Świat

Czego oczekuje się od Marvii Malik, pierwszej transgenderowej prezenterki telewizyjnej w Pakistanie?

Marvia Malik

Jest pierwszą transgenderową prezenterką telewizyjną w Pakistanie. Chociaż od niemal dekady pojęcie trzeciej płci funkcjonuje w pakistańskim prawie, jest to kraj mocno konserwatywny, a osoby transseksualne nadal są spychane na margines społeczeństwa i notorycznie stają się ofiarami przemocy. Czy kariera Malik to zmieni?

Koniec marca 2018 roku. 21-letnia Marvia Malik pozuje na tle ekranu z czołówką programu informacyjnego w siedzibie telewizji Kohenoor News. Delikatnie się uśmiecha. – Kiedy dostałam tę pracę, łzy same napływały mi do oczu – mówi potem w rozmowie z BBC. To wielki dzień nie tylko dla niej. Jest pierwszą transgenderową prezenterką w Pakistanie.

Z dnia na dzień Marvia Malik znalazła się na świeczniku. Obok Malalai Yousafzai jest obecnie najbardziej rozpoznawalną Pakistanką młodego pokolenia. I podobnie jak noblistka, musi teraz odnaleźć się w nowej roli – przedstawicielki grup dyskryminowanych; osoby, w której wielu pokłada nadzieje. Z Malalą Yousafzai łączy ją jeszcze jedno: wie, co oznacza poczucie zagrożenia.

To ja, Malala

czytaj także

To ja, Malala

Christina Lamb, Malala Yousafzai

Sukces sprawił, że Marvia Malik może czuć się bezpieczniej, ale nie zapomina, jak wyglądało jej życie, kiedy była anonimowa. W wywiadach podkreśla, że nigdy nie czuła wsparcia ze strony bliskich czy społeczeństwa i wielokrotnie musiała zmagać się z zaczepkami obcych ludzi i napastowaniem. Chociaż już od niemal dekady pojęcie trzeciej płci funkcjonuje w pakistańskim prawie, jest to kraj mocno konserwatywny, a osoby transseksualne nadal są spychane na margines społeczeństwa i notorycznie stają się ofiarami przemocy. I to pomimo tego, że teoretycznie ich sytuacja jest lepsza niż w wielu innych krajach, w tym w demokracjach liberalnych. Aby przetrwać, muszą często wybierać między żebraniem a prostytucją. Państwo stara się pomagać szeregiem regulacji, ale wciąż pozostaje wiele do zrobienia. Dyskryminacje widać jednak na poziomie edukacji, problemów ze znalezieniem pracy czy zwykłym poczuciem bezpieczeństwa. Korekta płci nadal wymaga orzeczenia sądowego, zgody rodziny lub zalecenia lekarskiego i zaświadczenia od psychiatry. A najlepiej wszystkiego naraz. Nie wspominając już o podejściu ludzi, które zmienia się wolniej niż paragrafy.

Nic więc dziwnego, że w awansie zawodowym Marvii wielu pokłada nadzieje na poprawę warunków życia osób transpłciowych w Pakistanie. Tym bardziej, że przeciera ona szlaki na wielu polach. Zanim dostała pracę w telewizji próbowała sił w modelingu. Niedługo przed pierwszym wejściem na wizję Marvia została pierwszą transpłciową modelką na wybiegu podczas pakistańskiego pokazu mody.

Zanim Marvia Malik po raz pierwszy przywitała się z widzami na wizji musiała przejść trzymiesięczne szkolenie. Sam proces rekrutacyjny wyglądał zwyczajnie. Szef działu informacji stacji Kohenoor News, Bilal Ashraf, przyznał, że kiedy Malik przyszła na przesłuchania, nie zorientował się, że jest transseksualna. – Celem stacji jest bycie postępowym kanałem informacyjnym, dającym szanse niepełnosprawnym, kobietom i osobom z przeróżnych środowisk – powiedział Ashraf telewizji CNN. Właściciel stacji Kohenoor News, Junaid Ansari, podkreśla, że Marvia została zatrudniona przez wzgląd na kompetencje i nikt nie zamierzał instrumentalnie korzystać z jej tożsamości płciowej. Ani poprzez dyskryminację, ani poprzez szukanie rozgłosu.

