Kraj

Zawisza: Liberalna opozycja to alimenty, piosenki Muchy i setki w TVN-ie

Marcelina-Zawisza

PiS to skutek rozpadu więzi społecznych i rozczarowania demokracją. Nie da się pokonać go w weekend i bez przygotowania.

Sławek Blich: PO kończy protest i przestaje okupować sejmową mównicę. Nowoczesna ustąpiła już dzień wcześniej. Błąd?

Marcelina Zawisza, Partia Razem: Petru ze Schetyną raz po razie marnują zaangażowanie ludzi, a tym razem zrobili to po prostu wyjątkowo spektakularnie i nieudolnie. To kapitulacja, ale trudno uznać ją za zaskoczenie: tak się kończy działanie bez planu. Po raz kolejny Jarosław Kaczyński pokazał liberałom, że setkami do Faktów TVN się go nie pokona. Żeby zmusić rządzących do cofnięcia się, trzeba umiejętnie organizować i kierunkować społeczne emocje, a od momentu objęcia władzy przez PiS opozycji udało się to właściwie tylko raz – kiedy zainicjowany przez nas czarny protest zablokował zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej.

Blokowalibyście mównicę, będąc w sejmie?

Marszałek Kuchciński złamał regulamin i są poważne wątpliwości, czy głosowanie nad budżetem było przeprowadzone zgodnie z prawem. PiS, udając, że nic się nie stało, ośmiesza tak naprawdę państwo.

Dlaczego?

Bo silne państwo to nie takie, które w kupie trzyma tylko żelazna ręka Naczelnika. Silne państwo jest silne siłą przestrzeganych procedur. Z tym nigdy nie było w Polsce dobrze, ale teraz cofamy się w tempie zastraszającym.

Jak poważne konsekwencje może mieć trwanie tego dyskursywnego, legalistycznego dualizmu, w którym jedni uznają Trybunał Konstytucyjny, a inni nie, rząd uznaje obowiązujący budżet, a opozycja nie (albo nie do końca)? 

To w dużym stopniu zależy od sędziów. Już teraz część z nich zapowiada, że nie będą respektować wyroków Trybunału, jeżeli w składzie będą sędziowie, którzy zostali nielegalnie wybrani przez PiS. Podobny problem może być z budżetem. Jeśli każdą decyzję budżetową faktycznie będzie można skutecznie zaskarżyć, to doprowadzi do absurdu, w którym zarazem mamy budżet i go nie mamy. Taki budżet Schrödingera. Byłoby to nawet zabawne, gdyby nie konsekwencje.

Po okupacji mównicy PiS triumfuje, bo po raz kolejny pokazał liberalnej z opozycji w sejmie miejsce w szeregu.

Ale za pogardę dla demokratycznych procedur i PiS w niedalekiej przyszłości zapłaci gorzką cenę.

Tymczasem jednak schemat opowieści PiS jest konsekwentny i spójny: uchwaliliśmy w tym budżecie 500+ i obniżenie wieku emerytalnego, a liberalna opozycja próbuje zdestabilizować nam państwo. Czy liberalna opozycja miała jakąkolwiek opowieść? 

No właśnie, na początku było jeszcze coś o mediach i pośle Szczerbie, coś o budżecie, prawda? A potem państwo posłowie chyba zbyt dobrze bawili się w organizowanie festiwalu piosenki aktorskiej, żeby pamiętać, że mają do swoich racji przekonać obywateli po drugiej stronie telewizora. Skalę tej porażki pokazuje sondaż „Dziennika Gazety Prawnej”: zdarzyło się coś niebezpiecznego dla polskiej demokracji, a tymczasem niemal 1/3 Polaków i Polek nie wie, o co chodziło w proteście liberałów, a połowa pozostałych ocenia go negatywnie.

Schetyna do Petru: „My nie byliśmy na wakacjach, tylko na proteście”. Jeśli obserwujemy początek sporu opozycyjnych partii, to na co jest to dowód: na słynny geniusz taktyczny Kaczyńskiego, czy na nędzę osobowościową i polityczną liberalnej opozycji? 

1/3 Polaków i Polek nie wie, o co chodziło w proteście liberałów, a połowa pozostałych ocenia go negatywnie.

