Kultura

Wszyscy jesteśmy zombi

przemyslaw-witkowski

Grzegorz Giedrys z „Gazety Wyborczej” w rozmowie z Przemysławem Witkowskim z Krytyki Politycznej.

Grzegorz Giedrys: W swojej książce „Chwała Supermanom” piszesz, że popkultura ma wymiar polityczny i wypełnia ją konkretna ideologia. Trudno uciec od wrażenia, że to teoria spiskowa, gdzie za buntownikami, kontestatorami i skandalistami stoi gruby kapitalista z cygarem.

Przemysław Witkowski: Lubimy myśleć, że za filmem sensacyjnym nie kryje się żadna polityka, że to tylko czysta rozrywka bez walorów propagandowych. (…)

[Ale] przyjrzyj się popularnym serialom, filmom i programom telewizyjnym, a zrozumiesz, że świat w nich rządzi się wieloma prawami, na które nikt nie może podnieść ręki.

To znaczy?

Ostatnie ćwierć wieku to rządy kapitalizmu w wydaniu neoliberalnym, w którym dominują indywidualizm i konsumpcja. Wierzymy, że mamy wolność budowania swojej tożsamości, ale tylko w granicach wolnego rynku, prawa własności i wzrostu gospodarczego. To oznacza, że np. kobieta, owszem, może być wyemancypowana, ale swoje prawa nabywa tylko i wyłącznie za pomocą pieniądza, który pozwala kupić jej odpowiedni styl życia. A więc tak, wolność przede wszystkim, ale dają ją pieniądze. (…)

Twierdzisz, że zombi to zapseudonimowany proletariat.

(…) Ulicami snują się watahy bezmyślnych nieumarłych chcących pożerać i niszczyć, bogaci kryją się za murami i plecami uzbrojonych po zęby mundurowych, a średniaki przemykają między budynkami, starając się przeżyć i dostać się do bezpiecznych i zasobnych enklaw dobrobytu.

Widać to świetnie w Świcie żywych trupów, gdzie bohaterowie znajdują schronienie w supermarkecie. W tym olbrzymim zbiorowisku towarów przed żarłocznymi, nieznającymi umiaru i kultury nieumarłymi chronią ich mężczyźni z karabinami. Trudno o zwięźlejszą definicję hierarchizacji społecznej w kapitalizmie.

„W labiryncie ludzkich spraw zagubieni ty i ja”

Piszesz, że wyrzutek i skazaniec Bane, który chciał opanować Gotham i walczył z Batmanem w Mrocznym rycerzu Christophera Nolana, to najzwyklejszy bolszewik.

Raczej karykatura rewolucjonisty. Przejmuje miasto, wmawiając tłumowi, że odda mu władzę, a jednocześnie rozpoczyna masowe egzekucje i chce wysadzić metropolię. Rewolucja, jak nakazuje schemat, musi ostatecznie pożreć własne dzieci.

Jego plany krzyżuje Bruce Wayne. Bogacz, który zbawia świat.

Nikt jakoś nie zastanawia się, kto wypracował majątek, za który Wayne kupił swój batmobil i kto wydrążył jaskinię pod jego posiadłością. Odziedziczył i prowadzi wielką korporację, a więc jego fortuna powstała przecież dlatego, że gdzieś tam w niewolniczych warunkach w Shenzhen, Bangladeszu, Indonezji ktoś pracuje za grosze. (…)

Polska popkultura jest jednocześnie bardzo konserwatywna.

Nie zawsze taka była. W serialu W labiryncie z przełomu lat 80. i 90. w pierwszym odcinku bohaterka i jej partner mają wypadek samochodowy, w którym mężczyzna ginie. Okazuje się, że kobieta jest w ciąży. Ewa z koleżanką spokojnie rozważają aborcję, a do tego pada sugestia, że ona ma już taki zabieg za sobą. Przerwanie ciąży pojawia się jako opcja i nie padają żadne argumenty natury emocjonalnej albo religijnej. (…)

Darth Tusk

Bohaterami popularnych seriali w rodzaju Ojca Mateusza albo Detektywa w sutannie są przedstawiciele duchowieństwa, którzy na co dzień walczą ze złem i występkiem.

Fantazja o skromnym, uczciwym i przywracającym sprawiedliwość księdzu kryje prawdę o polskim Kościele.

Fantazja o skromnym, uczciwym i przywracającym sprawiedliwość księdzu kryje prawdę o polskim Kościele. Organizacji, która uzyskała z kieszeni podatników poprzez aparat państwa miliardy w ziemi, budynkach i subsydiach. Chcemy wierzyć, że są gdzieś księża sprawiedliwi, mądrzy, a przede wszystkim uczciwi. Popkultura nam ich zapewnia. Śledząc perypetie ojca Mateusza, można na chwile zapomnieć o molestującym kleryków biskupie Paetzu, o pedofilu biskupie Wesołowskim, o Tadeuszu Rydzyku. (…)

W polskiej popkulturze praktycznie nie ma gejów i lesbijek.

