Świat

Dziemianowicz-Bąk: W telewizji pokazali zamieszki? Pomówmy o tym, o co toczył się spór w Hamburgu

Agnieszka-Dziemianowicz-Bak

Nie mam wątpliwości, że demokratyczna, postępowa lewica musi sprzeciwiać się dyktatowi G20. I irytuje mnie spłaszczanie problemu do dyskusji o wandalizmie – mówi Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w wywiadzie dla Krytyki Politycznej.

Jakub Majmurek: Polskie media obiegły dramatyczne obrazy z Hamburga: starcia z policją, akty przemocy i wandalizmu, spalone samochody. W trakcie protestów przeciw szczytowi G20 znajdowałaś się w mieście, brałaś udział w konferencji organizowanej przez DiEM25. Na ile te dominujące zwłaszcza w polskich, prawicowych mediach obrazy są zgodne z tym, co widziałaś na miejscu?

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: W trakcie szczytu organizowanych było około trzydziestu różnych demonstracji. Obraz wydarzeń zależał od tego, na którą z nich się poszło. Słyszałam oczywiście o zamieszkach, ale ta część miasta, gdzie odbywała się większość protestów i wydarzeń, była raczej spokojna. W sobotę na ulicach Hamburga odbyła się wielka demonstracja pod hasłem „Solidarność bez granic”, miała całkowicie pokojowy przebieg. Była radosna, kolorowa, podnosiła te problemy, na które zgromadzony na G20 establishment polityczny i gospodarczy albo nie zwraca uwagi, albo sam jest ich istotnym źródłem: zmiany klimatu, ograniczenia wolności w sieci, kryzys ekonomiczny itd.

Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański
Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański

Jak wobec tych pokojowych wydarzeń zachowywała się policja?

Władze Hamburga wprowadziły w mieście coś na kształt stanu wyjątkowego. W promieniu prawie 40 km zawieszono prawo do zgromadzeń. Część miasta została całkowicie zamknięta, także dla mieszkańców. Mieszkańcy Hamburga jeszcze przed szczytem wielokrotnie wyrażali swoje niezadowolenie, a znaczna część chciała po prostu przed szczytem uciec.

Rodrik: Wielka ściema globalizacji

Pierwsze, co uderzało przy wjeździe do miasta, to uzbrojona po zęby policja i wojsko na każdym rogu. Stworzono atmosferę ogromnego zagrożenia. Brałam udział w organizowanej przez DiEM25 debacie na uniwersytecie, która także nie mogła się spokojnie odbyć, bo w pewnym momencie, nie wiadomo czemu, zostaliśmy zmuszeni do opuszczenia sali. A chcieliśmy tylko spokojnie porozmawiać i zastanowić się, czy pomysły prezentowane na szczycie naprawdę rozwiązują problemy.

Policja, przygotowana na stan wyjątkowy, sprawiała wrażenie skłonnej do natychmiastowej i brutalnej interwencji.

Medialne doniesienia na temat szczytu całkowicie zdominowały doniesienia o przypadkach wandalizmu i przemocy. Nawet jeśli faktycznie odpowiadają za nie skrajne, marginalne grupy – takie jak anarchistyczny Czarny Blok – to obciążają one konto całego ruchu alterglobalistycznego. Nie irytuje cię, że Czarny Blok i jego sojusznicy psują pracę tysięcy pokojowo nastawionych aktywistek i aktywistów?

Myślę, że można i należy dyskutować na temat adekwatności różnych form protestu i oporu. Bez wątpienia my w Razem czy w DiEM25 jesteśmy zwolennikami sięgania po inne, pokojowe środki. Wiemy, że podchwytywane przez media obrazy starć policji z protestującymi nie pomagają wizerunkowi lewicy.

Czy protesty wystarczą, żeby osłabić G20?

Ale to jest dyskusja o formach. A dla mnie kluczowa jest dyskusja o celach protestu. Pytanie o to, po której stronie chcemy stanąć w sporze, jaki rysuje się dziś w Hamburgu. Nie mam wątpliwości, że demokratyczna, postępowa lewica musi sprzeciwiać się dyktatowi G20. I irytuje mnie spłaszczanie problemu do dyskusji o wandalizmie, tak jak robią to polskie prawicowe media i politycy. To tylko dowodzi, jak płytka jest ich analiza sytuacji na globalnej scenie politycznej.

Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański
Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański

O co w Hamburgu toczył się więc spór?

Zobaczmy, o czym debatowano w trakcie szczytu, kogo tam zaproszono. Przyjechał między innymi Donald Trump, który niedawno jednostronnie wypowiedział porozumienia paryskie. Trudno się chyba było spodziewać, że nie wywoła to protestów osób, wiedzących jakie zagrożenia niosą zmiany klimatu.

Ale w kwestiach klimatycznych Stany były w Hamburgu raczej izolowane. Stanowisko rządów Niemiec czy Francji w sprawie porozumień paryskich jest przecież zupełnie inne.

To prawda i sądzę, że nawet najbardziej radykalni protestujący zdają sobie z tego sprawę. Co nie zmienia faktu, że działania także tych rządów w zakresie przeciwdziałania katastrofie klimatycznej są niewystarczające.

