Świat

Ksenia przeciw wszystkim

Czy Ksenia Sobczak, córka byłego mera Petersburga, celebrytka nazywana „rosyjską Paris Hilton”, ma szanse na zostanie pierwszą prezydentką Rosyjskiej Federacji?

O tym, że zbliżające się wybory prezydenckie w Rosji będą wzbudzać wiele kontrowersji, wiadomo było od dawna. Nie od dzisiaj śledzimy przecież nierówną walkę Putina z Nawalnym, choć wszystko wskazuje na to, że ten ostatni kandydować będzie mógł dopiero w roku 2024.

Skoro Nawalny z wyścigu o fotel prezydencki został wykluczony, pojawiła się obawa, że wybory nie będą cieszyć się większym zainteresowaniem; trudno przecież po raz enty emocjonować się skazaną na porażkę próbą objęcia władzy przez polityków, takich jak Jawliński czy Żyrinowski. Najwyraźniej Władimir Putin również zdał sobie z tego sprawę wystarczająco wcześnie i zadbał o to, żeby choć trochę urozmaicić wszystkim dobrze znany scenariusz tego przedsięwzięcia. Już we wrześniu pojawiła się informacja, że Kreml poszukuje polityczki, która stanęłaby w szranki z Władimirem Władimirowiczem. Nie będzie więc przesadą stwierdzenie, że Kreml ogłosił nieoficjalny kasting na kontrkandydatkę. Wybór padł na Ksenię Sobczak.

Wzór nowoczesnej kobiety

Po raz pierwszy o Ksenii Sobczak, jako o potencjalnej kandydującej w wyborach prezydenckich, można było usłyszeć we wrześniu. W gazecie „Wiedomosti” pisano wtedy: „Do roli kontrkandydatki idealna byłaby Ksenia Sobczak – wykształcona, inteligentna, przebojowa i kobieca, a jednocześnie mocno odbiegająca od obrazu «typowej Rosjanki»”. Jeszcze do niedawna większość Rosjan znała ją głównie z telewizji, prasy bulwarowej i reality show „Dom 2”, który prowadziła do 2012 roku.

Trudno się dziwić, że informacja o jej kandydaturze nie spotkała się z wielkim entuzjazmem. Sobczak, mimo swojej rozpoznawalności, nie cieszy się popularnością, co sama zresztą wielokrotnie podkreślała, próbując tę jawną antypatię społeczeństwa obrócić w żart. Na pytanie, czy nie boi się, że jej „sława” może negatywnie wpłynąć na jej potencjalny elektorat odpowiedziała, że wręcz przeciwnie, uważa, że może jej nawet pomóc. Wpływ na to miały liczne, dość skandaliczne zachowania celebrytki, jak choćby te, kiedy to autorytatywnie wypowiadała się na temat obowiązku przestrzegania „standardów piękna” i podkreślała, że ludzie nie powinni być zmuszani do oglądania brzydkich stewardess z nadwagą. Innym razem próbowała przekonać bywalców Lazurowego Wybrzeża, że kurorty dbające o swoją renomę powinny wprowadzić obowiązek przedstawiania przez potencjalnych turystów dokumentacji, która byłaby jednocześnie zeznaniem majątkowym. Miałoby to ograniczyć dostęp do wybranych miejsc wypoczynkowych osobom, które nie mają wystarczających sum na koncie. Wszystko to jednak nic, w porównaniu do krzywdy, którą wyrządziła swojemu przyjacielowi, również prezenterowi telewizyjnemu, organizując mu wspaniałomyślnie i bez uprzedzenia publiczny „coming out”, choć ten wcale nie zamierzał wychodzić z szafy, co jest całkiem zrozumiałe, biorąc pod uwagę realia rosyjskiej rzeczywistości.

Miłość nie jest mięsem – LGBTQ w Rosji

Kandydatka przeciwko wszystkim

Ksenia Przeciwko Wszystkim Sobczak. Tak, mniej więcej, brzmi główne hasło jej kampanii, które choć chwytliwe, niestety niewiele ma wspólnego z prawdą. Sprowadzanie Putina do poziomu jego potencjalnych przeciwników, z którymi również, rzekomo, musi w tej gonitwie o prezydencki stołek walczyć Sobczak, jest tak samo przykre, jak i zabawne. Walka ze wszystkimi oznacza, że nie walczy tutaj z samym prezydentem i jedynym poważnym przeciwnikiem, a przecież tego właśnie należałoby oczekiwać w obowiązującym, demokratycznym kontekście. W swoich działaniach Sobczak jest z jednej strony zacietrzewiona, z drugiej zaś lojalna wobec narracji prezentowanej przez Putina. Jest mu zresztą wdzięczna także z powodów zupełnie osobistych: Putin był przecież przez długi czas nie tylko współpracownikiem, ale i bliskim przyjacielem jej ojca, któremu ten z kolei „zawdzięcza życie”. To na oczach Putina się wychowywała i to jego, jak podają niektóre źródła, poprosiła o zgodę na start w wyborach.

