Kinga Dunin czyta

Jak socjalizm skazany na porażkę zamienić w sukces?

hands

Świat bez granic, biedy, nierówności, bez pracoholizmu.... Toż to utopia! Kinga Dunin czyta „Utopię dla realistów” Rutgera Bregmana i „Retrotopię” Zygmunta Baumana.

Na czym polega fenomen „socjalizmu skazanego na porażkę”? Zdaniem Rutgera Bregmana, autora Utopii dla realistów, lewica przestała wierzyć w możliwość realizacji swoich ideałów, zatraciła radykalizm i wizję świetlanej przyszłości. Socjaliści skazani na porażkę neoliberałom zostawili rozsądek i realizm, a sami skupili się na emocjach. Martwi ich stan świata, współczują biednym, dręczy ich niesprawiedliwość. W istocie lubią przegrywać, bo im jest gorzej i im więcej doznają porażek, tym bardziej widać, że mieli rację – świat jest niesprawiedliwy i okrutny. Zapomnieli, że przesłanie lewicy powinno zawierać w sobie nadzieję, optymizm i wiarę w postęp.

Pierwszy rozdział, Powrót utopii, zaczyna się tak:

Zacznijmy od krótkiej lekcji historii: w przeszłości było tylko gorzej. Przez 99 procent historii świata 99 procent ludzkości było biedne, głodne, brudne, przestraszone, głupie, chore i brzydkie.

Zmiany nastąpiły dopiero w ciągu ostatnich 200 lat, a dziś skrajne ubóstwo dotyczy jedynie 10 procent światowej populacji. Obecnie, w porównaniu z rokiem 1800, dochód na mieszkańca i średnia długość życia w najbiedniejszych krajach świata są wyższe niż w krajach wówczas najzasobniejszych. Nadal jednak istnieją ogromne i rosnące nierówności, nadużycia popełniane przez władze i najbogatszych, bieda, nierozwiązane problemy społeczne, wielkie różnice między Krainą Obfitości, w której żyjemy, a resztą świata – to oczywiście też w tej książce jest. I od razu recepta na wszystkie te problemy.

Autor, Holender (ur. 1988), z wykształcenia historyk, znany jest z propagowania w mediach i podczas wykładów idei Bezwzględnego Dochodu Podstawowego – dla wszystkich. Wie, co zrobić z biedą. Biednym trzeba dać pieniądze do ręki, bo ich problemem jest ich brak. Zamiast szkoleń, talonów, kontroli i protekcjonalizmu. Bezdomnym trzeba dać mieszkania. I świat na to stać. Biedni nie są głupi, wiedzą, co jest im najbardziej potrzebne. Także zamiast pomocy rozwojowej, której efektywność często bywa wątpliwa, a większa jej część nie trafia do potrzebujących, lepsze jest po prostu dawanie pieniędzy konkretnym ludziom – za nic i bez żadnych zobowiązań. (Tu bardzo ciekawa historia o tym, że Nixon był bliski wprowadzenia BDP w Stanach Zjednoczonych).

Czas pracy trzeba skrócić, i to znacznie. W przyszłości wystarczy 15 godzin tygodniowo. Da to ludziom możliwość zajęcia się rodziną, dziećmi, działalnością społeczną oraz uczestnictwa w kulturze i jej tworzeniu. Należy zacząć cenić prace społecznie użyteczne, np. pielęgniarki albo śmieciarza. Obecnie duża część ludzi wykonuje prace bezsensowne, nieprzynoszące nikomu pożytku – z tym należy skończyć. Ludzie zdolni i pomysłowi powinni pracować na uniwersytetach, a nie w bankach i innych złych instytucjach. A to przyspieszy postęp technologiczny, dobry.

Nierówności należy drastycznie zmniejszyć, zyski kapitałowe i operacje finansowe opodatkować. Przestać uważać PKB za święty wskaźnik.

Ogromną barierą dla postępu są granice. Dobra i usługi mogą krążyć w globalnym świecie, czemu nie ludzie?

Od czasu do czasu autor dodaje jeszcze, że tak w ogóle to kapitalizm jest wspaniały. I na wszystkie swoje tezy ma dowody w postaci tabelek, danych, wyliczeń ekonomistów, cytatów z dzieł uznanych autorytetów. Z wszystkich tych wyliczeń wynika, że są to rozwiązania nie tylko etyczne i zwiększające sumę szczęścia na świecie, ale też przynoszące wymierne efekty ekonomiczne. Dzięki temu będziemy jeszcze bogatsi. Samo otwarcie granic i uwolnienie migracji miałoby przynieść bajońskie zyski.