Po prostu wykonują plan Kaczyńskiego: dwa koguciki walczą ze sobą o tytuł „lidera opozycji”, szefa wszystkich szefów. A że żaden z nich nie ma szczególnej charyzmy ani intelektualnych talentów ku temu, to nawet gdyby Ryszard Petru rytualnie zatłukł Grzegorza Schetynę (albo na odwrót) w świetle kamer TVN, to i tak nie przybliżyłoby nas to nawet o krok do odsunięcia Kaczyńskiego od władzy.

Kto z tej dwójki rozegrał politykę lepiej… a właściwie – mniej źle?

Wybitny taktyk Schetyna najpierw mocno napiera na blokowanie sejmu i tygodniami powtarza „ani kroku wstecz”, tylko po to, żeby się nagle, bez żadnego uzasadnienia, wycofać. O Petru, który najpierw wzywa ludzi, żeby stali na zimnie i mrozie w obronie zagrożonej demokracji, a potem wyjeżdża na portugalską plażę i daje sobie zrobić zdjęcie, szkoda gadać…

Do tego, żeby wygrać ważną walkę, nie wystarczy powiedzieć kilka razy w telewizji, że sprawa jest ważna. Trzeba jeszcze umieć grać.

Na złość prezesowi pokłócę się z Petru

Czy ten konflikt, okupację sejmu, opozycja w ogóle mogła politycznie wygrać?

Mądry dowódca wchodzi na pole bitwy tylko wtedy, kiedy wie, jak z niego zejść. W polityce na pewno nie da się wygrać, jeśli nie umie się wytłumaczyć społeczeństwu sensu swoich ruchów i pokazać, do czego mają prowadzić.

PiS cofa się tylko wtedy, gdy pęka jego zaplecze. Tak było podczas czarnego protestu. I tu był moment, kiedy można było rozbić jedność obozu rządzącego. Kilku posłów Zjednoczonej Prawicy, wśród nich minister Gowin, wysłało balony próbne, wypowiadając się negatywnie o zachowaniu marszałka Kuchcińskiego. To był moment, żeby do nich podejść, podtrzymać ferment, negocjować rozwiązanie. Niestety liberalne partie parlamentarne są przekonane, że politykę robi się tylko prężąc się przed kamerami na konferencjach prasowych.

Robili więc, co umieli: śpiewali piosenki i deklarowali, że „nigdy nie ustąpią”, a PiS odzyskał kontrolę nad sytuacją.

Oczywiście Kaczyński rozegrał ich koncertowo. Petru ze Schetyną mogą sobie pogratulować.

Najpierw Petru, potem KOD i Kijowski, teraz Schetyna. Opozycyjna scena polityczna, jak mówił u nas Sławek Sierakowski, jest dziś w 80 procentach wolna i trzeba ją napełnić – jak chcecie wykorzystać tę sytuację wy?

O realną zmianę, realną demokrację mogą upomnieć się tylko te ruchy, które są na serio demokratyczne, a nie stanowią od środka bliźniacze odbicie PiS-u. Żaden „lider” w stylu Kijowskiego nie wjedzie na białym koniu, nie odsunie PiS od władzy, nie zapewni przy okazji miłości i pokoju na świecie. Nie oszukujemy ludzi, że już jutro doprowadzimy do przyspieszonych wyborów, a pojutrze Kaczyński stanie przez Trybunałem Stanu. Brutalna prawda, którą Razem powtarza od roku, brzmi: zbudowanie sensownej przeciwwagi musi zająć trochę czasu.

Zegar tyka.

Nie ma drogi na skróty, bo PiS to skutek rozpadu więzi społecznych i rozczarowania demokracją. To rachunek za transformację, za 25 lat zaniedbań. Odbudowa wiarygodności demokratycznej polityki nie przyjdzie z dnia na dzień. A już z pewnością nie odbuduje się jej, robiąc ikonę z przypadkowego alimenciarza, który na dodatek ma problem z rozróżnieniem konta organizacji od konta swojej firmy. Oczywiście łatwo też zdobyć kilkanaście procent poparcia, gdy ma się za sobą wielki biznes i media. Petru pokazał, że nie wymaga to szczególnych kwalifikacji, charyzmy ani intelektu. Ale potem spada się z tych procencików jeszcze szybciej, niż się wybiło.

My idziemy powoli, bo idziemy daleko: dziś to kilka procent, za jakiś czas – kilkanaście, potem – kilkadziesiąt.

***
Marcelina Zawisza — działaczka społeczna, aktywistka, członkini zarządu partii Razem. Obserwuj na Twitterze i Facebooku.

