Włoszech niewielka grupa rozgłośni radiowych udziela głosu tym, których gdzie indziej nie słychać: ruchom społecznym i obrońcom środowiska, imigrantom i dyskryminowanym Romom. To tzw. wolne radio, grupa postępowych i niekomercyjnych rozgłośni działających na terenie Włoch – od Turynu na północy, do Cosenzy na głębokim południu kraju – starających się informować o tym, o czym główne media we Włoszech milczą. Dziś te niezależne rozgłośnie radiowe próbują znaleźć równowagę pomiędzy misją propagowania treści pozostających poza głównym nurtem, a potrzebą utrzymania finansowej niezależności.

W przeciwieństwie do stacji komercyjnych, rozgłośnie te nie mają wsparcia ze strony dużych firm medialnych, co daje ich redakcjom niezależność, ale oznacza trudną sytuację finansową. Sytuację komplikuje dodatkowo to, że wolne radiostacje do reklam podchodzą niesłychanie wybiórczo (wiele nadaje wyłącznie reklamy tzw. firm etycznych), a wiele z nich w ogóle reklam nie dopuszcza.

Jednak zdaniem Tiziano Boniniego, badacza mediów z Uniwersytetu w Sienie, najbardziej wyróżnia je to, że „odpowiadają tylko i wyłącznie przed własnymi słuchaczami i nie muszą generować zysków dla udziałowców”. Jeśli rozgłośnia coś zarobi, to zysk jest inwestowany w rozwój stacji.

Trzy najbardziej znane we Włoszech stacje tego typu to Radio Popolare w Mediolanie, Radio Blackout w Turynie i Radio Onda Rossa w Rzymie. Powstałe w 1976 roku Radio Popolare jest najstarszą działającą do tej pory niekomercyjną rozgłośnią we Włoszech. Radio Onda jest ledwie rok młodsze, a Radio Blackout nadaje od 1992 roku.

Mimo braku środków, te trzy rozgłośnie były w stanie informować o najważniejszych wydarzeniach pomijanych przez mainstreamowe media – takich jak policyjna przemoc, gentryfikacja, czyli wypieranie uboższych mieszkańców z dzielnic, kurdyjska rewolucja w Rożawie czy sytuacja w Iraku. O wiele dłużej niż główne media informowały też o losie demokratycznych rewolucji toczących się na Bliskim Wchodzie.

99 posse, grupa hiphopowa, która często pojawia się na falach sieci niezależnych rozgłośni radiowych we Włoszech. Flickr/Antonello Franzil. Niektóre prawa zastrzeżone.

Radio Blackout w Turynie jako pierwsze udzieliło głosu mieszkańcom Val Susa, protestującym przeciwko budowie szybkiej linii kolejowej łączącej Turyn z Lyonem, co oznaczało wykopanie długiego tunelu przez góry – kosztownego i szkodliwego dla środowiska. Mieszkańcy Val Susa protestujący przeciwko linii kolejowej byli w głównych mediach demonizowani, na falach Radio Blackout mieli jednak własną audycję, zatytułowaną Radio „Nie dla Tay” („Tay” to skrót od szybkich połączeń kolejowych w języku włoskim).

Radio Popolare z kolei wyróżnia się tym, że, jak mówi mi Bonini: „to stacja, która nadaje najwięcej wiadomości ze świata we Włoszech”. Natomiast radio Onda Rossa jest znane z nagłaśniania kampanii oddolnych. Częścią długofalowej polityki radiostacji jest to, że pracownicy Onda Rossa używają jedynie swoich imion. Inną wyróżniającą strategią jest dopuszczanie do głosu wszystkich bez wyjątku: „Od czterdziestu lat mamy ten sam numer telefonu. Zadzwoń, a będziesz na antenie” – dodaje Christina,  która od 1994 roku pracuje w tej rzymskiej rozgłośni jako redaktorka. Mówi, że często do stacji dzwonią ludzie ze związków zawodowych, sygnalizując naruszenia praw pracowniczych.

Podczas gdy główne media twierdzą, że są bezstronne, wolne rozgłośnie są dumne ze swojej politycznej tożsamości. „Wierzymy, że wybór, które historie należy opowiedzieć albo z kim zrobić wywiad, oznacza stanięcie po czyjejś stronie. Praca w wiadomościach wymaga dokonywania wyborów, a wybory wymagają namysłu. Jesteśmy przekonani, że wszystkie media dokonują wyborów, ale my robimy to otwarcie i nie kryjemy się z tym, że stoimy po lewej stronie sceny politycznej” – mówi Lorenza Ghidini, starszy redaktor w Radio Popolare.

Nieco historii

Aż do połowy lat 70. Włochy zezwalały jedynie na nadawanie programów publicznych radiostacji – sieci Radio Rai, której audycje były kontrolowane przez specjalną komisję cenzurującą niewygodne treści. Częstotliwości radiowe zostały objęte liberalizacją w 1976 roku , a niedługo potem lewicowe organizacje, takie jak Autonomia Operaia i Lotta Continua, uruchomiły swoje radiostacje. Wtedy tez narodziły się Radio Popolare i Radio Onda Rossa, jak również zlikwidowane już Radio Alice i wiele innych rozgłośni.

Lata siedemdziesiąte były we Włoszech czasem społecznych i politycznych niepokojów, a narodziny wolnych rozgłośni były powiązane z ruchami studenckimi, feminizmem i ruchem domagającym się praw pracowniczych. Po raz pierwszy ruchy te mogły wypowiedzieć się w mediach bez pośredników. „Ruchy społeczne musiały zdekonstruować język używany przez władze i stworzyć swój własny. Musiały ujawnić ciemną stronę władzy” – wyjaśnia William Gambetta, badacz z parmeńskiego Centro Studi Movimenti.

