Teatr

Wyspiański w San Escobar

Wyzwolenie-Garbaczewski

Czy gdyby to mężczyzna wygłaszał na scenie 50-minutowy monolog, ktokolwiek mówiłby o nadużyciu? Nie sądzę. Czy fakt, że Konrad u Mickiewicza i Wyspiańskiego był mężczyzną, ma jakieś znaczenie? Oj, ma. Nowe spektakle Garbaczewskiego i Słobodzianka / Spišáka.

Nowe Epifanie. Gorzkie Żale 2017. VIII Interdyscyplinarny Festiwal Wielkopostny. „Łomatko!” – można by zawołać za tytułem jednego z prezentowanych spektakli. Na tej przydługiej, pompatycznej nazwie kuriozalność przedsięwzięcia organizowanego przez Centrum Myśli Jana Pawła II się nie kończy. W materiałach promocyjnych festiwalu odnajdziemy takie np. zdanie – „Umarł Konrad, narodził się Jan Paweł II”. Można się zniechęcić, ale niekoniecznie warto.

Do udziału w festiwalu organizatorzy zaprosili m.in. artystów, którzy raczej nikomu nie kojarzą się z propagowaniem idei chrześcijańskich, z myślą Karola Wojtyły na czele. Wśród nich znaleźli się Krzysztof Garbaczewski i Tadeusz Słobodzianek. Ten pierwszy postanowił się zmierzyć z dramatem Wyspiańskiego, przy czym nie bardzo przejął się mottem festiwalu („Oto Matka Twoja”). Z kolei ten drugi napisał sztukę na swój ulubiony, polsko-żydowski temat, a na deskach Teatru Dramatycznego wystawił ją Ondrej Spišák.

Garbaczewski piątym wieszczem

Wyzwolenie Garbaczewskiego siłą rzeczy jest porównywane do Klątwy Frljicia, ale poza sięgnięciem po teksty tego samego klasyka oba spektakle łączy niewiele. Chorwacki reżyser zrobił rzecz mocną, odważną i doskonale czytelną. Garbaczewski zaciemnił, skomplikował i wywołał konsternację.

„Klątwa” – ta sztuka to koszmar dobrej zmiany

Już sam dramat Wyspiańskiego wcale nie jest jasny. Momentami poetycko wspaniały, momentami bełkotliwy, powstał na początku XX wieku i miał się rozliczać z romantycznymi mitami, a przede wszystkim z samym wieszczem Mickiewiczem. Wskrzeszony w nim mickiewiczowski Konrad z Wyzwolenia to porte-parole samego Wyspiańskiego. Konrad tworzy spektakl i kiedy na końcu wszyscy aktorzy, a także reżyser, wychodzą z ról i wracają do domów, on jakoś nie może. Podczas przedstawienia wykłóca się z całym tłumem masek, które, przedstawiając poszczególne, jak zaznacza autor – fałszywe myśli, stanowią też coś w rodzaju jego wewnętrznego wielogłosu. Mowa jest o ideach jak najwznioślejszych, takich jak naród, sztuka, bohaterstwo, artyzm – a co z tego wynika, to już od stu lat z okładem usiłują ustalić badacze i badaczki twórczości Wyspiańskiego. Z pewnością kompromitacja czy też nieprzystawalność do rzeczywistości niektórych romantycznych haseł, co w jakiejś mierze jest aktualne i dzisiaj, ale to przecież banał.

Co z tym zrobił Garbaczewski? Według mnie – wziął, z całym dobrodziejstwem inwentarza, wstawił na scenę i patrzył, co z tego wyniknie.

Wyspiański jest momentami bełkotliwy? Proszę bardzo, Garbaczewski przyjął z otwartymi ramionami ten bełkot i dorzucił nieco swojego. Wyspiański rozlicza się z romantycznymi mitami? Garbaczewski idzie krok dalej. Pokazuje, że nie tylko romantyczne mity są mocno zużyte, ale także ta wiekopomna polemika z nimi brzmi dzisiaj jakoś groteskowo i mętnie. Wyspiański krytykuje współczesną sobie politykę? Garbaczewski też coś wspomina o San Escobarze i wrzuca w tło monologu kilka haseł z odbywających się ostatnio strajków kobiet.

Wyspiański jest momentami bełkotliwy? Proszę bardzo, Garbaczewski przyjął z otwartymi ramionami ten bełkot i dorzucił nieco swojego.

A skoro już o kobietach mowa – 50-minutowy monolog wygłasza na scenie jedna z aktorek, Anna Paruszyńska. To chyba najbardziej zdumiewający i jednocześnie najostrzej krytykowany fragment spektaklu. Co jeszcze ciekawsze – chyba jedyny, który w interesujący sposób koresponduje z Klątwą Frljicia. W tej ostatniej jedna z aktorek wygłasza płomienną mowę o szowinizmie reżyserów, o tym, że używają kobiet na scenie do tego, aby je poniżać i molestować. No to proszę, u Garbaczewskiego przez większość czasu Konrad jest kobietą. Czy może raczej – kobieta jest Konradem.

wyzwolenie-Garbaczewski-2
Fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Studio

Moim zdaniem Paruszyńska zdołała udźwignąć tę rolę. Odegrała partię dialogu Konrada z maskami. Zamiast masek mieliśmy wirtualnego interlokutora, a aktorka wypowiadała swoje kwestie w słuchawkach do laptopa, być może w trakcie „rozmowy” na Skype (podobno tak naprawdę powtarzała monolog Treli z realizacji Swinarskiego, ale nie sposób się było tego domyślić, więc pozostanę przy swojej interpretacji). Wydobyła wszystko to, co wyczytuję w tekście Wyspiańskiego – sprzeczności, patos i histerię, a także pewną, celową raczej, bełkotliwość. Przez jakiś czas myślałam, że oddaje psychiczny konstrukt prawej strony sceny politycznej. Później – że lewej w sumie też. Ostatecznie – że utożsamia przepuszczony przez współczesność mit romantyczny – nieznośny, irytujący, karykaturalny, a jednak wciąż obecny, chociażby w histeryczno-narcystycznym widzeniu Polaków jako narodu wybranego.

Pojawiają się głosy, że reżyser nadużył aktorki, każąc jej wygłaszać morderczy monolog. I że fakt odegrania przez kobietę męskiej roli nie ma w tym przypadku uzasadnienia. Czy gdyby to mężczyzna wygłaszał na scenie 50-minutowy monolog, ktokolwiek mówiłby o nadużyciu? Nie sądzę. Czy fakt, że Konrad u Mickiewicza i Wyspiańskiego był mężczyzną, ma jakieś znaczenie? Oj, ma. To kolejny spadek po polskim romantyzmie, kwestie narodowe to taka „męska rzecz”. Tego przekonania Wyspiański nie podważał, cieszę się, że zrobił to Garbaczewski.