Na szczycie podejmowano też przedstawicieli niedemokratycznego, łamiącego prawa człowieka rządu Arabii Saudyjskiej, z którymi zakulisowo negocjowano porozumienia zbrojeniowe. Jak można ufać pokojowym deklaracjom politycznego establiszmentu dogadującego się z przedstawicielami represyjnego reżimu?

Sama zakulisowość też budzi ogromny opór. Masowe protesty przeciw G20 pokazują, że wyczerpuje się społeczna akceptacja dla polityki, w której prezydenci, szefowie rządów i globalne elity ponad głowami obywateli podejmują decyzje mające wpływ na przyszłość całej planety. Zgromadzonym na szczycie G20 rządzącym brakuje demokratycznej legitymacji. Protestujący mają poczucie, że ich głos nie jest słyszany, że nie przekłada się na politykę. To się musi zmienić.

Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański
Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański

Współczesna demokracja opiera się jednak na zasadzie reprezentacji. Negocjujący różne kwestie w ramach szczytu, mają przecież – przynajmniej wśród krajów demokratycznych – demokratyczny mandat do tego.

Oczywiście, ale prawdziwa demokracja musi tworzyć przestrzeń, w której może wybrzmieć społeczna krytyka władzy dysponującej najsilniejszym nawet społecznym mandatem. W Hamburgu takiej przestrzeni zabrakło, w znacznej mierze z winy niemieckich władz. Każdy, kto szedł nawet na najbardziej pokojowe wydarzenie, mógł zostać zatrzymany, przeszukany i przesłuchany przez policję. Niemieckie władze wysłały wyraźny sygnał, że obywatele nie są mile widziani w miejscu, gdzie ich przedstawiciele dyskutują o losach świata.

Od pierwszych alterglobalistycznych protestów w Seattle w 1999 roku minęło osiemnaście lat. Czy za pomocą takich ulicznych demonstracji – pokojowych i nie – udało się ruchom społecznym jakkolwiek realnie wpłynąć na zmianę polityki rządów?

Ruchom protestu nie udało się powstrzymać wielu kluczowych decyzji, były one raczej symboliczną manifestacją sprzeciwu. Zwykle nie wpływały bezpośrednio na globalną politykę. Stąd też częste poczucie frustracji i braku sprawczości, ale także coraz silniejsze przekonanie o wyalienowaniu władzy od głosu obywateli.

A drugiej strony można się też zastanawiać, o czym dyskutowalibyśmy w Polsce po Hamburgu, gdyby nie masowe, a czasem gwałtowne protesty? Czy czasem nie o smacznych, ale niewiele znaczących szczegółach, na przykład że za stołem negocjacyjnym zamiast Donalda Trumpa zasiadła jego córka, Ivanka? Albo kto komu ile czasu ściskał dłoń?

Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański
Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański

Może jednak czas zmienić taktykę?

Zarówno Razem na gruncie polskim, jak i ruch DiEM25 na europejskim proponują taką zmianę. Praktykujemy coś, co nazywamy „konstruktywnym nieposłuszeństwem”. Jest to „pozytywistyczna” praca wykuwania i przedstawiania namacalnych alternatyw dla globalnych polityk, z którymi się nie zgadzamy.

Od protestów w Seattle minęło sporo czasu, mamy dziś nowe instrumenty działania i zaangażowania, także instytucjonalnego. Możemy wykorzystywać władze lokalne, by prowadzić progresywną politykę klimatyczną, walczyć z polityką zaciskania pasa, a w Polsce na przykład przeciwstawiać się skandalicznemu stanowisku rządu Beaty Szydło w sprawie uchodźców. DiEM25 z kolei jest przykładem, jak można działać na ponadnarodowym poziomie.

Gdyby DiEM25 miał przedstawić swoją agendę na alternatywny szczyt G20, to co by się w niej właściwie znalazło?

W kluczowej sprawie zmian klimatu propozycje DiEM25 są zawarte w dokumencie Nowego Ładu dla Europy. Zakładamy nie tylko przestrzeganie porozumienia paryskiego, ale proponujemy również powszechne odejście od systemu energetycznego opartego o paliwa kopalne, na rzecz zielonej energii. W programie zawarte są konkretne propozycje finansowania nowych, zielonych technologii. O szczegółach i sposobie wdrażania w konkretnych państwach i regionach Europy trzeba dyskutować, ale dokument wskazuje słuszny kierunek.

Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański
Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański

Jeśli chodzi o stosunek do Saudyjczyków, to domagalibyśmy się stanowczej, politycznej decyzji o niesprzedawaniu broni takim rządom, jak ten w Rijadzie. Na alternatywnym szczycie DiEMu poruszona zostałaby także kwestia niedostatku demokracji w Europie – np. w dziedzinie politycznych praw migrantów. Dla nas, dla Razem, to szczególnie istotna kwestia, bo dotyczy tysięcy Polaków, którzy żyją poza krajem. Spójrzmy na Polaków na Wyspach Brytyjskich. Nie ma wątpliwości, że decyzja o Brexicie dotknie ich szczególnie, a – choć wielu z nich od dawna ma swoje życie w Wielkiej Brytanii – nie mieli oni w jego sprawie nic do powiedzenia. Warto porozmawiać, czy tak to powinno wyglądać, czy nie czas, aby Europa stała się bardziej demokratyczna i solidarna także w sensie politycznych praw swoich mieszkańców. Takich tematów jest oczywiście wiele.

