Kinga Dunin czyta

Podobało mi się w 2017

Z kilku tysięcy pozycji, które mogłyby mnie potencjalnie zainteresować, napisałam o stu dwudziestu, przeczytałam nieco więcej, przejrzałam o wiele więcej. A co mi się podobało?

„Podobało” wydaje mi się lepszą kategorią niż np. „najlepsze książki roku”, co sugeruje istnienie jakichś obiektywnych kryteriów, podczas gdy często to kwestia indywidualnego gustu i przypadku. Z kilku tysięcy pozycji, które mogłyby mnie potencjalnie zainteresować, napisałam o stu dwudziestu, przeczytałam nieco więcej, przejrzałam o wiele więcej. Coś przegapiłam, bywałam niesprawiedliwa – po kilkunastu stronach i przejrzeniu reszty stwierdzałam, że coś mi nie pasuje, nie jestem ciekawa, bo już potrafię ocenić całość, może to dobre, ale nie dla mnie. Wiem, że często zależy to od momentu i nastroju. Niekiedy, zamiast lepszych, czytałam książki gorsze, bo skoro czasami chce coś skrytykować, to wypada doczytać do końca. Również hasło „książki roku” mnie niepokoi, bo sugeruje, że może chodzić o te, o których najwięcej mówiono i pisano, a bywa, że oznacza to głównie dużą promocję i zwykle zyskują na tym największe oficyny wydawnicze.

Z „podobaniem” jednak też nie jest tak prosto. Jak porównać dzieła z wyższej półki, w których lekturę trzeba zaangażować trochę wysiłku, z książkami, które wciągają za uszy? Jak porównać komiks z książką popularnonaukową – to też rodzaj literatury, powieść z reportażem? Jak nie przegapić kobiet albo literatury polskiej, kiedy mają tak silną światową i męską konkurencję? Ich zaletą jest to, że są tutejsze albo pokazują kobiecy punkt widzenia, zazwyczaj mniej obecny. A to mi się podoba.

Zacznijmy zatem od kobiet. Ale także od komiksów, bo przeczytałam ich w tym roku całkiem sporo, wszystkie z przyjemnością. Mówię o tych komiksach, które w gruncie rzeczy są obrazkowymi powieściami, mają jakąś, przeważnie intymną, story, a obrazki działają na emocje trochę inaczej niż same słowa, więc jest to odświeżające dla kogoś, kto może zbyt dużo czyta.

Wanda Hagedorn, Jacek Frąś, Totalnie nie nostalgia. Memuar, Wydawnictwo Komiksowe, Kultura Gniewu 2017

Kobieca historia w PRL-u.

Narysować emocje, chociaż koniec świata blisko

Joanna Krakowska, PRL. Przedstawienia, Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, PIW, Instytut Sztuki PAN 2016

Historia teatru w PRL-u, z uwzględnieniem kobiet. Trochę także komiks – ilustracje, dodatki, materiał filmowy.

Teatr w PRL, PRL w teatrze

Przejdźmy jednak do powieści. Polskich. Są tylko dwie, które mam ochotę wymienić:

Anna Cieplak, Lata powyżej zera, Znak Literanova 2017

Ktoś powiedział mi o tej powieści – ależ to po prostu reportaż! Dla mnie to wielka pochwała książki realistycznej i wiarygodnej.

Dla ludzi, wdów i babsztyli

Mariusz Sieniewicz, Plankton, Znak 2017

Przeciwieństwo reportażu. Ekspresyjna i barokowa baśń o Polsce. Kiedyś bardzo podobało mi się pisanie Sieniewicza, później mnie zmęczyło – może męczyć – ale tym razem bingo.

Polacy piszą

czytaj także

Pora na kobiety światowe.

Siri Hustvedt, Świat w płomieniach, przeł. Jerzy Kozłowski, W.A.B. 2017

O kobiecie, której bardzo zależało, żeby ktoś ją usłyszał.

Art i hard(core)

Arundhati Roy, Ministerstwo niezrównanego szczęścia, przeł. Jerzy Łoziński, Zysk i S-ka 2017

O Indiach, również transpłciowych.

Powieść wielka, powieść gruba…

Nie oznacza to, że zamierzam pomijać panów, szczególnie tych najmocniejszych. Jak zawsze zachwyciły mnie prozy Wallace’a i Flanagana.