To kolejny spadek po polskim romantyzmie, kwestie narodowe to taka „męska rzecz”.

Kobieta jako Konrad broni się zdecydowanie lepiej niż nadrzędny wniosek, który płynie z całego spektaklu – mity romantyczne to obciążające dziedzictwo. Zresztą wszelka polemika z nimi dobudowuje kolejną cegiełkę do tego obciążenia. I w końcu, jaki tam Wyspiański antyromantyczny, skoro nazywany był „czwartym wieszczem”, a na urodziny dostał tort z liczbą „44” i nie był to gest ironiczny. Garbaczewski piątym wieszczem? Szykujmy tort.

Słobodzianek w strefie komfortu

Jak już wspomniałam, u Garbaczewskiego matki ze świecą szukać. U Spišáka i Słobodzianka przeciwnie – matka to jeden z podstawowych tematów. Drugim jest tożsamość.

Historia Jakuba opowiada inspirowane prawdziwymi wydarzeniami dzieje tytułowego Jakuba (Łukasz Lewandowski), który przez większą część spektaklu znany jest jako Marian. Jako żydowskie dziecko został w czasie wojny oddany przez biologicznych rodziców parze Polaków. Ci wychowali go jak własnego syna, nie informując go o jego pochodzeniu. Jako dorosły mężczyzna Marian zostaje księdzem, studiuje filozofię, robi doktorat w Paryżu i dowiaduje się, że jest ocalonym Żydem. Tutaj zaczyna się jego dramat. Kocha matkę, która go wychowała, i jednocześnie jest ciekawy tej, która go urodziła. Odnajduje w Izraelu swoich dalekich krewnych, chce zostać prawdziwym Żydem, nie rezygnując jednocześnie z bycia katolickim księdzem. Okazuje się, że świat nie jest skłonny mu na to pozwolić. Przełożeni kościelni rugają go za głoszenie prożydowskich kazań. W kibucu, w którym zamieszkuje, nie pozwalają mu nosić krzyżyka i jeździć na msze. Gdy trafia do katolickiego kibucu, zrzeszającego księży i zakonników, jemu, który ma doktorat, przeznaczają miejsce w pralni. Jako doskonale wykształcony, o umiarkowanie niekonserwatywnych poglądach ksiądz-intelektualista-Żyd, jest dziwaczną hybrydą, wobec której każdy ma jakieś zastrzeżenia.

Wzruszająca to historia, elegancko opowiedziana, temat słuszny i w antysemickiej Polsce wiecznie aktualny. Nie mogłam się jednak opędzić od myśli, że spektakl skrojony jest jakby idealnie pod Nowe Epifanie. Wątki, które porusza, są wręcz cudownie niekontrowersyjne. Rzeczywiście, dowiedzieć się, że się jest ocalonym żydowskim dzieckiem, to niebłaha sprawa. A jak się jest księdzem, no to już w ogóle. Wiadomo, że własna tożsamość stanie się wtedy co najmniej problematyczna. I że będzie się chciało złożyć w jedną całość Matkę Polkę i Matkę Żydówkę, a to się nigdy nie uda i będzie źródłem cierpień. I oczywiście, że prawdziwa wolność, to taka, kiedy możesz być Żydem-księdzem-intelektualistą. I że takiej wolności jakoś nie wywalczyliśmy, ani w Polsce, ani, jak widać, w Izraelu. Można się tylko zgodzić, westchnąć i pokiwać głową. I przyczepić do tego, że może to już było, ale na to mamy gotowy argument, że przecież każda ludzka historia, zwłaszcza taka jak ta, niepowtarzalną jest i godną opowiedzenia jest.

Można się tylko zgodzić, westchnąć i pokiwać głową.

Jeśli od teatru oczekujemy miłych, poruszających i zacnych opowieści, możemy się wybrać na Historię Jakuba, wzruszyć, zamyślić i zadumać. Jeśli jednak chcemy doświadczyć przesuwania granic artystycznej eksploracji, poszukiwania katharsis, prób stworzenia nowego języka, awangardy, eksperymentu, słowem – czegokolwiek, do czego nie pasuje określenie „zacny” – zdecydujmy się na coś innego. Może lepszym wyborem będzie spektakl Garbaczewskiego, który, w przeciwieństwie do Spišáka i Słobodzianka, przynajmniej próbował wyjść poza strefę komfortu.

„Wyzwolenie”, reż. Krzysztof Garbaczewski, Teatr Studio w Warszawie
„Historia Jakuba”, reż. Ondrej Spišák, Teatr Dramatyczny w Warszawie

Bio

Jakub Majmurek

| Publicysta, krytyk filmowy
Filmoznawca, eseista, publicysta. Aktywny jako krytyk filmowy, pisuje także o literaturze i sztukach wizualnych. Absolwent krakowskiego filmoznawstwa, Instytutu Studiów Politycznych i Międzynarodowych UJ, studiował też w Szkole Nauk Społecznych przy IFiS PAN w Warszawie. Publikuje m. in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, Oko.press, „Aspen Review”. Współautor i redaktor wielu książek filmowych, ostatnio (wspólnie z Łukaszem Rondudą) "Kino-sztuka. Zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Kolejny skowyt frakcji światopoglądowej, która akurat w Polsce ma pecha być w mniejszości. Ale gdyby tylko powiały korzystne dla niej wiatry, gdyby urosła w siłę i mogła rozdawać karty, natychmiast z inkwizytorską pasją sama zabrałaby się do cenzurowania wszystkiego, co nieprawomyślne (czy też nielewomyślne). Bo nie raz już demonstrowała, jak potrafi - gdy tylko sytuacja jej pozwala - niszczyć, wyciszać, zamilczać na śmierć, skazywać na niebyt, ostracyzować, piętnować, topić w bagnie łgarstw i pomówień twórców, którzy ośmielali się podważać liberalno-lewicowe dogmaty.

Gdybyż ci wszyscy teatralni narcystyczni hipokryci z plastrami na gębie, pogrążający się w orgazmicznym samozachwycie, gdy tylko znów mają okazję wskoczyć w buty obrońców wolności słowa, rzeczywiście byli tymi, za kogo się podają. Ale dla nich wolność słowa jest wtedy, kiedy oni mogą mówić, a reszta trzyma mordę w kubeł, nabożnie ich słucha, pokornie pozwala się "dekonstruować" i obrażać oraz nie szczędzi publicznego grosza. Oni chcą wolności słowa tylko dla siebie, zgodnie ze spiżową liberalną zasadą, że można wyrażać dowolne poglądy, pod warunkiem, że są to poglądy liberalne. Krzyczą więc za "wolnością", a zaraz potem w felietonach ujadają, że Rogowiecki powinien stracić pracę w radiu, bo jego poglądy okazały się nie dość feministyczne, albo z radością przyklaskują akcjom Antify, uciekającej się do kryminalnego szantażu, by odwoływać koncerty zespołów, w przypadku których czołg na okładce płyty jest wystarczającym pretekstem do absurdalnych oskarżeń o neonazizm.

