Świat

„Nazywam się Sadiq Khan i jestem merem Londynu”

Czy nowy burmistrz Londynu jest obecnie najpotężniejszym muzułmaninem w Europie?

Wybór Sadiqa Khana na mera Londynu, jednej z największych i najistotniejszych metropolii w Europie i na świecie, został uznany za dowód zróżnicowania oraz otwartości tego miasta. Wiadomość ta obiegła świat i stała się symbolem w dyskusji o tolerancji, różnorodności, islamie, co podkreślały nawet prawicowe media, jak brytyjski „The Daily Telegraph”. Kandydat Partii Pracy jest pierwszym muzułmaninem, który będzie pełnił tę funkcję. W czasie kryzysu imigracyjnego, wzrostu nastrojów antyimigranckich wśród społeczeństw i rosnącego poparcia dla radykalnych partii politycznych, wybór Khana jest ważnym znakiem, który wysyła Londyn Europie i światu.

Sadiq Khan jest 45-letnim politykiem Partii Pracy. Z wykształcenia jest prawnikiem, pracował jako wykładowca uniwersytecki, adwokat, specjalizował się m.in. w prawach człowieka. Jest synem kierowcy autobusów oraz krawcowej. Rodzice Sadiqa Khana przyjechali do Londynu w latach 60. XX w. z Pakistanu. Khan wychowywał się w skromnych warunkach, w licznej rodzinie, miał sześciu braci i siostrę. Obecnie jest żonaty i ma dwie córki. Po raz pierwszy do Izby Gmin został wybrany w 2005 r. w ubogiej, zdominowanej przez imigrantów dzielnicy południowego Londynu, Tooting, gdzie urodził się i mieszka. Był pierwszym deputowanym muzułmaninem wybranym kiedykolwiek w okręgu londyńskim. Od tego czasu nieprzerwanie wygrywa w tym okręgu.

Swoją karierę polityczną w partii zaczynał od funkcji radnego, którą pełnił nieprzerwanie w latach 1994-2006, wygrywając kolejne wybory samorządowe, a następnie został jednym z rzeczników dyscypliny partyjnej w latach 2007-2008. Później pełnił funkcję parlamentarnego podsekretarza w departamencie wspólnot i samorządu lokalnego, by w latach 2009-2010 objąć tekę ministra transportu w rządzie Gordona Browna. Był drugim w historii muzułmaninem służącym w gabinecie Jej Królewskiej Mości. Po przegranych przez laburzystów wyborach parlamentarnych w 2010 r. ponownie został ministrem ds. transportu, ale tym razem w gabinecie cieni, w którym zajmował później również stanowisko lorda kanclerza, ministra sprawiedliwości, a także ministra ds. Londynu. Był najmłodszym ministrem w gabinecie cieni Eda Millibanda oraz pierwszym politykiem wybranym do laburzystowskiego gabinetu cieni, reprezentującym mniejszości etniczne Zjednoczonego Królestwa (Black, Asian, and minority ethnic, BAME).

Dziennik „The Independent” ocenił, iż nowy laburzystowski burmistrz Londynu jest obecnie najpotężniejszym muzułmaninem w Europie.

W czasie swojej kadencji zarządzać będzie budżetem miasta wynoszącym 17 mld funtów. Ponadto będzie odpowiedzialny za politykę transportową, mieszkalnictwo, planowanie, rozwój, policję i służby przeciwpożarowe w ogromnej aglomeracji londyńskiej. Nie wykluczone, iż w przyszłości może otrzymać jeszcze więcej uprawnień, jeśli rząd brytyjski zrealizuje swoje zapowiedzi rozszerzenia decentralizacji.

W tegorocznych majowych wyborach kandydat Partii Pracy uzyskał poparcie zdecydowanej większości – 56,8% (II tura). Otrzymując 1,31 mln głosów pobił dotychczasowy rekordowy wynik swojego poprzednika na stanowisku mera Londynu – należący do konserwatysty, jednego z liderów kampanii na rzecz opuszczenia przez UK Unii Europejskiej – Borisa Johnsona z 2008 r. (dostał wtedy 1,17 mln głosów). Johnson nie wziął udziału w walce, ponieważ uzyskał mandat parlamentarny w 2015 r.. Największym rywalem Khana w wyborach był kandydat Partii Konserwatywnej 41-letni Zac Goldsmith, który uzyskał poparcie 43,2% głosujących (994 614 osób). Tuż po wyborze na mera Khan zrzekł się mandatu deputowanego w Izbie Gmin. W związku z tym 9 czerwca 2016 r. w jego okręgu Tooting odbędą się wybory uzupełniające.