Na początku lat osiemdziesiątych wiele wolnych rozgłośni zamilkło, bo ich działalność utrudniały wysokie koszty administracyjne, zmiana przydziału częstotliwości radiowych na taki, który sprzyjał tworzeniu wielkich oligopoli oraz zaciekłe zwalczanie ruchów społecznych przez władze.

Stary plakat Radio Alice jednej z najważniejszych wczesnych niezależnych rozgłośni we Włoszech.

A jednak nowa generacja wolnych rozgłośni miała dopiero nadejść. W połowie lat osiemdziesiątych Radio Onda d’Urto zaczęło nadawać w Bresci. W 1992 roku w Turynie powstało Radio Blackout, które nadal jest w tej grupie najmłodsze. Kilka lat później nowe przepisy regulujące działanie rozgłośni sprawiły, że uruchomienie niekomercyjnych radiostacji stało się zbyt kosztowne.

Wspólnota słuchaczy

Dziś wolne rozgłośnie działają dzięki swoim słuchaczom. Aby zebrać pieniądze, Radio Onda Rossa organizuje koncerty w rzymskich świetlicach środowiskowych. Radio Blackout w Turynie i Radio Onda d’Urto w Bresci organizują letnie festiwale, podczas których odbywają się koncerty, debaty i promocje książek.

W 2000 roku Radio Popolare zdecydowało się na nadawanie reklam. Większość jego przychodów nadal jednak pochodzi ze szczególnego rodzaju źródła –  choć stacji można słuchać za darmo, jego słuchacze opłacają dobrowolny abonament. „Kryzys ekonomiczny ograniczył przychody z reklam, więc teraz w o wiele większym stopniu jesteśmy uzależnieni od wsparcia słuchaczy. Około 15 tysięcy osób co roku wspiera nas ustaloną kwotą. I to jest ważne. Nie jesteśmy tylko radiostacją, jesteśmy wspólnotą” – mówi Ghidini.

Czy jednak wolne rozgłośnie mogą coś zmienić? Czy przyczyniają się do kształtowania publicznej debaty?

Według Bininiego – niespecjalnie. Jest ich zbyt mało, aby wywrzeć jakikolwiek wpływ na włoskie społeczeństwo, a te, które istnieją, działają lokalnie. „Wolne rozgłośnie udzielają głosu tym, którzy go nie mają. Ale to tylko Radio Popolare i kilka innych radiostacji, rozrzuconych po kraju. Nie są w stanie zasypać przepaści między głównymi mediami a zdrowym rozsądkiem”.

Czy wolne rozgłośnie mogą coś zmienić? Czy przyczyniają się do kształtowania publicznej debaty?

Mimo wszystko, wiele innowacji wprowadzonych przez wolne rozgłośnie zostało przejętych przez główne media. Na przykład audycje przy tzw. „otwartym mikrofonie”, które stwarzają słuchaczom możliwość komentowania konkretnych kwestii, znajdują się obecnie w ramówkach wielu komercyjnych stacji.

Koncentracja własności mediów we Włoszech powinna, paradoksalnie, stymulować różne formy sprzeciwu, twierdzi Alessandro Robecchi, były dyrektor programowy Radio Popolare, obecnie pracujący jako autor programów telewizyjnych. „To, że przeważa ideologiczny konformizm, powinno stymulować głosy dające mu odpór. Wolne radiostacje postrzegam jako megafon społeczeństwa, które nie akceptuje obecnej narracji i ją podważa”.

F. // Chicca // K. Silva. Flickr. Niektóre prawa zastrzeżone

Byłoby błędem uznanie rozgłośni za relikt złotej ery ruchów społecznych.

Bez wątpienia media we Włoszech pozostają w rękach wąskiej grupy ludzi i powiązania pomiędzy mediami a polityką są bardzo silne, co sprawia, że trudno jest usłyszeć głosy odmienne od mainstreamowych. Media głównego nurtu zainteresowane są wyłącznie tym, co dzieje się w korytarzach władzy, za to wolne rozgłośnie oferują możliwość wypowiedzi wszystkim tym, którzy przez inne media są pomijani, a przez społeczeństwo dyskryminowani.

Christina, redaktorka programu informacyjnego w Radio Onda Rossa, jest przekonana, że wolne rozgłośnie są dla wielu osób nadal bardzo ważne: „Kiedy włączamy mikrofon i udostępniamy go słuchaczom, zawsze znajdą się ludzie, którzy do nas zadzwonią. Być może się z nami nie zgadzają, ale przynajmniej interesują ich te same tematy, a już samo to jest ważne. To oznacza, że w 2017 roku ludzie nadal słuchają naszej stacji i uważają, że to, co robimy, jest istotne”.

Ten artykuł został po raz pierwszy opublikowany na portalu openDemocracy’s ‘Can Europe Make it?’ , przełożyła Kasia Byłów-Antkowiak.

 

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

"Inną wyróżniającą strategią jest dopuszczanie do głosu wszystkich bez wyjątku"... pod warunkiem, że jest to głos lewicowy.

Brawo ! Wygrał Sz. P. karnet na Paradę Równości organizowaną przez ONR i MW.

Na takiej paradzie więcej było by równości i różnorodności niż na tych przez lewice organizowanych. A homoseksualistów też by nie zabrakło. Po prawej jest ich pewnie więcej niż po lewej.

I cóż rzec. Państwo Polskie wydaje pozwolenia na częstotliwości, w głównej mierze, radiostacjom komercyjnym, których nikt o trochę bardziej wyrobionym guście, jak i wrażliwości, nie słucha.

Ciekawe, czy któreś wolne radio w Niemczech informowało o napaściach sylwestrowych w Kolonii, na temat których zakazano informować w głównych mediach.