Społeczeństwo polityczne zastępuje społeczeństwo obywatelskie

DiEM25 ma ambicje być nie tylko programową, ale i organizacyjną alternatywą dla panującej dziś kultury politycznej. Dlatego wszystkie propozycje poddawane są szerokiej, politycznej dyskusji w międzynarodowym gronie – jedną z przestrzeni takich dyskusji były wydarzenia zorganizowane przez DiEM25 w ostatnich dniach w Hamburgu. Udział w nich wzięły setki aktywistek, działaczy, samorządowców i polityczek nowej lewicy z całej Europy i nie tylko. To właśnie – demokracja, oddolność, zakorzenienie społeczne, otwartość na krytykę i autentyczną debatę różni nasz model polityki od tego, jaki dominuje na salonach G20.

**
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk – filozofka i pedagożka, członkini zarządu partii Razem. Badała działalność oświatową samorządów, działała w organizacjach aktywizujących młodzież z małych miast. Członkini DiEM25.

Fotorelacja Jakuba Szafrańskiego: Protesty na szczycie G20 w Hamburgu

 

Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański
Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański

Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański
Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański

Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański
Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański

Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański
Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański

Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański
Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański

Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański
Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański

Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański
Protesty na szczycie G20 w Hamburgu, 2017 rok Fot. Jakub Szafrański

Bio

Jakub Majmurek

| Publicysta, krytyk filmowy
Filmoznawca, eseista, publicysta. Aktywny jako krytyk filmowy, pisuje także o literaturze i sztukach wizualnych. Absolwent krakowskiego filmoznawstwa, Instytutu Studiów Politycznych i Międzynarodowych UJ, studiował też w Szkole Nauk Społecznych przy IFiS PAN w Warszawie. Publikuje m. in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, Oko.press, „Aspen Review”. Współautor i redaktor wielu książek filmowych, ostatnio (wspólnie z Łukaszem Rondudą) "Kino-sztuka. Zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej".
Jakub Szafrański

| Fotograf i publicysta Krytyki Politycznej
Pochodzi z Lublina, gdzie tworzył Klub Krytyki Politycznej. Pisze doktorat z filozofii na Uniwersytecie M. Curie-Skłodowskiej. Publicysta i fotograf. W 2010-2012 pracował w dziale dystrybucji Wydawnictwa KP. Współtworzył stronę internetową. Akademicki mistrz polski w kick-boxingu 2009, a także instruktor samoobrony. Pracował we Włoszech, Holandii i Anglii. Laureat Stypendium pamięci Konrada Pustoły.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Straszna jest ta hipokryzja. Przy okazji 11-listopadowych demonstracji zawsze histeria o tysiącach "faszystów" demolujących miasto (choć jeśli dobrze pamiętam "jedyne" co spłonęło w najgorszych dniach to wóz TVN a wandale i bandyci stanowili margines), a kiedy radykalni lewacy demolują wszystko jak leci, wysyłają ponad 100 policjantów do szpitala, rzucają koktajlami mołotowa i uprawiają zwykłą grabież - KP domaga się niuansowania. Bo wiecie panie redaktorze, może i tam coś tam się wydarzyło, ale stąd gdzie stałam to w sumie nie bardzo było widać... Po co się tak krygujecie. Może po prostu przyznajcie otwarcie, że rabunek i bandyterka wam się podoba, bo "grabić zagrabione". Na fanpejdżu "Razem" pełno takich głosów. Aktywowi się znudziło udawanie socjaldemokratów.

"bandyci stanowili margines@ is now a meme. Oraz straszna jest ta hipokryzja zwolenników faszyzmu.

Memem to jest niejaki Majmurek i jego: "jak polityka władz Hamburga i taktyka niemieckiej policji przyczyniły się do eskalacji napięć w mieście". Streszczając: policjanci źle i agresywnie chodzili.

W Hamburgu przede wszystkim odbywał się szczyt G-20, odbywała się również cała masa różnych wydarzeń z nim związanych - w tym DZIESIĄTKI różnych pokojowych demonstracji, których uczestnicy ani organizatorzy nie mieli nic wspólnego z wandalami (odbywały się zresztą w zupełnie innych częściach miasta).

Jeśli porównywać z marszami 11 listopada, to z hipotetyczną sytuacją, gdy w ogóle wszelkie informacje dotyczące obchodów tego święta w kraju sprowadzałyby się do zadymy i wszyscy, którzy braliby udział np. w uroczystościach przed Grobem Nieznanego Żołnierza mieliby się tłumaczyć z wandalizmu. A tak przecież nie jest. Nikt nie oczekuje, że składający tego dnia wieńce będą odpowiadać za kiboli i nacjonalistów demolujących potem miasto rzekomo również w imię patriotyzmu. Tymczasem Ty właśnie tego oczekujesz. Ja rozumiem, że śledząc polskie media nie bardzo wiesz, ile różnych rzeczy działo się w Hamburgu w ciągu ostatnich dni, ale warto się zainteresować. Wbrew pozorom zamieszki nie stanowiły tam najważniejszego wydarzenia.

A zdajesz sobie sprawę, że źródłem tego oczekiwania jest wyraźny problem ludzi lewicy z odcięciem się od takich zachowań, bo po pierwsze socjaliści to ziomale i potencjalni wyborcy "Razem" więc po co ich zrażać, a po drugie socjaldemokracja zasadniczo zgadza się z socjalistami co do kierunków działania, a różni się tylko wyborem środków, które mają służyć do osiągnięcia celu? Kto pisze: "So much for tolerant left" i śmieszkuje nad spalonymi samochodami z Hamburga w lewicowych zakątkach soszial mediów?

