Film

Wiśniewska: Dlaczego trzeba zobaczyć „Solidarność według kobiet”

Recenzji nie będzie, bo to zbyt ważny film.

1. Pamiętam jak do kin wchodził Pan Tadeusz i w „Co jest grane”, dodatku do „GW”, recenzja zaczynała się od słów: „Żadnych gwiazdek nie będzie, sprawa jest zbyt poważna”. Cytuję z pamięci, więc na pewno coś przekręciłam. Możliwe też, że nie był to Pan Tadeusz, tylko Ogniem i mieczem. W każdym razie zawsze zastanawiałam się, o jakim filmie ja mogłabym tak napisać, i już wiem. O Solidarności według kobiet. No więc recenzji nie będzie, bo to zbyt ważny film, żeby mogli państwo po recenzji powiedzieć, że jednak może wolą obejrzeć coś innego.

2. Marta Dzido i Piotr Śliwowski ruszyli na spotkanie kobiet Solidarności. Przywieźli z tego spotkania masę ciekawych wypowiedzi i jedną z nich jest cudownie szczere wyznanie Janiny Jankowskiej, autorki Rozmów z twórcami „Solidarności”, którą Dzido pyta o to, czemu robiąc wywiady do tej książki, nie porozmawiała z żadną z twórczyń „Solidarności”. Reakcja Jankowskiej jest bezcenna.

3. Obok wypowiedzi Janiny Jankowskiej do historii przejdzie na pewno wypowiedź Heleny Łuczywo – nie zdradzę jaka. To trzeba zobaczyć.

4. Z podróży, jaką niewątpliwie była dla twórców praca nad filmem, przywieźli oni także wygrzebane z archiwów polskich i zagranicznych nieznane dotąd materiały wideo i fotografie. Zebrali tego tak dużo, że spokojnie dysponują dziś materiałem na całą wystawę historyczną (za 9 miesięcy sierpień, 35. rocznica strajku w Stoczni, może jakaś instytucja się skusi, warto!). Oczywiście nie zdradzę, jakie to perełki twórcy wyszukali w archiwach. No może wymienię jedną: niezwykle wzruszające nagranie dokumentujące moment opuszczania przez kobiety miejsca internowania w Gołdapi.

5. Solidarność według kobiet to też spotkanie z bohaterkami, które tworzyły historię. W ciągu ostatnich lat wiele z nich zostało przypomnianych, o wielu wreszcie wiemy więcej dzięki biografiom, wywiadom-rzekom. Ale jeśli ktoś z państwa interesował się historią strajku w stoczni, pamięta na pewno opowieść o kluczowym momencie pierwszych dni strajku, kiedy to kobiety powstrzymały robotników chcących iść już do domu, bo strajk miał się kończyć. Władze przychyliły się do postulatów stoczniowców, więc po co było strajkować dalej. A no po to, że do strajkujących stoczniowców dołączyli już przedstawiciele innych zakładów. Teraz przyszedł czas na pomyślenie także o nich. Anna Walentynowicz, Alina Pienkowska i Ewa Ossowska zatrzymywały wówczas wychodzących ze stoczni robotników. Strajk stoczni zmienił się w strajk solidarnościowy, międzyzakładowy. A dalszą historię wszyscy znamy. No może poza historią jednej z wymienionych wcześniej kobiet. Ewa Ossowska zniknęła. Co się stało, co robiła, jak żyje dziś? Marta Dzido miała okazję zadać jej te pytania, a my mamy okazję poznać odpowiedzi.

6. Solidarność według kobiet zaczyna się jak większość filmów o polskiej historii ostatnich kilkudziesięciu lat. Że Polska była zniewolona, że były protesty, że Poznań, Radom i Ursus, że Grudzień, a potem Sierpień. Zaczynamy to oglądać tak, jakbyśmy oglądali po raz setny Kevina samego w domu. Przyznam szczerze, że trochę się zmartwiłam, że to takie przewidywalne. Ale nagle, właściwie niepostrzeżenie, ten obraz zaczyna wyglądać inaczej. Przemówienia wygłaszają nie ci, których zawsze słyszeliśmy, na zdjęciach są nie te postacie, do których przywykliśmy. Im bardziej rozwija się opowieść, tym bardziej przestaje przypominać to, do czego się przyzwyczailiśmy.