Te wszystkie uwarunkowania sytuują podobne prowokacje na pograniczu śmieszności i niesmaczności. Ich autorzy są w tym poodbnie wiarygodni jak hitlerowcy głęboko przejęci zbrodnią w Katyniu, albo stalinowcy zatroskani o "bitych murzynów".

Prawicowy artysta

Piękny komentarz. Trafiający w punkt i zatapiający na wieki lewackie szczekaczki. Nie ma czego niczego ciekawego do powiedzenia, moi mili. Wszelkie wasze próby pseudoartystyczne pokazują waszą pustkę i niemoc twórczą. Nuda. Idę na spektakl z notesem i będę zaznaczał wszystkie tematy, które muszą się pojawić w lewackim szambie teatralnym. Nie sprawiajcie mi zawodu i dajcie wszystko! Ciebie, drogi Szymonie, pozdrawiam i chętnie poznałbym na żywo. Warto otaczać się ludźmi myślącymi.

Haha, ale prawactwo się zapieniło! I to chodzi., ty tępa katolska ciemnoto, ty skretyniały ludku wierzący w zjeba, któremu uroiło się , że jest synem bozi w niebie, w jego maciorę pseudo-dziewicę i robiącego "cudy" kutafona z Wadowic .. Srać na wasz kościół, srać na was, półmózgi, srać na te wasze swiętości gówno warte, bo istniejące tylko w waszych ograniczonych umysłach. Czekam na sztukę, w której aktor ustawi portrety Jebusa Chujstusa Sróla Dupolski i jego maciory, wyjmie kutasa i naszcza im na gęby 😀

Jezusowi nic się nie uroiło. To ludzie źle go zrozumieli.

Jest i głos lewicy.

Panie Wiewiór, lecz sie pan (albo pani, bo dzisiaj płeć jest rzeczą względną) z nienawiści, bo taki rynsztok może płynać tylko z d*** albo umysłu chorego na nienawiść.

Panie wiewiór to tyle w temacie "mowy nienawiści", o którą zatroskana jest Pana "kanapowa lewica" :D:D:D:D:D:D

"...z radością przyklaskują akcjom Antify, uciekającej się do kryminalnego szantażu, by odwoływać koncerty zespołów, w przypadku których czołg na okładce płyty jest wystarczającym pretekstem do absurdalnych oskarżeń o neonazizm". Jakieś konkrety w temacie tego "szantażu"?

Na wstępie zaznaczę, że spektaklu nie widziałem, więc odnoszę tylko do tego co o nim pisze Pan Majmurek.

Otóż mam szczerą i głęboką nadzieję, że reakcją (o którą autor pyta) będzie zdjęcie sztuki z afisza, a reżysera i dyrektora - jeśli, nie ze stanowisk - to przynajmniej ukaranie w innej formie.

"ta sztuka obraża..." - właściwie po tym zdaniu mógłbym skończyć lekturę tekstu, ponieważ jeśli sensem, główną treścią i zasadniczym przekazem ma być obrażanie "świętości"- to z przeproszeniem, ale to jakaś werbalno-wizualna sadomasochistyczna perwersja dla miłośników niestandardowych zachowań seksualnych.
Ja zresztą nie mam nic przeciwko odrobinie perwersji: każdy ma jakieś fetysze - więc na upartego, jeśli ktoś odczuwa głęboką przyjemność z opluwania/bycia opluwanym (z uwzględnieniem rekwizytów w postaci symboli religijnych, czy narodowych), to w gruncie rzeczy jest to sprawa pomiędzy nim, a jego terapeutą.
W każdym razie dopóki robi to za własne pieniądze, w odosobnionym miejscu i przy zgodzie partnerki/a/ów/(dowolna konfiguracja genderowo-ilościowa) - nic mi do tego.

Jednak teatr to nie "dark room", pieniądze publiczne (które - zakładam - w jakimś stopniu wpływają na konto tegoż teatru) to nie są "własne pieniądze", a sztuka "rzucania mięsem" to nie jest Sztuka (ot - rozumiem pomyłkę, w języku polskim homonimy potrafią być zdradliwe)...

Oczywiście można pisać dużo o tym jak bardzo zmieniają się formy wyrazu i tłumaczyć, że zarówno treść jak i forma są (do spółki z prawdą sceny i rzeczywistością... a kto wie? może i samym widzem - właściwie dlaczego by nie) płynne, eklektyczne i (tu wstawmy jakiś mądrze brzmiący wielosylabowy wyraz: skoro słowa tracą znaczenie - może być w zasadzie dowolny).
Można - papier jest cierpliwy, a ekran komputera jeszcze bardziej.
Teoretycznie - skoro celem jest sprowokowanie "kiboli w bluzach „śmierć wrogom ojczyzny” - można pewnie uznać, że danie komuś po mordzie jest tylko performance'm artystycznym będącym subiektywną recenzją stanu relacji przedstawioną za pomocą... (tu znów wstawmy kilka wielosylabowych wyrazów)...

Jedno i drugie będzie podobnie prawdziwe.

W momencie gdy uznałem, że dalsze czytanie nie ma sensu Majmurek był w takiej ekstazie, że zacząłem się obawiać o jego zdrowie. Czy ktoś może sprawdził czy dotrwał do końca tekstu ?

"autentyczna, antyklerykalna emocja" gotowa jest do przemocy nie tylko werbalnej, czy symbolicznej. Potrzebuje jeszcze odrobiny poczucia bezkarności, a szybko ujawni demona, którego w sobie hoduje.
Ci, którzy odeszli od Boga wierzyli, że będą wolni, a oni tylko przeszli do obozu wroga.

Następna sztuka to "Szatańskie wersety"Rushdiego

Dżej Dżej. Ale po drugiej stronie "taca" jest mniejsza 😉 I kolana mniej bolą.

zwolnij hamulec

poczucie bezkarności już jest - Maleńczuk przywalił, ale to ofiara przemocy sama była sobie winna, zasłużyła, a teraz robi za bohatera.

Czyli jeśli ktoś według mojego uznania zasłuży na gonga to mogę mu jebnąć?

Nie, nie możesz. No chyba że udowodnisz, że to sztuka. I robisz to jako artysta w ramach wolności ekspresji.