Są, ale nie odgrywają istotnej roli. Przedstawicielami LGBTQ w mainstreamie są stylista Tomasz Jacyków i pisarz Michał Witkowski, a więc ludzie ostentacyjnie konsumpcyjni, którym na bycie sobą pozwala kapitał. Zwróć uwagę, że na ten sam rodzaj emancypacji nie mogą sobie pozwolić homoseksualni nauczyciele, budowlańcy, policjanci.

A jednocześnie tacy celebryci budzą społeczną niechęć, bo mogą sobie pozwolić na fanaberie. Na lęk przed nieznanym i kościelną propagandę nakłada się gniew klasowy i mamy to, co mamy – falę hejtu wobec gejów i lesbijek.

A dlaczego nasze ulice są pełne młodzieży z bluzami z „Śmierć wrogom ojczyzny”? Kto za to odpowiada?

(…)

**
Czytaj cały wywiad na stronie internetowej „Gazety Wyborczej”.

Jakie czasy, taki Piłsudski

Bio

Przemysław Witkowski

| Poeta, dziennikarz i publicysta
Przemysław Witkowski – poeta, dziennikarz i publicysta; dwukrotny stypendysta Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu; absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Wrocławskim; doktor nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce; opublikował „Lekkie czasy ciężkich chorób” (2009); „Preparaty” (2010); „Taniec i akwizycja” (2017), jego wiersze tłumaczono na angielski, czeski, francuski, serbski, słowacki, węgierski i ukraiński.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Dawno nie czytalem wiekszego belkotu. No i typowe dla KP tendencyjne podejscie do historii i wybiorczosc w dobobrze faktow zeby pasowalo do teorii.

Gratuluje, w koncu czytam tekst do bolu dekonstrujacy narodowe mitt I przeklamania.Ataki ad personam w komentarzach, swiadcza, ze dotknal Pan wstydliwych miejsc. Jak logos zlapiemy zecspodniami na kostkach, na pewno nie bedziemy mile widziani w przyszlosci znowu. Niestety. Obawiam sie tak jak Pan, ze znowu skonczymy z przetraconym krzyzem, obnoszac po swiecie "wybite za wolnosc zeby". Niestety na Wschod jestesmy za ciecy, co pokazaly obrady w Minsku dot. Ukrainy.

Tak pisząc o Ukrainie jako polu dla imperialnych zapędów PiS nie do końca pasują mi życiorysy takich ludzi jak Jeszek Balcerowicz, Sławomir Nowak czy Wojciech Balczun, którzy jak powszechnie wiadomo dość mocno zaangażowali sie na rzecz prac w tym kraju.
Zdaje się jednak ze w polityce dotyczącej owej Bliskiej Zagranicy panuje znacznie wieksze status quo niż autor by chciał przyznać w tej dość wąskiej i jednostronnej „analizie”.
W każdy razie tekst wydaje sie być w większej części propagandowy niż merytoryczny.

"Ci pierwsi chcieli obronić swoje latyfundia przed władzą radziecką i doprowadzili do zaboru Wilna, Nowogródka, Tarnopola, Lwowa i Łucka."

Co ten komunista bredzi? Zabor Lwowa, ktory nalezal do Polski od Kazimierza Wielkiego, byl obok Krakowa i Warszawy najwazniejszym osrodkiem polskiej kultury i gdzie Polacy stanowili wiekszosc ? Wilno ? baltyjskich Litwinow bylo tam tyle co kot naplakal, a mieszkancy tych terenow nie chcieli byc czescia narodowego, szowinistycznego panstwa litewskiego, ktore z pewnoscia probowaloby ich wynarodowic (co stalo sie pozniej z Polakami z kowienszczyzny). Dla nich nasz komuszek juz nie ma wspolczucia ?
Litwini od drugiej polowy XIX wieku uwazali zywiol polski za swojego wroga nr 1 i walczyli z nim wszelkimi srodkami. Mieszkancy wilenszczyzny nawet chlodno odnosili sie do federacyjnych pomyslow Pilsudskiego w mysl ktorych wilenszczyzna miala byc czescia sfederalizowanej z Polska Litwy. Oni chcieli byc czescia Rzeczpospolitej Polskiej.

Najlepiej wszystko usprawiedliwiwac interesami posiadaczy ziemskich, a nie walka o polskie osrodki kulturalne i troska o Polakow. Bo tak pasuje autorowi do teorii.

"To działania ich i endeków zniszczyły piłsudczykowski projekt Mitteleuropy."

