Kinga Dunin czyta

5 książek plus roku 2018. Wybór nieobiektywny

ksiazki

Przeglądam, co napisałam o książkach w tym roku, albo o czym rozmawiałam z ich autorami. I szukam pięciu, bo podobno ma być pięć – tych najważniejszych. Może jednak będzie ich więcej.

Gdybym miała zaufać lajkom, a te akurat da się policzyć, to co czytelników najbardziej zainteresowało?

Diety, GMO, ewolucja płci;

Olga Tokarczuk;

Żydzi, Holocaust, antysemityzm.

W związku z tym zestawem przychodzi mi do głowy kilka żartów, ale nie są to dobre żarty, więc zachowam je dla siebie. Jak widać, poza Tokarczuk, literatury pięknej raczej brak, a i tu nie wiadomo, czy nie zadecydował Booker.

Trzymając się jednak, przynajmniej na początku, tegorocznej literatury, przypomnę pięć książek polskich pisarek, które, moim zdaniem, warto było przeczytać.

Zyta Rudzka, Krótka wymiana ognia. Trzy pokolenia kobiet, misterna saga rodzinna w pigułce.

Zajrzeć do studni

Patrycja Pustkowiak, Maszkaron. Narzekano na tę powieść, ale mnie się podobała – tyle w niej kobiecej złości i żółci. Ale przecież nie zawsze musimy być grzeczne?

Pustkowiak: W życiu jestem bardzo miła, w pisaniu bardzo niemiła

Natalia Fiedorczuk, Ulga. Depresyjna, to nie zarzut. I ciekawy wątek dotyczący kobiecej religijności.

Kobieca mistyka w oparach patriarchatu

Dorota Masłowska, Inni ludzie. Wiadomo. Książka wzbudziła, moim zdaniem, nadmierne zachwyty, ale lepiej z Masłowską zgubić niż z niejednym znaleźć.

Katarzyna Kochmańska, Nieuprzejmość (zajrzyjcie na stronę wydawnictwa KP).

Mięso jest na wierzchu, ale krew nie leci

czytaj także

(Nie wspominam o Oldze Tokarczuk, bo to trudno było przegapić. Chociaż Opowiadania bizarne, fajne!, trochę zniknęły, bo Booker był za Biegunów).

Olgi Tokarczuk dziwniejsze opowieści

Było też sporo ciekawych pisarek niepolskich – Lize Spit, Szpadel; Petra Hulova, Macocha, Carmen Machado, Jej ciało i inne strony… Jednak w mojej bańce hitem była powieść Siła Naomi Alderman. Wyzwalająca dystopia – chociaż uważam, że zakończenie mimo wszystko jest optymistyczne – o kobietach, które uzyskują wyjątkowe moce i naprawdę stają silniejsze od mężczyzn. Poleje się krew.

Nie chcę pomijać mężczyzn, trudniej mi jednak coś znaleźć. No i chciałabym cofnąć się o rok, bo myślę o tegorocznych nagrodach literackich – dla panów. Oraz towarzyszących im zachwytach. Przyznaję, że przynajmniej w jednym wypadku ich nie podzielam – Paweł Sołtys, Mikrotyki. Nie pisałam o tej książce, bo chociaż dwukrotnie próbowałam ją przeczytać, to jakoś nie mogłam do końca. Miałam wrażenie, że już sto razy czytałam takie opowiadania – panowie w PRL-u piją piwo. Bardzo trafny wybór, jeśli chodzi o nagrodę im. Marka Nowakowskiego, bo rzeczywiście przypominał mi się Nowakowski, ale żeby „Gdynia”? Taka wysmakowana nagroda? Pewno czegoś nie rozumiem. Z nominowanej piątki wyróżniłabym Kijanki i kretowiska Alicji Zielińskiej.

Muszę się pozbyć książek [fragment książki Marcina Wichy]

Marcina Wichę natomiast doceniam. Rzeczy, których nie wyrzuciłem to bardzo sympatyczna książka, cieszyłam się z Paszportu „Polityki” dla niego. Jednak z Nike  – już nie, bo miałam inne typy. Przede wszystkim kibicowałam Annie Bikont, czyli biografii Ireny Sendlerowej.  O tym, czemu taka właśnie narracja o „polskich sprawiedliwych” jest wyjątkowa i ważna, rozmawiałam z Piotrem Foreckim.

Polskie farmazony

Sądzę też, że niedoceniona została Klementyna Suchanow za inną biografię – Gombrowicza. Udało jej się pokazać, jak przy całej swojej wielkości Gombrowicz był też postacią żenującą. Bo chyba był.

Gombrowicz był idiotą

No i znowu wróciliśmy do kobiet – przepraszam. Już próbuję odzyskać gender balance. Wciągnęła mnie powieść Eustachego Rylskiego Blask i lubię jego język – ale jest taaaka konserwatywna…

Piąta RP

czytaj także

Pod koniec roku ukazały się dwie pozycje z pewnością literacko bez zarzutu: Wiesława Myśliwskiego Ucho igielne oraz Marka Bieńczyka Kontener. Niestety, też zabrakło mi siły, żeby je skończyć. To takie medytacje o życiu, śmierci, przemijaniu, odchodzeniu bliskich. Mam dosyć własnych medytacji na ten temat.

Wiem, wiem, jest też Szczepan Twardoch, Królestwo. I pewno jest to już bestseller. Napiszę o tym niedługo.

A na koniec coś z zupełnie innej beczki (Monthy Python to też literatura! I wciąż cieszy). Ukazał się ostatni tom chińskiej trylogii SF Cixin Liu, Wspomnienia o przeszłości Ziemi. Tak, Ziemia pod koniec powieści jest już przeszłością. To nie klimat nas zabije, ale katastroficzny nastrój jest jak najbardziej na czasie.

Przeczytałam / obejrzałam też całkiem sporo, prawie zawsze z przyjemnością, komiksów. Ale tu nie mam kłopotu, żeby powiedzieć, który jest wyjątkowy. To Pantera, scenariusz i rysunki Brechta Evensa. Niepokojąca opowieść o ojcu molestującym córeczkę. Chociaż nic nie jest tam pokazane ani dopowiedziane i niektórzy twierdzą, że to wcale nie jest o tym.

Dziecięce koszmary i koszmarnie wielki kosmos

Oczywiście jest to przegląd nieobiektywny. I pozostaję z całym szacunkiem oraz podziwem dla wszystkich, którzy wiedzą, co naprawdę w tym roku było najlepszego i najważniejszego w literaturze. A Czytelnikom życzę mnóstwa książkowych recenzji napisanych przez wielu niezgadzających się ze sobą recenzentów.

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.