Wspolczuje waskich horyzontow, biedna ofiaro indoktrynacji religijnej

Daniel Tempski

Jakież to banalne, wsteczniackie i reakcyjne. Ariergardo mająca się za awangardę - widzę jak czujesz, że przemijasz. To już nawet nie łabędzi śpiew, a szept na katafalku. Żałosne.

Miód na moje serce, a proszę sobie wyobrazić że jeszcze dwa lata temu byłoby to niezłym tematem na pseudointelektualną pogawędkę.

Poza standard lewicowej publicystyki (bublicystyki?) kulturalnej wykracza tu zarzut wobec własnej opcji, że nie ma ona propozycji pozytywnej. Ale skąd miałaby ją wziąć? Nie da się jej oprzeć na intelektualiście z koteryjnej nominacji i słabym graczu politycznym, Kuroniu. Bo i co tam pokazać? Scenę z 12 grudnia 1981 w sali konferencyjnej Stoczni Gdańskiej, gdzie do Kuronia podbiegają działacze opozycji z Trójmiasta, zawiadamiając go o rewizjach i zatrzymaniach, a Kuroń na to odpowiada: "To nie ma znaczenia. Oni są za slabi, żeby mogli coś zrobić"?! O postaciach cenionych w tradycji - umownie mówiąc - prawicowej (może raczej patriotycznej?) można robić spektakle dobre lub złe. Niemniej, zawsze jest szansa na przekaz wartościowy, bo Dmowski, Pilsudski, Pilecki czy Wyszyński daja na to szansę. O Kuroniu, nie mówiąc już o Mazowieckim czy Geremku, można milczeć lub zmyślać w sposób łatwy do zdemaskowania. Lewicy brakuje też ideowych przesłanek dla swoich propozycji w kulturze. Kolektywizm gospodarczy umarł i nie wroci. A pigułka "dzień po" - nawet w dialektycznej syntezie z in vitro - go nie zastąpi. Pozostają więc coraz bardziej epigońskie demaskacje konserwy. Strona przez nie atakowana nie powinna się na nie oburzać. Wystarczy tu przypomnieć strategię demaskacyjną lewicy poprzedniej epoki, która uwzięła się na "dolę chłopa w dawnej Polsce". Dola ta faktycznie była nienajlepsza. Jednak jej obnażanie przez lewicę wywoływało jedynie bezbrzeżną nudę. Podobnie będzie z obecnym obnażaniem penisa i papieża.

"...że nie ma ona propozycji pozytywnej. Ale skąd miałaby ją wziąć? No właśnie. Jeśli nie chce się uprawiać politycznego irracjonalizmu to dość trudno o skuteczny program wyborczy. Populiści nie mają w tym temacie większych problemów bo mogą obiecać cokolwiek byle to odpowiadało "materialnemu" interesowi wyborcy a ludzie są interesowni bo tak pracuje ich psychika. Z resztą można się nie liczyć. Z kolei partie fundamentalizmu religijnego bądź politycznego liczą na fanatyzm "swoich" wyborców i też mogą się nie liczyć z resztą. Lekarstwem na taką sytuację,byłoby wykazanie, że irracjonalizm w polityce jest strategią na dłuższą metę szkodliwą dla społeczeństwa.

Rzecz w tym, iż propozycje ekonomiczno-socjalne partii aktualnie rządzącej w Polsce wyglądają na razie na całkiem realistyczne. Wprowadzono je w życie, a budżet nie pękł. Nawet przeciwnie. Poza tym, polityka - to nie tylko wymiar "homo oeconomicus". Patriotyzm okazuje się propozycją konstruktywną. Natomiast "antykapitalizm" - nie. Jaką zdolnością oporu wobec Komisji Europejskiej wykazała się Syriza? Żadną. A prawicowi populiści jak dotychczas przed KE nie skapitulowali. To też jest znaczące.

"Patriotyzm okazuje się propozycją konstruktywną". Pod patriotyzm można zmieścić obecnie niemal dowolny pogląd i zachowanie. Żałośnie to wygląda.

Terminów "p0atriotyzm" czy "obóz patriotyczny" używam, żeby nie wrzucać nowych ruchow antysystemowych do worka z etykietą "prawica". Ruchy te są bowiem - w jaskrawym przeciwieństwie do dzisiejszej lewicy, ale za to w zgodzie z lewicową tradycją - w kontrze do establiszmentu. Jako przykłady można wymienić tu ugrupowania Orbana, Kaczyńskiego, obóz Trumpa, brytyjskich eurosceptyków, francuski Front Narodowy czy Alternatywę dla Niemiec.

"To nie ma znaczenia. Oni są za słabi, żeby mogli coś zrobić"? A jak miałby Kuroń zareagować, wydzierać się, że komuna terroryzuje? Krzyczeć "na barykady"? Okazało się, że rzeczywiście są za słabi, żeby zrobić coś co zatrzyma upadek systemu. A rewizje i zatrzymania były i wcześniej, w latach siedemdziesiątych też.

"Najwybitniejszy talent polityczny polskiej opozycji" - jak go określał A.Michnik - zbagatelizował informacje o wprowadzanym właśnie stanie wojennym. Rewizji i zatrzymań prawie nie było w ciągu 16 miesięcy legalnej Solidarności. A zatem informacja o nich komunikowała, że władze PRL przechodzą do nowego, zupełnie innego etapu. W słynnym kiedyś tomie wspomnień działaczy podziemnej "S" jest też mowa o pierwszej nocy stanu wojennego. Dzialacze z Wrocławia opowiadają, ze starali się albo wracać do regionów, albo ukryć. - "A Modzelewski?" - pyta dziennikarz drugiego obiegu - "Modzelewski" - odpowiada jeden z działaczy - został, żeby przedyskutować z Kuroniem, kto się nadaje do rządu tymczasowego". Czy potrzebny jest tu komentarz? Chyba Modzelewski już Kuronia nie znalazł, bo Kuroń pojechał z grupą ufających mu uczestników ostatniej komisji krajowej legalnej "S" do hotelu Nowotel, gdzie czekała już Służba Bezpieczeństwa. Niestety, takich mężów stanu miała opozycyjna lewica.

"Rewizji i zatrzymań prawie nie było w ciągu 16 miesięcy legalnej Solidarności." Źródła brak na potwierdzenie tej tezy. Modzelewski w takim razie również kwalifikowałby się na "takiego męża stanu" bo też zbagatelizował informacje o wprowadzanym stanie wojennym i "został, żeby przedyskutować z Kuroniem..."Działacze z Wrocławia opowiadają, ze starali się albo wracać do regionów,..." to powrót do regionów uchroniłby ich przed konsekwencjami stanu wojennego? A więc takich działaczy niestety miał związek zawodowy "Solidarność". Kuroń w taki razie był w doborowym towarzystwie osób bagatelizujących informacje o nadciągającym stanie wojennym.

