Czytaj dalej

Krzyże w Auschwitz i stosunki polsko-polskie

„Polak-żyd” jest trudny do przełknięcia, stanowi bowiem zbyt silną konkurencję dla „Polaka-katolika”, mamy więc bezpieczne „stosunki polsko-żydowskie”.

Tuż przed uroczystym otwarciem Muzeum Historii Żydów Polskich na półkach polskich księgarni pojawiła się książka, która trafniej niż jakakolwiek inna znana mi publikacja dotyka problemu redefinicji polskiej tożsamości narodowej w okresie postkomunistycznym, skomplikowanej genezy idei Polaka-katolika, wreszcie – złożoności stosunków „polsko-żydowskich”. Ujmuję wyrażenie „polsko-żydowskie” w cudzysłów, albowiem lektura Krzyży w Auschwitz autorstwa kanadyjskiej socjolożki Geneviève Zubrzycki zmusza do refleksji nad samą zasadnością tego powszechnie (nad)używanego określenia, sugerującego odrębność dwóch stron relacji: Polaków i Żydów. Mówiąc o stosunkach polsko-żydowskich (w kontekście polskim) mamy przecież zazwyczaj na myśli coś więcej niż relacje „Polaków” i „Żydów”: relacje etnicznych Polaków i Polaków żydowskiego pochodzenia; katolickich Polaków i polskich Żydów; chrześcijan i wyznawców judaizmu.

Wyrażenie stosunki „polsko-żydowskie” wydaje się mieścić wszystkie te (i zapewne różne inne) warianty i jest używane w najróżniejszych kontekstach, zarówno w pracach historycznych opisujących stosunki polsko-żydowskie od średniowiecza do współczesności (bez względu na historyczną adekwatność użycia narodowościowych kategorii), w wypowiedziach katolickich hierarchów (w których to „polski” jest oczywistym synonimem określenia „katolicki”) czy inicjatywach promujących odrodzenie kultury żydowskiej w Polsce i głoszących początek nowej ery stosunków polsko-żydowskich. Nie ulega wątpliwości, że sposób użycia tego pojęcia jest coraz częściej związany z autentyczną chęcią promowania dialogu i zwalczania uprzedzeń. Tak jak i nie ulega wątpliwości, że pojęcie to jest często jedynym zasadnym, albowiem zakładanie, iż wszyscy zamieszkujący Polskę Żydzi uznają lub uznawali się za Polaków jest równie karygodne, co wykluczanie ich z polskiej zbiorowości. Kategorie społeczne z konieczności upraszczają obraz rzeczywistości, nie będąc w stanie ująć różnorodności ludzkich doświadczeń. 

A jednak to właśnie ów automatyzm funkcjonowania określenia „polsko-żydowskie” sprawia, iż dla wielu polskich obywateli pojęcie „polski Żyd” to wciąż oksymoron. „Polak-żyd” jest jeszcze trudniejszy do przełknięcia, stanowi bowiem zbyt silną konkurencję dla „Polaka-katolika”; „Żyda w Polsce” można ostatecznie zaakceptować, bo nie narusza statusu i wyobrażenia polskiej większości.

Analiza forów internetowych poświęconych wspomnianemu Muzeum Historii Żydów Polskich jest ciekawym źródłem informacji w tej kwestii. „Cieszy, że powstał pomnik, upamiętniający stulecia pobytu Żydów w POLSCE [oryg.]”, pisze jedna z uczestniczek forum, pocieszając niezadowolonych z inicjatywy muzeum. Problem w tym, że „[n]awet nazwa wprowadza w błąd. Powinno być: muzeum mniejszości żydowskiej w Polsce.” Nazwa nie tylko wprowadza w błąd, co po prostu nie ma sensu: „Żydzi polscy… a cóż to za nowa narodowość? Albo jestem Polakiem (gospodarzem) albo jestem Żydem (gościem)”.