Obrońcy świętego cara, czyli odlot coraz mniej kontrolowany

Kierowca taty

Dzisiaj nie wszyscy zdają się pamiętać, jak wielką rolę w życiu Władimira Putina odegrał Anatolij Sobczak, ojciec Ksenii, przewodniczący Rady Miejskiej Leningradu, późniejszy mer Sankt Petersburga. Według nieoficjalnej wersji w roku 1990 do Sobczaka przyszedł nieznany nikomu mężczyzna i powiedział, że nie marzy o niczym innym, jak o nawiązaniu z nim jakiejkolwiek formy współpracy. Gotów był zostać nawet jego bezpłatnym kierowcą. Zaoferowaną przez Anatolija Aleksandrowicza posadę asystenta przyjął z entuzjazmem, uczciwie uprzedzając jednak, że był wcześniej powiązany z KGB. Sobczakowi ta wiadomość nie przeszkodziła we wspieraniu rozwoju kariery Putina, bo to właśnie on był tym nieznajomym. Dzięki Sobczakowi Putin w stosunkowo krótkim czasie objął stanowisko jego doradcy, następnie zastępcy, by później wejść już pewnym krokiem na salony rosyjskiej polityki. Uczeń nie zapomniał nigdy o długu wdzięczności wobec mistrza i kiedy w 1997 roku zaczęto rozpatrywać w śledztwie prokuratorskim nieprawidłowości z czasów rządów Sobczaka, Putin ułatwił mu wyjazd do Paryża, gdzie Sobczak przebywał dwa lata.

Gdyby można było wierzyć, że Sobczak jest kandydatką zupełnie niezależną, chcącą wyrazić protest i zwrócić uwagę na niesłabnący rosyjski ucisk ze strony obecnie panującego, a także farsę, jaką już dawno stały się w Rosji wybory…

Nie tylko ekstrema – partia rosyjska w Europie

Choć Sobczak niewątpliwie jest w tej kampanii przedstawicielką opozycji, to w swoich działaniach, dziwnym trafem, sprowadza ją raczej do poziomu kiepskiej satyry. Obiecuje na przykład, że przed wyborami zmieni nazwisko, by w kartach do głosowania pojawiła się rubryka „przeciwko wszystkim”. Jeszcze we wrześniu gorąco zaprzeczała, że zamierza o cokolwiek walczyć, teraz bardzo aktywnie zaczęła przygotowywać się do kampanii, prowadzenie której ułatwia jej obecna władza. Polityczka z dnia na dzień trafiła do najważniejszych programów telewizji publicznej, uzyskała dostęp do budżetu wyborczego oraz możliwość korzystania ze wszystkich przywilejów, które zapewnia Konstytucja FR wszystkim potencjalnym kandydatom na urząd prezydenta. Jak wiadomo, niestety wcale nie wszystkim, ale tylko tym wybranym. Na szczęście Sobczak wyraża też gotowość rezygnacji z kandydowania, jeżeli do wyborów dopuszczony zostanie Nawalny, bo zdaje sobie sprawę, że to on jest jedynym poważnym przeciwnikiem Putina.

Wynieść Lenina z Mauzoleum!

Pierwsze wyborcze obietnice Sobczak kieruje wyraźnie do środowiska młodego, liberalnego, otwartego na Zachód i tęskniącego za latami 90. Pojawił się pomysł wyniesienia w końcu ciała Lenina z mauzoleum, za czym opowiada się, mniej więcej, połowa mieszkańców Rosji. Ponownie wybrzmiała też idea rozwiązania dotychczasowej Dumy, kojarzonej przez wielu tylko z fałszem, bezprawiem i korupcją. Kolejnym postulatem było otwarcie dostępu do Kremla, co wywołało z kolei jedynie pobłażliwe uśmiechy i pytania, czy Sobczak w ogóle kiedykolwiek próbowała się tam dostać, bo przecież dziś nie ma z tym większych trudności. Prawdą jest, że znaczna część rosyjskich wyborców chciałaby wykrzyczeć Putinowi prosto w twarz pewne rzeczy, o których strach mówić głośno zwykłemu człowiekowi. Można jednak je wypowiedzieć ustami Ksenii Sobczak. Jej nic za to nie grozi.

