Pierwsza zasada publicystyki internetowej: nigdy nie czytaj komentarzy na swój temat. Złamaliśmy ją, żeby przed mową nienawiści obronić się śmiechem, nawet jeśli śmiejemy się przez łzy. Występują: Sylwia Czubkowska, Jaś Kapela, Wojtek Karpieszuk, Justyna Suchecka i Bartek Wieliński.

Pierwsza zasada publicystyki internetowej: nigdy nie czytać komentarzy na swój temat. I właśnie tę zasadę postanowiły złamać stołeczne dziennikarki i dziennikarze. Po co? Żeby przed mową nienawiści obronić się śmiechem, nawet jeśli śmiejemy się przez łzy.

Sylwia Czubkowska, Jaś Kapela, Wojtek Karpieszuk, Justyna Suchecka i Bartek Wieliński czytają, co ich czytelnicy mają im do powiedzenia na temat wykonywanej przez nich pracy i wyborów życiowych, jakie elementy ich wyglądu najbardziej ich trapią, gdzie zdaniem hejterów powinni mieszkać i w czyim towarzystwie najczęściej przebywać. A także dokąd spierdalać.

WYBÓR

Justyna Suchecka: Dziennikarką „Gazety Wyborczej” i wyborcza.pl. Piszę głównie o edukacji oraz sukcesach i problemach młodych ludzi. Wraz z Natalią Szostak prowadzi vloga Krótka Przerwa.

Niech mi ktoś jeszcze raz powie, że feministki są normalne. Za ten cyrk, który odstawiają, jedyne, na co zasługują, to strzał w pysk i kuchnia. Dożywotnio. Durne pizdy. A w ogóle to wkurwia mnie twoja szminka.

Bartek Wieliński: Publicysta, politolog i dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Zajmuje się głównie tematyką niemiecką, zarówno w ujęciu historycznym, jak i politycznym. W latach 2005-2009 był korespondentem „Gazety Wyborczej” w Berlinie. W 2013 roku został laureatem prestiżowego konkursu Grand Press w kategorii reportaż prasowy.

Ten Goebbels Wieliński uskarża się, że TVP zrobiła z niego zbrodniarza. Sam się swoim szczuciem w niemieckich mediach zrobił zdrajcą. Powinien mieć zakaz przebywania na terytorium RP.

Jaś Kapela: Pisarz, poeta, felietonista. Autor dwóch książek z wierszami (Reklama oraz Życie na gorąco), powieści (Stosunek seksualny nie istnieje, Janusz Hrystus, Dobry troll) i zbioru felietonów Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Jaś Kapela, czy bywasz czasami w Warszawie wariacie? Jeśli tak, to proponuję torbę ze sobą nosić, bo jak cię gdzieś spotkam, ty zlewaczona spierdolino, to ci ząbki z tej spedalonej mordy powybijam. A ząbki gdzieś schować musisz…

Sylwia Czubkowska: Dziennikarka związana z „Dziennikiem Gazetą Prawną” od startu tego tytułu w 2009 roku. Pisze głównie o tematyce internetu i nowych technologii. Wcześniej pracowała w „Dzienniku”, „Polska The Times” i „Przekroju”. Od ponad trzech lat razem z Barbarą Sową i Alicją Rzeczkowską współtworzy blog Majsterki.pl o samodzielnym remontowaniu i wyposażaniu wnętrz. Niedawno ukazała się ich książka „Majsterki”.

Czubkowska? Do czubków. Polecam Pruszków, Kocborów i Choroszcz. Co za durne babsko! Niech sama jedzie do muslimów jeśli niedowartościowana i niezaspokojona seksualnie.

Wojtek Karpieszuk: Dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Zajmuje się tematami społecznymi, opisuje życie mniejszości w Warszawie i problemy osób niepełnosprawnych.

Jeszcze pogoda była do dupy! To też wina uczestników Marszu Niepodległości? Ale zaraz, zaraz. Do dupy, panie Karpieszuk, to w waszym gronie coś miłego, tak? No to masz pan przynajmniej jeden pozytyw z tych uroczystości. A myślałeś, że wszystko źle.

Wszystkie hejty

**

Poezja hejtu. Fot. Resort Komedii, Facebook.com

 

Nagranie powstało przy okazji prób do wydarzenia Poezja Hejtu vol 1.

Wideo: Dominika Wróblewska.

Bio

Dominika Wróblewska

| Producentka TVKP, koordynatorka projektu ekspertki.org
Była kuratorka projektów artystycznych w Domu Pracy Twórczej w Wigrach. W Krytyce Politycznej od 2011 roku. Koordynowała działania promocyjne Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat. Producentka materiałów wideo Krytyki Politycznej (TV KP), nie lubi krzyczeć na demonstracjach, więc w zamian chodzi na nie z operatorem kamery. Koordynuje ogólnopolską bazę ekspertki.org. W JCC Warszawa prowadzi demokratyczną grupę nastolatków "Hultaj" robiąc z nich nieletnich aktywistów.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. Jak możecie mieć coś do hejtu? Przecież bez hejtu nie ma „nowoczesnego” dziennikarstwa. Spytajcie Wiktorii Beczek. Na podstawie kilku hejtow spłodziła „artykuł” na gazeta.pl, który wywołał kolejną falę hejtu. Przecież to perpetum mobile! Artykuły same się piszą,same się komentują i same się oceniają-nic tylko leżeć do góry brzuchem i inkasować wierszówki.