– Powinniśmy mieć równe prawa, być postrzegani jako część społeczeństwa, a nie „trzecia płeć” – tłumaczy Malik na antenie BBC. Młoda aktywistka dużo mówi o wzajemnym szacunku i potrzebie akceptacji. Sama, odkąd skończyła 15 lat, zmaga się z odrzuceniem ze strony rodziny. – Moi rodzice nigdy mnie nie zaakceptują – wyznaje.

Dzieciństwo Marvii niewiele różniło się od dzieciństwa innych osób transpłciowych. Większość spotyka się z przemocą w szkole, odrzuceniem ze strony rówieśników i brakiem zrozumienia u najbliższych. Marvia musiała spakować się i wyprowadzić zaraz po tym, jak skończyła liceum. Nie było dla niej miejsca w domu. Pracowała w różnych miejscach, żeby jakoś być w stanie pokryć koszty studiów dziennikarskich. Nie chciała rezygnować z marzeń.

Wymazywanie. O kwasie i kobietach

Nie każdy ma taką szansę. W 2016 roku Pakistan obiegła historia Alishy, która została postrzelona na północnym-zachodzie kraju. Zmarła w wyniku opieszałości szpitala. Wszystko przez to, że personel medyczny nie mógł się zdecydować, gdzie powinna leżeć pacjentka: w skrzydle męskim czy żeńskim.

Wiele osób transpłciowych staje się ofiarami nie tylko uprzedzeń, ale też realnej przemocy, najczęściej przemocy seksualnej. Dochodzi do brutalnych i grupowych gwałtów, pobić, czy zabójstw „za odmowę współżycia”. Osoby transpłciowe są narażone na większe niebezpieczeństwo w silnie konserwatywnych regionach Pakistanu, gdzie razem z homoseksualistami i osobami trudniącymi się prostytucją spotykają się z przemocą ze strony religijnych fundamentalistów. Human Rights Watch zbiera informacje od lokalnych aktywistów na temat zachowania policji. W mieście Mardan funkcjonariusze mieli zwyczaj zatrzymywania transpłciowych kobiet i zabierania ich na posterunek. Odnotowano przypadki drwin czy zdejmowania na siłę ubrań. Policjanci kazali zatrzymanym tańczyć, a kiedy odmawiały – wylewali na nie kubły z zimną wodą. W miejscowości Peszawar 22-letnia Ayesha została obrabowana, a w jej stronę wykrzykiwano wulgarne komentarze. Policjanci najpierw zabronili jej wejść na komisariat, a potem nie chcieli przyjąć skargi. – Kpili ze mnie, robili nieprzyzwoite uwagi i odmówili wszczęcia postępowania przeciwko sprawcom – wspomina. Również w Peszawarze nieznani sprawcy podpalili dom 26-letniej Arzy. Do pożaru doszło kilka dni po tym, jak przyjęła pod swój dach transpłciowego przyjaciela, który musiał uciec z domu. Transpłciowe dzieci – o czym mówiła sama Malik w jednym z wywiadów – są często porzucane przez rodziców. Szukają schronienia wśród ludzi z branży rozrywkowej, gdzie stanowią „atrakcję” dla publiczności. Niejednokrotnie taka „kariera” kończy się zmuszaniem młodzieży do prostytucji.

Chociaż mentalność zmienia się wolniej niż prawne procedury, to aktywiści na rzecz osób transpłciowych entuzjastycznie przyjmują poszczególne decyzje polityczne. W czerwcu 2017 roku lokalna organizacja Trans Action opublikowała na swojej profilu facebookowym post o treści „kolejny kamień milowy”. Była to reakcja na wyrok Sądu Najwyższego, który zalecił rządowi wprowadzenie możliwości wyboru trzeciej płci w państwowych dokumentach, w tym paszportach. W październiku 2017 roku prestiżowy Uniwersytet llama Iqbal (AIOU) ogłosił darmowe studia dla osób transpłciowych. – Chcemy, żeby poczuli się częścią społeczeństwa – argumentowały władze uczelni. Na początku marca 2018 roku pakistański Senat przegłosował ustawę, która ma zagwarantować ochronę praw osób transseksualnych. Jej zapisy przewidują przyznanie prawa do korekty płci w dowodach osobistych (bez konieczności zasięgania opinii u lekarza), dziedziczenie majątku i zakaz dyskryminowania w miejscu pracy. Z kolei w lutym doszło do niemałej rewolucji w prawie dziedziczenia. Senat zdecydował, że osoby transpłciowe będą mogły dziedziczyć majątki bez konieczności zwoływania komisji medycznej, która zadecyduje o płci danej osoby. To istotne o tyle, że kobiety i mężczyźni w różnym stopniu dziedziczą majątki po zmarłych krewnych, oczywiście z wyraźną przewagą i przywilejem dla mężczyzn. Władze uznały w ten sposób prawo ludzi do własnej tożsamości. Nie trudno przewidzieć głosy krytyków, dla których oznaczało to zaproszenie do oszustwa w celu uzyskania większych korzyści materialnych. To retoryka podobna do argumentów niegdyś używanych przez Prawicę RP. Politycy tej formacji (z Markiem Jurkiem na czele) wyrażali szczere obawy, że po wprowadzeniu do polskiego prawa konwencji antyprzemocowej, dzieci będą zmieniały płeć na zawołanie.

