Kultura

Radynski: Przeciw biurokracji kulturalnej

Żadne reformy nie uratują kultury i edukacji dopóki instytucje społeczne znajdują się pod dyktaturą biurokracji i skorumpowanej administracji – Oleksyi Radynski relacjonuje protesty moskiweskiego prekariatu.

Moskiewska
demonstracja 4 lutego przeciwko obecnemu systemowi politycznemu w
Rosji została podzielona przez
organizatorów na cztery osobne kolumny, które reprezentują
najważniejsze nurty w tamtejszym ruchu nieposłuszeństwa:
„ogólno-obywatelski”, „liberalny”, „prawicowy” oraz
„lewicowy”. W szeregach tej ostatniej kolumny – „czerwonej”,
według definicji jej uczestników – znalazła się grupa
aktywistów związku zawodowego twórczych robotników, utworzonego w
Moskwie niecałe dwa lata temu. W przeciwieństwie do większości
haseł na demonstracji, skupionych na żądaniu uczciwych wyborów
czy ukarania winnych w wyborczych fałszerstwach, ten związek
zawodowy postawił konkretny wymóg polityczny: „Oddać instytucje
kultury pod kontrolę twórczych robotników!”.
Pozorny radykalizm tego wymogu wydaje się całkiem naturalny ze
względu na sytuację, w której znalazł się ostatnio rosyjski
prekariat.

Przede wszystkim,
chcieliśmy odciąć się od narzucanej twórczym robotnikom
tożsamości przedstawicieli „klasy średniej” – mówi
założycielka związku zawodowego Maria Czechonadskich, redaktorka
rosyjskiej edycji „Krytyki Politycznej”. 
– Nasz protest obywatelski
jest przedstawiany w mediach jako protest „zgniłej inteligencji,
która najadła się kiełbasy. Tymczasem pracujemy w trzech czy
czterech miejscach jednocześnie bez umowy oficjalnej i ubezpieczenia
emerytalnego. Cena wynajmu mieszkania w Moskwie jest tak wysoka, że
musimy prawie w całości przeznaczać na to nasze pensje. Czujemy
się proletariuszami zmuszonymi do pracy 24 godziny na dobę – tyle
musi pracować prekaryzowany robotnik w Moskwie, żeby przeżyć.

Rozwiązanie tej
sytuacji aktywiści związku zawodowego widzą w kontroli twórczych
robotników nad instytucjami kultury. Ta kontrola ma być wzorowana
na modelu, który istniał w radzieckich kulturalnych instytucjach
lat 20-tych ubiegłego wieku, kiedy to artyści i teoretycy tworzyli i prowadzili
własne instytucje, kontrolowali ich budżet, definiowali ich
politykę etc. Protest moskiewskich aktywistów jest skierowany przede
wszystkim przeciwko biurokracji kulturalnej, która w ostatnich
latach rozbujała się wskutek ustalenia hegemonii rosyjskich oligarchów
jako najważniejszych graczy na polu sztuki współczesnej w Rosji.

 

Oczywiście, sama natura pracy przedstawicieli twórczych zawodów jest przyczyną
licznych komplikacji w działaniu związków zawodowych takich jak
nasz – mówi Czechonadskich
– Największym problemem jest to, że
nie jesteśmy skupieni w żadnym konkretnym
przedsiębiorstwie. A jednak to tylko pozory. Przytoczę konkretny
przykład: muzeum zatrudnia redaktora katalogu na czas, w ciągu
którego nie da się wykonać tej pracy na dobrym poziomie. Dlaczego
eksploatować redaktora, zmuszając go do produkcji złego katalogu?
Gdyby ta instytucja przebywała pod
kontrolą jej pracowników, moglibyśmy zakwestionować terminy
realizacji katalogu oraz samą jego koncepcję.

 

Żadne reformy nie
uratują kultury i edukacji dopóki instytucje społeczne znajdują
się pod dyktaturą biurokracji i skorumpowanej administracji –
przekonują przedstawiciele nowej inteligencji zaangażowanej. By
przełamać tę sytuację, są gotowi osobiście wziąć
odpowiedzialność za stan spraw w przemyśle kulturalnym.

 

Obejrzyj filmCzerwona kolumna z reprezentantami związku zawodowego twórczych robotników podczas demonstracji 4 lutego w Moskwie.

 

 

 

 

Bio

Oleksij Radynski

| Publicysta i filmowiec (Kijów)
Filmowiec dokumentalista, członek zespołu Centrum Badań nad Kulturą Wizualną w Kijowie. W latach 2011-2014 redaktor ukraińskiej edycji pisma Krytyka Polityczna.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.