Świat

Kto ukarze zabójców Dżamala Chaszukdżiego?

Czyim interesom służy strategiczny sojusz Zachodu z Arabią Saudyjską? Na pewno nie mieszkańcom Jemenu, Bahrajnu i Syrii ani nikomu, komu zależy na prawach człowieka, równości płci i wielu innych wartościach rzekomo wyznawanych przez zachodnich przywódców.

Okoliczności dokonanego z premedytacją, brutalnego zabójstwa saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego są bulwersujące. Zacznijmy od miejsca: nie był to ciemny zaułek, ale konsulat ojczyzny Chaszukdżiego w Stambule. Sprawcy stanowili zaś piętnastoosobowy zespół, w którego skład wszedł lekarz patolog z piłą do kości w ręku oraz dubler, który przebrał się w odzież Chaszukdżiego – prawdopodobnie jeszcze ciepłą – i wymknął się tylnymi drzwiami z budynku.

 

Najbardziej szokującą wiadomością może być jednak to: Saudowie wiedzieli, że nie poniosą żadnych konsekwencji tego czynu.

Dane opublikowane niedawno przez UNESCO, organizację ONZ do zadań której należy między innymi dbanie o bezpieczeństwo dziennikarzy na całym świecie, wskazują, że w dziewięciu przypadkach na dziesięć sprawcy zamordowania dziennikarzy nie zostają ukarani. Skoro bezkarność jest normą, saudyjskie władze postanowiły zaryzykować: gdyby zbrodnia wyszła na światło dzienne, konsekwencje i tak pozostałyby znikome.

Politycy zabijają

Ryzyko się opłaciło. Choć prokuratorzy w Arabii Saudyjskiej ubiegają się o karę śmierci dla pięciu z podejrzanych, reakcja społeczności międzynarodowej jak dotąd wybrzmiewa nader łagodnie.

Pomimo zainteresowania, z jakim sprawa spotkała się na całym świecie, większość przywódców obiecała jedynie „rozważyć” konsekwencje wobec Arabii Saudyjskiej. Inni z miejsca odrzucili taki pomysł. Prezydent Donald Trump oświadczył na przykład, że chociaż oficjalne wyjaśnienia Saudyjczyków pozostawiają wiele do życzenia, on sam nie ma zamiaru ograniczyć handlu z Arabią Saudyjską czy nałożyć embarga na sprzedaż broni. W podobnym tonie wypowiedzieli się przywódcy Francji i Hiszpanii.

Rachunek ropy i krwi

czytaj także

Rachunek ropy i krwi

Peter Singer

Ich rozbrajająca szczerość pokazuje, że interes gospodarczy zawsze wygra w rywalizacji z prawami człowieka. Nie tylko utratę życia dziennikarza trzeba dziś opłakiwać, lecz także niszczenie wolności obywatelskich i wolności słowa – zwłaszcza na Bliskim Wschodzie.

Jak w ubiegłym miesiącu doniósł Komitet na rzecz Ochrony Dziennikarzy, trzej najbliżsi sojusznicy Arabii Saudyjskiej w regionie – Zjednoczone Emiraty Arabskie, Egipt i Bahrajn – wydali oświadczenia popierające stanowisko Królestwa wobec zabójstwa Chaszukdżiego. Nie wyłamały się też krajowe media będące własnością Saudów ani redakcje świata arabskiego. Armia internetowych trolli sprawnie rozpoczęła kampanię broniącą władców Królestwa i oczerniającą ich krytyków.

Wybielanie potężnych nie ogranicza się do sprawy Chaszukdżiego. Jeszcze trudniej doszukać się w arabskich mediach głównego nurtu krytyki prowadzonej przez Saudów wojny w Jemenie. Pomimo dziesiątek tysięcy ofiar śmiertelnych, pomimo klęski głodu zagrażającej życiu kolejnych milionów, redakcje tego regionu praktycznie milczą o roli Księcia Koronnego Muhammada ibn Salmana w jemeńskiej tragedii.

Jeśli wspólnocie międzynarodowej rzeczywiście zależy na obronie praw człowieka, praworządności i wartości demokratycznych, musi ona potępić przemoc krzewioną przez Arabię Saudyjską. Kraj ten, jeden z najpotężniejszych na Bliskim Wschodzie, szerzy w regionie śmierć, zniszczenie i biedę. Kraje zachodnie nie tylko tolerują tę politykę, ale niekiedy czynnie ją wspierają, dostarczając Saudom broni.

Czyim interesom służy strategiczny sojusz Zachodu z Arabią Saudyjską? Jego beneficjentami na pewno nie są mieszkańcy Jemenu, Bahrajnu i Syrii ani nikt, komu zależy na prawach człowieka, równości płci i wielu innych wartościach rzekomo wyznawanych przez zachodnich przywódców.

Szantaż pracy i banalność zła

czytaj także

Szantaż pracy i banalność zła

Félix Talego Vázquez, Angelina Kussy

Nigdy nie będzie dość podkreślania doniosłości pracy dziennikarzy takich jak Chaszukdżi dla krajów takich jak Arabia Saudyjska. Bez nich nie byłoby nikogo, kto sprzeciwiłby się instytucjonalnej i politycznej korupcji. To dlatego za bezprawnie zlecone zabójstwo dziennikarza dokonane na innym kontynencie saudyjskich urzędników musi spotkać kara. Rządy świata muszą pilnie przemyśleć swój sojusz z saudyjskim królestwem. Potępienie łamania praw człowieka bez nałożenia jakichkolwiek znaczących sankcji nie wpłynie w najmniejszej mierze na politykę Saudów.

Wspólnota międzynarodowa musi ponadto przestać przenosić odpowiedzialność za śledztwa i ściganie sprawców zabójstw dziennikarzy na rządy, które życzyły sobie ich śmierci. W większości przypadków o praworządności nie ma tu mowy, a śledztwa nadzorują ci, którzy sami zlecili te zbrodnie.

Kto zabija dziennikarzy

czytaj także

Kto zabija dziennikarzy

Robert Mahoney

W sprawie Chaszukdżiego sprawiedliwość może nigdy nie zostać wymierzona. Nie dopuśćmy jednak, by zginął daremnie. Rządy szanujące jawność i wolność słowa muszą zacząć wspólne prace nad powołaniem międzynarodowego trybunału, który zajmie się zabójstwami dziennikarzy w państwach niechętnych lub niezdolnych do rozwiązania tych spraw. W przeciwnym razie zbrodniarze będą się cieszyć bezkarnością i deptać te wartości, do obrony których dziennikarstwo zostało powołane.

**
Leon Willems – holenderski dziennikarz, dyrektor organizacji Free Press Unlimited.

Copyright: Project Syndicate, 2018. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Aleksandra Paszkowska.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.