Kinga Dunin czyta

Saksofon dla poszukujących mocy

Debiuty Eleanor Catton i Donny Tartt, Kundera i jego nieistniejące arcydzieło oraz cała prawda o kapitalizmie (którą świetnie znamy).

***

Kamel Daoud, Sprawa Meursaulta, przeł. Małgorzata Szczurek, Karakter 2015

Mieszkający w Oranie marokański pisarz prze-pisuje Obcego Camusa. Tę historię w jego powieści opowiada brat zabitego przez Meursaulta bezimiennego Araba, jak pamiętamy, postać właściwie bez znaczenia i własnej historii. Tym razem też prawie niczego o zamordowanym się nie dowiemy, jego śmierć zmienia jednak na zawsze życie jego brata i matki. Ten pomysł aż się prosił o realizację, wiele rewindykacyjnych gestów wobec klasyki polega właśnie na oddaniu głosu wykluczonym. A jaki jest w tym wypadku efekt? W gruncie rzeczy podobny – męczący jak oryginał. Tak, mamy tutaj Arabów i Algier, i walkę z kolonializmem, i postkolonialne traumy. Ale w końcu też arabskiego Meursaulta. I tę samą egzystencjalną pustkę. Itd. Zamordowanie przypadkowego Francuza, żeby wyrównać rachunki, jest w gruncie rzeczy aktem równie bezsensownym i wynika ze splotu okoliczności, odruchu albo nie wiadomo czego. Niech będzie, jest też odreagowaniem kolonialnej zależności. Bardziej chodzi tu jednak – jak mi się wydaje – o prawo tych, którzy byli pozbawieni własnego głosu, do używania pewnych kulturowych narracji, niż o człowieka, którego śmierć była pretekstem do Camusowego drażnienia duszy.

Europecentryczny uniwersalizm ostatecznie zwyciężył z specyfiką doświadczenia kulturowego? Camus zwyciężył? Jeśli tak miało być, to jest o czym dyskutować.

Naprawdę nie wiem, czy to jest postkolonialne, czy jednak bierze postkolonializm w cudzysłów. Książka z gatunku tych, które pewno kulturalny człowiek powinien przeczytać.

***

Salman Rushdie, Dwa lata, osiem miesięcy i dwadzieścia osiem nocy, przeł. Jerzy Kozłowski, Rebis 2015

No więc wszystko zaczyna się pod koniec XII w. kiedy Awerroes płodzi mnóstwo dzieci z kobietą-dżinem. I polemizuje z nieżyjącym od dawna Al-Ghazalim (postać autentyczna, musiałam sprawdzić). Jeden jest arystotelikiem i wierzy w rozum, drugi teologiem islamskim. Mija 1000 lat i nagle otwierają się wrota do świata dżinów (amoralnego i erotycznego), z którego przybywają jego mieszkańcy. Zaczyna się wielka woja między dżinami i ludźmi, która potrwa 1001 dni, jak w tytule. Na Ziemi żyją potomkowie dżinniji i Awerrosa i wezmą niej udział. Odradzają się duchy Awerroesa i Al-Ghazali i nadal wiodą spór. Znam lepsze baśnie od tej, ale wciągnął mnie ten hindusko-islamski folklor, o którym mało wiedziałam, na szczęście na końcu jest słowniczek. I można trochę w tej egzotyce się potarzać.

***

Milan Kundera, Kubuś i jego Pan, przeł Marek Bieńczyk, W.A.B. 2015

Dramacik. Perełka. Wariacja na temat Kubusia Fatalisty… Diderota. Panie i panowie w różnych konfiguracjach, szkatułkowe opowieści, dowcipne, zgrabne – bardzo przyjemne. Perełka ta dostała jednak oprawę taką, jakby była co najmniej jakimś koh-i-noorem. Wstęp autora, o tym, jak pisał to po inwazji sowieckiej na Czechosłowację i walczył w ten sposób z komuną. I o tym, czemu Diderot jest lepszym pisarzem niż Dostojewski, a przy okazji chyba i sam autor też. Potem jeszcze jest posłowie z zastrzeżeniami, z jakim pietyzmem ma być wystawiana ta sztuka. I jest szkic jakiegoś Francuza, bardzo egzaltowany i muzyczny, że to jak spotkanie Beethovena z Mozartem.