Kochasz kapitalizm? Jedź do Finlandii!

Świat bez granic, biedy, nierówności, bez pracoholizmu…. Toż to utopia! Ale przecież te postulaty istnieją w lewicowych dyskursach, więc chodzi tylko o to, czy potrafimy w tę utopię naprawdę uwierzyć. Pomocne w tym mają być właśnie argumenty naukowe i czysto merkantylne – to się opłaci. Wiadomo jednak, że na każde badania i statystyki można znaleźć kontrbadania i kontrstatystyki, a na większość praktycznych pytań nie znajdziemy w tej pracy żadnych odpowiedzi. Powodzenie książki Bregmana – tłumaczonej na wiele języków – wynika chyba z tego, jak jest napisana: żywym językiem, z licznymi anegdotami. Ale może rzeczywiście zadziałał rzadki na lewicy optymizm. Autorowi udaje się wprowadzić czytelników w stan swoistej euforii. Świat jest coraz lepszy, idzie do przodu, a my wcale nie przegraliśmy, tylko na razie jeszcze nie wygraliśmy!

Autor zarzuca też lewicy, że zbyt często bywa akademicka i niezrozumiała. Ja bym powiedziała – przewidywalna i mało seksowna. Jednak wciąż powtarzane u nas narzekania na brak lewicowej narracji są nużące i, moim zdaniem, przesadzone – Bregman w większości bazuje na znanych nam lewicowych narracjach i argumentach. To, co do nich dodaje, to optymizm i wiarę w postęp. Mówi nam, że świat tak naprawdę staje się coraz lepszy, a może być wręcz idealny, i warto w to wierzyć. Szczerze mówiąc, sama mam raczej skłonności do pesymizmu, ale, przynajmniej na czas lektury, chwilami dawałam się uwieść entuzjazmowi autora. Chciałabym, żeby na polskiej lewicy pojawił się ktoś, kto ma w sobie choćby taką siłę uwodzenia. I nie chodzi o rytualne zapewnienia, że na pewno w przyszłych wyborach wejdziemy do sejmu.

Zandberg: Razem zagłosuje za tym, by postawić Beatę Szydło przed Trybunałem Stanu

Ale czy idee, nawet dobrze zaprezentowane, mogą zmienić świat? Czasem zmieniają, jak twierdzi autor, chociaż nie na drodze powolnej pracy u podstaw, tylko często skokowo, w wyniku wydarzenia, które zmusza nas do szukania nowych rozwiązań. W razie czego trzeba mieć jednak tę swoją wizję.

retrotopia-baumanSięgnęłam po tę książkę, która na pierwszy rzut oka wydawała mi się niewarta zachodu, ponieważ kilkakrotnie cytuje ją prof. Bauman (zm. 2017) w ostatnie swojej pracy, Retrotopia.

W największym skrócie, retrotopie to utopie, które swoje ideały znajdują w przeszłości – narodzie, plemienności, naturalnych nierównościach albo w „powrocie do łona”, czyli zajmowaniu się sobą. Zamiast tego powinniśmy zwrócić się znowu ku przyszłości. Jak? Boję się, że odpowiedź was rozczaruje. Bauman znajduje ją w przemówieniu papieża, na szczęście Franciszka, przy okazji przyznania mu w 2016 roku Europejskiej Nagrody Karola Wielkiego. A o co chodzi? O kulturę dialogu. Jeśli nie będziemy prowadzić dialogu, aby „uleczyć rany naszego wielokulturowego, wielocentrycznego, wielokonfliktowego świata”, to nie będzie żadnej wspólnej przyszłości tylko – to ostatnie słowa książki Baumana – „skończymy w zbiorowej mogile”.

W co więc wierzyć? W Postęp czy w Dialog (chociaż to oczywiście się nie wyklucza)? Niektórzy pewno powiedzą, że nie będzie postępu bez dialogu. Ja na razie chyba bardziej nie wierzę w Dialog niż w Postęp.

Matyja o książce Gduli: Ambitna recepta czy diagnoza niemocy?

*
Rutger Bregman, Utopia dla realistów, przeł. Sławomir Poruszewski, Czarna Owca 2018
Zygmunt Bauman, Retrotopia. Jak rządzi nami przeszłość, przeł. Karolina Lebek, PWN 2018

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.