Świat

Dwie rewolucje i pogrzeb

paragwaj-parlament-protesty

Paragwajem wstrząsnęły antyrządowe zamieszki, setki ludzi protestowało przeciwko zmianom w konstytucji, a budynek parlamentu stanął w ogniu. Tymczasem w ekwadorskim Quito lewica tryumfuje, a w wenezuelskim Caracas – dogorywa. Przedstawiamy przegląd krytyczny ostatnich wydarzeń w Ameryce Łacińskiej.

Paragwaj: parlament w płomieniach

31 marca w stolicy Paragwaju wybuchły zamieszki. Policja aresztowała 200 protestujących i zastrzeliła jednego aktywistę podczas nalotu na siedzibę partii opozycyjnej. Niepokój na ulicach Asunción trwa do dzisiaj.

Protestujący podpalili parlament po tym, jak na zamkniętym posiedzeniu grupy 25 senatorów jednogłośnie uchwalono projekt zmian w paragwajskiej konstytucji, które mają na celu umożliwienie obecnemu prezydentowi Horacio Cartesowi ponowne kandydowanie w wyborach w 2018 roku (obowiązujący obecnie zakaz reelekcji wprowadzono po upadku brutalnego reżimu Alfredo Stroessnera, najdłuższej dyktatury we współczesnej historii Ameryki Południowej w latach 1954-1989).

W izbie wyższej parlamentu w Paragwaju zasiada 45 senatorów. Głosujący za zmianą konstytucji mieli więc zwykłą większość, ale posiedzenie odbyło się bez obecności marszałka i nie w sali obrad, a innym pomieszczeniu (brzmi jakby znajomo).

Byłby to już drugi parlamentarny zamach stanu w białych rękawiczkach w ostatnich pięciu latach w Paragwaju. W 2012 w wyniku impeachmentu odsunięto od władzy lewicowego prezydenta Fernando Lugo, byłego księdza i teologa wyzwolenia, którego zwycięstwo w wyborach cztery lata wcześniej zakończyło ponad sześć dekad rządów partii Colorado (do której należał również dyktator Stroessner). Powody impeachmentu były wysoce wątpliwe i został on potępiony przez inne kraje regionu, również te, gdzie rządy sprawowała wówczas prawica i centrum. Zwolennicy Lugo wylegli na ulice, ale on, bojąc się rozlewu krwi, nawoływał, by wrócili do domów.

Wygrywając wybory w 2013 roku obecny prezydent Horcio Cartes przywrócił w Paragwaju hegemonię partii Colorado, która ma większość w obu izbach parlamentarnych. Zatem jeżeli rządzący nie przestraszą się protestów i nie ustąpią, to lojalna wobec prezydenta niższa izba też przegłosuje zmianę konstytucji.

Tłumione od lat niezadowolenie społeczne w Paragwaju rośnie. Kraj ten przoduje w statystykach korupcji i nepotyzmu, a nierówności społeczne są tu największe w tym regionie Ameryki Łacińskiej. Podatek dochodowy został w Paragwaju wprowadzony dopiero 5 lat temu.

Ekwador: Lenin prezydentem

W Ekwadorze 15 tysięcy ludzi urodzonych między 1950 a 2015 dostało na imię Lenin. Jeden z nich, Lenin Moreno, wygrał właśnie wybory prezydenckie.

Dobra zmiana w Ekwadorze, czyli Lenin na prezydenta

Namaszczony przez odchodzącego z urzędu prezydenta Rafaela Correę polityk zapowiada, że będzie kontynuować jego lewicową politykę, która w ostatniej dekadzie wyciągnęła wielu Ekwadorczyków z biedy, zniwelowała nierówności społeczne, zdecydowanie poprawiła dostęp do edukacji i służby zdrowia i obniżyła bezrobocie. Jednocześnie wielu analityków wskazuje na dyplomatyczne umiejętności Moreno i przewiduje, ze pomogą mu one obniżyć poziom politycznej polaryzacji w kraju i złagodzić konflikt z opozycją i opozycyjnymi mediami.