Fascynująca praca Geneviève Zubrzycki pozwala przyjrzeć się wszystkim tym kwestiom z nowej perspektywy. Przedstawiając genezę idei Polaka-katolika, socjolożka skupia się na kilku kluczowych momentach historycznych, w których to negocjowana i dookreślana była relacja między religią a tożsamością etniczną i narodową. Tym, co ją interesuje, jest nie tyle historia, co raczej narracje historyczne, ich zmieniające się interpretacje i sposób ich ciągłej (re)adaptacji na potrzeby aktualnych, społeczno-politycznych warunków. Starannie zarysowane tło pozwala jej zademonstrować, dlaczego to właśnie „Żyd” stał się modelowym „Innym”, zaraz zaś nieodłącznym elementem konstruowania polskiej tożsamości, budowanej w opozycji do „żydowskości”.

Wychodząc od romantycznej wizji Żydów i Polaków jako dwóch narodów wybranych złączonych mesjanistyczną misją, Zubrzycki doskonale ilustruje proces, za sprawą którego to samo pojęcie narodu wybranego stało się narzędziem sporu i środkiem w walce o „palmę męczeństwa i status narodu wybranego”. Jej wyrazem były między innymi konflikt o sposób upamiętnienia Auschwitz/Oświęcimia i wojna o krzyże na żwirowisku w 1998 roku. Zdaniem autorki, figura „Żyda” służy zwolennikom etnokatolickiej wizji polskości w celu „zawężania” pojęcia narodu i przynależności do grupy „prawdziwych Polaków”. Żydzi są nie tylko opozycją wobec katolików, ale i pozwalają wykluczać ludzi o niewygodnych, nieprzystających poglądach: „różnice ideologiczne się „etnicyzuje”, a „niepolski” lub „polskojęzyczny” liberalny intelektualista opowiadający się za obywatelsko­świecką wizją Polski staje się „Żydem”.

W pieczołowitej analizie konkurujących ze sobą dyskursów doby komunizmu – dyskursu Kościoła jako obrońcy narodu i dyskursu ateistycznego państwa –dowodzi równocześnie współczesnych korzeni idei Polaka-katolika. Uważając okres komunistyczny za główny punkt ciężkości, pisze o „retrospektywnej katolicyzacji więzi narodowej” poprzez dyskurs kościelno-opozycyjny. To w okresie PRL polska tożsamość została tak silnie spleciona z tożsamością katolicką, a normatywna narracja o (odwiecznie) katolickiej Polsce została upowszechniona i uprawomocniona. Okres PRL, jak pokazuje Zubrzycki, był też brzemienny w skutki ze względu na zawłaszczenie symbolu obozu przez władze komunistyczne i ukształtowanie specyficznej narracji na temat ofiar Auschwitz jako „ofiar faszyzmu”, która została głęboko zinternalizowana nawet przez zagorzałych antykomunistów.

To właśnie tak starannie namalowane tło pozwala jej ukazać pełnię barw i rozmaitych odcieni konfliktu o krzyże na żwirowisku w Oświęcimiu w 1998 roku. Opisując plejadę aktorów społecznych zaangażowanych w konflikt, jego polityczny, jak i geograficzny kontekst, oraz dynamikę wydarzeń, Zubrzycki chętnie sięga po malarskie metafory i fotograficzne odniesienia. „Wojnie o krzyże” przygląda się z różnych perspektyw: zgromadzonych przy żwirowisku „obrońców krzyża” i ich przywódcy, Kazimierza Świtonia; napisów i ikonicznych wyobrażeń umieszczonych na ustawianych na żwirowisku krzyżach; dyskursu katolickich hierarchów i przedstawicieli organizacji żydowskich; i wreszcie medialnej (w szczególności prasowej) debaty na temat konfliktu. Jej analiza czasem przypomina portret, czasem ujęcie z lotu ptaka, za każdym razem dowodząc rzetelności i rozmachu prowadzonego przez trzy lata socjologiczno-etnograficznego studium. Które to studium prowadzi  ją do wniosku, że: 

„ … antysemityzm bez wątpienia stanowił ważny element tych kontrowersyjnych działań, […] jednak nie był on jedynym znaczącym elementem. Nie był to wyłącznie konflikt między wyznawcami różnych religii i przedstawicielami różnych narodowości. Uważam, że najważniejsze jego osie miały w rzeczywistości charakter wewnątrzwyznaniowy i wewnątrznarodowy”.