Opozycjo, idź do domu, jesteś pijana

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. hmm tak czytam komentarze i obawiam sie ze partia Razem na ktora glosowalem … upadnie . tzn. bedzie to wielkomiejski ruch (nazywany partia) z około 3-4% poparciem. I to wszystko. Wybije się na nim pani Dziemianowicz oraz pan Zandberg , może ktos jeszcze przez najblizsze 2-3 lata. Pan AA i pani Zawisza slabo wypadaja w programach telewizyjnych – oby sie polepszylo w co watpie. Partia Razem ma juz latke Razem czyli Osobno. Wlasnie do kogo wy chcecie dotrzec? Caly motloch , patole , swolocz zwane polactwem glosuje na pis , mlodzi dzisiaj sa „zakochani” w ruchach narodowych , ludzie we wsi maja psl a kler z ambon skutecznie kieruje ich na pis , ludzie z miast – no to juz „glebsza” analiza ale i tak wola po lub nowoczesna . ZNP cale zycie trzymalo z sld. Teoretycznie ludzie pracy ktorych jest duzo – ale ja was nie widze z ulotkami przed centarami handlowymi , biedronkami itp. Latacie po gorniolach ktorzy i tak beda za pisem . Uzywacie slow entryzm afirmacja itd ktorych 90% Polakow nie rozumie . Co z tego ze w wywiadach ladnie sie piescicie nawzajem jak to jestescie inetelktuanie wyksztalceni ale do kogo wy chcecie dotrzec ? do ktorej grupy spolecznej? Teoretycznie na walce z watykanskim okupantem ale wy jestescie za slabi , za tchorzliwi na to. Ludziom wmowili ze na walce z religia sie przegrywa i kazdy sie boi ale taki Palikot na tym sie wybil tylko pozniej koncertowo zj.bal- ale to inna historia. Ludzie poszli po wyborach bo pan Zandberg wypadl „ladnie” na tle tego truchla politycznego. I to wszystko – caly czas pomalutku pikujecie w dol. Kaczor zrobi 10% prog wyborczy od przyszlych wyborow i nigdy tego nie przeskoczycie sami z ta „polityka” ktora prowadzicie. Mlodzi w korpo ktorzy po latach dorabiaja sie 6000 miesiecznie slysza ze Razem chce im zabrac 75% dochodow bo sa bogaci i juz rozumiecie ze nikt na was nie zaglosuje. Co do procentow – wszyscy moi znajomi mowia ze nie beda glosowac na Razem czy SLD jak ktos ma ponizej 5-6% ( a od nowych wyborow nawet 10%) bo to STRACONY GLOS. Polityka to zawsze byl produkt na sprzedaz – jak wczesniej powiedzialem pewni ludzie powoduja ze ludzie sie odsuwaja od Razem . Na waszym ZELAZNYM ELEKTORACIE pociagniecie 2% ? I jeszcze jedna wazna rzecz – nie mowie tutaj o przejeciu wladzy a tylko dostaniu sie do do parlamentu. Wydaje mi sie ze zachlysneliscie „sukcesem” wyborczym i od tej pory nie wiecie co robic – ktora droge wybrac – to podepniecie sie tu , to tam . „sława” was przerosla a nawet z okregowej ligi nie wyszliscie 🙁 . Bedziecie takim korwinem -miki lewej strony . Bedziecie trwac poki jest Zandberg a czas pokaze co z tego wyniklo. Ja na chwile obecna zastanawiam sie nad po lub .n bo jak poprzednie wybory pokazaly prawie 12% glosow lewicowych ( w tym moj) poszlo na marne i nie chce powtorzyc tego bledu – oby sie cos zmienilo – ale watpie .