Zaawansowana debata w Pakistanie dotycząca społeczności transgenderowej przy jednoczesnej jawnej dyskryminacji kobiet tworzy dysonans, który jest silnie umocowany w kulturze. Podczas gdy termin „transgender” zdobył rozgłos na Zachodzie dopiero w latach 70., w Azji Południowej jest znany od dobrych kilku wieków. Odnosi się do specyficznej grupy o nazwie hidźra. Trans Action szacuje, że w Pakistanie żyje obecnie co najmniej pół miliona osób hidźra (w kraju mieszka 207 milionów ludzi). Dla porównania ze spisu ludności przeprowadzonego w Pakistanie w 2017 roku wynika, że 10 tys. osób identyfikuje się jako osoby transpłciowe. Był to pierwszy raz w historii tego kraju, kiedy statystyki uwzględniły osoby niebinarne. Aktywiści podnoszą jednak głosy, że to mocno zaniżona liczba. Historycznie hidźrowie byli wysoko cenieni w społeczeństwie. Ze względu na zamazywanie tradycyjnych ról płciowych postrzegano ich jako istoty niemal mistyczne, posiadające magiczne moce, umiejętność rzucania uroków, ale też zaklęć przynoszących pomyślność. Czasem proszono ich o dobre słowo na ważnych uroczystościach takich jak wesela czy narodziny dziecka.

Chelsea Manning ma być wolną kobietą

czytaj także

Transgenderowa tożsamość, która w Pakistanie stanowi element tradycji, w Europie jest postrzegana jako wymysł „lewicowych elit”. Co bardziej zdecydowane głosy grzmią, że uznanie niebinarności zagraża prawidłowemu funkcjonowaniu społeczeństwa, a konkretniej rodziny. Na tle wyjątkowo jednogłośnej w tej sprawie „liberalnej i otwartej” Europy wybijają się Niemcy. „Przełomowy” – tak określono wyrok tamtejszego Trybunału Konstytucyjnego, który w listopadzie 2017 roku ostatecznie uznał, że urzędowe dokumenty muszą uwzględniać „trzecią płeć”. Potwierdził tym samym słuszność regulacji prawnych umożliwiających rezygnację z określenia płci w dokumentach – takie przepisy obowiązują od listopada 2013 roku. W swoim uzasadnieniu Trybunał powołał się na niemiecką konstytucję, która gwarantuje wszystkim prawo do prywatności i równego traktowania.

Marvia Malik z pewnością na długo zapamięta swój pierwszy występ na wizji. W mediach społecznościowych gratulowano jej, dostała słowa wsparcia z całego świata, m.in. od Laverne Cox, niezapomnianej Sophie z serialu Orange is The New Black. Cox przejdzie do historii jako pierwsza transpłciowa osoba na okładce magazynu „Time”. –Jesteśmy teraz w punkcie, w którym coraz więcej osób transpłciowych decyduje się powiedzieć „Taki właśnie jestem, taka właśnie jestem”. Coraz więcej z nas chce opowiedzieć swoją historię. I coraz więcej z nas żyje otwarcie i nie kryje się ze swoimi pragnieniami i marzeniami – mówiła Laverne Cox w wywiadzie dla amerykańskiej gazety. Podobny „wiatr zmian” pakistańscy aktywiści widzą w sukcesie Marvi Malik. – Może poważna praca Marvi sprawi, że ludzie przestaną nas traktować jako żart – wierzy Farzana Jan, przewodniczący the Trans Action.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.