  2. Niestety ale to dziennikarze (a raczej rynek medialny) odpowiada za hejt.
    Wielokrotnie już to pisałem, ale mogę powtórzyć.
    Jak zlikwidować 95% hejtu w tydzień:
    – ostra moderacja komentarzy.
    – za używanie wyzwisk lub wypowiedzi nieakceptowalnych stały ban na MAC adres karty
    – możliwość komentowania tylko dla zarejestrowanych użytkowników (w przypadku portali płatnych tylko dla subskrybentów)
    Ale powiedzmy sobie szczerze – przecież dziennikarze się cieszą jak pod artykułem jest awantura bo ona oznacza dużą klikalność…

    1. Cieszy to się wydawca, bo rozliczenia są z wejść. Dziennikarz, szczególnie ten któremu zależy, już tak fajnie nie ma, bo z tego dostają mało (liczba komentarzy nie przekłada się na zarobek), po za tym, po sążnistym tekście dostanie takich obelg, dyrdymałów jest są czymś fajnym, można się uśmiechać, nie czytać, ale gdzieś ten syf leje się przez człowieka. Z kampaniami przeciw hejtom to jak z kampaniami na rzecz promocji czytelnictwa – skuteczność prawie zerowa. Trzeba jakieś kodeksu dobrych praktyk, pewnych rozwiązań prawno-systemowych, aby coś zdziałać skutecznie.

  3. A to się wam akurat udało. Musicie jednak przyznać, że ci hejterzy wykazali się kreatywnością, mieć takiego hejtera to nie byle co 😀

  4. Jaś Kapela zbudował swoja karierkę na obśmiewaniu i szydzeniu, na trollowaniu, na wbijaniu szpil.

    A teraz płacze, że mu ktoś coś brzydkiego napisał w komentarzach.

    Żałosne.

  5. Na szczęście jest na to sposób nad sposoby – upowszechniony przez GazWyb. Kiedy pod entuzjastycznymi artykułami o „uchodźcach” czytelnicy zaczęli zamieszczać nieentuzjastyczne komentarze, GazWyb komentarze zamknął. Trawestując klasyka „Jest komentarz – jest problem. Nie ma komentarza – nie ma problemu”.
    Swoją drogą, pamiętacie jak nikczemny plebs zhejtował Peszek za przeżywanie depresji w Tajlandii, a Hołdysa za poparcie ACTA? Teraz hejtuje się nie tylko artystów, ale i biednych dziennikarzy:(.

  6. Niech Belka wprowadzi u nas euro, odetnie się wszystkich oprócz Agory od kasy i problem hejtu zniknie.

  7. Widzę że i lewicowym dziennikarzom spodobało się „wstawanie z kolan”. Szybko się uczycie.

  8. Z hejtu, zwłaszcza tego internetowego można tylko się śmiać. W realu, face to face ludzie są z natury wstrzemięźliwsi, ponieważ istnieje zawsze jakieś ryzyko dostania w mordę, i to z pewną aprobatą ewentualnego sądu. Sądy mogą i często odstępują od wykonania kary, jeśli sprawca był wyraźnie przez „ofiarę” sprowokowany, a działał w miarę proporcjonalnie (znaczy np. nie rozsiekał „ofiary” siekierą albo nie wysłał „ofiary” do szpitala).

    W Internecie słowa nie mają wagi i konsekwencji, i w Internecie nie ma osób, a są jedynie nicki (obojętnie czy symboliczne czy w formie imienia i nazwiska). Dziś do elementarnej kultury medialno-komunikacyjnej należy rozróżnianie i selektywne traktowanie szumu słownego oraz traktowanie z dystansem i przymrużeniem oka wszelkich treści, a hejtu w szczególności.

    Trochę zabawne jest skarżenie się dziennikarzy na hejtowanie. Dziennikarze i publicyści to dzisiaj zwłaszcza w głównym nurcie są zawodowi hejterzy. Dzisiaj treścią zawodu dziennikarza jest hejterstwo, pompowanie złych emocji z ignorancją czynnika faktograficznego i napuszczanie jednych na drugich. Można zaryzykować twierdzenie, że dziś dziennikarstwo i hejterstwo to synonimy.

    1. cyt:
      „W Internecie słowa nie mają wagi i konsekwencji”
      I tu się bardzo grubo mylisz.
      Język bardzo istotnie wpływa na procesy umysłowe. Nie są to oczywiście konsekwencje natychmiastowe, ale stopniowe przechodzenie poglądów skrajnych do centrum.