Modzelewski też, niestety, bagatelizował informacje o wprowadzaniu stanu wojennego. A 12 grudnia do północy można było jeszcze wezwać do stoczni dziennikarzy zachodnich i ogłosić bezterminowe przedłużenie posiedzenia KK. Działacze z Wrocławia (i nie tylko) starali się urwać bezpiece, dostać pociągami kursowymi do regionów i tam rozpocząć działalność nielegalną. Fakt, ze Kuroń i Modzelewski, mający doświadczenie polityczne (w tym niejednokrotne "zwinięcie" przez SB) dali się tak łatwo internować nie najlepiej swiadczy o ich umiejętnościach działaczy i liderów.

Czyli że co? Znów będą pełzać po scenie i niezrozumiale bełkotać? Jak nie potrafią to niech zmienią pracę. Jak dobrze że to już są ostatnie podrygi i nowe za szybko nie przyjdzie.

Generalnie oczy łzawią od cebuli, Kurski promujący disco polo w TVP to przy was Zbawca Kultury Polskiej. Żenada.

Jeśli dla pana Majmurka sztuka p.t. seks oralny z figurką Jana Pawła II i zbiórka pieniędzy na zabicie Jarosława Kaczyńskiego to "sztuka" i jeśli pan Majmurek się na tym szczerze bawił i z entuzjazmem bił brawa, to może zainteresuje go sztuka dekonstruująca islam lub judaizm? Wstyd dla pana i tej żenującej "sztuki" żerującej na szerzeniu z czyichś wartości.

żaden szanujący się aktor nie zagrałby w takiej w tej pseudo-sztuce. Żaden szanujący się teatr nie wystawi tej pseudo-sztuki. Jak chcą pokazać albo obrażać niech zamiast Krzyża będzie koran i allah!!!! Sztukę niech wystawią w Arabio-Francji.. Szybko by się problem takich pseudo- reżyserów zakończył. Sztuka jest ohydna obraża uczucia religijne Polaków. Niszczy tradycję. Skoro można wystawiać takie gówno, dlaczego żadna telewizja nie wyświetla " Srpski Film" ??
Dokąd zmierza ten kraj... Polska.. Nie wiem.. Nawet gdyby mi zapłacili nie poszłabym na tą szmirę. Mam nadzieję, że każdy szanujący się teatr i człowiek kopnie to gówno z całej siły. Nie jestem osobą religijną ale naszego Papierza Jana Pawła II szanuję z całego serca.. Aktorzy, którzy grają w tym nie mają honoru dumy, szacunku. Zwykłe śmieci. Mam nadzieję, że sprawa trafi do prokuratury. A reżyser niech Krzyż zamieni na koran i wypieprza do państwa, które kiedyś było Francją. W głowie się nie mieści, że takie rzeczy mają miejsce w Polsce.

Julian Apostata

Arcydzieło. Scena z dzielnicą wybiła

Iście freudowska literówka. Scena owszem, wybiła - jak szambo.

Julian Apostata

Śmierć wrogom ateizmu!

czemu nie ZROBIA TEGO Z MUZULMANINAMI??? bo sie o prostu boja.... IDIOCI POWINNI ICH WSADZICD DO WIEZIEN ---NIECH IDA Z TYM DO BERLINA....MULTIKULTI....

Renata
Jak jeszcze troche zaczekamy na pokolenie bezstresowego wychowania to doczelamy się sztuki w ktorej bedzie mial miejsce rytuał zabicia czlowieka i wszyscy beda zachwyceni ,,coz za piekne przedstawienie "albo realna aborcja i to bedzie zachwytem dla innych.Plugawy ten swiat.Jak można było dopuscic do wystawienia tej pseldo "sztuki"ona obraża moje uczucia religijne.Dziwie sie osobą,ktore brały w tym udział.Ale swój swojego zawsze znajdzie.

Aktor g.......o warty

Jak można dopuścić najgorszy chłam i i ludzi z rynsztoku do występu

Patrząc na intensywność gównoburzy, którą podnoszą komentatorzy poniżej uważam, że sztukę warto zobaczyć. Nie żebym oczekiwał, że spektakl zwali mnie z nóg, ale widać, że jest zaczynkiem do poważnych rozważań natury społeczno-historyczno-ekonomicznej. Przynajmniej dla niektórych :).

Jakiej dyskusji??? Problem w tym,że tu nie zostawiono miejsca i przestrzeni do dyskusji. Na spektakl pójdą oburzeni zmianami lewacy aby doznać orgazmu z nienawiści która karmi się rzyganiem na sacrum.

Pragę zwrócić uwagę, że nie użyłem słowa "dyskusja", tylko "rozważanie", a to z goła co innego. Bez względu na to, ile przestrzeni na interpretację zostawiłaby sztuka, na dyskusję między Polakami jest już moim zdaniem za późno - nad czym ubolewam. Uważam, że tekst Pana Majmurka jest faktycznie trochę zbyt ekstatyczny, ale komentarze, w których odwołujemy się do "poszanowania sacrum", "honoru akotrów", "szacunku" trochę mnie śmieszą.

Zgadzam się z tym, że sztuka nie prezentuje sobą niczego nowego - mamy XXI wiek, internet i tego typu obrazy nie łamią żadnego tabu i nie powinny jakoś szczególnie nikogo oburzać. I na dodatek, Pani Joanno w dużym stopniu zgodzę się z Pani osądem, ale uważam, że jak to Pani zgrabnie określa - "lewacy" - mają prawo do swoich "dwóch minut nienawiści" i to nie tylko w domowym zaciszu, ale także w miejscu publicznym. "Prawacy" mogą publicznie eksponować swoją pogardę dla wszelkich autorytetów "lewackiej mniejszości", do ich wartości (czasem też - dla zdrowego rozsądku), inaczej rozumianego patriotyzmu. Mają do tego swoje media, gazety, manifestacje. I sam chętnie zobaczę jak opluwany jest papież, jak deptane są uczucia religijne i wartości, którymi Ci ludzie się kierują. Nie dlatego, że uważam to za szczególnie chlubne (choć papież nie jest dla mnie żadnym autorytetem, naród żadną wartością, etc.), czy awanagardowe, ale dla zachowania pewnej równowagi.

Przy okazji bardzo mnie cieszy, że tylu ludzi o "prawicowej wrażilwości" czyta Krytykę Polityczną, wdaję się w, często kulawą (ale jednak), polemikę z tekstami i ćwiczy swoje zdolności erystyczne (a nie tylko obrzuca gównem)!

to obraza Boga ...czy jestes nirmalny? to jest grzech ...tez kiedys staniesz przed nim i ciekawe co wtedy

No to wiesz najlepiej.

