Kinga Dunin czyta

Dunin: Klasa, rasa, płeć…

Bohaterowie Zadie Smith żyją w kulturze, w której wypada wierzyć, że ludzie zwykle dostają to, na co zasługują.

W rytm tej powieści wchodzi się z pewnym oporem, ale jak już się go złapie, to pięknie doniesie nas do samego końca. Nowa powieść Zadie Smith Londyn NW nie zawiedzie miłośników jej prozy.

NW to, jak nietrudno się domyślić, litery kodu pocztowego niezbyt atrakcyjnych dzielnic Londynu. I tu można by wyrobić wierszówkę, pisząc, że nie jest to City ani Buckingham Palace, tylko część zaniedbana, imigrancka, blokowiska. Łatwo też się domyślić, że będą wędrówki po różnych miejscach i koloryt lokalny. Oraz sporo kodów kulturowych, które dla tych, którzy pobieżnie znają angielską kulturę, mogą być nieczytelne. Nie przeszkadza to jednak w cieszeniu się lekturą, bo chociaż bohaterowie właściwie nie opuszczają NW, to przemieszają się w przestrzeni społecznej, i mnie akurat te „podróże” wydają się najciekawsze.

Po pierwsze – jednak po pierwsze! – jest to dobra powieść obyczajowa, mimo wyrafinowania stylistycznego i ciekawej kompozycji – to po drugie, lecz równie istotne. Na przykład jedna z części książek składa się ze 185 rozdziałów, z tytułami niekiedy metaforycznymi; czasem cały rozdział to krótki aforyzm. Posuwają one akcję powieści, ale są też miniesejami dotyczącymi kwestii społecznych. Zacytuje jeden z nich.

108. Polityka w podróży
Cheryl mogłaby przestać rodzić dzieci. Twój brat mógłby się zaczepić w jakiejś pracy. Mogliby porzucić ten kult życia na zasiłku. Twoja rodzina dokonuje kiepskich wyborów życiowych, takie są fakty.
Przestań się wymądrzać, bo nie wiesz, o czym mówisz. I nie chcę tego roztrząsać w metrze, do cholery.
Wydawało się, że Natalie Blake i Francesco De Angelis zupełnie inaczej pojmują słowo „wybór”. Każde uważało, że jego interpretacja jest wynikiem obiektywnych przemyśleń, a nie efektem wychowania w krańcowo różnych warunkach.

Dwie główne bohaterki i dwóch dopełniających obraz bohaterów wychowali się w dość podobnych warunkach. Chodzili do tej samej marnej szkoły średniej. Są koło trzydziestki, a to czas, kiedy różne wybory zostały dokonane, klamki zapadły, i coraz trudniej wyobrazić sobie inne życie.

Można więc powiedzieć, że to powieść o kryzysie trzydziestolatków, chociaż kryzys ten wydaje się pochodną nie tylko indywidualnych wyborów, ale konsekwencją szerszych zjawisk.

Leah jest Irlandką, skończyła studia filozoficzne, ale bez przekonania, zresztą studia nie gwarantują już awansu. Pracuje w opiece społecznej. Jej mąż jest Afrykaninem, który przyjechał z Francji i wychwala Londyn, w którym jest mniej rasizmu, więcej możliwości dla tych, którzy chcą ciężko pracować. Leah natomiast ma depresję i nie chce urodzić dziecka. Czy coś złego dzieje się w jej małżeństwie czy raczej w świecie, w którym ludzie bezwzględnie walczą o przetrwanie?

Jej najbliższą przyjaciółką, jeszcze z czasów szkolnych, jest Natalie, ale czy taka przyjaźń „ponad podziałami klasowymi” jest możliwa?

Natalie jest bowiem przykładem ogromnego awansu. Jej rodzina pochodzi z Jamajki, Natalie kiedyś nazywała się Keisha, teraz już jest „czarna z wierzchu i biała w środku”, została znaną prawniczką i żoną bankiera. Elegancki dom, piękne dzieci, niania z Polski. Co w takim razie gryzie Natalie? Nie potrafi umościć się w nowym świecie. Zastanawia się, jak by to było być prawdziwą Afrykanką z dawnych czasów, żyjącą w zgodzie z własną kulturą. W tej brakuje jej symboli, reprezentacji, sposobu na opowiedzenia swojej sytuacji, także tej wynikającej z posiadania dzieci i zaangażowania w karierę. Jest rozpięta między rodziną na zasiłku i City. Dom i wszystkie gadżety, którymi jest otoczona, nie są jej naturalnym środowiskiem. Kiedy wybucha kryzys w 2008, pyta męża, czy i on nie ponosi za to etycznej odpowiedzialności. W odpowiedzi słyszy, że ludzie są niewinni, winne są reguły gry.

Felix to, jak się wydaje, najszczęśliwsza postać w tej historii. Zrezygnował z marzeń o pracy przy produkcji filmowej, jest mechanikiem, ma fajna dziewczynę, myśli o założeniu rodziny… Trochę irytuje go ojciec rastafarianin, ale trzeba przyznać, że porzucony przez żonę sam wychował czwórkę dzieci, niekoniecznie własnych. Czy marzeniom Felixa coś może zagrozić? Skąd nadejdzie niebezpieczeństwo?

I wreszcie Nathan. Nathan, w którym podkochiwały się wszystkie dziewczyny i był takim uroczym Murzynkiem. Matka jednak go ostrzegała, że Murzynek jest uroczy tylko, kiedy jest dzieckiem. Dziś jest na marginesie, jest trochę dilerem, trochę alfonsem, żyje na bakier z prawem, w świecie mu podobnych.

Losy tej czwórki oczywiście splotą się ze sobą. Nie powinno to jednak przesłaniać węzła, w jaki zaplątane są w tej powieści klasa, rasa i płeć. Oczywiście poza tymi różnicami są i podobieństwa. Wszyscy w końcu żyją w tej samej kulturze, w której wypada wierzyć, że ludzie zwykle dostają to, na co zasługują – mówi to oczywiście Natalie. To ona jest na górze i dysponuje – mimo wszystko – dominującą narracją, czyli taką, która rości sobie prawo do uniwersalności. 

Zadie Smith, Londyn NW, Znak 2014.

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.