Kinga Dunin czyta

Na czym gotować?

Marta-Sztokfisz-Pani-od-obiadów-Lucyna-Ćwierczakiewiczowa-historia-życia

Charakter może by Ćwierczakiewiczowej przebaczono, gdyby nie sukcesy. I gdyby była inną kobietą, wcieleniem potulnej gospodyni domowej. Kinga Dunin czyta „Panią od obiadów” Marty Sztokfisz, „Manaragę” Władimira Sorokina, „Chrobot” Tomasza Michniewicza i „Łowcę posagów” Daisy Goodwin.

Marta Sztokfisz, Pani od obiadów, Wydawnictwo Literackie, 2018

Sztokfisz_Pani od obiadow_Historia_mŻe też kobieta może wznieść się tak wysoko – dziwi się Królestwo Polskie. Potem plotkuje, jak nisko może upaść.

Ta kobieta to Lucyna Ćwierczakiewiczowa znana z:
hałaśliwości, złośliwości, tuszy, ogólnie herod-baba, której wszędzie było pełno i wszyscy się jej bali;
życiowej zaradności, świetnych zarobków, autopromocji na rynku;
no i oczywiście ze swoich 365 obiadów za 5 złotych, najsłynniejszej polskiej książki kucharskiej, która miała niezliczoną liczbę wydań.

Charakter może by jej przebaczono, gdyby nie te sukcesy. I gdyby była inna kobietą, wcieleniem potulnej gospodyni domowej.

Marta Stokfisz broni „pani od obiadów” – pokazuje ją jako dzielną self-made-woman, prekursorkę zdrowego (powiedzmy: zdrowszego) jedzenia i nowoczesności w domu i zagrodzie, co oznaczało m.in. uporczywe przypominanie o czystości, higienie osobistej, wpływie odżywiania na zdrowie. Także jako patriotkę, wspomagającą biednych i więźniów politycznych.

Problem polega na tym, że o Ćwierczakiewiczowej w sumie niewiele wiadomo, a to, co wiadomo, bywało często przywoływane – jest ona wciąż legendą, a książka nadal się sprzedaje. Autorka więc uzupełnia luki, beletryzując swoją opowieść, i może nie jest to najlepsze, ale całość jest ostatecznie fajnym portretem, życzliwym. No i jeśli ktoś nie ma pod ręką 365 obiadów, to będzie miał okazję poznać całkiem sporo przepisów. Poza jednym (znam, stosuję, ten na zupę cytrynową) dla mnie te przepisy nadają się raczej do czytania niż do używania, ale żadna ze mnie kucharka. Poza tym wiele z nich jest dość tajemniczych. Czy jak ocieramy cytrynę o głowę cukru, to potem używamy tego cukru czy cytryny? A komput z zającem, co to? Mam nadzieje, że nie kompot z zająca.

Przede wszystkim jednak widać, jak bardzo zmieniły się nasze nawyki. Mimo że sporo w tej kuchni warzyw, to jednak głównie mięso, mięso i mięso, masło i sadło czy inny łój, mnóstwo też jaj. Dla wegan – porno.

Pierdolenie o glutenie i nadzieja dla mięsożerców

Oto jedna z „dyspozycji obiadów”, tych za 5 zł:

Rosół z kaszką krajaną w kostkę.
Sztuka mięsa opiekana z chrzanem.
Brukiew ze smażonymi parowemi kiełbaskami.
Pieczeń cielęca z kapustą surową.

Tak, to jeden obiad.

I jak tu nie kochać barszczu w kartonie – Krakus, Hortex gorszy.

**
Władimir Sorokin, Manaraga, przeł. Agnieszka Lubomira Piotrowska, Wydawnictwo Agora 2018

manaragaSzaszłyk z jesiotra na Idiocie. Powieść pełnowartościowa, 720 gramów, 509 stron, papier welinowy, oprawa twarda całopłócienna z bukramu. W zupełności wystarczy na osiem szaszłyków.

Świat przyszłości, a bohater jest book’n’grillerem, specjalizuje się w rosyjskiej klasyce, a to, co robi, jest nielegalne i mogą sobie pozwolić na to tylko najbogatsi. Przygotowuje różne potrawy, głównie mięsa, na grillu, pod którym pali książkami, pierwodrukami, białymi krukami… W tych nowych czasach nazywa się to czytaniem. Book’n’grillerzy to zorganizowana mafia, tropi ich policja, więc są też obrazki z życia tego przestępczego świata i ukrywającego się „dealera”. Czy nie lepiej to zalegalizować? Heroinę zastąpić mefedronem? Ale wówczas ten zwyczaj może się upowszechnić, więc czy nadal będzie to taka atrakcja?