Sram na twojego boga, który istnieje tylko w twoim pustym łbie

Drogi Józku. Proponuję więcej kultury i empatii. Pewnie uważasz się za człowieka na poziomie. Nowoczesnego lewaka. Tolerancyjnego, otwartego na poglądy i uczucia innych a niestety jesteś zwykłym chamem, miernotą intelektualną. Lewackim i ateistycznym zerem. napisał bym, że sram na ciebie, ale nie wypada.

Wspaniałe przedstawienie, jaka głębia metafory i śmiałość wyrazu. Marzy mi się kolejny spektakl, gdzie zamiast figury papieża zobaczymy figurę Baumana; jakie byłoby to genialne odniesienie do postnowoczesnosci, czyż nie?

Ta sztuka może okazać się ostatecznym upadkiem polskiego teatru współczesnego. Jeśli twórcy klątwy mają mentalność nastoletniego prankstera z YouTube, który z ukryta kamerą daje przypadkowej osobie na ulicy po mordzie, z nadzieją na ciekawą reakcje co by mu sie nabiło wyświetleń, to mamy problem. Co gorsza nawet prowokujący nastolatek z kamerą przyzna że prankuje tylko dla rozgłosu i pieniędzy, w przypadku 'klątwy' obóz liberalny dorabia absurdalna ideologię. Druga płaszczyzna to wolność słowa. Wystawiając sztukę której podstawowym celem jest 'obrażanie' jest czystą mową nienawiści. Znowu można przywołać analogię słynnych prankerów którzy wpierw sprzedają przechodniowi gonga, a chwilę później krzyczą 'It's just a prank bro' jakby to miało być jakimś kontratypem negującym ich wine. Takie rzeczy powinny być zakazane bo zoobojetniają społeczeństwo na przypadki mowy nienawiści. Mogę postawić tezę że to lewica jest po części odpowiedzialna za nienawiść Polaków do imigrantów. Bo skoro przez lata przyzwalano na obrażanie chrześcijan to czemu teraz zakazuje się obrażanie muzułmanów. Niestety bolesna prawda jest taka że klątwa to jakiś dziecinny kontratak. Oni nabijają się z islamisty kopulującego z kozą, to my pokażemy jak papież gwałci dzieci, oni palą flagę Izraela, to my podetrzemy sobie tyłek flagą Watykanu. Czy autor recenzji naprawdę nie widzi jakie to jest żałosne? Oczywiście można powiedzieć "ale klątwa ma głębsze dno" ale takie wytłumaczenie jest nie wiele więcej warte niż błagalne 'It's just a prank bro'

jaki jest stan wolności artystycznej

A ja polecam sprawdzić owy stan na Zachodzie. N.p przez pokatanie sztuki w której Prorok Mahomet ma na scenie seks ze swoja 9 letnią żoną Aiszą. Pomecam Berlin, plus mega promocję iwentu. Potem meet and greet w Neukölln, najlepiej w meczetcie.

Więcej odwagi,wy tzw "artyści"

witam--- wszystkich,,,,,,Nie podoba m taka sztuka ,ten spektakl...wszystkich aktorów zwolnić z Pracy i do roboty wygonić A nie w teatr się bawią..............Co to za głupota pociąga aby wystawiać ----coś takiego -- to nie mogę zrozumieć.........................................

Czy nadpobudliwe i "średnio" zdolne dziecko w klasie robiące z siebie idiotę każdego dnia, tylko po to by zaistnieć i robiące coraz większe idiotyzmy (podświadomie chcąc sprawdzić, co jeszcze może głupiego zrobić, aż nauczyciel pęknie) też by Ci imponowało?

Bo oto w tej chodzi w tej "sztuce", a przynajmniej tak wywnioskowałem z Twojej recenzji. Piszesz, że autor sprawdza kiedy przesadzi i robi w to sposób często obrzydliwy. Od kiedy obrażanie innych stało się sztuką?

A co z tymi kibolami o których wspominałeś? Czy jeżeli w poniedziałek nazwą Cię J***ym lewakiem, we wtorek pier***nym pederastą, w czwartek zdemolują lokal KP a w niedzielę po prostu wyślą Cię do szpitala to też nazwiesz to performerem i sztuką?

Przecież oni tylko i wyłącznie sprawdzają gdzie leży granica i kiedy dasz się sprowokować do protestu!

A jeżeli uznasz, że atak fizyczny to już nie performers to kiedy obrażanie osoby słownie jest "performersem", a kiedy staje się mową nienawiści? Gzie leży granica? I co jest jeszcze prowokacją, a co już

I tak mi nie odpowiesz, a ten komentarz skasuje admin, ponieważ nie zgadza z Twoim zdaniem.

".....Warto go więc zobaczyć, póki jeszcze można." Ale czy warto? W każdym mieście w Polsce są zapyziałe dzielnice , gdzie "to" czuć.
Nie byłem nigdy w kraju "rezysera" , ale gdyby tak się zdarzyło , to na pewno nie zrobił bym kupy na jego ojczystej ziemi.

Byłem jeden raz w życiu w teatrze 20 lat temu i więcej nie pójdę dopóki spadkobiercy tamtego sytemu będą pracować w teatrach.

Frljicia należałoby deportować z Polski natychmiast. A pan redaktor Obszczymurek niech go broni w bośniackich gazetach.

Cenna konstatacja, Panie Majmurek. Wasza strona dobra jest jedynie w dekonstrukcji (mówiąc bardziej wprost, w destrukcji). Dekonstruujecie europejską kulturę od kilkudziesięciu lat tak skutecznie, że zamieniła się ona w kloakę, którą zachwyca się garstka kawiorowych buntowników, zaś przeciętny człek pogardza. Błędnie założyliście naturę człowieka jako pierwotną, prymitywną i instynktowną, podczas gdy ten mimo swoich ułomności, dąży do prawdy, dobra i piękna. Dlatego jesteście skazani na porażkę. Szkoda, że wraz z wami ku dnu ściągacie naszą cywilizację.

Pamie Majmurku, w pańskim tekście słowo "artyści" powinno być pisane w cudzysłowie...