Zdaniem Zubrzycki, debata o miejsce krzyży na żwirowisku było przede wszystkim debatą nad kształtem polskiej tożsamości po 1989 roku, a jej głównymi stronami byli zwolennicy obywatelskiej, otwartej, pluralistycznej koncepcji polskości oraz opozycyjnej wizji polskiej-i-tylko-katolickiej tożsamości, odrzucającej zarówno Żydów, jak i wszystkich tych, którzy byli krytyczni wobec etnokatolickiej wizji Polski. Spór ten był próbą redefinicji trójstronnej relacji między państwem, narodem a religią, do której musiało dojść w momencie, w którym Polska stała się suwerennym państwem, a Kościół zaczął tracić pozycję obrońcy narodu i niekwestiowanego sprzymierzeńca społeczeństwa obywatelskiego. 

Relacjonując przebieg konfliktu i jego konsekwencje, socjolożka kreśli bardzo wyważony obraz. Udaje jej się oddać wielogłosową naturę debaty, co doskonale odzwierciedla bardzo ciekawa analiza różnych stanowisk wśród społeczności żydowskiej oraz refleksje na temat roli polskich Żydów jako pośredników w dialogu pomiędzy Polakami-nie Żydami a międzynarodową społecznością żydowską. Bez wątpienia to właśnie pozycja dystansu jest jednym z najważniejszych atutów Krzyży w Auschwitz. Choć pisząc te słowa podaję w wątpliwość możliwości native ethnography i podcinam gałąź, na której sama siedzę, muszę przyznać, że trudno byłoby mi wskazać pracę polskiej badaczki lub polskiego badacza, którzy z takim obiektywizmem – i równocześnie z tak wielkim zaangażowaniem i erudycją – pisaliby o stosunkach „polsko-żydowskich.”

Wartość książki wykracza jednak daleko poza niezwykle trafną empiryczną analizę przemian w postkomunistycznej Polsce. Studium przypadku wojny o krzyże stanowi punkt wyjścia do krytyki dominujących podejść teoretycznych w dziedzinie nacjonalizmu i religii. Odrzucając koncepcje „modernistyczne” i podejście „perenialistów”, Zubrzycki krytykuje zarówno wizję nacjonalizmu jako następstwa spadku znaczenia religii, jak i modele reifikujące związki między przednowoczesnymi i nowoczesnymi formami więzi wspólnotowych. Tym, co proponuje, jest „skupiona na wydarzeniach” socjologia nacjonalizmu, która zakłada zmienność relacji miedzy religią a nacjonalizmem i ujmuje naród jako „nieukończone dzieło”, które jest odtwarzane, kształtowane i definiowane przez wydarzenia takie, jak konflikt o krzyże czy debata nad preambułą do konstytucji. 

Przede wszystkim jednak książka ta rzuca nowe światło na teorię sekularyzacji, a w szczególności na jej polską wersję. W licznych pracach z dziedziny socjologii religii Polsce przypisane zostaje szczególne miejsce na religijnej mapie Europy (Czasem dzieli je z Irlandią i Maltą). Polski przypadek ucieleśnia w nich trwałość narodowo-religijnej tożsamości, a mowa o sekularyzacji w Polsce jest w ich świetle dyskusją o niebycie. Definiując katolicyzm jako nieodłączny element polskości, „wyjaśniają” przyczyny tego stanu rzeczy za sprawą kilku słów-kluczy: zabory, Mickiewicz, wojna, komunizm, papież. Podejścia takie nie biorą pod uwagę złożoności znaczenia pojęcia „religijna” i ignorują podkreślany przez Zubrzycki fakt, iż symbole i idee religijne muszą – jak to stało się w przypadku Polski – zostać zsekularyzowane, by móc stać się komponentem tożsamości narodowej. Wyjaśniając ową złożoną sakralno-świecką trajektorię, socjolożka pisze: „Katolicyzm i jego symbole uległy ponownej sakralizacji w swojej formie świeckiej. Przeobraziły się w święte symbole tożsamości narodowej, potem stały się przedmiotem sporu, a jeszcze później, w okresie postkomunistycznym, zarysowała się możliwość ich ponownej »sekularyzacji«”. Doskonałym przykładem takiego symbolu jest właśnie krzyż, który w 1998 roku funkcjonował jako symbol religijny w debacie między chrześcijanami a żydami, jednakże w polsko-polskim wariancie tej debaty używany był jako symbol narodowy.