To zawsze był mój problem z Kunderą – jest narcystyczny i macho. Ale czytam, bo to dobry pisarz jest.

A ze wstępu i posłowia Borges mógłby zrobić świetne opowiadanie o nieistniejącym arcydziele.

***

Eleanor Catton, Próba, przeł. Maciej Świerkocki, Wydawnictwo Literackie 2015

Debiut autorki nagrodzonej Bookerem i mocno reklamowanej powieści Wszystko, co lśni, to całkiem inna książka i spodobała mi się chyba nawet bardziej. Chciałabym, aby właśnie do takiego pisania autorka powróciła: oszczędniejszego, mniej realistycznego, w którym forma, równie ważna jak treść, jest oryginalna, a nie jest grą z cudzymi konwencjami. Z grubsza historia wygląda tak, że nieletnia (chociaż już niedługo) uczennica miała romans z nauczycielem, a studenci szkoły teatralnej chcą odegrać dramat na ten temat. Jednak w istocie wszyscy są tu aktorami. Młodzi ćwiczą różne role, a starsi – nauczyciele, mistrzowie, rodzice, psycholodzy – starają się sterować ich scenariuszami, sami też grając. Najciekawszą mistrzynią w tej swoistej RPG jest nauczycielka gry na saksofonie, ucząca tylko dziewczynki, manipulatorka, która dusi się w swojej roli. Przy okazji dowiemy się, jak z kreacją „występów” radzą sobie lesbijki, dla których brakuje dobrych scenariuszy. Zobaczymy też, jak rola do odegrania powstaje w oczach innych, jest wynikiem ich oczekiwań – może się to zdarzyć nawet już po śmierci.

Saksofon, instrument dla dziewczynek poszukujących mocy, też nie jest tu bez znaczenia.

Tak, życie społeczne jest dramatem, w takim sensie, jak pisał o tym Goffman, ale jest też czymś więcej. Wątki przeplatają się ze sobą, poznajemy różne wersje wydarzeń i punkty widzenia, bohaterowie wygłaszają w teatralny sposób swoje kwestie, a prawda zawsze się wymyka. To chyba nie jest książka dla tych, którzy oczekują po prostu dobrze opowiedzianej historii. I bardzo dobrze!

***

Donna Tartt, Tajemna historia, przeł. Jerzy Kozłowski, Znak 2015

To także debiut pisarki, którą poznaliśmy w równie hucznej oprawie reklamowej w zeszłym roku. Szczygła czytało się nieźle, ale wydawał mi się niepotrzebnie pretensjonalny. Tajemna historia wydaje mi się przede wszystkim pretensjonalna. Mam wrażenie, że autorka była prymuską na zajęciach z creative writing. I może w ogóle prymuską, bo z pewnością za tą powieścią stoi ogromna kultura literacka i pisarska sprawność. Miałam jednak cały czas wrażenie, że już to gdzieś, kiedyś czytałam.

Chłopak z prowincji trafia na uniwersytet i wiąże się z grupą bogatych, wyrafinowanych młodych ludzi, którzy studiują starożytną grekę. Ich mentorem jest charyzmatyczny – zupełnie nie wiadomo, na czym to polega – profesor. Z powodu duchowych eksperymentów zabijają człowieka, a potem drugiego – żeby pierwsze się nie wydało. Morał? Nie należy zabijać. Mnie to nie rusza, ale każdy może sam sprawdzić. Czasami między szmirą z wielkimi ambicjami a arcydziełem granica jest trudna do wytyczenia.