  9. Odkąd rozpowszechniła się moda na komentarze pod tekstem jasno mówiłem, że najlepszym ograniczeniem hejtu (tuż obok edukacji) jest wyłączenie możliwości komentowania, pozbycie się tej sekcji. Założenie jakiegoś konta na platformach ostudziło by zapał (circa 80%) hejterów. Niestety na to wydawcy się nie zgadzają, bo jak się zgromadzi zgraja hejterów pod tekstem to napędzają wyświetlenia, a to już wiadomo na co się przekłada. Szkoda niektórych dziennikarzy, że muszą o sobie takie rzeczy czytać, dają dobrą minę, ale zła gra pozostaje.

    Były kiedyś fajne narzędzia w postaci pingback i trackback, ale wydawcy kompletnie odpuścili sobie ten sposób na moderowanie sensownych komentarzy i polemik do testu.

    Najgorsze jest to, że taka fala hejtu wlewa się też do telewizji, ostatnie „błędy oprogramowania” niestety potwierdzają, że dopóki bogiem będzie oglądalność, dopóty będziemy coraz częściej wątpliwymi odbiorcami tych „błędów”.

    1. Zamknięcie sekcji komentarzy to sposób na pozbycie się czytelników. Wiele osób wchodzi na różne kontrowersyjne artykuły głównie po to by poczytać komentarze, lub jakiś zostawić. Bez możliwości komentowania prawicowcy nigdy by tu nie weszli i nawet nie usłyszeli niektórych tez, argumentów, ocen ludzi inaczej myślących. Nawet jak zwymyśla, to przynajmniej wie, że punkty widzenia są różne. Bez możliwości zostawienia komentarza wchodzić mu się nie opłaca.

      1. No, akurat we mnie ‚wchodzenie na stronę Krytyki’ tylko wzmocniło przekonanie że ‚nowa lewica’ nie ma racji 😉 ale fakt, na wielu portalach, i to od lewicowej Krytyki poprzez ‚liberalną’ (a czasem także lewicową) Gazetę do prawicowych okolic JKM komentarze są często ciekawsze niż komentowane teksty (i to nie z powodu hejtów czy bluzgów).

      2. @Magdalena
        Pozbycie się hejterów to nie pozbycie się czytelników (choć jest to zmniejszenie klikalności i w tym tkwi problem)
        Hejterzy nie są w najmniejszym stopniu zainteresowani ani czytaniem ani innymi punktami widzenia ani polemiką.
        Hejt nie ma kompletnie nic wspólnego z polemiką.
        Polemika polega na wymianie (przynajmniej z grubsza) merytorycznych argumentów a nie na obrzucaniu się inwektywami.

      3. Niewątpliwie ktoś lubi sadomasocizm i czytuje komentarze pod dużymi portalami i lubuje się w tych wymienionych w tekście, jak wspomniałem wyłączenie sekcji komentarzy nie spowoduje, że nie będzie komentarzy, pojawią się one na innej platformie, a 80% hejterów odsieje sam fakt, że musi zrobić coś więcej niż wylać żale w jedno okienko. W KP i tak mało jest hejterów, bo teksty są dłuższe niż dwa, trzy akapity. Co to za czytelnik, który przyjdzie ziać wyłącznie nienawiścią, często czytając tylko akapit?

  10. Coś w końcu trzeba zrobić z tymi komentarzami. Przecież ludzie wypisują co chcą.

    1. Przytulić, podać chusteczkę, a może jakieś kropelki na ból głowy… biedny płatek śniegu… unikaj słońca i treści niezgodnych z swoim światopoglądem bo się rozpuścisz i nie będzie już płatka śniegu…

      1. Ja mam unikać? I jeszcze czego? Nie po to wchodzę na Wyborczą i KryPę żeby się denerwować i szukać kropelek.

      2. „… płatka śniegu”? To okreslenie to amerykansko-brytyjski wynalazek. Zbyt wiele YT. Nie zarajestrowalem w Polsce epoki poprawnosci politycznej. Moze wyjatkiem jest GW ale na „ulicy” tego niebylo. O wpi**ol bylo duzo latwiej. Chyba, ze cos ominalem, chociaz nie sadze. Nie ma sensu „przeszczepiac” „zachodniej” rzeczywistosci a potem ja komentowac. Taki sam bezsens jest nazywanie ludzi w Polsce „millennials”. Co za duzo „internetow” to niezdrowo.

  11. A będzie tylko gorzej drodzy redaktorzy…. za to co żeście przez ostatnie lata wypisywali o imigracji, gender, tolerancji… za nazywanie zdroworozsądkowych postaw Polaków faszyzmem, nazizmem, ksenofobią… za robienie kurtyzany z logiki i zaprzeczanie oczywistym związkom przyczynowo-skutkowym… za to wszystko… jest spora szansa, że jeszcze za 20-30 lat faceci zgarną w mordę, a kobiety będą nieparlamentarnie nazywane. I nie tylko w internetach. Wasze wypociny nie znikną, a historia sama weryfikuję, kto miał rację. Może bezpiecznej wyjechać do jednego z lewicowych zachodnioeuropejskich rajów?