Oglądamy też zdjęcia z dawnych protestów, gdzie ludzie idą z transparentem „Wolności i chleba” i myślimy, że może i wolność jakoś się udało wywalczyć, ale z tym chlebem to już tak łatwo nie jest.

7. Dzięki temu, że bohaterkami filmu są kobiety działające dziś w bardzo różnych środowiskach: biznesie, związkach zawodowych, organizacjach społecznych, polityce, ale też kobiety z różnych klas – obraz współczesnej Polski przez nie przedstawiany nie jest jednolity. I nie jest to też obraz, jaki oglądaliśmy z okazji różnych rocznic, kiedy świętowaliśmy 25-lecie wolności i 10-lecie członkostwa w Unii Europejskiej. Okrągłe słowa o wolności i morzu możliwości, jakie przed każdym z nas ta wolność otwiera, w filmie Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego już tak łatwo przez usta nie przechodzą.

8. Rozmowy z bohaterkami nagrywano najczęściej w ich domach. Jest to dodatkowy smaczek filmu, bardzo wiele mówiący o tym, gdzie są i kim są kobiety Solidarności i opozycji dziś. Widzimy je w domach eleganckich, ale też w mieszkaniach bardzo przeciętnych, wypełnionych meblościankami i wersalkami. Najczęściej na tyle ciasnych, że w kadrze obok bohaterek pojawia się oświetlenie, jakaś blenda czy inny sprzęt rozstawiony na tym domowym planie zdjęciowym. Te mieszkania także opowiadają jakąś część historii kobiet Solidarności.

9. Solidarność według kobiet przypomina o czymś jeszcze. O wspaniałej, chyba niedostatecznie znanej piosence Macieja Pietrzyka. W filmie pojawia się w nowej aranżacji. Ja osobiście uwielbiam wykonanie Joan Baez.

10. Marta Dzido niczym Agnieszka z Człowieka z marmuru wyruszyła z kamerą w poszukiwaniu bohatera, tutaj bohaterek, które pomogą jej zrozumieć. Bez nich, bez ich historii, nie może poznać tak na serio historii miejsca, w którym mieszka. Przypomina to fragmenty z filmu I zadziwi się Europa Yael Bartany, gdzie o nieobecności Żydów mówiło się „Bez was nie potrafimy nawet pamiętać”. Podobnie bez historii kobiet Solidarności nie potrafimy pamiętać, o co chodziło w strajku w stoczni, o co chodziło w tamtych protestach. Nie pamiętając, nie umiemy zrozumieć dzisiejszego rozgoryczenia i rozczarowania wielu ludzi kształtem transformacji w Polsce. I to jeden z najważniejszych powodów, dla których film Solidarność według kobiet powinno obejrzeć jak najwięcej widzów. Pozostaje też mieć nadzieję, że Marta Dzido nie podzieli losów Wajdowskiej Agnieszki, która niestety w Człowieku z żelaza chyba dostała amnezji.

Najbliższe pokazy filmu „Solidarność według kobiet” odbędą się w Warszawie 10 i 13 grudnia podczas festiwalu Watch Docs. Wkrótce pokazy w innych miastach Polski współorganizowane przez kluby Krytyki Politycznej.

Bio

Agnieszka Wiśniewska

| Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl, w latach 2009-2015 koordynowała działania Klubów Krytyki Politycznej. Absolwentka polonistyki na UKSW, socjologii na UW i studiów podyplomowych w IBL PAN. Autorka biografii Henryki Krzywonos "Duża Solidarność, mała solidarność" oraz wywiadu-rzeki z Małgorzatą Szumowską "Kino to szkoła przetrwania". Redaktorka książek filmowych w Wydawnictwie Krytyki Politycznej. m.in."Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna", "Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna". Współautorka książki "Współpraca. Przewodnik dla dzieci".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.