Kinga Dunin czyta

Gombrowicz był idiotą

ja-geniusz-biografia-gombrowicza

Lekturę tej biograficznej książki wciąż odkładałam na później, mimo licznych zachęt. Gombrowicz wielkim pisarzem był i zachwyca, bo jakże by mógł nie zachwycać, ale ile jeszcze można?

Zanim wyruszymy w wędrówkę po życiu Witolda Gombrowicza, trzeba nakreślić mapę. Zacząć od Małoszyc – miejsca urodzenia. Znajdują się one „miedzy Wschodem a Zachodem, gdzie Europa już poczyna się wykańczać”. Ta Europa jest jeszcze miejscem zamieszkanym prze królów, królowe i księżniczki.

gombrowicz-biografia-okladkiLekturę tej biograficznej książki wciąż odkładałam na później, mimo licznych zachęt. Może dlatego, że analizowanie dzieł Gombrowicza, epistolografii, ulotnych tekstów i notatek z Kronosa (humbug wydawniczy, ale dla badaczy przydatny) jest od lat narodowym sportem polonistów. Gombrowicz wielkim pisarzem był i zachwyca, bo jakże by mógł nie zachwycać, ale ile jeszcze można?

Od pewnego czasu dla wielu czytelników, a nawet miłośników jego utworów, na hasło: Gombr odzew brzmiał: ziewu-ziewu. Chociażby z przekory, bo Gombrowicza tak naprawdę lubią chyba przekorni. I odruch ten nie był mi obcy. Kiedyś czytałam Jaśnie Panicza Joanny Siedleckiej, chyba pierwszą jego biografię. Poza tym to i owo z prac o Mistrzu, gdzie zwykle wątki biograficzne, w tej czy innej formie, się pojawiały. Ostatnio ciekawą pracę Błażeja Warkockiego, Pamiętnik afektów z okresu dojrzewania – to jedna niewielu queerowych analiz, która była dla mnie o tyle ważna, że autor zajmuje się w niej tylko Pamiętnikiem z okresu dojrzewania, pierwszą książką Gombrowicza. Tu pozwolę sobie na drobną osobistą dygresję.

Pamiętnik… (później opowiadania te weszły w skład zbioru Bakakaj) i Ferdydurke, także w wydaniu przedwojennym, przeczytałam pod koniec podstawówki. I zachwyciły. Czy coś z tego rozumiałam? Na szczęście nikt mnie w szkole o to nie pytał. Nie wiedziałam, kto zacz ten Gombrowicz, i chyba nie zdawałam sobie sprawy, że Gombrowicz był w tym czasie, okolice ‚Marca 68, pisarzem źle widzianym, a nawet zakazanym. Dowiedziałam się, kiedy dostałam się do liceum i spytałam w szkolnej bibliotece o inne książki tego autora. Wylądowałam na dywaniku u pani dyrektor zwanej Pionową Śmiercią, która poinformowała mnie, że w tym czasie moją lekturą mają być wyłącznie treny Kochanowskiego.

Potem, w okresie wczesnolicealnym, czytałam obydwie te książki jeszcze kilka razy, szczególnie opowiadania mnie fascynowały i wydawały mi się dość tajemnicze. W tym wieku pewno nie ja jedna czułam się niedostosowana, coraz bardziej zbuntowana i zniesmaczona hipokryzją świata dorosłych – od szkoły po Kościół. Może to po Gombrowiczu pozostała mi niechęć do wszelkiego zadęcia, odęcia i patosu. Poza tym te tragifarsy naprawdę szczerze mnie bawiły. Teraz zaś nieco przeraża mnie Ferdydurki w szkole przerabianie (boję się myśleć na co), więc nawet bardzo się nie zmartwiłam, kiedy Giertych wycofał ją ze szkolnych lektur. Gombrowicza czytałam przeciwko światu i może jako zakazana lektura powróciłby w takiej funkcji i znowu ktoś by go czytał z zachwytem?

