Muzyka

Kora: Jedna jedyna w swym rodzaju

Nie żyje Kora, piosenkarka, autorka, solistka zespołu Maanam. Wspaniała artystka, sojuszniczka osób LGBT, wspierająca walkę o prawa kobiet. Korę wspomina Krzysztof Tomasik.

Miałem dwa lata, kiedy w 1980 roku Kora podbiła opolską publiczność brawurowym wykonaniem Boskiego Buenos. Nie mogłem widzieć tego występu, od którego datuje się początek polskiego boomu rockowego lat 80., ale już późniejsze o dwa lata winylowe „O!” było pierwszą świadomie puszczaną przeze mnie płytą. Słuchanie piosenek Maanamu okazało się także pierwszym zetknięciem z poezją i abstrakcyjnym myśleniem. Najbardziej lubiłem Nie poganiaj mnie, bo tracę oddech, ale prawdziwym szokiem okazała się informacja, że „paranoja” to nie jest żeńskie imię, wcześniej utwór Paranoja jest goła uznawałem za opowieść o jakiejś nagiej kobiecie.

Nie zdawałem sobie wtedy sprawy z roli, jaką Kora odegrała na polskiej scenie muzycznej. Nie tylko jako autorka tekstów, ale także osobowość sceniczna, punkt odniesienia dla konkurencji, szczególnie innych wokalistek. Dla mnie była od zawsze, podobnie jak jej największe przeboje z pierwszej połowy lat 80., które dziś są już klasykami: Szał niebieskich ciał, Cykady na cykladach, Kocham cię kochanie moje, Krakowski spleen, To tylko tango, Lucciola, Lipstick on the glass. Wciąż puszczane przez stacje radiowe, wznawiane na kolejnych składankach, umieszczane w filmach, są uwielbiane przez ludzi, których nie było jeszcze wtedy na świecie. Ich uniwersalność sprawia, że dobrze pasują do bieżących wydarzeń, dotyczy to szczególnie tekstów odnoszących się do sytuacji politycznej: Granice, Nocny patrol, Zdrada, Kreon.

Jak w przypadku każdego wielkiego artysty, dorobek Kory jest zapisem nie tylko jej talentu i aktualnych możliwości, ale ogólnej sytuacji społecznej, przemian dokonujących się w kulturze. Schyłek lat 80. to ogólny marazm i oczekiwanie na zmianę, najlepiej spuentowane piosenką Się ściemnia z nagrywanej na raty płyty pod tym samym tytułem, która ukazała się w pamiętnym roku 1989. A potem wraz z kolejną dekadą przyszło nowe otwarcie, wyczekiwana zmiana, zachłyśnięcie się wolnością i nowymi możliwościami. Symboliczny był tytuł pierwszej piosenki Maanamu po reaktywacji – Nie bój się.

Ona nie bała się, nie tylko tworzyła nowe trendy, ale też świetnie wpisywała się w już istniejące. Niemal całe lata 90. to czas dużej aktywności, nie tylko koncertowej i płytowej, ale też medialnej. Swoją supergwiazdorską pozycję wykorzystywała do zabierania głosu w ważnych społecznie kwestiach, początkowo była to pomoc chorym na AIDS, potem legalizacja marihuany, opowiadanie się za prawem kobiet do aborcji, solidarność z gejami i lesbijkami. W wydanej w 1992 roku autobiografii Podwójna linia życia opisała, jak w dzieciństwie była molestowana przez księdza, co po latach stało się inspiracją dla piosenki Zabawa w chowanego. Nie uchylała się przed mówieniem o swojej sytuacji zdrowotnej, kiedy pięć lat temu zachorowała na raka jajnika; przyczyniła się do tego, że Ministerstwo Zdrowia zaczęło refundować lek przynoszący ulgę kobietom w zaawansowanym studium choroby.

Ostatnią płytę Maanamu Znaki szczególne, która ukazała się w 2004 roku zamykała piosenka Kraków – ocean wolnego czasu. Kora opisała w niej rodzinne miasto i swoją idolkę lat młodości – Ewę Demarczyk:

„Czarna Madonna, Czarny Anioł
Za każdym razem ten sam dreszcz
Jedna jedyna w swym rodzaju
Niedościgniona złodziejka serc”.

Dziś te słowa zaczęły świetnie pasować do samej Kory.

Bio

Krzysztof Tomasik

| Publicysta, biografista
Publicysta i biografista, działacz LGBT, członek zespołu Krytyki Politycznej. Autor książek "Homobiografie. Pisarki i pisarze polscy XIX i XX wieku" (2008), "Gejerel. Mniejszości seksualne w PRL-u" (2012), "Seksbomby PRL-u" (2014), "Demony seksu" (2015), "Grażyna Hase. Miłość, moda, sztuka (2016). Redaktor tomu "Mulat w pegeerze" (2011). Prowadził seminaria biograficzne na Uniwersytecie Krytycznym Krytyki Politycznej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.