"Nikt nie oczekuje, że składający tego dnia wieńce będą odpowiadać za kiboli i nacjonalistów demolujących potem miasto rzekomo również w imię patriotyzmu."

To powiadasz, że Krytyka Polityczna nie zestawiała kilkudziesieciu/set osób które zrobiły zadymę z kilkunastoma/dziesięcioma tysiącami osób idących po prostu w marszu? I nie manipulowała zrównując jednych z drugimi? Ciekawe. Mam sięgnąć do archiwum i zacytować?

Fakt jest faktem, były zadymy i to one przekryły wszystko. Jak dla mnie spokojnie można porównywać to do tego, o co często lewica miała pretensje do narodowców. Nie ma co tego bagatelizować, taki sam wandalizm, zniszczenia, grabieże, wojna z policją. Sorry, ale skrajna lewica to nie jest moja bajka. Może oczywiście można tutaj próbować bronić, że jest różnica, bo narodowcy mają hasła faszystowskie, rasistowskie itd., a lewica walczy w "słusznej sprawie" z kapitalizmem, ale dla mnie jest to dość słabe. I oczywiście pewnie 90% protestowało pokojowo, ale takie same argumenty mają narodowcy, że podczas ich marszu 90% to spokojny marsz z okazji 11listopada. Cóż żadna skrajność nie jest dobra. Szkoda, że przez takich ludzi jak w Hamburgu przekaz nie poszedł żaden, poza tym, że te protesty, to protesty jakichś oszołomów, na pewno dzięki temu udało się przekonać do siebie miliony ludzi, z którymi będziemy walczyć o lepszy świat. Dla tych co robili zadymy wypada napisać - brawo, odwaliliście kawał świetnej roboty, by ważne hasła i ważne sprawy zepchnąć jeszcze bardziej na margines i by było tak jak jest. Ale na co tu liczyć, niedawno były tutaj wypowiedzi pana Daneckiego i w zasadzie to chyba mu się podobało to co działo się w Hamburgu, jego "rewolucja". Naprawdę jeśli ktoś wierzy, że tak można coś osiągnąć i coś realnie zmienić, to życzę powodzenia, ale ja się do czegoś takiego w życiu nie przyłącze. Dzięki tym zaczątkom "rewolucji" na ulicach Hamburga status quo został jeszcze bardziej wzmocniony, ludzie zobaczyli, że protestują oszołomy, więc nie mają nic ważnego do przekazania i nie będą ich nigdy traktować poważnie. Naprawdę jakbym wierzył w teorie spiskowe, to bym napisał, że to pewnie neoliberałowi i wielcy tego świata stworzyli taką skrajną lewicę, by postulaty lewicy w świecie się nigdy nie liczyły.

A co do Razem, bo to co wyżej oczywiście nie było kierowane do Razem (jednak myślę, że daleko im do takiej skrajności). To proponowałbym jednak więcej skupiać się na Polsce (oczywiście warto utrzymywać kontakty międzynarodowe, ale jeśli nie będzie mocnej pozycji w kraju, to te kontakty i tak będą gówno warte) i zająć się zbijaniem kapitału politycznego. Bo od maja poparcie zdecydowanie leci, z 3-4%, aktualnie jest to 1-2% w każdym kolejnym sondażu. Nie mam ochoty już słuchać o pracy u podstaw, sorry ale mijają 2lata od wyborów, jeśli faktycznie ciężko pracujecie, to jakieś efekty tego być powinno widać, a tymczasem póki co widać malejące poparcie, więc coś chyba jest nie tak. Albo pora zmienić strategię, albo faktycznie zacząć działać jeszcze mocniej i zajmować się konkretami, a nie bojkotami Cisowianki. Mimo wszystko nadal na Razem liczę, ale mój optymizm jest już bardzo mały, jeśli będziecie liczyć się w walce o przyszły sejm, czyli jeśli będziecie mieli ok.5% to będę bardzo zaskoczony, bo na dzień dzisiejszy macie na to bardzo małe szanse. Szkoda, bo fajnie się zapowiadało, a jak się okaże chyba wyjdzie z tego jedna wielka lipa.

"I oczywiście pewnie 90% protestowało pokojowo, ale takie same argumenty mają narodowcy, że podczas ich marszu 90% to spokojny marsz z okazji 11listopada."

Istnieje dość istotna różnica, bo Marsz Niepodległości jest jednym wydarzeniem i ewentualni zadymiarze stanowią jego część. Natomiast w Hamburgu przez te kilka dni różne środowiska zorganizowały dziesiątki różnych, całkowicie niezależnych od siebie demonstracji. Większość przebiegała pokojowo i ich uczestnicy nie mają żadnego powodu brać na siebie odpowiedzialności za zdarzenia, do których doszło podczas oddzielnego protestu gdzieś w zupełnie innej dzielnicy. (Przy okazji - do większości aktów wandalizmu nie dochodziło w miejscu i podczas samych demonstracji. Grupy idiotów łaziły po prostu po mieście i podpalały, grabiły czy demolowały wykorzystując ogólne zamieszanie.)