***

Marek Rabij, Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo, WAB 2016

Reportaż o tym, jak szyje się dla nas ubrania w Bangladeszu. Pewno powinnam napisać, że przerażający, ale przecież my to wszystko wiemy, może tylko nie znamy szczegółów. Nie widzimy konkretnych ludzi, których prace wyzyskujemy. Czy zatem należy naciskać na koncerny, które tam przenoszą produkcję, aby dbały o zachowanie chociażby podstawowych standardów? Wtedy powstają tzw. fabryki pięciogwiazdkowe, które można pokazać światu. I produkują pięć razy więcej, niż wskazywałyby na to ich moce produkcyjne. Po prostu zlecają prace małym, niedającym się w żaden sposób skontrolować podwykonawcom, a zamawiający zawsze mogą udawać, że tego nie wiedzą. Poza tym, kiedy rosną płace, natychmiast rosną ceny za kilkumetrowe mieszkania w barakach i na podstawową żywność. A jeśli cena pracy wzrośnie, producenci przeniosą się gdzie indziej, gdzie o wydajności nie decyduje tania siła robocza.

Przestańmy kupować? W Bangladeszu z przemysłu odzieżowego żyją miliony ludzi, nasza powściągliwość lub też, jak kto woli, brak konsumpcyjnego rozpasania, raczej nie poprawi ich sytuacji.

Autor pokazuje nam po prostu kapitalizm jak z podręcznika, gdzie armia bezrobotnych sprawia, że każda praca jest na wagę życia i płace mogą być utrzymywane na poziomie biologicznego odtwarzania siły roboczej. A jednocześnie powstaje wąska warstwa ludzi naprawdę bogatych. Trochę tego bogactwa skapuje – jest nieco mniej analfabetów, ludzie może są niedożywieni, ale nie umierają z głodu. A my po prostu nieźle urządziliśmy się w naszej części świata.

***

Joyce Carol Oates, Walet Pik, przeł. Agnieszka Walulik, WAB 2015

Powieści Oates, jak wiadomo, dzielą się na te długie i poważne: Blondynka, Wodospad, ostatnio bardzo smakowita Przeklęci, oraz te krótsze i całkiem krótkie, a niektóre z nich to po prostu dobre rzemiosło. Z elementami thrillera. Tak też jest w przypadku Waleta Pik. Jego bohater, dobry mąż, ojciec i obywatel, uprawia dobre rzemiosło, czyli pisze dobrze sprzedające się dobre kryminały z dobrymi zakończeniami. Oraz jeszcze lepiej sprzedające się kryminały obrzydliwe, okrutne i obsceniczne – pod pseudonimem Walet Pik. Wytwory złej części jego duszy. Oczywiście nie tylko pisze, ale też… Dobrze się domyślacie. Taki doktor Jekyll i mister Hyde. Najlepszy jest w tym jednak Stephen King, z którym bohater wciąż się porównuje, a jako Walet Pik ma zamiar go wreszcie pokonać.

***

Mikel Santiago, Ostatnia noc w Tremore Beach, przeł. Maria Mróz, wyd. Czarna Owca 2016

Smutny pan po rozwodzie wynajmuje uroczy dom nad morzem w Irlandii i cieszy się urokami życia w małej lokalnej społeczności. Znajduje tajemnicza przyjaciółkę i równie tajemniczych przyjaciół. Niedługo mają przyjechać do niego na wakacje dzieci, za którymi tęskni. Nagle zaczynają go jednak dręczyć koszmarne sny, podczas których lunatykuje i nie potrafi odróżnić ich od rzeczywistości. Nietrudno się domyślić, że prorocze. Jeśli się sprawdzą – czeka nas krwawa jatka. A ponieważ to horror – hiszpański King?, bez przesady, ale nie jest źle – na pewno jej nie unikniemy. Pytanie, czy zakończy się ona równie tragicznie jak w wyśnionej rzeczywistości, czy jednak dar przewidywania pozwoli bohaterowi i jego bliskim ocalić życie. Odpowiedź nie jest trudna, ale czyta się to bardzo dobrze. Lektura na jeden wieczór w kapciach z i kubkiem gorącej herbaty (można dodać kropelkę whisky).

 

**Dziennik Opinii nr 43/2016 (1193)

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka

Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej “Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek “Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności”, “Zadyma”, “Kochaj i rób”.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.