Chyba nie jest to moja ulubiona powieść Sorokina, ale nie jest też źle. To, po pierwsze, literacka zabawa: na czym i co należy przyrządzić, to pytanie bardzo istotne. Poznamy też nieznane opowiadanie Lwa Tołstoja, albo raczej „Lwa Tołstoja”, milionera będącego jego sobowtórem. Pozostanie ono nieznane, ale na nim zgrilluje się warzywa. Poza tym jest to satyra na kapitalizm, konsumpcyjny stosunek do kultury wyższej, bogaczy, którzy muszą mieć coś, na co nikogo innego nie stać. „Czytanie” staje się czynnością snobistyczną, acz niewymagająca prawdziwego czytania, a literatura jest wtedy taka smakowita!

Tam, gdzie książki nie płoną

To co chcielibyście „przeczytać”? Może…

**
Tomasz Michniewicz, Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata, Wydawnictwo Otwarte 2018

chrobotKsiążka musi się gdzieś zacząć. Ta niech się zacznie w Finlandii. Noc, dom w lesie, wokół pustka. Za oknem tylko świerki, zorza polarna i śnieg. W środku chłopiec lat sześć. Ma na imię Mika.

Gruba książka, przyjemny papier, twarda okładka. Myślę, że dałoby się zrobić na tym jakieś fusion. Ale przedtem warto przeczytać tradycyjnie.

Mika ma sześć lat i jest Finem, ale nie jest jedynym bohaterem tego reportażu. Na początku (późne lata 80.) poznajemy jeszcze szóstkę innych dzieci – dziewczynki z biednych rejonów: Uganda, Indie, białego chłopca z Zimbabwe (wielka farma i rezerwat przyrody, co nie oznacza, że są to ludzie bogaci), Kolumbijkę, Japonkę i chłopca z południowych stanów USA (klasa średnia, ale w każdym z tych krajów oznacza to coś innego).

Chłopak z Zimbabwe ma siedem lat, razem z trzy lata starszym bratem rozrabiają w samochodzie. Rodzice wysadzają ich gdzieś w buszu, 40 km od domu, boso, w samych szortach – za karę mają wrócić do domu sami przez kraj, gdzie toczy się nieustanna wojna. Wrócą.

Ugandyjka jest jedną z gromadki dzieci samotnej matki, każde z innego ojca. Żyją w lepiance, matki cały dzień nie ma w domu, a dzieci mają zrobić w tym czasie wszystko. Jeśli nie zrobią, w robotę idzie kij. Pierwsze swoje dziecko urodzi, mając piętnaście lat.

Podobnie jak Induska, wydana za mąż, kiedy miała dwanaście lat.

Natomiast Japonka będzie się uczyła i uczyła. I przestrzegała rygorystycznych norm.

Nie płaczę przed snem

czytaj także

Nie płaczę przed snem

Karolina Bednarz

Jak bardzo ich życie jest zdeterminowane miejscem, w którym się urodzili – warunkami materialnymi, polityką? Dużo w tym reportażu obrazów niesprawiedliwości świata. Ale są też inne różnice: kultura, obyczaje, możliwości uczenia się i jakość edukacji. I są to jednak konkretne osoby. Na ile będą mogły kształtować swoje życie, dokonując indywidualnych wyborów? Człowiek jednak nie jest tylko sumą warunków zewnętrznych.

Co z nich wyrośnie? To naprawdę bardzo ciekawe.

**
Daisy Goodwin, Łowca posagów, przeł. Nina Dzierżawska, Marginesy 2018

łowca-posagówCzy królowa Wiktoria to kociątko, czy dorsz?

A to hors d’œuvre albo lekki deser.

Cesarzowa Sissi, żona Franciszka Józefa, przybywa na polowanie do Anglii. Oprócz zwierzyny upoluje też pewnego kapitana. Dziewczynie, mądrej i bogatej miłośniczce fotografii, będzie bardzo przykro, bo wiązała z nim nadzieje. A on z nią. Może jednak coś z tego będzie, szczególnie jeśli wplącze się w to homoseksualista z Ameryki.

Romans historyczny w moich ulubionych dekoracjach – angielska arystokracja. Dobrze napisany, urocze i dowcipne dialogi.

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.