Historia

O pamięć waszą i naszą! W rocznicę wybuchu hiszpańskiej wojny domowej

Chór Warszawianka

Konflikt o upamiętnienie Dąbrowszczaków jest przede wszystkim konfliktem wartości. Sposób opowiadania o przeszłości ustanawia punkty odniesienia dla myślenia o współczesności i przyszłości.

17 lipca wypada 81. rocznica wybuchu hiszpańskiej wojny domowej zapoczątkowanej faszystowskim puczem wojskowym gen. Francisco Franco przeciwko demokratycznie wybranemu lewicowemu rządowi Frontu Ludowego. W obronie Republiki stanęły wówczas tysiące ochotników i ochotniczek z całego świata, w tym około 5000 osób polskiego pochodzenia. Współcześnie ich historia jest zniekształcana, a pamięć o nich próbuje się wymazać.

Chcę mieć koszulkę z Okrzeją

Jednym z pól, na którym polska prawica przeprowadza swoją ofensywę, jest pamięć historyczna. Obserwujemy dziś kolejną falę procesu tzw. dekomunizacji. Pod pretekstem usuwania znaków pamięci związanych z reżimem komunistycznym w Polsce po 1944 roku, dochodzi do prób wymazywania z historii wszystkich osób i wydarzeń, do których mogłaby odwoływać się lewica. Niektórzy chcieliby widzieć w tym irracjonalny fanatyzm, „oszołomstwo” aktualnej władzy – nic bardziej mylnego. Dekomunizacja to długofalowy polityczny projekt przekształcania społecznej pamięci i zbiorowej tożsamości. „Kto rządzi przeszłością, w rękach tego jest przyszłość” – jak pisał George Orwell w Roku 1984.

Procesem dekomunizacji objęci zostali także polscy ochotnicy i ochotniczki Brygad Międzynarodowych walczący z faszyzmem podczas hiszpańskiej wojny domowej, czyli tzw. Dąbrowszczacy (nazwa ta pochodzi od patrona XIII Brygady Międzynarodowej, w ramach której walczyli – generała Komuny Paryskiej Jarosława Dąbrowskiego). Jeszcze przed wejściem w życie w 2016 roku ustawy dekomunizacyjnej obligującej lokalne samorządy do zmian nazw ulic mających „upamiętniać osoby, organizacje, wydarzenia lub daty symbolizujące komunizm”, grupa warszawskich radnych Prawa i Sprawiedliwości wystąpiła z wnioskiem o zmianę nazwy ul. Dąbrowszczaków podpierając się opinią Instytutu Pamięci Narodowej. Chociaż pod wpływem protestów Rada m.st. Warszawy odrzuciła projekt zmiany, to ze względu na przepisy ustawy, losy patronatu polskich interbrygadzistów nad ulicą na warszawskiej Pradze pozostają niepewne; podobnie jak nad ulicami kilkudziesięciu innych miast w Polsce. Paradoksalnie jednak próba usunięcia elementów upamiętniających Dąbrowszczaków z przestrzeni publicznej przyczyniła się do odświeżenia pamięci o ich działaniach.

Nie dla zmiany nazwy ul. Dąbrowszczaków w Warszawie

Gdy w Hiszpanii wybuchła wojna domowa, na pomoc Republice w walce z faszystowskim puczem przybywali ochotnicy i ochotniczki z całego świata. Pośród nich było około 5000 osób z polskim obywatelstwem, co stanowiło drugą pod względem liczebności – po Francuzach – grupę interbrygadzistów. Brali oni udział w kilku ważnych bitwach tej wojny m.in. nad Ebro i Jaramą. Szacuje się, że w Hiszpanii śmierć poniosło około 3000 z nich. Większość z tych, którzy przeżyli, kontynuowała walkę z faszyzmem w kolejnych latach na różnych frontach II wojny światowej.