Brak refleksji nad samym znaczeniem określenia „religijna” prowadzi tym samym do dalszych błędnych założeń, takich jak to, że bliskie relacje między państwem a Kościołem wykluczają sekularyzację. Mimo teoretycznego rozdziału państwa od Kościoła w Polsce i statystyk mówiących o relatywnie wysokim stopniu religijności, w praktyce trudno przecież mówić o rozdziale państwa i Kościoła, można za to dostrzec przejawy społecznej sekularyzacji. Pisząc, że przypadek Polski wywraca teorię sekularyzacji do góry nogami, Zubrzycki dowodzi, iż publiczna funkcja katolicyzmu w Polsce może w gruncie rzeczy świadczyć o jego słabości: „ to, co zwykle uważa się za odwet religii – niezaprzeczalną siłę i zakres oddziaływania katolicyzmu w życiu publicznym w PRL – można uznać za jej ostateczną porażkę, polegającą na jej instrumentalizacji i sprowadzeniu do roli symbolicznego nośnika tożsamości narodowej i instytucjonalnego wsparcia”. Jej zdaniem to prywatyzacja – powrót do istoty misji Kościoła, czyli do odpolitycznienia religii i pogłębienia wiary – mogłaby stanowić źródło odrodzenia Kościoła.  

Na takim stanowisku stał też cytowany przez Zubrzycki Józef Tischner. Tego, jak odmienne jest stanowisko współczesnego polskiego Kościoła, nie trzeba chyba ilustrować. We wstępie do polskiego wydania (angielska publikacja ukazała się w 2006 roku) socjolożka podkreśla, że spór o krzyż smoleński na Krakowskim Przedmieściu jest w pewnym sensie kontynuacją debaty z Oświęcimia. Nie tylko krzyż smoleński, ale i powracające na początku każdego roku szkolnego debaty o miejscu religii w szkole, alokacji środków publicznych czy cenzurze dowodzą trwałości debaty o kształt relacji państwo – społeczeństwo – Kościół. Debaty, która co chwile powraca właśnie dlatego, iż rozdział państwa od Kościoła pozostaje fikcją. Głośne dziś głosy brzmią znajomo do tych cytowanych przez Zubrzycki, mówiących o zagrożeniu „piątym rozbiorem Polski”, „krypto-Żydami” i „fałszywymi Polakami”. Z punktu widzenia badacza społecznego stwierdzenie aktualności tez dotyczących relacji państwo-Kościół i refleksji na temat narodowo-religijnej tożsamości może być satysfakcjonujące; z punktu widzenia zwolenników pluralistycznego społeczeństwa – niekoniecznie. 

Geneviève Zubrzycki, Krzyże w Auschwitz. Tożsamość narodowa, nacjonalizm i religia w postkomunistycznej Polsce, wyd. Nomos, Kraków 2014

Czytaj dalej:

Nie budujmy pomnika Sprawiedliwych obok Muzeum Historii Żydów Polskich – list otwarty do Komitetu Budowy Pomnika Sprawiedliwych przy Muzeum Historii Żydów Polskich zainicjowany przez Bożenę Keff, Helenę Datner i Elżbietę Janicką

Janicka, Keff, Datner: Polska panika moralna

Jan Grabowski, Upamiętnianie Polaków Niosących Pomoc

Jerzy Halbersztadt, Piotr Paziński: Co dalej z Muzeum Historii Żydów Polskich?

Michał Bilewicz, Helena Datner: Co dalej z Muzeum Historii Żydów Polskich? (2) 

Jerzy Halbersztadt, Ławeczka czy kanapa Karskiego? 

Pastuszko: Żydzi zostali wymazani z historii Ostrowca [rozmowa Agnieszki Wiśniewskiej]

Dunin, Żydzi z Polski. Naród czy subkultura?

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.