  2. „Kilku posłów Zjednoczonej Prawicy, wśród nich minister Gowin, wysłało balony próbne, wypowiadając się negatywnie o zachowaniu marszałka Kuchcińskiego. To był moment, żeby do nich podejść, podtrzymać ferment, negocjować rozwiązanie. ”
    To jedno zdanie starczy do wyrobienia sobie przekonania, że p. Zawisza jest w te klocki jak dziecko we mgle. Więc wypadałoby trochę powściągnąć język, gdy się krytykuje rzekomą nieudolność opozycji. Przypomnę, że to partia Razem deklarowała, że nie zejdzie sprzed Kancelarii Prezesa RM, dopóki wyrok TK z 9 marca nie zostanie opublikowany. Do dziś nie został. Co z waszym obozowiskiem na Ujazdowskich? Dawno się zwinęło. „Mądry dowódca wchodzi na pole bitwy tylko wtedy, kiedy wie, jak z niego zejść” – proszę swoje stylizowane na patos sentencje odnieść przede wszystkim do swojej własnej partii.
    „My idziemy powoli, bo idziemy daleko: dziś to kilka procent, za jakiś czas – kilkanaście, potem – kilkadziesiąt.” – und morgen die ganze Welt…Jeśli ponad rok po wyborach, w których partia Razem dostała ponad 3 %, rzadko w sondażach przekracza te 3%, to są to tzw. pobożne życzenia.

    1. Razem już pierwszego dnia protestu pod KPRM zapowiedziało, że będzie trwał tydzień – do czasu, gdy mijał termin publikacji wyroku TK przez biuro premier Beaty Szydło.

  3. Dlaczego nazywa Pani partie PO oraz .Nowoczesna liberałami, przecież są to socjaliści?
    Dlaczego nie współpracują Państwo z politykami kukiz 15 którzy proponują dobre rozwiązania? Mam tu na myśli Pana Liroya i jego projekt evoting, który moim zdaniem powinien zostać rozwinięty do platformy pozwalającej obywatelowi załatwiać wszystkie sprawy ze wszystkimi instytucjami (sady, US itd) online. Mamy XXI wiek.

    1. Posłowie Kukiz’15: Chruszcz, który zaprasza do swojego biura ONR i Wszechpolaków, Winnicki – prezes Ruchu Narodowego i kilku jeszcze, którzy swoją pozycję budują na wspieraniu organizacji nacjonalistycznych. Wydaje mi się, że to może być jeden z powodów.

  4. Brawo. Przyjemnie czytać takie konkretne i rzeczowe wypowiedzi. Dobrzye byśmy pamiętali,że {IS nie jest problemem, PIS jest rezultatem problemu. Że znaczna część społeczeństwa jest do żywego wkurw….a efektami 25 lecia ” wolnej Polski ” a PIS skutecznie ich zagospodarował. PIS może zniknąć z dnia na dzień ( np. gdy Kaczyński umrze lub tylko zachoruje na dłużej ) ale ci wkur..i zostana i co jakiś czas dzadzą o sobie znać.

  5. Dobry wywiad, widać inną jakość niż u PO/.N/SLD. Ze swojej strony doradzałbym Razem uchylać się przed komentowaniem codziennych zakrętów pozostałej opozycji, bo łatwo przykryć tym to, co Razem ma istotnego do powiedzenia w sprawach zasadniczych, a pożytku z takich komentarzy i tak wiele nie ma.

    Nie zgadzam się z tymi, którzy piszą powyżej że prywatne sprawy polityka nie mają znaczenia. Mają znaczenie, bo mogą przesądzać o jego skuteczności. Gdyby Gazeta Wyborcza przed decyzją o tym, że wykreuje na lidera opozycji Kijowskiego lepiej go zlustrowała („zajrzała pod kołdrę”) i dowiedziała się o kłopotach z alimentami, cała opozycja nie miałaby dziś kłopotu z jego fakturami. Autorom powyższych komentarzy może to być obojętne, ale wielu współobywatelom to nie jest obojętne, a o nich chyba chcecie zabiegać. Osoba o wysokich standardach etycznych, których wśród liderów opozycji jest wielki niedostatek nie przyjęłaby roli lidera opozycji mając kłopoty (zawinione lub może nie) z płaceniem alimentów. Zaglądanie politykom pod kołdry (a także do konta bankowego, o którym na początku transformacji też mówiono że to ściśle prywatna sprawa, trzeba było dopiero kilku dewastujących państwo afer korupcyjnych by zaczęto prześwietlać majątek polityków) jest jednym ze sposobów samoobrony obywateli przed politykierami. Komu mało tej argumentacji przypominam o brytyjskiej aferze Profumo, gdy się okazało, że Rosja podstawiła ministrowi obrony kochankę. Wszyscy o niej wiedzieli ale w liberalnym społeczeństwie nikt nie miał śmiałości prześwietlić ich związku, a sprawa się wydała za przyczyną nieostrożności KGB. Czy Putin nie ma dziś równie oddanych agentek co wtedy?