Oponent Lenina Moreno w drugiej turze wyborów, Guillermo Lasso, obiecywał „skurczyć państwo”, czyli skończyć z programami społecznymi Correi, a przede wszystkim wydatki na służbę zdrowia i edukacje, i obniżyć podatki najbogatszym. Nie pomogły też Lasso rewelacje prasy argentyńskiej (choć długo przemilczane przez miejscowe media), o tym, że nie tylko sam ukrywa majątek w rajach podatkowych, ale też specjalizuje się w doradzaniu ekwadorskim firmom, jak unikać płacenia podatków w kraju. Nie pomogła mu też kariera bankiera ani fakt, że był ministrem gospodarki podczas zapaści gospodarczej w Ekwadorze pod koniec lat 90., która popchnęła co dziesiątego mieszkańca kraju do emigracji zarobkowej, głównie do Stanów Zjednoczonych i Europy.

Tymczasem biografia Lenina Moreno przypomina Bajeczki o towarzyszu Leninie Michaiła Zoszczenki. W 1998 dwóch mężczyzn podeszło do Lenina Moreno na parkingu, żądając pieniędzy i kluczyków do samochodu. Wszystko to im przykładnie oddał, ale i tak jeden z napastników strzelił Leninowi w plecy. W wyniku postrzału został sparaliżowany. Wobec bezsilności lekarzy Lenin zdecydował się wypróbować terapię śmiechem, o której kiedyś czytał („Każdy by się poddał, ale nie Lenin”). Terapia pomogła mu ograniczyć paraliż, choć nie uratowała przed wózkiem inwalidzkim („Lecz Lenina nie powstrzymały trudności”). Między 2007 a 2013 był wiceprezydentem Ekwadoru. W 2013 Ban Ki Moon mianował go specjalnym wysłannikiem ONZ do spraw niepełnosprawności.

 

We właśnie ujawnionym przez Wikileaks dokumencie z 2007, ambasadorka USA w Ekwadorze wychwala poczucie humoru i umiejętność nawiązywania współpracy ponad podziałami politycznymi Lenina Moreno. Według jej słów emanuje z niego „spokój i prawdziwe oddanie pracy dla dobra swojego kraju”.

Wenezuela: ostatnie drgawki?

Podczas gdy w Ekwadorze lewica po raz kolejny wygrywa wybory, w Wenezueli dogorywa w wieloodcinkowej i pełnej dramatyzmu telenoweli.

Na ulicach Caracas i niektórych innych miast kraju dziesiątki tysięcy przeciwników rządu protestowało przeciwko „zamachowi stanu”, jak wenezuelska opozycja nazywa czasowe przejęcie w ubiegłym tygodniu uprawnień parlamentu przez Sąd Najwyższy. Decyzja sądu była podyktowana tym, że opozycja po raz kolejny dokooptowała do szeregu swoich deputowanych trzy osoby wybrane w regionie, gdzie udowodniono fałszowanie głosów. Podczas negocjacji politycznych w listopadzie 2016, którym przewodził Watykan, politycy ci podpisali rezygnację z funkcji, żądali jednak w zamian odejścia prezydenta Nicolasa Maduro i ogłoszenia wcześniejszych wyborów, a te warunki nie zostały spełnione.

Posunięcie Sądu Najwyższego wywołało masowe protesty uliczne i spotkało się z bardzo ostrym potępieniem międzynarodowym, krytyką skrzydła politycznego, które popiera prezydenta Maduro, a także prośbą samego Maduro do Sądu Najwyższego, by ten raz jeszcze rozpatrzył swoją decyzję. Tak też się stało, ale i tak nie przerwało to masowych ulicznych demonstracji – zarówno pro- jak i antyrządowych.

W miniony czwartek podczas starć z policją zginął jeden z protestujących przeciw prezydentowi Maduro, jeden policjant jest aresztowany. Sytuację zaogniła dodatkowo podana do wiadomości publicznej następnego dnia decyzja organów kontroli, że przywódca opozycji Henrique Capriles nie będzie mógł kandydować w wyborach przez następnych 15 lat ze względu na nieprawidłowości administracyjne, których miał się dopuścić jako gubernator stanu Miranda. Capriles, dwukrotny kandydat na prezydenta, jest powszechnie uznawany za najlepszą kartę opozycji w wyborach planowanych na następny rok. W miniony weekend krytycy rządu po raz kolejny masowo wyszli na ulice. To najsilniejsza fala protestów opozycji od 2014.

Wenezuela: Bankructwo rewolucji

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.