Czytaj dalej, Kultura

Skończyłam tę terapię i będę jej bronić

To książka o alkoholizmie, ale nie tylko dla czytelników forów dla uzależnionych. Też dla wszystkich, którzy udostępniają mem z napisem „Ludzie. Życie jest krótkie. Mówcie o uczuciach!”.

Najgorszy człowiek na świecie Małgorzaty Halber wyszedł w 2015 roku i został bestsellerem. Teraz ukazało się wznowienie z ilustracjami autorki. Halber rysuje monstrualność i rozpad. Jej rysunki przypominają obrazy Francisa Bacona, tyle że w jasnych barwach i z onirycznymi dopiskami. Oglądam i czytam tę książkę z zachwytem.

Początek

„Nie wiem, od czego zacząć. Standardowo zaczyna się tak: mam na imię Krystyna, jestem alkoholiczką i narkomanką. To bardzo chujowa formuła. Wszyscy musimy się jej nauczyć” – to pierwsze zdanie, które zapowiada treść całej książki. Bo Halber szuka języka, który opisałby uzależnienie. Języka innego niż ten, którego uczą na terapii odwykowej. To jest książka o tym, że terapia odwykowa to upokorzenie, ale, jeśli chcesz przestać pić albo brać, to sorry, nie ma wyjścia, będziesz musiała tam iść, a potem jeszcze będziesz wdzięczna.

Na wyklejkach książki: rysunek z nogami i rękami bez ciał. Kończyny wystają z ognia piekielnego i anielskich chmurek, a pomiędzy – poutykane słowa z głowy, urywki lamentów, haseł motywacyjnych i codzienności. „I nie odebrał”. „rób to co w tym momencie pot[rafisz]”, „może jeszcze jeden papieros”. Wszystko narysowane na kartce z zeszytu w linie, wszystko w barwach czarno-szaro-czerwono-cielistych. Zamęt i horror vacui.

Halber: kto powiedział, że życie ma być spójne? [rozmowa]

Słowa z terapii

Krystyna przychodzi na odwyk i uczy się mówić: „jestem alkoholiczką”. Uczy się też innych określeń. Trzeźwienie, piciorys, wyzwalacz, sen alkoholowy, suchy kac, mechanizm iluzji i zaprzeczeń, zalecenia terapeutyczne, dwanaście kroków, trzeźwiejący alkoholik, nowo przybyły, modlitwa o pogodę ducha, Bóg, jakkolwiek go pojmujemy, siła wyższa. Na terapii uzależnień nie ma miejsca na dekonstrukcję pojęć, krytykę założeń czy dyskusję filozoficzną, do której przywykła.

Krystyna słucha Sonic Youth, skończyła filozofię, bywa w Jadłodajni Filozoficznej i jest prezenterką telewizyjną. Podobieństwa do samej autorki są oczywiste, ale imię Krystyna jest sygnałem: to nie jest autobiografia.

Poniżenia

Krystyna chodzi też na mitingi. „Siła wyższa” i „Bóg, jakkolwiek go pojmujemy” to pojęcia, które pojawiają się w czterech z dwunastu kroków, a te są podstawą mitingów. Na mitingi musisz chodzić, każą na terapii, zresztą skądinąd mitingi pomagają (Krystyna poleca Anonimowych Narkomanów). Ale, czy żeby przestać pić, trzeba się nawrócić? Na szczęście nie, ale otwarte pozostaje pytanie, jak się odnaleźć w tym języku.

Czy psychoterapia nas zbawi?

Jeszcze jeden rysunek. Kolory: akwamaryna, szary, płowy. Spódnica i nogi kobiety, góra się urywa. Spod akwamarynowej spódnicy wystaje haleczka z falbankami, z falbanek wyłaniają się damskie nóżki w zmysłowych bucikach na koturnach. Nóżek jest pięć, do tego kilkanaście macek. Koturny mają zęby. Wokół eteryczne kwiatuszki, zmiotko-odkurzacz i ledwo czytelne, wymamrotane: „śniło mi się, że mieszkam w pałacu kultury. Śniło mi się, że dostałam dom. Śniło mi się, że było miejsce na studio. Nie wiem, gdzie mieszkam, wiem jak się nazywam, nie chcę nikomu przeszkadzać. Nie chcę nikomu przeszkadzać. Proszę na mnie nie krzyczeć”.