Ps Pis po przegranej potrzebowalo 8 lat konsekwentnej pracy i kilku przegranych wyborow by od dna dobic do bezwzglednej wiekszosci.
Jeszcze na pol roku przed wyborami prezydenckimi Komorowski byl niekwestionowanym faworytem do tegi stopnia, ze Pis oddalo wybory walkowerem wystawiajac Dude, ktory... nieoczekiwanie wygral.
Nie oczekuj wiec cudow po dwoch latach istnienia Razem, zwlaszcza przy tak neolibaralnych mediach.

Praca u postaw to nie zajęcie na 2 lata ale na 20 lat.
Oczywiście nie wiem czy Razem tyle przetrwa. Być moze Razem to tylko etap. Tak jak swego czasu etapem byl Palikotem. Tak wiem, ze bardzo modne jest nasmiewanie sie z Palikota ale to wlasnie on wprowadzil pewne tematy do polityki (przed Palikotem jakakolwiek powazna debata o marihuanie byla w ogole nie mozliwa), podibnie uwazam, ze to Palikot wypromowal niektorych dzisiejszych politykow, np. Biedronia.
Jesli liczysz, ze w nastepnych wyborach Razem utworzy samodzielny rzad to nie licz, szkoda sie denerwowac - nie ma no najmniejszych szans. Razem ma zadanie odklamac troche seksizm i neoliberalizm. Watpie czy w przewidywalnej przyszlosci uda sie cos zrobic z ksenofobia (napedzana przez Pis do rozmiarow masowej histerii). Czy im sie to uda to sie okaze za kilka lat.

I faktycznie coraz częściej zdarza mi się myśleć, że Razem to może być tylko etap. Niestety takie wnioski nasuwają się gdy przygląda się działaczom i działaczkom partii. Niektóre osoby są świetne, Zandberg jest po prostu kapitalny i prezentuje się 1000razy lepiej niż większość aktualnych parlamentarzystów. Kultura, spokój, wyważone wypowiedzi, to wszystko naprawdę znamionuje klasę. Ale potem widzę kogoś innego z Razem (nie będę przytaczał nazwisk) i po prostu ręce mi opadają, może to też kwestia tego kogo się do mediów posyła i warto to przemyśleć. Widać, że albo po prostu w samej partii na przestrzeni lat (jeśli tyle będą istnieć) będzie się samoczynnie odbywała pewna selekcja i będzie się faktycznie kształtować partia polityczna, jądro partii, albo po prostu może tak jak mówisz powstanie coś nowego, a Razem to tylko etap? Wolałbym żeby to jednak Razem po prostu ewoluowało, a nie co chwilę powstawały nowe partie. Wydaje mi się, że w Razem cały czas do końca nie jest wiadomo w jakim kierunku chcą iść, nie wiem czy na dzień dzisiejszy nie jest tak, że w partii są po prostu osoby o lewicowych poglądach, ale często bardzo różnych, stąd np. niedawne odejście osoby, która została wybrana do zarządu, z nią odeszło podobno kilka osób, wcześniej Danecki, który miał bardzo skrajne poglądy. Może potrzeba czasu żeby to jakoś się ułożyło, ale czasu właściwie nie ma.

Razem to nie jest partia Andriana Zandberga i Dziemianowicz - Bąk.
Jeśli ludzie z Razem nie będą aktywni w mediach to nigdy się nie nauczą.
Przyznaję, ze Zandberg sie prezentuje nieźle, choć wg mnie mógłby uderzyć w akademickie nuty. Tylko raz słyszałem, jak publicznie powołał się na Piketty'ego (stwierdzając tylko, ze w Polsce się o nim nie dyskutuje) i kilkukrotnie mówił o epoce Balcerowicza łupanego, ale też nie podawał przykładów, ze myśl ekonomiczna na zachodzie ma także lewicowe skrzydło. Widać, ze jest erudytą, ale jakby się bał powiedzieć coś "naukowego".

Myślę że nie ma co porównywać Razem z PiS, jednak to zupełnie inna sytuacja. PiS mimo wszystko cały czas był mocną partią, więc startował z innego pułapu. Poza tym gra toczy się o coś innego, PiS walczył o władzę, Razem walczy o przekroczeniu śmiesznych 5% i tak naprawdę o swój byt polityczny. Oczywiście nie oczekuję od Razem, że przejmie władzę, stworzy rząd, będzie w koalicji, ale oczekuję, że będzie w przyszłym sejmie i głos Razem, lewicy będzie z roku na rok coraz mocniej słyszalny. Oczekuję, że lewica krok po kroku będzie się odbudowywać, ale to znaczy właśnie, że w 2019 będzie miała swoją reprezentację w sejmie, może nie znaczącą nic, ale będzie, to znaczy, że może gdzieniegdzie przejmie jakąś radę miasta, to znaczy, że w 2023 siła lewicy będzie taka, że będzie mogła coś próbować narzucić neoliberałom, próbować ciągnąć linę w lewo i może w 2027 w końcu będzie szansa na jakiś lewicowy rząd? Nie łudzę się. Widzę jakie mamy społeczeństwo, zaczadzone neoliberalizmem, nie wierzę w rządy lewicy wcześniej niż za 10lat, chyba że będzie się działo coś nieprzewidywalnego, może wtedy jest szansa na coś wcześniej. Ale jeśli w 2019 znowu lewica nie wejdzie, jeśli znowu wygra PiS, to będzie źle, bardzo źle i tak naprawdę ciężko będzie mówić o budowie czegoś, skoro przez 4lata nie potrafiło się zrobić nic sensownego. Na dzień dzisiejszy w sejmie Razem by nie było i najprawdopodobniej wszystko zmierza do tego, że nie będzie ich za 2lata. Nie liczę za 2lata na 30%, tylko na przekroczenie progu wyborczego. W takim kraju jak Polska 5% to naprawdę jest niewiele. bo u nas ludzie często nie mają jasnych poglądów politycznych, jeśli partia nie potrafi nawet tyle poparcia uzyskać, mimo obecności w mediach (wiem, że tak jak pisaliśmy o tym różnie ta obecność wygląda, tzn. media różnie Razem traktują, ale tam są i często mądrze mówią, więc czemu to nie trafia do ludzi?) to znaczy że jest kiepsko. I owszem zgadzam się, że praca u podstaw to praca na lata, może 10lat, może 15lat, ale z roku na rok powinna dawać choćby minimalne efekty, czyli powiedzmy, że dziś Razem powinno mieć w sondażach regularnie 4-5%, wtedy powiedziałbym, że ok, jest bardzo dobrze. Gdy tymczasem w sondażach się traci, to znaczy, że jednak coś za bardzo nie wychodzi.