  6. Opozycja liberalna jest w sejmie, lewica poza sejmem. PiS sam się wyłoży na wzroście rentowności obligacji (w ciągu ostatniego roku koszt długu wzrósł o 30 %) i kryzysie finansowym. Afera z blokowaniem mównicy nie ma większego znaczenia, niezależnie kto coś ugrał albo stracił. Ważniejsza będzie afera z likwidacją gimnazjów. Na razie PiS nie zyskuje, pomimo rozdawania socjalu, co jest sukcesem opozycji (całej). PiS będzie zmieniał ordynację na pół większościową, jak na Węgrzech. Czy Razem będzie się chciało po zmianie ordynacji dołączyć do bloku opozycyjnego, czy nie? I czy atakowani liberałowie będą w ogóle chcieli rozmawiać z takim ‚sojusznikiem’? Istotne jest też pytanie, czy jest sens atakować PiS propozycjami socjalnymi, jeśli one właśnie doprowadzą do kryzysu finansowego i klęski PiSu? Sukcesem Petru jest to, że dobrał sobie ciekawych współpracowników, klub Nowoczesnej jest dużo lepszy od klubu Palikota (na którego głosowałem, bo miałem w okręgu neoliberała Biedronia, a na Petru nie głosowałem). Lider Nowoczesnej może słaby, ale sam klub niezły. W PO też jest trochę młodszych osób, które mogą przyciągać wyborców. Gdy PiS zacznie słabnąć, a jest to wielce prawdopodobne, zyskiwać będzie cała opozycja, ale najwięcej ci, którzy są najwięksi, bo ich lepiej widać. Lewica zapewne dalej będzie podzielona i w zmienionej ordynacji nic nie zdziała. A przy obecnej ordynacji, nie wiadomo. Kukiz upodabnia się do PiS i albo zostanie wchłonięty, albo straci poparcie, bo nie stanowi alternatywy. Reasumując opozycja liberalna ciągle ma dużo więcej atutów politycznych niż lewica.

  7. Super wywiad. Zgadzam się w pełni, cenię również bardzo nazywanie rzeczy po imieniu i nieowijanie w bawełnę. Nie uważam, że zawieranie dziwacznych sojuszy z różnej maści pajacami i szemranymi typami miałoby służyć czemukolwiek. PiS będzie popełniało masę błędów (chodź nie życzę im tego, gdyż uważam, że ich błędy będą bardzo kosztowne dla nas wszystkich), ale nie mam złudzeń że Ci ludzie są do sprawowania władzy kompletnie nieprzygotowani. PiS wygra pewnie następne wybory, ale po ośmiu latach ludzie będą tak już znużeni, że będą chcieli zmiany i to zmiany dokonanej przez nowe twarze. „Razem” ma jak najbardziej szanse tam wtedy być. Uważam ponadto, że polityki nie robi się tylko w gabinetach i telewizji, ale również walcząc na ulicy o ważne dla zwykłych ludzi sprawy. Chcę wierzyć, że ludzie to docenią.

    1. Oczywiście! Wszyscy przecież, co do jednego, od początku do końca trwali pod parlamentem, dzielnie wspierając akcję „obrony demokracji”!

  8. Pozwolę sobie przykleić mój komentarz spod ostatniego felietonu Śpiewaka, gdyż odnosi się on do „Razemów” – mojej gasnącej nadziei na jakąkolwiek lewicę- bardziej niż do kogokolwiek innego.

    Rozumiem, że przeciwnicy liberałów mają teraz fajną pożywkę, ale dobrze by bylo, gdyby zachowali ją raczej na prywatne rozmowy, bo medialne dęcie i wałkowanie wpadek Petru i Kijowskiego to jest jednak dalsze, dramatyczne „obniżanie poziomu debaty publicznej”, a od „liderek opinii” należałoby oczekiwać nieco więcej.

    Jako wyborcę interesuje mnie wyłącznie to, jakie pomysły zgłasza kandydat i jaką daje rękojmię ich realizacji. Petru akurat zdaje się być szczery w swoich deklaracjach programowych, spośród których ze znaczną częścią się nie zgadzam, ale którym trudno odmówić spójności i wykonalności. Nie obchodzi mnie czy, dokąd i z kim jeździ na urlop – to są sprawy między państwem Petru i państwem Schmidt, a nie państwem polskim. Kaczyński prywatnie jest szują i nieudacznikiem, ale swoje jawnie szkodliwe pomysły wdraża z żelazną konsekwencją i skutecznością. To mnie dotyczy, a nie to ile mu zostało uzębienia i z kim aktualnie sypia jego bratanica.