6 maja, zaraz po ogłoszeniu wyniku wyborów, w czasie przemówienia nowo wybranego mera Londynu i w obecności wszystkich kontrkandydatów, jeden z nich – Paul Golding z nacjonalistycznej partii Britain First, obecny na scenie, odwrócił się tyłem do przemawiającego na znak protestu wobec zwycięzcy wyborów. Dzień później w katedrze w Southwark w czasie uroczystości zaprzysiężenia na mer Khan zjednał sobie sympatię publiczności, skromnie rozpoczynając swoje przemówienie słowami: „Nazywam się Sadiq Khan i jestem merem Londynu”.

Nowy mer Londynu przedstawił wyborcom bardzo ambitny program. Jego manifest wyborczy Manifest dla Londyńczyków rozpoczynał się następującymi słowami: „Londyn jest najwspanialszym miastem na świecie. Ale jesteśmy na rozdrożu. Moja historia jest historią Londynu. Mój ojciec był kierowcą autobusu, a mama szyła ubrania. Londyn dał mi szansę, aby wyjść z osiedla komunalnego, pomógł w prowadzeniu udanego biznesu i w karierze rządowej. Moja wizja Londynu jest prosta – chcę by wszyscy londyńczycy mieli takie same szanse jak ja: na dom, na który można sobie pozwolić, wykształcenie, wysoko wykwalifikowaną pracę, godną płacę, przystępny i nowoczesny system transportu, bezpieczne, czyste i zdrowe środowisko”.

Jakim politykiem jest Sadiq Khan? To sprawny mówca, potrafiący porozumieć się ze swoimi przeciwnikami politycznymi, odważny w dyskusjach, z iskrą w oku i ogromną energią do działania. Świetnie czuje się w bezpośrednich kontaktach z wyborcami, jak i na wiecach czy przed kamerami. Część konserwatywnych komentatorów określa Khana centrolewicowym socjaldemokratą, czy też reprezentantem frakcji socjaldemokratycznej w Partii Pracy. BBC z kolei przedstawia Khana jako przedstawiciela „delikatnej lewicy”. Natomiast lewicowe media klasyfikują go raczej jako centrystę.

Sadiq Khan to twardy gracz. Zanim został kandydatem Partii Pracy w wyborach na mera Londynu musiał uzyskać nominację partyjną, co wcale nie było proste. Ośmiu członków Partii Pracy zgłosiło zainteresowanie walką o namaszczenie partyjne. Ostatecznie dwóch nie zakwalifikowano i spośród sześciu z nich między 14 sierpnia a 10 września 2015 r. zarejestrowani w Londynie członkowie oraz sympatycy Partii Pracy wybrali większością 58,9% głosów Sadiqa Khana swoim kandydatem. Khan pokonał m.in. kandydatkę „wagi ciężkiej”, wpływową laburzystkę Diane Abbott, byłą minister zdrowia w gabinecie cieni i kandydatkę w wyborach lidera Partii Pracy. Ale Khan to również człowiek skromny. Kiedy w 2009 r. otrzymał nominację do Tajnej Rady Królewskiej i został zapytany przez służby dworu, na jakie wydanie Biblii chce przysięgać, sprostował, iż przysięgę złoży na Koran, ponieważ jest muzułmaninem. Na dworze odpowiedziano mu wówczas, iż nie posiadają Koranu, czy mógłby przynieść własny egzemplarz. Do Pałacu Buckingham udał się więc z własnym Koranem, a następnie, pozostawił go w pałacu, jak powiedział – dla innych. Sadiq Khan jest politykiem otwartym i tolerancyjnym. Swego czasu poparł w Izbie Gmin projekt ustawy legalizujący małżeństwa tej samej płci. Wówczas jeden z imamów nałożył na niego fatwę, stwierdzając, iż taka osoba nie może być muzułmaninem, a sam Khan zaczął otrzymywać pogróżki. Jemu i jego rodzinie przydzielono wtedy ochronę policyjną.