Nie porównuje Pis z Razem. Stwierdzam tylko, ze Pis konsekwentnie pracował u podstaw 8 lat (kiedy wielu ludzi uwązało już, ze jest niewybieralny i skazany na wieczną opozycję). Promował się w Radio Maryja, budował kluby Gazety Polskiej, wspierał prawicowych blogerów itp. konsekwentnie, wiele lat. Wbrew pozorom upór czasem daje cholerne rezultaty.
Niestety poziom zaczadzenie neoliberalizmem przekracza u nas wszelkie normy. To co ja słyszę czasem od ludzi młodszych ode mnie o połowę dosłownie mnie przeraża.

Na szczęście poziom zaczadzenia lewicowością jest całkiem niski. To co ja słyszę od ludzi 17 letnich napawa mnie radoscią. Do mojego syna przychodzi 7 kolegów. Przepytuję ich z ich poglądów tak troszkę. Z resztą dość chetnie wchodza w dyskucje historyczno-polityczno-ekonomiczne. Ostatnio poszli na spotkanie z posłem Kukiz'15 i bardzo sie im podobało ( ONR i wszytko na prawo od PIS, a także Korwina ) uwazają za zbyt ekstremalne partie. Z lewicy to rozpoznają tylko Razem, ale uwazaja że ten ruch ma "chore pomysły".

Czy to, że w dzikim neoliberaliźmie większość kolegów Twojego syna będą miały szanse tylko na smieciówkę a o płatnym urlopie usłyszą tylko z opowieści rodziców tez Cię napawa taka radością?

Szanowny Czytelniku, nie wierzę w socjalizm bo sam go nieco doświadczyłem jak i miałem szansę obserwować do czego prowadzi w innych krajach. Jest to system z wbudowanym genem autodestrukcji, lekceważący naturę człowieka gdzie chciwość, pragnienie indywidualizmu, wyróżnienia się, głód sukcesu i dominacji jest mu przypisana ze swej natury i biologizmu.
Jednocześnie uważam że państwo powinno mieć narzędzia by niwelować w jakimś stopniu różnice dochodowe, zabezpieczyć zdrowie populacji i zagwarantować emerytury i renty tym którzy już się nie mogą utrzymać ze swojej pracy.

No niestety, ale renty, emerytury (których dzisiejszy pokolenie prekariuszy najprawdopodobniej nie zobaczy na oczy), płatne urlopy etc., etc. wprowadził wlaśnie socjalizm.
Twoj ulubiony kapitalizm promujacy chciwość i zysk prowadzi jedynie do zatrudniania dzieci (jak nie w Europie to w Bangladeszu).
Nie twierdze, ze PRL byl idealny bo nie byl, byl to bardzo koslawy system. Ale miales wtedy umowe o prace, rente, emeryture i sanatorium, otwierano biblioteki i szkoly. Dzis masz smieciowke. Jesli masz etat to masz szczescie. A biblioteki i szkoly sie zamyka bo sa niedochodowe.

za 30 lat wprowadzą emeryturę obywatelską albo inny wynalazek bo demografia to wymusi. Według prognoz ZUS w 2060 na 1000 osób w wieku produkcyjny bedzie 740 w wieku poprodukcyjnym, w 2016 proporcja odpowiednio 313/1000 dla porównaia.
A do tego czasu jeszcze jakaś wojna się może trafi co zmieni założenia przyszłego ładu. Bo skutki sovereign debt crises o którym zapominamy i wojną się czasem objawia, bo nikt jeszcze nie odtrąbił jego końca przecież.
A te dzieci w bangladeszu bez globalizacj to i tego dolara dziennie by nie zarobiły i co wtedy? Cynik jestem może i nie wierze w mrzonki bo dopuszczam że normalna jest praca dzieci i wojny lecz nigdy nie będzie powszechnej równości, pokoju, sprawiedliwości i miłósci na tej planecie póki włada ja człowiek. Taka karma. A PRL mimo swoich plusów miał więcej "ujemnych minusów" - system nie do utrzymania

Skoro praca dzieci to dla Ciebie norma to wspołczuje, że musialeś się meczyć w tym okropnym społeczeństwie, w ktorym ani Ty ani Twój syn nie mieliście normalnego życia i nie pracowaliście. Chociaz jak neobeliralizm opanuje do reszty Europę to może Twoj prawnuk będzie miał normalne życie i prace w wieku 12 lat.
Z mojej strony koniec - nie mamy dalej o czym rozmawiać.