Gombrowicz dla dorosłych

Potem oczywiście przeczytałam wszystkie inne jego książki, nie ma tego aż tak wiele, ale już żadna z nich nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia, to pewno kwestia wieku. Tak więc przy całym sentymencie, jakim darzę Gombrowicza, trochę jeżyłam się na cały ten balon nadęty wokół jego twórczości i postaci, chociaż z drugiej strony sentyment kazał mi po niektóre z gombrowiczologicznych pozycji sięgać.

Przyszłą pora i na Klementynę Suchanow. Bardzo cieszę się, że nadrobiłam to zaniedbanie, bo jest to fantastyczna lektura, poczynając od tego, że świetnie się to czyta. Naprawdę imponująca jest praca wykonana przez autorkę, która dotarła do całego mnóstwa szczegółów, dodając do nich historyczne konteksty oraz mapy, po których możemy podróżować razem z bohaterem.

Szczególnie ciekawe wydały mi się dwa fragmenty. Ten dotyczący pobytu Gombrowicza w Argentynie oraz o jego małżeństwa z Ritą, która jest ważną postacią w tej opowieści. O argentyńskim okresie w życiu Gombrowicza wiedziałam tyle co wszyscy. Że udało mu się dopłynąć tam w ostatniej chwili przed wojną, zszedł ze statku, zamiast wrócić i walczyć za ojczyznę, biedował, napisał Transatlantyk, pracował w banku, wrócił do Europy. Okazało się, że poza politycznymi przewrotami w Argentynie istniało też ciekawe życie kulturalne, a Gombrowicz pozostawił po sobie wiele śladów. Poza tym, czytając Suchanow, uświadomiłam sobie, że, owszem, biedował, ale nigdy nie podjął pracy fizycznej, to by go jednak upokarzało bardziej niż bieda, zresztą synekurę w banku też uważał za upokarzającą. Wciąż dysponował kapitałem społecznym i kulturowym, który pozwalał mu przeżyć i odróżniał go od biednych imigrantów.

Chronić Polskę przed Polakami [rozmowa z Klementyną Suchanow]

Myślę, że chętnie przeczytałabym tę biografię, nawet gdybym miała dzięki niej pierwszy raz usłyszeć, że ktoś taki istniał. Bo jest to historia jak z powieści. Ziemińskie dzieciństwo, mieszczańska młodość, argentyńskie przygody, niespodziewana i z trudem wywalczona sława, małżeństwo z piękną, młodą kobietą… Przede wszystkim jednak sam bohater, pełen sprzeczności i niekonsekwencji.

Trudno, żeby autorka nie lubiła postaci, której poświęciła tyle czasu, nie jest to jednak biografia pisana na kolanach, a na pytanie, jaką osobą był Gombrowicz, każdy musi sobie sam odpowiedzieć. Na pewno niejednoznaczną, czasem wzruszającą, częściej irytującą, ale przez to ciekawą. Poważnym piewcą niepowagi. Krytykiem ziemiaństwa i arystokratycznych fumów, a przy tym snobem badającym swoje drzewo genealogiczne i podającym się za hrabiego. Samotnikiem uwielbiającym kawiarniane życie. Narcyzem i pieczeniarzem. Bezwzględnie wykpiwającym wszelkie pozy pozerem i kabotynem. Celebrytą świetnie zarządzającym swoją karierą i mistrzem gaf oraz zrażania do siebie ludzi. Ofiarą swoich lęków i kompleksów, pełnym zahamowań, ale pozwalającym sobie na bardzo wiele. Mizoginem broniącym praw kobiet – w Argentynie. Homoseksualistą, biseksualistą, kimś z kolejnych liter LGTBQ+? Efebofilem? (Jego popęd seksualny nakierowany był przede wszystkim na osoby, chłopców, w późnym okresie dojrzewania).

Trudno, żeby autorka nie lubiła postaci, której poświęciła tyle czasu, nie jest to jednak biografia pisana na kolanach, a na pytanie, jaką osobą był Gombrowicz, każdy musi sobie sam odpowiedzieć.

