Film, Kinga Dunin czyta

Fantastyka feudalna, kosmiczna i genetyczna

"Gra o tron"

W głębi duszy mam jednak nadzieję na inny scenariusz. Serial skończy się tak, jak muszą kończyć się seriale HBO.

Gra o tron, sezon 7

Trudno nie zgodzić się z utyskiwaniem Jasia Kapeli i Jakuba Majmurka na ostatni sezon Gry o tron. Może jednak mieli zbyt duże oczekiwania wobec komercyjnego serialu? Siódmy sezon jest przedostatnim i wyraźnie widać, że kończąc z wszelkimi zawiłościami, twórcy serialu postanowili w pośpiechu poustawiać figury na szachownicy przed końcową rozgrywką. I to tak, żeby wszystko było w miarę jasne. Z jednej strony białe umarlaki, które już przekroczyły mur, a z drugiej ludzie, którzy będą musieli się jeszcze trochę pokotłować. I chociaż, znając możliwości autora, możemy wciąż mieć nadzieję, że nas zaskoczy, raczej obawiamy się, że w końcu na tronie zasiądą Daenerys i Jon Snow, prawowici Targaryenowie. Jeśli rzeczywiście nie mogą mieć potomstwa, dadzą początek monarchii elekcyjnej, co już jest trochę postępowe. Ale skoro Cersei jest w ciąży, to i im może się udać, ale kto wie, czy z tego związku nie narodzi się smocze jajo. Reszty będziemy mogli się domyślać – umrą z głodu, bo nie zebrali zapasów na zimę. Albo Westeros zostanie przejęte za długi przez bankierów z Braavos, co powinno zadowolić Jakuba Majmurka.

Może wieczne średniowiecze wreszcie kiedyś trafi szlag

W ramach upraszczania wątków – na co żaden z panów nie zwrócił uwagi – zniknęła również Czerwona Kapłanka boga Ognia. Powiedziała: sorry, popełniłam kilka błędów i już się nie narzucam. Biorąc pod uwagę tytuł cyklu, Pieśni lodu i ognia, miałam kiedyś nadzieję, że poza lodowymi zombiakami w ostatecznej rozgrywce wezmą też udział zwolennicy monoteizmu – wskrzeszający zmarłych oraz lubiących palić na stosie. Uniwersalny monoteizm jest zresztą także podstawą do modernizacji. Więc kto wie, może ogień powróci nie tylko na płonących mieczach obrońców ludzkiej cywilizacji. Chociaż po tym, co widzieliśmy, nie wiadomo, czy warto jej bronić.

To wszystko nie trzyma się kupy, czyli Kapela spoiluje „Grę o tron”

W głębi duszy mam jednak nadzieję na inny scenariusz. Serial skończy się tak, jak muszą kończyć się seriale HBO, po tolkienowsku, a Martin napisze wreszcie ostatni tom cyklu. Baaaaardzo długi. Gdzie nic nie będzie klejone na chybcika. I ten tom skończy się zupełnie inaczej, wcale nie tak przewidywalnie. I to będzie bonus dla tych, którzy jeszcze czytają.

Ciemny las***

Cixin Liu, Ciemny las, przeł. Andrzej Jankowski, Rebis 2017

Brązowa mrówka zapomniała już o swoim domu. Dla pogrążonej w zmierzchu Ziemi i gwiazd, które właśnie ukazywały się na niebie, czas, który minął od opuszczenia mrowiska, mógł nie mieć znaczenia, ale dla niej były to eony.

Po perypetiach królowych, królów i rycerzy (oraz smoków, magów i trójokich wron) przenieśmy się w przyszłość. Ciemny las to druga część chińskiej trylogii science fiction i to takiego hard. W pierwszej części dowiedzieliśmy się, że w stronę Ziemi zmierza flota kosmitów, która chce nas zniszczyć i skolonizować naszą planetę. Zanim dolecą do Ziemi, minie 400 lat.

Co byście zrobili w takiej sytuacji? Uznali, że za 400 lat i tak już was nie będzie na świecie, a kosmici i tak zwyciężą? A może trzeba znaleźć sposób, żeby uciec z Ziemi i przenieść się gdzieś indziej? Jeśli tak, to jesteście eskapistami, którzy przeszkadzają ludzkości w zbudowaniu planu obrony. Plany te o tyle trudno stworzyć, że przedstawiciele obcej cywilizacji są w stanie śledzić wszystko, co się dzieje na Ziemi. Poza jednym – naszymi myślami. W związku z tym powołanych zostanie czterech Wpatrujących się w Ścianę, mających tworzyć plany obrony, ale takie, które nie będą do końca ujawniane, będą istniały tylko w ich głowach.

Mija 200 lat, ludzkość przetrwała kryzys, który doprowadził do śmierci milionów, życie na Ziemi wygląda zupełnie inaczej (bardzo s-f, podziemne miasta i różne bajery), z planów Wpatrujących pozornie niewiele wyszło, za to poczyniono ogromne wysiłki na rzecz podboju kosmosu, zmieniło to też sytuację polityczną: poza ziemskimi państwami funkcjonują autonomiczne korporacje kosmiczne i ich armie. Pierwszym ich sprawdzianem będzie przejęcie nadlatującej sondy Obcych…. Nasz ulubiony Wpatrujący został wybudzony z hibernacji.

