Kultura

Jaki ma być Nowy Świat?

Wszyscy mieli zbierać się co jakiś czas, aby wspólnie ustalać, jak ma być urządzony Nowy Świat, czyli Skrzatowisko. Było to nawet rozsądne, bo Nowy Świat został z grubsza dobrze wymyślony. I nawet działał.

Światy bywają różne. Są stare, nowe, w budowie. Stare są, jakie są, Nowe będą, jakie będą. A te w budowie będą albo nie będą takie, jakie są, bo można będzie przecież jeszcze coś zmienić. Skrzatowisko było właśnie światem w budowie i można było jeszcze wiele w nim pozmieniać. Albo wszystko zostawić po staremu.

Pomysł, żeby wszystko urządzić tak, jak w Starym Świecie, nikomu się nie spodobał i upadł od razu. W końcu nie po to skrzaty uciekały, żeby Tutaj było znowu tak jak Tam.

Zaraz, zaraz. Co to znaczy, że pomysł upadł od razu? Przecież pomysł to nie drzewo, które wiatr może złamać. Znaczyło to po prostu tyle, że pomysł nie spodobał się ani Trapkowi, ani Błystce. Bo to oni byli pierwsi w Nowym Świecie. I to oni wymyślili Pierwszą Zasadę: w Nowym Świecie prawem będzie to, co spodoba się Odkrywcom.

Trapek i Błystka od razu zgodzili się na tę zasadę. To przecież oni byli Odkrywcami.

Czy ktoś jeszcze był odkrywcą? Jeśli tak, to ilu było odkrywców? Oczywiście mogło ich być dwoje. Albo więcej. Co jednak zrobić, jeśli nie zgodzą się oni z sobą?

Błystka i Trapek znali się aż za dobrze i wiedzieli, że na pewno szybko znajdzie się coś, na co jedno z nich się zgodzi, a drugie nie. Za żadne skarby. Tak przynajmniej było w Starym Świecie, więc tak mogło być i w Nowym.

I tak było, o czym przekonali się od razu, próbując znaleźć wśród skrzatów kandydata na trzeciego odkrywcę. Trzecim odkrywcą nie został Ambroży, zwany też Adrianem, ani Gapcio, Skrobek, Sadełka, Łasuch, Kręciołek, Śpioszka, Milczek, rodzina Koszałków. Oboje zgodzili się dopiero na ogra Leksa.

Tak oto oficjalnymi Odkrywcami Skrzatowiska i Pierwszymi Prawodawcami zostali: skrzaty Trapek i Błystka oraz ogr Leks.

Co trzy głowy, to nie jedna. I nawet nie to, co dwie!

 

 

Kiedy Leks dowiedział się od Błystki i Trapka, że został Odkrywcą, bardzo go to ucieszyło. Od dawna miał kilka pomysłów, jak świat powinien wyglądać, aby był lepszy. I tylko świata, który byłby dzięki temu lepszy, dotychczas nie miał.

Błystka i Trapek też mieli kilka pomysłów, dzięki którym ich Świat miał być nie tylko Nowy, ale i Wspaniały, i tylko czekali na Leksa, aby ten się zachwycił i powiedział głośne: TAK.

Jakie to były pomysły? Oto trzy najlepsze, które wymyśliły skrzaty:

– żeby mleko w butelce nigdy się nie kończyło, dzięki temu każdy zawsze będzie miał mleko pod ręką;

– żeby dzień się kończył, kiedy wszyscy będą chcieli iść spać, a zaczynał – kiedy wszyscy się wyśpią, to wszyscy będą zadowoleni;

– żeby wszyscy mówili prawdę, to wszyscy będą szczęśliwi.

Ale tego dnia trójka Odkrywców nie miała czasu, aby nad tym wszystkim radzić. Leks bardzo się spieszył na spotkanie ze smokiem Wawelskim, a że tego dnia dużo chodził i strasznie go od tego nogi bolały, poprosił, aby skrzaty szybciutko się zgodziły na jego propozycję. Nic w tym dziwnego, ogry jakie są, każdy wie. Zawsze dla siebie coś utargują. Trójka Odkrywców zgodziła się więc jednogłośnie, że w Nowym Świecie ogry będą lżejsze od powietrza. Prawo miało zacząć obowiązywać od północy.

