Kinga Dunin czyta

Subutex, brzmi jak narkotyk

vernon-d

Mówiono o autorce, że to Houellebecq w spódnicy. To niezbyt fajne określenie, zresztą autorka jest raczej punk i nie wygląd na miłośniczkę spódniczek. Coś w tym jednak jest – pesymizm, krytyka kultury, wycofany bohater... No ale nie ma w tym mizoginii. Kinga Dunin czyta trylogię Virginie Despentes „Vernon Subutex”.

W tym roku Virginie Despentes znalazła się na krótkiej liście nagrody Bookera. Cieszymy się, że dostała ją Tokarczuk, ale nie płakałabym gdyby przypadła ona Francuzce. I wreszcie w Polsce ukazał się ostatni tom jej powieści Vernon Subutex. Poprzednie dwa przeczytałam dwa lata temu, musiałam więc je sobie przypomnieć, a ponieważ już o nich pisałam, przypomnę je (w skrócie) wszystkim. Ci, którzy zaczęli, pewno wiedzą, czy chcą poznać zakończenie, ale dla innych to świetna okazja, żeby przeczytać od razu całość.

***
Virginie Despentes, Vernon Subutex, przeł. Jacek Olszak, wydawnictwo Otwarte 2016

vernon1W oknach budynku naprzeciwko już świeci się światło. Sylwetki sprzątaczek poruszają się po rozległym open spasie, gdzie mieści się jakaś agencja reklamowa.

Vernon Subutex, pięćdziesięcioletni były właściciel sklepu z płytami, który zbankrutował, może sobie obserwować, co dzieje się za oknem – ale do czasu. Drzwi jego mieszkania zostają wyważone, w drzwiach pojawia się komornik i wręcza mu nakaz eksmisji. Egzekwowany natychmiast. Vernon rusza w wędrówkę po Paryżu, szukając schronienia u dawnych kolegów, kochanek, poderwanych kobiet… I wszędzie słucha swego ukochanego rocka.

Nieprzyzwoicie bogaci biznesmeni pogardzający biedotą, prostytutki, transseksualiści, gwiazdy rocka, robotnicy, ekstremiści islamscy i prawicowi, paskudni mieszczanie i kloszardzi. Świat, w którym pokolenie bogatych lewaków zostało zastąpione przez pokolenie naiwnych faszoli.

Powieść jest szybka, wciąga, jest też wątek kryminalny. Vernon ma taśmy z nagraniem wywiadu ze zmarłym przyjacielem, gwiazdą rocka – i ktoś tego nagrania gwałtownie poszukuje. Może ono obciążyć pewnego bogatego producenta filmowego. Śmierć z przedawkowania jego kochanki mogła nie być przypadkowa.

Powieść ma tylko jedną wadę – to pierwszy tom trylogii. Co dalej!?

„Biesy” z francuskich przedmieść

***
Virginie Despentes, Vernon Subutex t.2, przeł. Jacek Giszczak, wydawnictwo Otwarte 2016

vernon2Vernon czeka, aż zrobi się ciemno i wszystkie okna wokół niego zgasną, by wdrapać się na ogrodzenie i przedostać na teren ogródków działkowych.

Dalszy ciąg zwariowanej opowieści o współczesnej Francji. Kapitalizm jest coraz bardziej niesprawiedliwy, rynek rządzi wszystkim, bogaci stracili wszelkie hamulce, populistyczna prawica rośnie w siłę i jest coraz bardziej faszystowska, radykalna lewica umarła, socjaliści słabną, bo nie podpierają się rasizmem, muzułmanie się radykalizują. Ludzie są smutni, wyalienowani, klasa robotnicza straciła swoją dumę i etos, i fabryki, każdy marzy, żeby stać się bogatym burżujem. Pokolenie 50+ wspomina z nostalgią dawne czasy, kiedy było więcej wolności, równości i niezależnej muzyki rockowej. Może tylko tęsknią za młodością?

Vernon, którego wylądował na bruku, nadal jest bezdomny. Musi nauczyć się żyć na ulicy, w czym pomagają mu nowi, bezdomni przyjaciele. Wszyscy poszukują jego i tajemniczych kaset. Wśród poszukujących najbardziej niebezpieczny jest producent filmowy. W końcu przyjaciele znajdują Vernona i kasety. Chcą mu pomóc, ale on woli pozostać z bezdomnymi. Staje się guru, wokół którego gromadzą się kolejne osoby, może też tęskniące za tym, żeby odczepić się od świata, dla którego już nie ma nadziei. Alkohol, trawka, czasem coś mocniejszego i wyzwalający taniec, kiedy Vernon czasami staje się didżejem. Lesby, transy, aktorki porno i bezdomni tańczą razem. Wygląda to jak grupa starych hipisów, tęskniących za kontrkulturową wspólnotą, ale ich działania nie są całkiem peace&love – ktoś mówi, że nie wystarczy tańczyć, trzeba zdobyć broń… Córka zmarłej aktorki porno z koleżanką wdzierają się do mieszkania producenta filmowego, winiąc go za śmierć matki, i tatuują mu na plecach napis „gwałciciel”.