Hipokryzja KOD, Wyborczej i Gazeta.pl boli.... Już zapomnieliście jak na Szopkę noworoczną Wolskiego psioczyli? że przekracza granice dobrego smaku, że nabija się z osób publicznych? Skargi były i mówili, że to szambo, nie sztuka. Teraz jest "sztuka" pt. Klątwa, gdzie paież jest na szubienicy, ma gumowego penisa i laska robi mu loda, po czym ta sama baba nawołuje do zabicia Kaczyńskiego. To już nie jest szambo a sztuka? Wielgus z Nowoczesnej wtedy potępiała szopkę, mówiła że przekroczyli granicę i to nie sztuka, a teraz chwali się że była na Klątwie i pójdzie jeszcze raz bo jest super. Lekki żarty w szopce ich bolały, a ten rynsztok, agresywną i wulgarną pseudo-sztukę jaką jest Klątwa chwalą a recenzenci Wyborczej i Gazeta.pl chwalą piszą, że jest ambitna, obnaża prawdę itp. Sorry, ale szopka przy tym czymś to jak Bach przy menelu srającym na ulicy. Żadna sztuka lecz rynsztok najniższych lotów. Za nawoływanie do zabójstwa jest kara jak za podżeganie.

Ratujmy księdza wikarego Mateusza Urdzele przed szkalującym jego święte stopy ministrantem! Ministrant oskarża wikarego o molestowanie niszcząc tego świętego człowieka. http://klodzko.naszemiasto.pl/artykul/ministrant-oksarza-wikarego-co-dzieje-w-parafii-w-klodzku,4021090,art,t,id,tm.html

Sytuacja jest tragiczna. Wszystkich ludzi dobrego serca proszę o gromadzenie się z widłami w pobliżu Biedronki.

PS. Trzeba się wspierać. Ministrant mógłby pójść do Newsweeka np i poprzeć spektakl "Klątwa". Jeśli czyta to proponuję nie zmuszam.

Ten komentarz umieszcza się pod wieloma artykułami portali internetowych lub osób publicznych, które opisywały wcześniej kontrowersyjne tematy związane z Kościołem. Intencja jest oczywista – nagłośnienie w skali ogólnopolskiej pomówienia księdza Mateusza, a nie chęć jego ‘’ratowania’’. Osiągnąłeś swój zamierzony cel, ale jego ostateczne efekty nie przyniosą Ci korzyści. Anonim podaje nawet nazwisko księdza i używa irracjonalnych określeń, typu ‘’święte stopy księdza’’ czy ‘’zbierzmy się z widłami pod Biedronką’’. Parafianie wierzą w mądrość Kościoła i wykażą cierpliwość w przeciwieństwie do autora komentarza. Do wyjaśnienia pomówień nie są potrzebne brukowce i szukające sensacji portale. A Ty, biedny anonimie, zawsze możesz liczyć na wybaczenie ze strony księdza Mateusza, a za jego pomocą nawet parafian. Modlimy się za Ciebie.

Kiedyś, jak ktoś chciał, można było pójść do klubów Go-Go na pokaz nagości. W zakamuflowanych sklepach kupić gadżety erotyczne i filmy odpowiedniej treści. Pod przysłowiową budką z piwem można było doświadczyć prymitywizmu, ciężkich wulgaryzmów i agresji. Teraz to wszystko i jeszcze więcej jest w teatrze. Tylko gdzie znajdę sztukę wyższą? Gdzie doznam estetycznych wrażeń dobra, piękna, ludzkiej wrażliwości, moralności...? Gdzie zobaczyć klasyczne przedstawienie jednego z dzieł, na których się wychowałem? Czy została już tylko powszechna i mroczna szpetota dnia codziennego?

natychmiast jechać do Teatru Polskiego, do Wrocławia póki jeszcze dyrektorem jest Cezary Morawski, tam doznasz uniesień artystycznych.

są jeszcze takie teatry i takie miejsca gdzie można zobaczyć piękne dzieła i wspaniałą grę aktorską, ale recenzji na tym portalu nie ujrzymy. za trudne dla lewicowych recententów

Koszmar! Z tym się zgodzę, bo z tego, co zrozumiałem autor myli pojęcia: "Tolerancję" miesza z "akceptacją" dla... Aktorka robiąca fellatio posągowi JPII lub aktor podcierający się flagą Watykanu? Co to kurna jest? Brakuje mi słów na określenie tego... zjawiska. Ktoś przekroczył granicę już nawet nie dobrego smaku. Przekroczył granicę…. Mam! To tak, jakby ktoś kazał mi się cieszyć, że inny człowieczek korzystając z przysługującego mu prawa do wolnej wypowiedzi uprawia zajadłą polemikę, ale przy okazji wali po łbach interlokutorów przy użyciu kija bejsbolowego. A ja mam to tolerować? I jeszcze udawać, że się czuję dumny z tego powodu? A w imię czego? TO NIE JEST WOLNOŚĆ, TO RAKOWA NAROŚL NA WOLNOŚCI. Ot i cała odpowiedź! A czy ja mam się cieszyć, że naszą kulturę toczy rak?

Czy obrzydliwość na scenie jest sztuką? Tylko dlatego że wystawiana jest na deskach teatru? A czy sztuka nie powinna ukazywać piękna, podejmować dialog z rzeczywistością poprzez ironię, satyrę lub parodię? A to co jest? Świadome i wyrachowane działanie zorientowane na wywołanie skandalu i rozgłos. I jeszcze nawoływania do morderstwa. Czy ja jako artysta wejdę do siedziby Kretyniki Potylicznej i np zaatakuję takiego przygłupa Sierakowskiego i powiem że to był performance, to Pan Majmurek będzie równie entuzjastyczny w recenzji mojego performancu? Może się przekonamy kiedyś?

Taka sztuk teatralna utwierdza mnie w przekonaniu ,że żyjemy w świecie gdzie jedna grupa może mówić co chce , przedstawiać i interpretować rzeczywistość jak chce, jednocześnie dzierżąc w ręku plaster ośmieszania , którym kneblują usta osobom mającym inne poglądy. To wszytko oczywiście jest ustawione na odpowiednim szczeblu hierarchii "tego co kto może powiedzieć".
Tutaj chce postawić takie pytanie ( zestaw pytań):
-Zbieranie pieniędzy na zabójstwo Kaczyńskiego - Reżyser i aktorzy mieli by jaja ,żeby zrobić ta scenę z wykorzystaniem jakiegoś sławnego Izraelskiego polityka ? I sztukę wystawić w Izraelu? (Niech będzie nawet nasza kochana Ojczyzna)
-Masturbowanie się krzyżem - Jak powyżej ..... tylko zamieniamy krzyż na menorę....?
-seks oralny z figurą JPII- Jak powyżej .... tylko zamieniamy JPII na kogoś "świętego" w oczach Żydów....?
-podcieranie sobie .... flagą Watykańską - Jak powyżej tylko z flaga Izraela....?
Wyobraźmy sobie teraz ,że inne środowisko tworzy sztukę gdzie np: grupa 4 gejów na paradzie równości poprzebierana w jakieś skórzane masochistyczne stroje uczestniczy w seksie zbiorowym z 8 letnim dzieckiem gdzie jedna osoba robi to analnie , druga oralnie , a dwie pozostałe doznają przyjemności poprzez raczki dziecka . Wszytko oczywiście jest osadzone w genderowym świecie przyszłości , gdzie według reżysera panuje jedynie słuszna otwartość na sprawy seksu , a dzieci od wieku niemowlęcego są stymulowane przez swoich opiekunów ( nie śmiem powiedzieć rodziców - bo to obraza , zaściankowość, homofobia i nietolerancja), wiec grupowy seks z kilkoma dorosłymi nie jest czymś dziwnym.
Jaka była by reakcja tzw "środowiska wrażliwości artystycznej" na taką sztukę ?
Gdzie jest granica tego jak można obrażać innych?