To jest książka o dziesiątkach drobnych poniżeń, które spotykają Krystynę w poradni uzależnień. Na dzień dobry Krystyna podpisuje kontrakt – zobowiązanie, że nie będzie piła. Nie dostaje swojej kopii. Czeka pod drzwiami swojej terapeutki Bożeny Smyczek, która rozmawia przez telefon o zastawie kuchennej. W poradni dostaje listę zaleceń, która jest tak naprawdę listą zakazów, czasem nie do zrealizowania („nie będziesz chodziła w miejsca, w których piłaś”, „nie będziesz chodziła do sklepów, w których jest alkohol”). Nakazy, zakazy.

Znosi to Krystyna, znoszą też inni bohaterowie książki Halber. Bo, kiedy jesteś po stu nieudanych próbach wypicia jednego piwa, nad którymi straciłaś kontrolę i piłaś wódkę do rana, to zniesiesz każde upokorzenie, nawet tę „siłę wyższą”, jeżeli wiesz, że tak możesz się uratować. W jednej ze scen Krystyna na zadane przez terapeutkę pytanie „co pomaga nie pić” odpowiada: „ja piję wrzątek”. Inni pacjenci patrzą na nią ze zdziwieniem, ale i zainteresowaniem. Najważniejsze, że to może pomóc – nieważne, jak jest absurdalne. Narratorka puentuje: „gdyby się okazało, że pogryzanie kozich bobków działa, to jestem pewna, że by spróbowali”.

Pozytywy

Halber krytykuje terapię odwykową, ale jest to krytyka pokorna. „Skończyłam tę terapię i będę jej bronić, i będę na nią wysyłała każdego, kto chce przestać” – pisze. System nie jest dobry, poradnia uzależnień przypomina urząd i upokarza, ale nie ma innej drogi. To tak jak z tymi kozimi bobkami, które byłyby lepsze niż picie.

Skoro już przy kozich bobkach jesteśmy – siłą książki Halber są metafory. Na przykład ta z rycerzem: „Mogę to wytłumaczyć jeszcze raz, dla jasności. Wlewasz w siebie łyk alkoholu, prostujesz się, twoje myśli stają się czyste i lśniące, twoja zbroja błyszczy w zachodzącym słońcu, opinie wygłaszasz łagodnym, stanowczym tonem. Wiesz, że jesteś w stanie podjąć się realizacji każdego planu i udźwigniesz go, gdyż jesteś prawy, mądry, śmiały, przystojny i namiętny. Dosyć szybko czujesz jednak, że to ten nektar, ten złoty nektar, żołądkowa gorzka, piwo jasne pełne, wermut czy inne świństwo. I musisz pić go więcej, musisz być silny i prawy, więc musisz pić go więcej, a na końcu zostajecie ty, on i zarzygany przystanek autobusowy”.

W metaforach Halber odnajdzie się wiele osób, być może i ty. Nie zawsze jest bowiem o zarzyganym przystanku. Czasem – o bezsilności, wstydzie, smutku, przerażeniu. O uczuciach, które towarzyszą chyba każdemu, tylko wstydzimy się do nich przyznać w towarzystwie.

Mięso jest na wierzchu, ale krew nie leci

czytaj także

Znów rysunek: zrozpaczony dinozaur z protezą zamiast jednej nogi. Wystawia jęzor, podpis: „ulga z pewnością nadejdzie”. Urywki zdań przetaczają się przez tło. Z boku skreślone: „a może ty jesteś ta fajniejsza”. Kolory: czerwień, czerń, szarość i cielisty róż. Krew, tusz do rzęs i siniaki.

Najgorszy człowiek na świecie to jedna z mądrzejszych i zarazem najlepszych literacko książek o uzależnieniu, jaka ukazała się w Polsce ostatnich latach. Pomaga też walczyć ze stereotypem niepijącego alkoholika – smutnego pana z wąsem, który pali papierosy przed bramą kościoła w oczekiwaniu na miting AA. Bo to też jest książka o stygmacie, jakim jest alkoholizm. Książka-niezgoda na to, że iść się leczyć to większy wstyd niż pić. Im więcej osób takich jak Małgorzata Halber będzie mówiło o swoich uzależnieniu w ten sposób, tym łatwiej będzie iść na odwyk.

Stawiszyński: Człowiek taki jak my

Małgorzata Halber, Najgorszy człowiek na świecie, wydanie specjalne z ilustracjami autorki, Znak 2018

Bio

Monika Pastuszko

| Kulturoznawczyni, społeczniczka
Kulturoznawczyni, społeczniczka. Zajmuje się historią społeczną Ostrowca Świętokrzyskiego, zwłaszcza historią społeczności żydowskiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.