Ich motywacje zdawały się mieć dwojaki charakter. Z jednej strony była to, wyrażona w haśle odwołującym się do XIX-wiecznych zrywów niepodległościowych „za wolność waszą i naszą”, solidarność z hiszpańskim ludem wiążącym duże nadzieje ze społecznymi reformami rządu Frontu Ludowego i gotowym stanąć w jego obronie. Z drugiej, czuli oni potrzebę podjęcia próby powstrzymania postępującej ekspansji faszyzmu, widząc w nim już wtedy zagrożenie nie tylko dla Hiszpanii, ale również dla innych państw europejskich, w tym Polski. „Jeśli padnie Madryt, padnie też Warszawa” – ostrzegali, a dalszy bieg wydarzeń pokazał, jak trafne były ich obawy.

W opinii IPN-u Dąbrowszczacy byli „realizatorami polityki stalinowskiej na Półwyspie Iberyjskim,” a „większość z nich dążyła do budowy w Hiszpanii państwa stalinowskiego” – to fragmenty pochodzące z definicji zamieszczonej na stronie internetowej Instytutu. Pomimo licznych zapytań, IPN nie wskazuje, kto jest autorem tekstu ani na jakich źródłach jest on oparty. Ponadto argumentem na rzecz objęcia Dąbrowszczaków dekomunizacją jest zaangażowanie niektórych z nich w budowę aparatu PRL po wojnie. Wszystkie te zarzuty opierają się na nieuprawnionych uproszczeniach i generalizacjach, dalekich od standardów badania i interpretowania historii. Polscy ochotnicy i ochotniczki walczący w Hiszpanii nie byli grupą jednorodną pod względem poglądów politycznych czy przynależności organizacyjnej. Różnie także potoczyły się losy tych, którym udało się przeżyć wojnę – byli tacy, którzy wiązali spore nadzieje z nowym ustrojem w Polsce i pomagali go budować, ale nie brakowało również tych, którzy padali ofiarą jego represji.

Kiedy rządy niemal wszystkich państw świata odwracały głowę od puczu wspieranego przez Hitlera i Mussoliniego, zdając się nie zauważać rosnącego problemu, Dąbrowszczacy obok „ochotników wolności” z innych krajów podjęli walkę. Opowiadając się po stronie rządu Republiki polscy ochotnicy i ochotniczki zajęli stanowisko w konflikcie wykraczającym poza granice Hiszpanii i czas wojny domowej. To postawa antyfaszystowska i decyzja o narażeniu życia w obronie wyznawanych wartości była wspólnym mianownikiem tej grupy. Z tego powodu, w innych krajach, których obywatele i obywatelki walczyli w Brygadach Międzynarodowych, pamięć o nich jest pielęgnowana niezależnie od tego, jaka frakcja polityczna dochodzi do władzy. Nawet osoby o poglądach dalekich od lewicowych wyrażają szacunek dla ich postawy; nikomu natomiast nie przychodzi do głowy likwidowanie znaków upamiętnienia czy wymazywanie ich z historii. To pokazuje, jak bardzo nasza narracja historyczna przesunięta jest w stronę perspektywy nacjonalistycznej prawicy.

Konflikt o upamiętnienie Dąbrowszczaków jest przede wszystkim konfliktem wartości. Sposób opowiadania o przeszłości ustanawia punkty odniesienia dla myślenia o współczesności i przyszłości. Z tego powodu dekomunizacja dalece wykraczająca poza pamiątki związane z PRL-em jest tak ważna dla rządzących. Z tego samego powodu upamiętnianie takich osób jak Dąbrowszczacy, ale także rzetelne badanie ich historii i jej opowiadanie, powinno być istotne dla lewicy. Nie chodzi tu bynajmniej o bezkrytyczne kultywowanie mitów czy proste przenoszenie kalek z przeszłości na teraźniejszość, ale o przypominanie o uniwersalnych i nie tracących na aktualności wartościach związanych z postawą interbrygadzistów. Decydując się na wyjazd do Hiszpanii i walkę w obronie Republiki, Dąbrowszczacy opowiedzieli się po stronie wolności, demokracji, sprawiedliwości społecznej i solidarności ponad granicami. Przypominanie o nich to zarówno oddawanie hołdu ludziom, którzy poświęcili swoje życie w obronie tych wartości, jak i pokazywanie, że są one ważne także dzisiaj. W kontekście obecnego nasilenia tendencji nacjonalistycznych i powrotu polityki opartej na uprzedzeniach i narodowych egoizmach, wydaje się to być szczególnie istotne.