"Koń jaki jest każdy widzi"
Kudy naszym "faszystom" do do antyglobalistów. Jawią sie oni niczym kółko różańcowe wobec miłujących demokrację i pokój lewicowych aktywistów.

No pewnie, że im się nie równać. Po pierwsze, faszystowska banda tchórzy z ONR i innej brunatnej hołoty potrafi bić, co najwyżej kobiety i staruszków z KOD-u w przewadze 5 na 1. Anarchiści ścierają się tymczasem z uzbrojoną po zęby policją jak równy z równym walcząc o szlachetne i słuszne idee. Po drugie, niemieckie władze ich nie hołubią nazywając "patriotami" i "nadzieją narodu" oraz dofinansowując po cichu.

"Myślę, że można i należy dyskutować na temat adekwatności różnych form protestu i oporu. Bez wątpienia my w Razem czy w DiEM25 jesteśmy zwolennikami sięgania po inne, pokojowe środki. Wiemy, że podchwytywane przez media obrazy starć policji z protestującymi nie pomagają wizerunkowi lewicy. Ale to jest dyskusja o formach. A dla mnie kluczowa jest dyskusja o celach protestu."
#Dziemianowicz-Bąk rozumie.

Co do wandalizmu lewicowych bojówek - ciekawe jest to, że przy okazji np. Marszów Niepodległości wandalizm i przemoc to główny temat dla krytyków marszu jeszcze kilka tygodni po 11 listopada. Natomiast kiedy hołotą okazują się sprzymierzeńcy lewicowców, nie jest to już temat, który tak chętnie poruszają.

Bo to jakby całe krajowe obchody 11 listopada sprowadzić do zadym podczas Marszu Niepodległości. Prawda że absurd?

Nie. To tak jakby cały odbywający się co roku Marsz Niepodległości na których przychodzi kilkadziesiat tys ludzi sprowadzić do zadym na kilku edycjach Marszu Niepodległości, w których uczestniczyło maks kilkaset osób.

Hipokryzja lewaków sięga zenitu. Gdy 20 łobuzów z Młodzieży Wrzechpolskiej wda się w awanture i ktoś oberwie to piszą wielce o powrocie faszyzmu i brunatnej fali przemocy rozlewającej się po Polsce. A gdy liczne bojówki lewicowych anarchistów i komuchów ranią setki policjantów demolują miasto używając przy tym broni jak koktajle Mołotowa albo proce z metalowymi kulkami to tylko poboczne wydarzenia wspaniałych protestów.

Kto tu jest hipokrytą, jeśli nie potrafi dostrzec różnicy pomiędzy walką z uzbrojonymi po zęby policjantami, a pobiciem staruszka z KOD-u albo cudzoziemca o "niewłaściwym" kolorze skóry.

Celowe podpalenie przypadkowych samochodów i dewastowanie sklepów i infrastruktury miejskiej, to zaiste niezwykle szlachetna walka o lepszy świat i wprost erupcja bohaterstwa... Skończ Waść, wstydu oszczędź...

Cóż, anarchiści nigdy nie cenili własności prywatnej, co jednak wcale nie odbiera im bohaterstwa i szlachetności. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

menatlny kali z razem

"Myślę, że można i należy dyskutować na temat adekwatności różnych form protestu i oporu" pani Demianowicz tak jak lewica nie potrafi rozliczyć bandytów ze swojego obozu. Chce dyskutować o ich formach protestu! Ale pani surowa! Przez taką ignorancję tematu (i krzywdy ludzkiej!) traci lewica i liberałowie. Zyskuje PiS itp, który akurat dba o to, aby żaden wandal nie występował pod ich sztandarem i odcinają się od takich postaw. Zresztą wyobraźcie sobie co by było gdyby to katolicy zdemolowali pół miasta... Ale lewica ma to w dupie i zamieszki swoich chce rozmienić na drobne, jakby nie było problemu. Jednak dopóki nie nauczy się dbania o własne morale, nie tylko innych, nie znajdzie poparcia. Niech wiec tak będzie 🙂

160 policjantow rannych. Brawo lewica. Brawo Bąkowa. Trump Merkel roześmiani ale pokazaliscie. To jest to kopanie policjantow. Mrruu. Debilizm, wandale, zwierzęta, bydło czerwone. Oby w Polsce nie zaczała sie ta choroba panoszyć. Skonczy się to jak w Indonezji. Prędej czy późnirj chorzy Razemici.

CYTAT: "I irytuje mnie spłaszczanie problemu do dyskusji o wandalizmie" A MNIE IRYTUJE, GDY LEWACTWO ROBI RWETES AJ-WAJ, GDY PODCZAS MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI RANNYCH BYŁO 8 POLICJANTÓW, ALE "CAŁY TEN MARSZ BYŁ FASZYSTOWSKI", A MILCZY OBŁUDNIE, GDY ANTIFA & S-KA POBILI PRAWIE 500 POLICJANTÓW W HAMBURGU I WYKRĘCA KOTA OGONEM, ŻE "TYSIĄCE BYŁY SPOKOJNE, A TO SPRAWKA GARSTKI CHULIGANÓW".