David Foster Wallace, Niepamięć. Opowiadania, przeł. Joanna Kozak, W.A.B. 2017.

Książki poczciwe i niepoczciwe

Richard Flanagan, Pragnienie, przeł. Maciej Świerkocki, Wydawnictwo Literackie 2017

(Z dwóch wydanych w tym roku powieści tego autora, ta bardziej do mnie przemówiła.)

Normalni kontra dzicy, a kobiety i tak mają przerąbane

To znani pisarze, kto miał ich polubić, to już polubił. Cieszą mnie odkrycia pisarzy mniej znanych czy też mnie nie znanych. Np. po raz pierwszy tłumaczonego w Polsce

Giorgio Manganelli, Centuria. Sto krótkich powieści rzek, przeł. Halina Kralowa, PIW 2016

Dwustronicowe opowiadania o smutnych, wyalienowanych panach, a każde jest idealne.

Ludzie są różni

Albo historiozoficzno-alegoryczna fantasy o Rosji:

Dmitrij Bykow, ŻD, przeł. Ewa Rojewska-Olejarczuk, Czwarta Strona, 2017

Sodoma i Gomora z tego czytania

A teraz coś z pozycji lżejszych, chociaż dłuższych:

Margaret Atwood, Oryks i Derkacz, Rok Potopu i MaddAddam, Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2017

Eko-trylogia. Najpierw katastrofa, a na końcu raj.

Drogie Współssaki! Drogie Współstworzenia!

Oglądać seriale, czytać dalej…

Sabri Louatah, Dzikusy, przeł. Beata Geppert, W.A.B. 2017

Thriller z imigrantami w roli głównej. Niestety nie ma jeszcze wszystkich tomów.

Lapońska wojna, japońska manga

Świat kobiet i bez kobiet

Cixin Liu, Ciemny las, przeł. Andrzej Jankowski, Rebis 2017

Chińskie SF, które zachwyciło Macieja Gdulę – może jego rekomendacja przemawia do kogoś bardziej niż moja. Również oczekujemy na kolejny tom.

Fantastyka feudalna, kosmiczna i genetyczna

Czy porządek na Ziemi mogą zrobić tylko kosmici?

Po SF – non-fiction

Sporą przyjemność sprawiła mi Natasza Goerke swoim literackim reportażem z Nepalu.

Natasza Goerke, Tam, Czarne 2017

Polki piszą

czytaj także

Fascynująca okazała się Faludi.

Susan Faludi, W ciemni, przeł. Joanna Bednarek, Krytyka Polityczna 2017

Co byście pomyśleli, gdy wasz 76-letni ojciec wyjechał do Tajlandii i wrócił stamtąd jako kobieta?

Zrób sobie prezent

Chciałam też zwrócić uwagę na wydawnictwo Afera, dzięki któremu przeczytałam w tym roku sporo książek czeskich. I nigdy nie żałowałam. Wspomnę o jednej, nie wiem, czy najlepszej, ale najbliższej mi.

Tereza Bouckova, Rok koguta, przeł. Olga Czernikow, Wydawnictwo Afera, 2017

Wszystko lepsze od Goncourtów

Kolejność, w jakiej książki zostały wymienione, nie ma znaczenia. W tym roku nie było parytetu – omówiłam jednak więcej książek męskich autorów, za to – teraz widzę – jednak bardziej podobają mi się kobiety. Tak wyszło.

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Death metal przywiązuje większą wagę do brzmienia gitar, solówek , szybkich riffów, jest bardziej techniczny i "czysty" w brzmieniu a wokalista używa growlu. Grają black albo death (nie wiem, czym to się różni) metal.

Black metal - przesterowane gitary, większy chaos w brzmieniu i efekt 'brudnego' dźwięku, bardziej płynne zmiany, wokalista używa skrzeku.
W death metalu ważniejsza jest forma,czyli praca gitar, mocny growl i perkusja, a w black metalu najważniejsza jest treść czyli przesłanie, słowa zawarte w tekście.

Jest też blackened death metal - forma przejściowa pomiędzy jedną a druga odmianą . Prekursorem i klasykiem tego gatunku jest Behemoth - wielka legenda i megagwiazda światowego blackened death metalu.