Czy porządek na Ziemi mogą zrobić tylko kosmici?

Literacko jest to słabsze od Martina, ale ten rozmach! Ciekawy też wydaje się problem radzenia sobie Ziemian z zagrożeniami, których skutki nastąpią dopiero w przyszłości (czy będą to kosmici, czy ekologia, efekt może być podobny). A to, czy sobie poradzimy, to nie tylko kwestia technologii, ale także polityki i świadomości społecznej.

To też mógłby być fajny serial!

Gen. Ukryta historia***

Siddhartha Mukherjee, Gen. Ukryta historia, przeł. Jan Dzierzgowski, Czarne 2017

Zimą roku 2012 pokonałem drogę z Delhi do Kalkuty, by odwiedzić kuzyna Moniego. Towarzyszył mi ojciec, kompan i zarazem przewodnik, pełen smutku i melancholii, pełen skrywanego bólu, którego mogłem się zaledwie domyślać.

Kuzyn Mani od lat chorował na schizofrenię i przebywał w szpitalu psychiatrycznym. Na poważne zaburzenia psychiczne cierpiało też dwóch stryjów autora, jeden z nich popełnił samobójstwo. Czy powinien martwić się o zdrowie swoich córek? Natomiast jego matka miała siostrę bliźniaczkę jednojajową. Jak bardzo były do siebie podobne? Za co w naszym życiu odpowiadają geny? Mukherjee miał osobiste powody, żeby zająć się historią genu i – między innymi – dlatego jest to tak pasjonująca lektura.

Historia genu to właściwie dwie historie. Pierwsza to ta prawdziwa, materialna. Skąd się wzięły geny? Nie bardzo wiadomo. Co „robiły” przez całą drogę ewolucji do zróżnicowanego świata, w którym dziś żyjemy? Genetyczną historię ludzkości możemy odtworzyć dość dokładnie, zaczynając od mitochondrialnej pierwszej matki, czarnej. Co dzisiaj można zrobić z genami? Likwidować, wzmacniać, zmieniać? Tu zaczyna się prawdziwa fantastyka. Czy w przyszłości ludzkość będzie mogła zaprogramować siebie jako lepszą ludzkość?

Druga historia genu, ta, którą w istocie zajmuje się autor, to historia ludzkiej wiedzy na ten temat. Poczynając od prahistorii, filozoficznych spekulacji Platona i Arystotelesa, jakichś homunculusów itp. Potem jednak robi się naprawdę ciekawie i zaczyna się prawdziwa nauka.

Pewno wszyscy pamiętamy ze szkoły kwitnące groszki Mendla. Wydawało się to dość proste, było jednak odkryciem epokowym, a to, jak do tego doszedł, to właściwie praca detektywistyczna. Tak jak droga, eksperymenty i obserwacje prowadzące do kolejnych odkryć. Te zagadki wciągają czytelnika z każdą stroną coraz bardziej. Termin „gen”, jednostka dziedziczenia, powstał w 1909 roku, ale był pewną abstrakcją, nie wiadomo było, gdzie jest i jak wygląda, ale na jego odpowiedzialność za to, jak to wszystko działa, wskazywały liczne poszlaki. Na podstawie tych poszlak powstała zbrodnicza eugenika, ale jak się ona ma do nowej eugeniki, opartej na naukowych podstawach, która ma miejsce w dzisiejszych czasach? Jakie są perspektywy terapii genowych? Jak się czują „prekonwalescenci”, którzy wiedzą, że mają wadliwe geny, ale nie ma na to lekarstwa? Co współczesna genetyka ma do powiedzenia o płci, rasie, inteligencji i czy istnieje gen homoseksualizmu?

Stosunkowo niedawno ogłoszono, że został zsekwencjonowany ludzki genom – przepis na człowieka. Przyznaję się, że wyobrażałam sobie to zupełnie inaczej – jako ściśle upakowane na chromosomach geny. Nie tak to jednak wygląda. Jest tam też dużo DNA, którego funkcji jeszcze nie znamy. A wszelkie sądy, że coś po prostu zależy od genów, są wulgarnym uproszczeniem. Oczywiście są przypadki np. chorób uwarunkowanych monogenetycznie albo dodatkowym chromosomem, tak jak zespół Downa, ale przeważnie możemy mówić tylko o mniejszym lub większym prawdopodobieństwie.

Oczywiście Targaryenowie na smokach albo kosmici są fajni, ale to jest dużo ciekawsze. A autor – znamy jego wcześniejszą książkę, Cesarz wszech chorób. Biografia raka  – ma ogromny dar popularyzacji i ciekawego opowiadania.

Bożek: Rak, czyli historia chaosu

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.
Nie wystarczy wiedzieć - trzeba rozumieć.Wspieraj nas!