Zatem Partia Razem to:

a) Umiarkowana socjaldemokracja w stylu zachodnioeuropejskim - czyli progresywne podatki, związki zawodowe i ogólnie 'żeby było jak w Niemczech'. W sumie mniej więcej taka była narracja w okolicach wyborów w 2015, prawda?

Czy też

b) Partia sympatyzująca z protestującymi, którzy uważają że w tych samych Niemczech panuje 'kapitalistyczny patriarchat' i ogólnie jest nie do wytrzymania?

Czy jesteście świadomi jak bardzo coś tu nie gra, jak fundamentalna jest to sprzeczność, i że nie da się jej sprowadzić do różnicy między 'skrzydłem umiarkowanym i radykalnym'? To jest kwestia różnicy bazowych wartości, a nie mniejszego lub większego umiarkowania poglądów.

Krzysztof Mazur

Zmiana klimatu jest skutkiem istnienia całej ludzkości, a nie establishmentu. Ograniczenia wolności w sieci nie zauważyłem, ale może czegoś nie wiem. Kryzys ekonomiczny jest skutkiem luźnej polityki monetarnej banków centralnych, której to polityki lewica się domaga takiej samej więcej. Złudzeniem jest przekonanie, że politycy kierują ludzkością i mogą nią pokierować w dowolnym kierunku. Politycy zajmują się tworzeniem pozorów, że kierują światem, aby wyborcy czuli się bezpiecznie, że ktoś nad nimi czuwa. Po Monachium rozmawiamy w Polsce o miesięcznicy smoleńskiej. Zgadzam się, że Arabii Saudyjskiej nie należy sprzedawać broni ani innym dyktaturom.

Zmiana klimatu nie jest skutkiem istnienia ludzkości, ale złego zachowania tej ludzkości.
A to właśnie estabilishment odpowiada za to, ze wciąż spalamy ropę i węgiel zamiast przejść na zielone źródła energii.

Zielone źródła energii puki co są dramatycznie drogie. Farmy wiatrowe w Polsce okazały się opłacalne dla firm, które je wyprodukowały i postawiły. Właścicielom opłacały się przy horendalnych dopłatach. Dziś generują miliardy strat.

I jesli nie będzie sie w nie inwestowało beda dalej dramatycznie drogie.
Ekologiczne źródła energii to nie tylko farmy wiatrowe.
Mnie akurat dopłacanie do odnawialnych źródeł energii nie przeraża - wyobraź sobie ile wszyscy dopłacamy do leczenia nowotworów wynikłych z wdychania spalin i smogu.

PiS to jedyna prawdziwa, patriotyczna, chrześcijańska demokracja w Polsce. Lewactwo musi dać się zdominować i przynajmniej całkowicie odrzucić postulat islamizacji Polski, bo to morderstwo na własnym narodzie, choć co lewactwo ma wspólnego z byciem Polakami? Islam jest tak samo zły jak dziki kapitalizm.

A gdzie tu jest jakieś nawiązanie do islamu? xD

"... irytuje mnie spłaszczanie problemu do dyskusji o wandalizmie ..."

Cel nie uświęca środków. Tam gdzie dominuje przemoc i agresja mówienie o szczytnym celu jest niepoważne. Rannym policjantom w zamieszkach, ludziom którzy zostali obrabowani, pobici, sklepy im splądrowano, czy spalono samochody - raczej jest wszystko jedno, pod jakim szyldem buzowała w Hamburgu nienawiść i agresja.

Pani Bąk to ma tupet. Wydźwięk jest taki, że ta czerwona hołota to demolowoła Hamburg w słusznej sprawie. Rozumiem, że okradanie sklepów,podpalenie samochodów i ranienie policjantów jest teraz wyrazem lewicowej wrażliwości?, Całe szczęście, że to Razem jest tak kiepskie, że w następnych wyborach to nawet 2 proc. nie ugrają. Ludzie, a szczególnie młodzież, mają ich w dupie. Ciekaw jestem czy na tym zasranym portalu ktoś jednoznacznie potępi bydło z Hamburga?

Biedne spalone samochody... Jakoś samochody spalone przez amerykańskie bomby nikogo nie wzruszają.

Bo dla prawicowców Ameryka nadal jest bóstwem, a dodatkowo wierzą w niewidzialną rękę rynku, której nikt nie widział. Tak samo, jak katolicy, którzy też mordowali, a teraz uznają się za kogoś, kto ma innych pouczać. 🙂

Kiedy to mordowali owi katolicy?

czytam dużo różnej dziwnej prasy.. i trzeba wam przyznać - strasznie jedziecie Frondą po 11 listopada.. takie same prymitywne i naginające rzeczywistość tłumaczenia.. policja prowokowała.. aż dziw bierze.. czujecie się o niebo lepsi, a od zakłamanej Fondy nie różnicie się wcale.. Partia Razem (vel Osobno) - na coś tam kiedyś liczyłem, ale litości.. KP - jakby prawica roznosiła miasto cały portal byłby z tego ulepiony, a o zamieszkach w Hamburgu nic lub teksty takie jak ten.. policja prowokowała

Nie wystarczy wiedzieć - trzeba rozumieć.Wspieraj nas!