Czytaj dalej

Co klei ludzi

Anna Cieplak

Dzisiaj robi się coś razem, kiedy przychodzi kryzys. Rzadko pojawia się wspólny cel, który nie byłby zorientowany na konflikt – mówi Anna Cieplak, laureatka Nagrody Gombrowicza za książkę „Ma być czysto”, w rozmowie z „Polityką”.

Justyna Sobolewska, „Polityka”: Czy gimnazjaliści przeczytali pani książkę o gimnazjalistach Ma być czysto?

Anna Cieplak: Z czytaniem gimnazjalistów jest tak jak z czytaniem w ogóle, więc to nie była jakaś ogromna liczba. Ci, z którymi rozmawiałam, nie byli ani zaskoczeni, ani zachwyceni. To nie do końca jest opowieść o gimnazjalistach, raczej o konkretnych bohaterach ze specyficznymi problemami i ich relacjach z otoczeniem – osobami dorosłymi i instytucjami. (…)

Powiedziała pani, że Ma być czysto to miała być w dużej mierze książka interwencyjna.

Pokazuję, jak wyglądają nierówności, na przykład jak inaczej traktuje się w szkole za to samo przewinienie osoby z różnych klas społecznych. Warto się zastanowić, dokąd zabrnęliśmy w tej nieuwadze. Na przykład kiedy mówimy o reformie edukacji, to nie w kategoriach prawdziwych problemów młodych ludzi. Jeśli już nawet takie się pojawiają, to w przerysowany sposób, demonizujący gimnazjalistów. (…)

W nowej książce ujął mnie wątek domu kultury. Takie miejsce często silniej niż szkoła wpływa na rozwój, tam wchodzi się w kulturę.

Niektóre dzieci nie mają w domu szansy poznać muzyki, książek, nikt ich nie nauczył tego, jak się wypowiadać publicznie. Dla niektórych biblioteka, dom kultury, świetlica to jedyna przestrzeń, w której mogą zetknąć się z innym typem wiedzy, nauczyć nowej wrażliwości i wyrażać się. Jeśli nie będziemy umieli się ze sobą skomunikować, zrozumieć, to będzie dochodziło do coraz większej polaryzacji społecznej. Nie chodzi tylko o to, żeby przygotowywać dzieci do odbioru kultury innego typu niż popularna, ale też o mówienie w taki sposób, żeby ludzie nieposiadający pewnych kompetencji mogli brać udział w debacie publicznej.

Dla niektórych biblioteka, dom kultury, świetlica to jedyna przestrzeń, w której mogą zetknąć się z innym typem wiedzy, nauczyć nowej wrażliwości.

W tym miejscu przypominają mi się konsultacje o rewitalizacji miasta, w której ludzie nie rozumieli samego słowa „rewitalizacja”. Język jest dyskryminujący, trzeba mieć cierpliwość do wyjaśniania pewnych zjawisk w prosty sposób. Domy kultury mogą wyrównywać szanse i nie są opresyjne, bo nie wystawiają ocen. W powieści Anita przychodzi do domu kultury nie z powodu zajęć, tylko dla pewnego chłopaka. Ale dzięki temu coś poznaje.

Bohaterka jest buntowniczką…

Anita pochodzi z grupy, o której się mało mówi, bo to taki społeczny środek. Ani margines, ani góra. Mama fryzjerka, ojciec budowlaniec. Od małego szkoła wmawia bohaterce, że może być kowalem swojego losu, ale życie to weryfikuje. Z każdym rozdziałem dojrzewa do świadomości tego, kim jest. Długo trwa, zanim orientuje się, że nie musi odnosić sukcesu, który jest określony w sposób schematyczny. Próbuje docenić swoje otoczenie, czerpać z niego jak najwięcej, choć je bezustannie kontestuje. Buntuje się, ale nie dlatego, że jest zawstydzona swoim pochodzeniem, tylko dlatego, że ma taką ochotę. Chce być odważna i krytyczna. Uchwycenie tego było dla mnie istotne.

I jako buntowniczka odkrywa więzi z Polską, kiedy jest na emigracji zarobkowej. I więź z babcią.

Zastanawiały mnie relacje pokoleniowe. Ojciec jest wychowany na dawnej Trójce, odwołuje się do Kazika. Rodzice są pokoleniem, które nadal pije kawę rozpuszczalną, bo kojarzy im się z czymś lepszym. Odczuwają niepokój przed wejściem do Unii, bo nadchodzi świat, którego nie znają, a nikt nie opowiada o nim w przekonujący sposób. Ale w rezultacie niewiele się zmienia. Pokolenie starsze, babcia też była kontestatorką i przekazała swój charakter Anicie. Uczennice w mojej książce zamiast na kurs przygotowawczy do matury chodzą do hospicjum, gdzie spędzają czas ze starszymi osobami. To też jest postawa, która wiązała pokolenia, dziś zaniedbana. (…)

Anna Cieplak laureatką Nagrody Gombrowicza 2017 [rozmowa z pisarką]

Familiarność i sąsiedzkość trzeba na nowo budować, zanikły przez rozwarstwienie społeczne?

Pokolenie moich rodziców i starsze opowiada z sentymentem o wydarzeniach kulturalnych czy wczasach pracowniczych w PRL. Nie widzę w tym tęsknoty za dawnym systemem, tylko poczucie zaniku więzi. Przestrzeń wspólna jakby się skurczyła. Dzisiaj robi się coś razem, kiedy przychodzi kryzys. Rzadko pojawia się wspólny cel, który nie byłby zorientowany na konflikt. Wspólnoty sąsiedzkie i działki wydają mi się taką przestrzenią, gdzie może rozwijać się współpraca, choćby na poziomie drobnych gestów, takich jak dzielenie się sadzonkami. To „klei” ludzi. Klasa średnia ma więcej do przepracowania, bo bardziej się izoluje. Nie widzę odgórnych mechanizmów, które mogłyby to zmienić. (…)

Cały wywiad dostępny jest na stronie „Polityki”.

***
Anna Cieplak (1988) – animatorka kultury, aktywistka miejska, autorka książki dla dzieci Zaufanie (2015) i powieści Ma być czysto (2016). Na co dzień pracuje z dziećmi i młodzieżą w Świetlicy Krytyki Politycznej „Na Granicy” w Cieszynie. W 2014 roku została nagrodzona za działalność w zakresie kultury przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, stypendystka programu „Aktywność obywatelska” (2015).

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.