Pospiszyl: Ludowa historia PRL ciągle czeka na napisanie

W sobotę 15 lipca w Warszawie odbędą się wydarzenia upamiętniające walkę Dąbrowszczaków w Hiszpanii. Na godzinę 13:00 zaplanowana jest uroczystość rocznicowa przy kwaterze Dąbrowszczaków na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach (kwatera A41). Następnie od godziny 16:00 w lokalu „Państwomiasto” przy ul. Andersa 29 odbędą się wydarzenia towarzyszące obchodom 81. rocznicy wybuchu hiszpańskiej wojny domowej: spotkanie Medialny i polityczny dyskurs w Polsce wobec Dąbrowszczaków i hiszpańskiej wojny domowej w latach 1936-2017, występ Warszawskiego Chóru Rewolucyjnego „Warszawianka”, dyskusja Dekomunizacja i defrankizacja: polityka historyczna w Polsce i Hiszpanii oraz projekcja filmu dokumentalnego Madryt przed Hanitą opowiadającego o ochotnikach i ochotniczkach pochodzenia żydowskiego walczących podczas hiszpańskiej wojny domowej m.in. w szeregach XIII Brygady Międzynarodowej im. Jarosława Dąbrowskiego.

Więcej informacji o obchodach i pełny program wydarzeń.

***

Michał Kowalczyk – absolwent Instytutu Socjologii UW, aktywista, współzałożyciel Stowarzyszenia Ochotnicy Wolności zajmującego się pamięcią historyczną lewicy, w tym przede wszystkim polskich ochotników i ochotniczek biorących udział w hiszpańskiej wojnie domowej.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Dziękuję za ten artykuł, za pamięć o Dąbrowszczakach. Nie pozwólmy zakłamać historii, narzucić sobie skrajnie prawicowej narracji, negującej wszystko co lewicowe.

"Realizatorzy polityki stalinizmu" - i pomyśleć, że tyle milionów rocznie idzie na utrzymanie takiego groteskowego IPNu...

Czasy zbrodniarza Franco sa cale szczescie juz tylko zlym wspomnieniem, bo dzisiaj Hiszpania jest demokratyczna i choc rzadzi tam obecnie Partia Ludowa, to klerofaszyzm juz nie wroci. Skonczyl tam gdzie jego miejsce- na smietniku historii.

Jeśli mnie pamięć nie myli Winston Churchill pisał o tej wojnie, że żadna ze stron nie reprezentuje wartości zachodniej cywilizacji i w związku z tym nie można się z czystym sumieniem opowiedzieć ani po stronie "Republiki", ani "Frankistów".

Hiszpanie musieli w obliczu wyboru często podejmować trudne decyzje i jednak się opowiadać - my nie; nie wspominają o tym, że służba w obcych wojskach była zabroniona i o czym wielokrotnie przypominały władze RP - mogła grozić nawet utratą obywatelstwa.

Ja nawet jestem w stanie zrozumieć, że poszczególnym jednostkom mogło się wydawać, że robią coś dobrego, ale biorąc pod uwagę jaką wylęgarnią szumowin i zdrajców stały się te jednostki (i to, że de facto były realizacją polityki Stalina), to upamiętnianie ich jest w najlepszym wypadku upamiętnianiem "pożytecznych idiotów", a w najgorszym zdrajców.

wstyd