Bzdura kosmiczna. Przede wszystkim nikt oprocz Polski nie byl tym projektem realnie zainteresowany. Mniejsze panstwa graly, a to na Niemcy, a to na ZSRR,a nie na slaba Polske (co z reszta wcale nie dziwi) No ale najlepiej wszystko zrzucic na zlowieszczych endekow i ziemianskich wyzyskiwaczy. Autorowi radze wrocic do szkoly i przestac wypisywac bzdury.

@viciousny
Pragne Ci zwrocic uwage, ze Lwow i owszem byl polski acz nie nawet w 75% sle kto mieszkal we wsiach wokół Lwowa? Gdybyśmy mieli kształt II RP to de facto dzis mielibysmy mini Balkany u siebie.

Brawo dla autora za dystans i trafność. Bardzo mi się podoba Pana analiza. Zgadzam się z większością interpretacji.
Polska jest niedojrzała pieniedzokracja ślepo zapatrzona w chęć zysku. Tak ja większość Polaków przedkłada zyski nad własne zdrowie, tak tez czyni rząd z tychże ludzi złożony. Tłumaczy politykę nie ochrony: środowiska, zwierząt i ludzi!

Pis jeszcze nie odkrył kart polityki zagranicznej. Ukraina i Białoruś są tym, czym Polska w okresie od rozbiorów do 1939 roku - ziemia do wyzysku lub podziału. Oczywistością jest, ze układając się z Rosja można podzielić kawałek tortu. Zdarzają się czasem przebłyski suwerenności ale kierunek jest ten sam i jest on nieuchronny. Świat jest na zakręcie, a Polska znajduje się w pozycji uprzywilejowanej gdyż po raz pierwszy jest bezpieczna od zachodu (okupacja Niemiec przez Usa) ma natomiast otwarty kierunek wschodni. Wygląda na to, ze obecna władza zaczyna się przygotowywać do rozwoju wydarzeń (,,niech się uczą polskiego”, ingerencja na Ukrainie). Okres romantyzmu w polskiej polityce zagranicznej dobiegł końca - witaj realpolitik. Polska nie ma istotnych konfliktów interesów z Rosja ma za to, jeśli odrzucić na bok romantyzm, dużo do zyskania. Drugim dnem polityki skrajnie antyrosyjskiej jest wbrew pozorom jej pro rosyjskosc - powie to wam kazdy dobry psycholog.
Milego wieczoru.

Miłego wieczoru i tobie, trollu 2.0. Odczytywanie polityki rozbiorów Rosji i Polski, przed czym Autor wyraźnie przestrzega i z krytyki tej polityki czyniąc podstawową oś artykułu, jako "realpolitik" i jedynie słuszną opcją w dzisiejszych czasach, jest wyjątkowo brzydką mistyfikacją i policzkiem wymierzonym staraniom Autora.

"Bez ich przymusowej pracy nie mogłyby powiewać skrzydła husarii."
Przymusowa praca chłopów w dobrach szlacheckich i kościelnych nie dawała państwu (husarię opłacano z jego skarbu) żadnych korzyści materialnych bezpośrednio, a pośrednio tyko w tym sensie, że opodatkowywano szlachtę i Kościół, na których majątek pracowali chłopi, ale cóż to były za podatki...Niskie, z trudem uchwalane na sejmach, a Kościół sam się opodatkowywał (tzw. subsidium charitativum). Cytowane zdanie to typowa - zwłaszcza na łamach KP - publicystyka, która efektowność sformułowań zastępuje odniesieniem się do faktów.
"przejęte w sporej części grunty rolne" - autor powtarza prawicowe bajdurzenie. Nawet z uwzględnieniem "słupów" nie będzie tego więcej niż kilka tysięcy hektarów. Typowa, jak wyżej, publicystyka.

"To działania ich i endeków zniszczyły piłsudczykowski projekt Mitteleuropy."
W delegacji ryskiej endeków reprezentował Grabski, a 'ich", czyli ziemian, kto? Może ludowcy Kiernik i Dąbski? Może socjaliści Barlicki i Wasilewski? Przypomnijmy jeszcze, że i lewica powstania styczniowego widziała Polskę w granicach z 1772. "Czerwoni" to też byli eksponenci interesów ziemian? To rzeczy nieco bardziej skomplikowane, niż się zdaje z klisz zaangażowanej lewicowej publicystyki.

NA grupy rekonstruktorskie według KP najlepsze są niemieckie bojówki:)

Jakie czasy taka zagraniczna interwencja, paru pedałów z Niemiec to nie to samo co RKKA z która w szynelach przyszli wasi dziadkowie.

Dalej już nie chce mi się komentować bełkotu KP. Nie ma sensu bo i tak jesteście nikim.
I będziecie nikim, kornik drukarz na was nie zagłosuje,dotacji nie będzie a Soros to nie Rokosssowski na białym tanku nie przyjedzie.

Czyli wyposażenie i utrzymanie husarza kosztujące majątek fundowało pańswto polskie a nie husarz z własnej kiesy?Hm,czyzby Sienkiewicz było niedoinformowany?