Co z tego wyniknie? To się okaże w trzecim tomie.

Powieść wielka, powieść gruba…

***
Virginie Despentes, Vernon Subutex t.3, przeł. Jacek Giszczak, wydawnictwo Otwarte 2018

vernon3Dworzec w Bordeaux jest w trakcie renowacji, las rusztowań wypełnia jego trzewia.

Subutex z grupą przyjaciół jeździ po francuskiej prowincji i organizuje rave’y, żyjąc właściwie z niczego. Wielu marzy, żeby wziąć w nich udział, nie ma jednak na tych imprezach ani narkotyków, ani innych używek, nawet takich jak telefony. Ludzie, tańcząc, doznają jednak czegoś wyjątkowego, transu, wizji, poczucia łączności z innymi. Vernon jest milczącym guru, sypia z wieloma kobietami, wszystkie tego pragną. W pewnym momencie porzuci jednak wspólnotę. Może to początek nowej religii?

Producent przeżywa głęboką traumę po ataku kobiet i szykuje zemstę. Przekroczy ona nasze wszelkie wyobrażenia. A potem zostanie sprzedana na rynku.

Na placu Republiki demonstrują tłumy protestujące przeciwko nowemu prawu pracy. Są to jednak ludzie, których niewiele łączy, policja jest brutalna, media milczą, nic z tego nie będzie. Nie tak jak pod koniec lat 70., kiedy związki zawodowe uzyskały całkiem sporo. Poza tym teraz wszystkie emocje kręcą się wokół imigrantów i zamachów terrorystycznych.

Znakiem końca epoki jest śmierć Davida Bowie. Może to nie jest tylko koniec pewnej epoki, a koniec świata, który znamy? Epilog przenosi nas kilkaset lat w przyszłość.

W powieści Despentes sporo się dzieje, jednak mają też rację ci, którzy twierdzą, że jest ona przegadana, bo jej bohaterowie często perorują, a autorka drobiazgowo opisuje ich życie wewnętrzne i otoczenie. To opowieść o kryzysie wartości i pewnego porządku. O straconych złudzeniach, które cechowały lata 80. O mentalności społecznej. I choć słyszymy rozmaite głosy, pod wieloma względami wiele odruchów jest podobnych. Konsumpcyjny kapitalizm się nie sprawdził, ale jednak fajnie jest wyjechać do Barcelony. Nie ma stałej pracy, ale jakoś sobie dajemy rade. Głosowaliśmy na lewicę, współczujemy ludziom tonącym na łodziach, ale to jednak inna kultura i najlepiej byłoby im u siebie.

Łatwo jednak też o radykalizm, nie tylko muzułmański czy prawicowy. Ktoś pyta, czemu kobiety nie wyjdą na ulice z nożami i nie zaczną zabijać mężczyzn? – i nie chodzi tu wcale wydarzenia w Kolonii. A co ze środowiskiem? I czemu za wszystko trzeba płacić?! Właściwie wszyscy bohaterowie coś wciągają, łykają, piją. Kryją się pod tym ogromne pokłady frustracji, zagubienia, rozczarowania, a przede wszystkim poczucie bezradności. To mieszanka, która może w każdej chwili wybuchnąć przemocą.

Mówiono o autorce, że to Houellebecq w spódnicy. To niezbyt fajne określenie, zresztą autorka jest raczej punk i nie wygląd na miłośniczkę spódniczek. Coś w tym jednak jest – pesymizm, krytyka kultury, wycofany bohater… No ale nie ma w tym mizoginii. I nie jest dla niej głównym problemem rewolucja seksualna, raczej faza kapitalizmu, w której się znaleźliśmy i kryzys europejskiego projektu, również związany z falą imigracji.

Pamiętajmy jednak, że czytamy to w Polsce, kraju półperyferyjnym, który dokonuje dziwnej akrobacji – odwraca się do Europy tyłem i jednocześnie wyciąga rękę po kasę. Można przy tym skręcić kark. Jasne, nie możemy uniknąć globalnych problemów, jednak wszystko to dzieje się u nas w trochę innym kontekście.

Daleko od Podlasia

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.