Są to kwestie interesujące, chociaż wypada udawać, że nie są, i – jestem o tym przekonana – mające duży wpływ na jego twórczość. W kontekście rozmaitych rozważań gombrowiczologicznych pojawiały się również wcześniej, ale zwykle jako marginalne i jednak stabuizowane. Suchanow ostatecznie detabuizuje tę sferę życia Gombrowicza, unikając wszelkiego skandalizowania, nie wgłębia się jednak w analizy psychoanalityczne, seksuologiczne czy nawet queerowe. To wystarczy, aby czytelnik mógł się nad tym zastanowić na własną rękę.

Gombrowicz, sam mało męski, ewidentnie miał problem z zaakceptowaniem kobiecości, a kobietami w gruncie rzeczy gardził, chociaż nie raz korzystał z ich opieki. Korzystał też z usług prostytutek, pociągały go sługi i inne pomywaczki. Trudno to jednak połączyć z egalitaryzmem czy tym bardziej z przypisywaną mu czasem – bez sensu – lewicowością. To właśnie nierówność była dla niego podniecająca, gdyby zniknęła, zniknęłoby też napięcie seksualne. To, że kogoś ciągnie do „niższego”, nie oznacza, że pragnie zmiany. Klient prostytutek, bez względu na płeć, nie będzie wrogiem prostytucji. Chociaż lubił otaczać się młodymi ludźmi, życie seksualne oddzielał od życia towarzyskiego. Przynajmniej w pewnych okresach bywało ono, to seksualne, bardzo intensywne, ale nie potrafił wchodzić w dojrzałe związki miłosno-erotyczne. Małżeństwo z Ritą, choć pod wieloma względami udane, było raczej kontraktem, w którym każda ze stron załatwiała swoje interesy.

Tomasik: „Kronos”, czyli skandal na miarę książki telefonicznej

Za jego mizoginię można obarczać winą matkę – trudną, nieszczęśliwą, nadopiekuńczą. Suchanow pokazuje jednak, że była także feministką (a zarazem konserwatywną katoliczką). Za problemy emocjonalne można z kolei winić opresyjność konserwatywnego i homofobicznego społeczeństwa. Nie zmienia to faktu, że również według liberalnych kryteriów są to zachowania mogące budzić wątpliwości. Krótko mówiąc, nie dałabym głowy, że zawsze były to relacje konsensualne i nie dochodziło do wykorzystywania swojej pozycji społecznej czy wynikającej z wieku. Może nie jest to jednak aż tak ważne – takie były czasy (i nadal pod wieloma względami są). Chodzi mi o to, że Gombrowicz tak często bywał ogłaszany prekursorem – a to egzystencjalizmu, a to strukturalizmu czy poststrukturalizmu, i może rzeczywiście wyprzedzał niekiedy swoją epokę. W pewnych kwestiach bywał przenikliwy, w innych nie bardzo, jednak w kwestiach genderowych, jak na geniusza, był idiotą. Potrafił przynajmniej do pewnego stopnia wyzwolić się z uwarunkowań klasowych, narodowych i katolickich, ale w gruncie rzeczy, mimo praktyki życiowej, był niewolnikiem heteronormy, a praktyka ta – panu wszystko wolno, byle się nie afiszował – też nie była specjalnie oryginalna.

Także jego wyobrażenia o wyjątkowości pozycji artysty (ja, geniusz) były w gruncie rzeczy bardzo modernistyczne, a dzisiaj są nieco śmieszne. Jego przekora w dużej mierze była konformizmem à rebours – wy tak, to ja tak! Gdyby dziś żył, potratowałby pewno nadmuchanego Gombrowicza tak, jak kiedyś potraktował Sienkiewicza albo Młodziaków w Ferdydurke. Ale był też inteligentny i zabawny, a to się liczy często bardziej niż inne przymioty. No i jednak wielkim pisarzem był, a książka Suchanow jest bardzo dobra. Koniec i bomba.

Klementyna Suchanow, Gombrowicz. Ja, geniusz, Czarne 2017

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.