Kinga Dunin czyta

wiersze-nie-wiersze

W sanatorium to personel ma władzę, i to nad ciałami, które poddawane są rozmaitym zabiegom. Są też inni uczestnicy turnusu, kilkuosobowy pokój, posiłki przy wspólnym stole, rytualne konwersacje, konieczność przystosowania się. Kinga Dunin czyta „Zdrój” Barbary Klickiej oraz „Kasieńkę” i „My dwie, my trzy, my cztery” Sary Crossan.

Barbara Klicka, Zdrój, Wydawnictwo W.A.B. 2019

Nie jest to środek lata, myślę, ale mimo to walizka jest za ciężka.

zdrójBarbara Klicka była dotąd znana jako poetka, co oznacza, że raczej nie była znana, bo jeśli literatura jest marginalną sprawą, to poezja współczesna to margines tego marginesu. Sytuację zmieniają może nieco nagrody, które nagłaśniają. Klicka została nagłośniona w 2016 roku, kiedy dostała dwie nagrody za tomik nice – Silesiusa i Nagrodę Gdynia. (A przy okazji: tworzyła też dramaturgię do spektaklu Trojanki Eurypidesa w teatrze Polskim w Poznaniu, też 2016 – dobry spektakl!, w którym dramaturgia musiała mieć swój udział).

Przyznaję jednak, że poezja do mnie raczej nie przemówiła, ale przynajmniej sprawiła, że debiut prozatorski autorki natychmiast mnie zainteresował. Chociaż to też w pewnym sensie książka poetycka. Jednak jej płynną, rozłożystą frazę wchłania się dużo łatwiej. Do tego stopnia, że kiedy ta krótka książka się skończyła, z rozczarowaniem stwierdziłam: Ojej, to już? Koniec? Szkoda. Ale też pojawiły się pewne wątpliwości, o których za chwilę.

Najpierw jednak, o czym – na pierwszy rzut oka – to jest, bo w prozie zawsze łatwiej to ustalić. Narratorka wyjeżdża na miesiąc do sanatorium w Ciechocinku. Jest pensjonariuszką „placówki medycznej”, w której będzie musiała się odnaleźć. Oczywiście jest to instytucja, w której to personel ma władzę, i to nad ciałami, które poddawane są rozmaitym zabiegom, czasem manualnym – intymność masażu, „strefa mokra”, gdzie zabiegi odbywają się w jakiejś wodzie czy innym błocie. Ta „strefa mokra”, poza tym, że tak jest w sanatoriach, wydała mi się jakoś symbolicznie ważna. Są też inni uczestnicy turnusu, kilkuosobowy pokój, posiłki przy wspólnym stole, rytualne konwersacje, konieczność przystosowania się, trudność z przystosowaniem itede. Z jednej strony przewidywalne, ale z drugiej, jako pewna obserwacja, ciekawe, czasem humorystyczne.

Ale na pewno nie do tego sprowadza się ta książka. Czarodziejska Góra też nie była reportażem z sanatorium, chociaż byłoby to mocno karkołomne porównanie.

Po pierwsze to nie jest proza całkiem realistyczna, płynnie pojawiają się w niej elementy wykraczające poza naturalny porządek rzeczy: Piotr, jeden z pacjentów, który potem pojawia się w nieoczekiwanych miejscach i niekompletny (cieleśnie), fantasmagoryczna ciąża, chyba w wyniku zbyt częstych pytań o posiadanie dzieci i związanych z tym pouczeń. Towarzyszą temu reminiscencje dotyczące dłuższego pobytu bohaterki w sanatorium w dzieciństwie, kiedy miała dwanaście lat. Władza nad młodszymi dziewczynkami, dziewczyńska przyjaźń, pierwsze niezbyt przyjemne doświadczenia związane z seksualnością: wyszantażowany przez ciecia pocałunek, ale też jakieś wydarzenie budzące lęk, skryte za fantazją i symbolicznym obrazem… To wszystko nadaje książce wyjątkowy smak.

Z czym zatem mam problem? Z pewnością ważnym motywem jest tu ciało, ciało z duszą / psychiką. I nie jest to oczywiście ciało bezpłciowe. Kobiecość w tej książce wydaje mi się jakaś taka lepka i wilgotna. Otoczona obleśnym patriarchatem. Uległa wobec norm społecznych, choć nigdy do końca z nimi niepogodzona. Dla mnie to dosyć bolesna diagnoza, bo nie traktuje jej jako jedynie osobistego głosu autorki – to jednak jest coś więcej, w czym potrafię rozpoznać dosyć istotne i ogólniejsze wyznaczniki bycia kobietą. Ale jakoś się w tym nie odnajduję, również sięgając w przeszłość – narratorka / autorka (rocznik 1981) jest ode mnie młodsza. No a stare kobiety chyba ją trochę brzydzą.