Osobiście jestem człowiekiem mającym wiele do zarzucenia Kościołowi Katolickiemu , co bardzo dobitnie artykułowałem w czasie rozmów z księżmi. Nie posunąłem się jednak nigdy do chamskiego obrażania symboli religijnych , prymitywnego poniżania ludzi świętych w mniemaniu KK.
Każdy z nas powinien przez całe życie spotykać się z konstruktywną krytyką, bo to pozwala nam naprawiać błędy , obrać inny kurs, lub wręcz przeciwnie, utwierdzić się we własnych przekonaniach jeśli krytyka jest bezpodstawna ( nie idą za nią silne argumenty).
Najważniejsza jednak jest sprawa "drabiny hierarchii tego co kto może powiedzieć". Bardzo łatwo uderzać w KK na terenie "zlewaczałej" Europy, gdzie wartości takie jak rodzina , poświęcenie dla bliskich, wiara w "Coś" wyższego niż mały mierny człowiek jest uznawane za anachronizmy. Tak zindoktrynowane środowiska nie są głupie i na 100% wiedzą co się dokoła nich dzieje, jednak strach przed konsekwencjami nie pozwala im krytykować innych negatywnych aspektów życia na tej planecie, bo jest to niepoprawne politycznie i może wywrzeć na ich "żywotach" negatywne skutki. Nagle w takim miejscu kończy się walka o tolerancje , wolność słowa itd. Powyższa diagnoza jest optymistyczna bo przedstawia tzw "lewactwo" jako zwykłych ludzi , którzy pod naciskiem strachu podejmuje takie , a nie inne decyzje, jednak w moim mniemaniu jest zgoła inaczej. Środowiska "liberalne" bezpardonowo , wręcz z pełną premedytacją nie negują pewnych patologicznych zachować czy działań, ponieważ chcą mieć w swoim arsenale tzw trędowatych chłopców do bicia , których dotknięcie będzie skutkowało natychmiastowym wrzuceniem do worka antysemityzmu, homofobii, ksenofobii itd. Taka strategia pozwala IM wprowadzać wybrane przez nich zmiany(inżynieria społeczna) bez zbędnego tłumaczenia się, bo każdy oponent z miejsca jest zakwalifikowany jako jakiś "...fob", z którym nie warto polemizować, bo to krwiożerczy zacofaniec .

NIe jest to kray wolnego słowa. Wiem z autopsji- stworzyłem sztukę pt "Powrót Męczenników z Norymbergi" - rzecz o nieco onirycznym posmaku, w której w pierwszym akcie Mesjaszka (sic!) wskrzesza tzw dobrych nazistów z fuhrerem na czele; w drugim akcie, w licznych ariach i monologach, naziści owi przedstawiają moralne, filozoficzne, estetyczne i ekonomiczne argumenty o słuszności holokaustu, by w kulminacji sztuki wjechać triumfalnie do Jeruszalaim na pancerzach PzKfV, wśród tłumu dziko wiwatujących chasydów i ponętnych Żydówek.
Wszyscy odrzucają mój tekst obłudnie tłumacząc to usterkami w interpunkcji.

http://pl.blastingnews.com/felietony/2017/02/klatwa-powinna-znalezc-sie-w-kanonie-video-lektur-licealisty-001495819.html „Klątwa” Frljicia prezentuje brzydotę religii katolickiej, ukazując ją w kontekście politycznym. Jako dzieło teatralne stanowi ona najwybitniejszy w polskiej sztuce przykład zastosowania technik turpistycznych w celu ekspresji buntu metafizycznego artysty wobec katolicyzmu. Z tej racji „Klątwa” powinna znaleźć się na liście obowiązkowych video-lektur każdego licealisty. /.../ W XIX wieku państwo watykańskie przestało istnieć. Watykan stał się integralną częścią Włoch. Likwidacja tego państwa była skutkiem antykatolickich nastrojów ludu w XIX wieku. Restytucja nastąpiła w 1929 roku na mocy traktatów laterańskich, podpisanych przez twórcę faszystowskich Włoch, Benito Mussoliniego i papieskiego sekretarza stanu, Pietra Gasparriego – wroga niepodległości Polski. Dzięki traktatom katolicyzm został uznany za religię państwową w faszystowskiej Italii.

Zatem każdy papież jako polityczny przywódca państwa watykańskiego jest dziedzicem faszystowskiej, zbrodniczej tradycji zapoczątkowanej przez Mussoliniego. Jan Paweł II nie jest tu wyjątkiem. #seks oralny z figurą Jana Pawła II zaprezentowany w „Klątwie” ma właśnie symbolizować pełną identyfikację polityczną katolika z papiestwem i w konsekwencji z faszyzmem.

"Niemniej jednak to, że dziś może się ta sztuka pojawić w teatrze, jest bardzo cenne."

Byłoby cenne gdyby okazało się że nie może się pojawić. Skoro się pojawiła - jest bezużyteczne.

Polecam komentarz Pana Macieja Nowaka dotyczący wolności i granic sztuki w kontekście "Klątwy".
https://youtu.be/I0o0y4HcRxY

Normalnie dywersja... Myślicie, że zyskujecie sobie czyjąś sympatię, obrzucając go gównem...?
Róbcie tak dalej, a ci, przeciwko którym walczycie, zdobędą większość konstytucyjną - jestem tego więcej niż pewien.

Teatr Powszechny broni spektaklu z papieżem: "Te sceny to WIZJA ARTYSTYCZNA. Wolność twórczości jest zagwarantowana w Konstytucji" KPINA SZAMBO BRAK KULTURY !!!! Postawcie na scenie w tych rolach swoje matki, żony, córki etc. i wtedy oceńcie to badziewie. Wyspiańskiego nawet nie czytał skoro proboszcza przedstawia jako ikonę polskiego chrześcijaństwa. SKANDAL. Skazać i wydalić tego .... z kraju.

freedom addict

In the name of all Croats, I apologize to Polish people for this provocation of a Croatian communist Oliver Frljić. Ivane Pavle Drugi, Hrvatski te narod ljubi: https://www.youtube.com/watch?v=-AUTfvUvMCM