Męska polityka, heteronormatywna rzeczywistość

Pomysł wystawienia przeciw Putinowi kontrkandydatki, a nie kontrkandydata nie jest przypadkowy i jeśli przeanalizujemy dokładniej ostatnie poczynania rosyjskich polityków, zrozumiemy, że idea ta pojawiła się wcale nie we wrześniu, ale znacznie wcześniej. 8 marca Miedwiediew zatwierdził dokument traktujący o wprowadzeniu środków mających zapewnić ochronę praw kobiet, Walentina Matwijenko, przewodnicząca Rady Federacji, coraz częściej zaczęła publicznie poruszać temat „równouprawienia”, a Wiaczesław Wołodin, przewodniczący Dumy, odkopał spod sterty dokumentów swój własny projekt ustawy sprzed czternastu lat o równości kobiet i mężczyzn, i zaczął żądać jego ponownego rozpatrzenia. Wychodzi na to, że gdyby Ksenia Sobczak nie była tak wyraźnie obecna w rosyjskiej polityce, to trzeba by ją było na jej potrzeby po prostu teraz stworzyć. Zauważył to również Nawalny, który zachęcił Sobczak do wycofania się z prowadzonej przez Kreml gry i tym samym uchronienia się przed zostaniem pośmiewiskiem całego kraju.

Protesty w Rosji: rozgrzewka przed wyborami prezydenckimi

Władimir Putin wielokrotnie w swoich wypowiedziach podkreślał, że współpracuje zarówno z osobami homoseksualnymi, jak i z kobietami, więc obca jest mu jakakolwiek dyskryminacja. Co prawda, z tymi pierwszymi pod prysznic wolałby nie chodzić (choć może im tam pokazać kilka chwytów dżudo), a te drugie są jego zdaniem ograniczone przez fizjologię i swoje „trudne dni”, ale cóż… Problem w tym, że w Rosji trudno jest pełnić jakikolwiek urząd, nie podporządkowując się jednocześnie woli „szefa”. Rosyjska władza ciągle jeszcze jest głęboko zakorzeniona w kulturze średniowiecza. To ona sprawia, że w społeczeństwie powszechne jest przekonanie, że o przemocy domowej nie mówi się poza murami własnego domu, nagość na scenie jest czymś nieprzyzwoitym, osoby homoseksualne powinny być prześladowane, a kobiety… no właśnie, a kobiety traktuje się jak „kobiety”, czyli zinfantylizowaną wersję człowieka dorosłego.

Putin wyznał Oliverowi Stone’owi, że nie jest kobietą

Czy Sobczak ma szanse na zostanie pierwszą prezydentką Rosyjskiej Federacji? Nie. Jedyne, co może zrobić, to pokazać, że w Rosji rzeczywiście są ludzie, którzy potrzebują zmiany. Hasło: „przeciwko wszystkim” w sumie dobrze to oddaje. Skoro i tak nie ma na kogo zagłosować, to można w ramach protestu oddać głos na Sobczak.

 

**
Fot. Evgeniy Isaev, wikimedia commons

Bio

Wiktoria Bieliaszyn

| Tłumaczka, feministka. Studiuje na UW
Tłumaczka, językoznawczyni, feministka. Studiuje na Uniwersytecie Warszawskim.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Jednym słowem - tragifarsa trwa dalej. Wprowadzono więcej elementów groteski i przesunięto w czasie koniec tejże, który zwieńczony będzie dramatem. Taki żywy polityczny paradokument telewizyjny z przykrą świadomością jak to się skończy.

"Czy Ksenia Sobczak, córka byłego mera Petersburga, celebrytka nazywana „rosyjską Paris Hilton”, ma szanse na zostanie pierwszą prezydentką Rosyjskiej Federacji?"
Droga "Polityczna Krytyko". Uprzejmie proszę o staranniejszą korektę. Państwo, którego prezydentką chce zostać Ksenia Sobczak, nazywa się po polsku Federacja Rosyjska a nie Rosyjska Federacja. Taki mamy język (polski). Nie piszecie przecież "majątkowe zeznania" tylko "zeznania majątkowe".
Powodzenia.
Przemek, Sympatyk KP