5 książek plus roku 2018. Wybór nieobiektywny

***
Sarah Crossan, Kasieńka, przeł. Katarzyna Domańska, Dwie Siostry 2015
Sarah Crossan, My dwie, my trzy, my cztery, przeł. Małgorzata Glasenapp, Dwie Siostry 2018

kasieńkaTu będzie o wierszach, ale nie od razu.

Sarah Crossan to irlandzka pisarka tworząca dla młodszych czytelników – dla młodzieży dziewczynkowatej. Pewno nie zwróciłabym na nią uwagi, gdybym nie trafiła do mnie jej wcześniejsza powieść.

Zacznijmy od tego, co te powieści łączy, a o czym nie będę się rozpisywać. W obu bohaterką jest 13-14 letnia dziewczynka – wciąż bardziej dziewczynka niż dziewczyna – która nie bardzo odnajduje się w szkole, przeżywa pierwsze zakochanie, znajduje miłego chłopka, a w szkole udowadnia, że coś potrafi, więc zyskuje lub odzyskuje pozycję. Nie lekceważę tego – pierwsze miłości i erotyczne doświadczenia, grupa rówieśnicza, walka o miejsce w niej, kłopoty z poczuciem własnej wartości – to dość oczywiste, potrzebne i poszukiwane w takiej literaturze.

Bohaterki mają jednak też inne problemy, i tu zaczyna być ciekawiej.

Tytułowa Kasieńka przyjeżdża do Anglii, do Coventry, z mamą starającą się odszukać męża, który przed kilku laty porzucił ją i córkę. Mieszkają w dzielnicy imigranckiej, śpią w jednym łóżku, mama pracuje jako salowa w szpitalu, jak się wydaje, poniżej swojego wykształcenia. Podobnie jak czarny sąsiad, lekarz, imigrant z Afryki, który też zaczyna od prostej pracy w szpitalu. Ojciec w końcu zostanie odnaleziony, ma nową rodzinę. Jest gotów przyjąć do niej córkę, ale z dawną żoną nie chce mieć nic wspólnego. Matka jest trudna, depresyjna, nowa partnerka ojca całkiem fajna, ale co z lojalnością?

my-dwie-my-trzyMy dwie, my trzy, my cztery pokazują nieco podobny problem. Apple od lat mieszka z babcią, która nie zawsze rozumie jej problemy i potrzeby, bywa nadopiekuńcza. A mama zaraz po jej urodzeniu uciekła do Ameryki, gdzie chciała zostać aktorką. Tata ma nową rodzinę i raczej się nie sprawdza. Kiedy matka nagle wraca i zabiera Apple do siebie, wygląda na to, że spełni się wiele marzeń dziewczynki o fajnym życiu. Tytko że ta matka także słabo sobie radzi, także finansowo, i poza fajnymi zakupami oraz wieczornymi przyjęciami w domu przede wszystkim obarcza dziewczynkę opieką nad młodszą siostrą, która też ma poważne problemy z przystosowaniem.

Jak widać, w każdej z tych książek, poza kłopotami ekonomicznymi czy związanymi z emigracją, mamy rodziny, które są niepełne, i nie da się ich skleić. I tak naprawdę to jest zadanie bohaterek – pogodzić się z tym, że tak całkiem skleić się ich nie da, a już na pewno nie w tradycyjnym sensie. To nie Mania czy Ania Ericha Kästnera, jeśli ktoś pamięta to z dzieciństwa, gdzie dziewczynki doprowadzają do ponownego związku rodziców.

Ale nie przypadkiem mówię o tych książkach w jednym secie z Barbarą Klicką. Otóż Kasieńka jest pisana wolnym (a może białym? Nigdy nie zapamiętałam, czym to się różni) wierszem – czyli takim bez rymów. Czyta się to prawie jak prozę, ale jednak każdy z rozdziałów jest wierszem! Wiele z nich mogłoby funkcjonować oddzielnie i chyba są całkiem niezłe.

Natomiast bohaterka drugiej powieści sama pisze wiersze i wygrywa szkolny konkurs poetycki. Też są one białe (albo wolne) i chyba nie powinny młodym czytelniczkom sprawiać kłopotu.

I to bym postawiła może nawet na pierwszym miejscu: poza tym, że to powieści dziewczyńskie, mierzące się z trudnymi współczesnymi problemami, to też otwierające na poezję. I to zupełnie bezboleśnie!

Mięso jest na wierzchu, ale krew nie leci

czytaj także

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.