Następnego dnia Rada Odkrywców, bo tak postanowili się nazwać, miała spotkać się o godzinie dziewiątej na śniadaniu i zacząć ustalać nowe prawa, które uczynią Skrzatowisko miejscem lepszym i wspanialszym. Każdy przecież widzi, że to są dobre prawa.

O godzinie dziesiątej, gdy ogra ciągle nie było, głodny i zły Trapek postanowił, że pójdzie do Leksa i powie mu, co o nim myśli. Błystka zdecydowała, że też pójdzie, bo chciała od siebie dodać, co myśli o wszystkich ograch w ogóle.

I dobrze się stało, że poszli razem, bo mogli od razu odwołać to, co od wczoraj było już Prawem. Zrobili to na wniosek Leksa, który niczym balonik wisiał pod sufitem i biegał po nim na czworakach, próbując znaleźć się na ziemi. A po ścianie nie mógł zejść, bo był przecież lżejszy od powietrza.

 

 

Całe szczęście, że gdy uchylono to wczorajsze prawo, Leks wisiał akurat nad łóżkiem i spadł na pierzynę. Inny ogr, Damek, który niedawno ściągnął za koleżką do Skrzatowiska, miał mniej szczęścia i potem długo chodził z ręką w gipsie. Dobrze, że w Skrzatowisku nie było wtedy więcej ogrów.

Gdy tylko Leks znalazł się na ziemi i się ubrał, cała Rada Odkrywców poszła na śniadanie i przystąpiła do pracy, aby pozatwierdzać Nowe Prawa.

Pomysł, żeby w butelce zawsze było mleko, nie spodobał się tylko ogrowi. Błystka i Trapek chcieli go przegłosować, ale kiedy Leks spytał, czy mleko z przewróconej butelki zaleje tylko Nowy Świat, czy może przeleje się też do Starego, pomysł jakoś przestał się skrzatom podobać i wszyscy troje postanowili, że wrócą do niego później.

Dyskusja nad prawem, żeby dzień się kończył, kiedy wszyscy będą chcieli iść spać, a zaczynał, kiedy wszyscy się wyśpią, zakończyła się tuż przed obiadem. Błystka uważała, że powinno się wstawać o siódmej rano i kłaść około dziesiątej w nocy. A według Trapka wstawać trzeba koło południa i chodzić spać przed czwartą rano. Leks uważał, że można spać co drugą noc, byle się w ciągu dnia choć przez chwilkę zdrzemnąć, bo ogry w ogóle niewiele śpią, raczej drzemią od czasu do czasu.

Błystka wygrała, bo przekonała Leksa, że spanie co drugą noc i chodzenie spać po drugiej w nocy jest właśnie tym, czego on chce.

Trzecim prawem, żeby zawsze mówić prawdę, Rada Odkrywców w ogóle się nie zajęła. Po obiedzie, niespecjalnie zadowolona ze swojej pracy, umówiła się na śniadanie następnego dnia.

W nocy członkowie Rady Odkrywców wszystko przemyśleli. I następnego dnia jednogłośnie uchwalili, że o nowych prawach nie powinni decydować tylko oni, ale wszyscy mieszkańcy Skrzatowiska.

Powód był prosty: ogr miał jakieś spotkanie w sprawach handlowych w jeszcze innym świecie z krasnoludami i nie wiedział, kiedy wróci. A skoro co trzy głowy, to nie dwie, Błystka i Trapek nie mogli radzić we dwójkę. Nie mogli się zgodzić, kto ma być trzeci, więc zgodzili się na wszystkich.

Tak powstało Zgromadzenie Skrzatowiska.

***

Wszyscy mieli zbierać się co jakiś czas, aby wspólnie ustalać, jak ma być urządzony Nowy Świat, czyli Skrzatowisko. Było to nawet rozsądne, bo Nowy Świat został z grubsza dobrze wymyślony. I nawet działał.

Ale gdy już coś jest i działa dobrze, to przecież zawsze to coś można ulepszyć albo zmienić. Ale nie zawsze i nie od razu wiadomo, co zrobić, żeby dla wszystkich było lepiej. Każdy mógłby się na to zgodzić albo nie. Dlatego takie zebrania – od czasu do czasu – by się przydały.

Było o czym rozmawiać.

***

Fragment książki Jak urządzić skrzatowisko Ewy Łętowskiej i Krzysztofa Pawłowskiego, która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Zapraszamy w sobotę 19 maja na spotkanie z autorami podczas Warszawskich Targów Książki.

 

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.