W czasie kampanii wyborczej Khan nawoływał do zgody i pracy na rzecz dobra Londyńczyków. Zdecydowanie antagonizująca, negatywna kampania Zaca Goldsmitha przegrała z koncyliacyjnym wizerunkiem polityka nastawionego na kompromis, pozytywną pracę na rzecz mieszkańców i rozwoju stolicy Królestwa. W swojej kampanii Zac Goldsmith zarzucał Khanowi związki z religijnym ekstremizmem, co zdecydowano skrytykowano w prasie brytyjskiej jako wyraz rasizmu wobec kandydata laburzystów. Krytykowali Goldsmitha za to również jego partyjni koledzy, jak np. Ken Clarcke, czy była minister Baronessa Warsi (również muzułmanka), twierdząc, że buduje przez to zły wizerunek ich ugrupowaniu. Z kolei nieprzygotowanie do pełnienia funkcji burmistrza stolicy Królestwa wypomniał Khanowi konserwatywny minister obrony, Michael Fallon. Zac Goldsmith w ostatnich dniach przed głosowaniem stwierdził, iż partia Khana głosi hasła antysemickie. Miało to związek z wypowiedziami jednej z deputowanych oraz byłego, laburzystowskiego mera Londynu Kena Livingstona, które sam Sadiq Khan oraz jego partia zdecydowanie potępili. Co więcej, Khan postulował nawet wykluczenie Livingstona z partii po jego wypowiedziach. Przez cały czas trwania kampanii, w okresie napięcia międzykulturowego, zwiększonego zagrożenia atakami terrorystycznymi Sadiq Khan podkreślał, że oferuje swoim wyborcom pokój wyznań i ras w tak multikulturowym miejscu, jak żadne inne w Europie.

Wybory w Londynie zbiegły się w czasie z wyborami do parlamentów regionalnych oraz wyborami samorządowymi. Zwycięstwo w Londynie Sadiqa Khana stanowi zdecydowane wsparcie dla Partii Pracy, która w tym samym dniu poniosła ogromną porażkę w wyborach samorządowych, jak również w wyborach do Parlamentu Szkockiego. Wygrana Khana wzmacnia jego pozycję w Partii Pracy.

Kto wie czy Khan w przyszłości, po zakończeniu misji mera Londynu w 2020 r., nie będzie kandydatem na nowego lidera tego ugrupowania.

Jego poprzednik na tym stanowisku w stolicy Królestwa – Boris Johnson – obecnie nie wyklucza walki o fotel lidera w Partii Konserwatywnej. Już podczas kampanii wyborczej Khan dystansował się od lidera swojej partii politycznej. Dzień po zaprzysiężeniu na mera Londynu Khan bardzo krytycznie ocenił przywództwo i główną linię polityki laburzystów pod wodzą Jeremy’ego Corbyna. Ostrzegł, że Partia Pracy nie będzie zdolna wygrać wyborów, jeśli nie postara się dotrzeć również do wyborców konserwatywnych i przedsiębiorców. Jego zdaniem nie można ograniczać się jedynie do wiernych, bardzo lewicowych aktywistów. To nie wystarczy. Lider Partii Pracy nie pojawił się na sobotnim zaprzysiężeniu Sadiqa Khana co poczytuje się za wyraz nieufności, dystans, a nawet rozłam między dwoma politykami.

Co przyniosą rządy Sadiqa Khana? 23 czerwca Brytyjczycy zadecydują czy Zjednoczone Królestwo pozostanie w granicach Unii Europejskiej, czy też ją opuści. Decyzja ta jest niezwykle istotna dla londyńskiego city. Sadiq Khan jest zdecydowanym zwolennikiem pozostania UK w UE. W Londynie zapowiedział zamrożenie cen biletów obowiązujących w całej sieci transportowej w stolicy UK, zadeklarował rozbudowę sieci dostępnych mieszkań oraz obniżenie podatków od przedsiębiorstw. W przemówieniu zaraz po zwycięstwie odniósł się do swoich skromnych początków na osiedlu komunalnym i powiedział, że nigdy nie wyobrażał sobie, że „ktoś taki jak ja może być wybrany na mera Londynu”, obiecując w przyszłości być burmistrzem „wszystkich londyńczyków”.

***

dr Małgorzata Kaczorowska – absolwentka Instytutu Nauk Politycznych UW, adiunkt w Zakładzie Systemów Politycznych Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

**Dziennik Opinii nr 130/2016 (1280)

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Zamknij