    W każdym razie, jeżeli ktoś weksluje dyskusję na czyjeś życie osobiste albo tego typu didaskalia, to zaczynam podejrzewać, że brakuje mu argumentów albo odwagi, żeby zmierzyć się z oponentem co do meritum. Co gorsza, próbuje mnie oszukać – skłonić, żebym głosował emocjami, zgodnie z poczuciem estetyki, a nie rozumem i zgodnie z własnym interesem. Wiem, że wszyscy to do pewnego stopnia robią, ale chwała temu, kto pierwszy przestanie.

    Ile było oburzenia, kiedy Radziszewska palnęła na wizji coś o Śmiszku i Biedroniu. Że się nie godzi, że chamka, że prywatne sprawy! A teraz wszyscy z prawa (standard) i lewa (sic!) chcą Petru włazić pod kołdrę i fotel lotniczy? Jak się okazało, że Wałęsa prawdopodobnie brał kasę od ubeków, to się mówiło, że może owszem, ale jego licznym dzieciom się nie przelewało, że jednak pokierował wygranym strajkiem, że się poświęcał sprawie, że historycznie miał rację i ograł Jaruzelskiego. I słusznie – to są kryteria skuteczności lidera ruchu protestu. Pan Kijowski liderem jest, moim zdaniem, kiepskim, ale dlatego że brak mu charyzmy i pomysłu, a nie przez alimenty.

    Nie musimy się lubić, popierać ani współpracować, ale przestańmy głupio kopać się nawzajem po kostkach.

    1. Myślę, że nie do końca ma Pan rację. Głowie z czym się pewnie zgadzamy, to że PiS trzeba odsunąć od władzy, tylko teraz pojawia się pytanie – jak? Nie da się ukryć, że PiSu nie odsunie się jeśli: 1. nie odbierze się choć 5-10% z aktualnego 35% PiS (5-10%, to akurat nie jest ten twardy elektorat); 2. nie odbierze się poparcia Kukizowi (tam jest część osób, które zawiodły się na PO i zagłosowały na Kukiza); 3. nie zmobilizuje się ok.10% z tej grupy ludzi nie głosujących w wyborach (oczywiście trzeba ich jeszcze przekonać by głosowały czy to na liberałów czy to na lewicę). Według mnie to są takie 3warunki. I nie da się ukryć, że aby coś z tych trzech punktów się stało, to opozycja musi być wiarygodna w tym co robi, musi mieć jasny, czytelny przekaz do tych ludzi, musi do ludzi wyjść, rozmawiać z nimi, bo jak widzimy obecne media internet czy tv, raczej zamykają ludzi we własnych bańkach informacyjnych. Tak więc tweety, wpisy na fb itd., nic nie dadzą, bo trafią tylko do przekonanych, potrzebne jest wyjście face to face.
      I teraz dlaczego Razem od czasu do czasu atakuje liberałów? Wydaje mi się, że po części bierze się to z frustracji, że liberałowie robią wszystko, byle tylko nie spełnić żadnego z wyżej wymienionych 3punktów, a mają świadomość, że rządy Kaczyńskiego i PiS nie wyjdą nam na zdrowie, w zasadzie liberałowie cały czas umacniają Kaczyńskiego i PiS, przez rok praktycznie w ogólnie proporcji się nie zmieniły, czy to nie jest najwyższa pora by zadać sobie pytanie, czy w takim razie taktyka jaką obrała sobie PO i Nowoczesna była słuszna? W zasadzie obie te partie wspólnie z KOD, cały czas kierują swój przekaz do osób które i tak je popierają od samego początku, cały czas gadają do swoich, nie wychodzą do innych wyborców, a tak to się z PiS na 1000% nie wygra. Myślę też, że Razem próbuje też tymi wypowiedziami jasno odciąć się od liberałów, tak by móc być wiarygodnym dla osób z tych 3wyżej wymienionych przeze mnie punktów, bo oni jednak do tych ludzi próbują wychodzić.

      Inna sprawa to dokładnie te sytuacji z Petru i Kijowskim. Jeśli idzie o Petru, to nie widziałem nigdzie, by ktoś z Razem konkretnie czepiał się jego życia prywatnego i tego, że ma nową partnerkę. Tutaj pełna zgoda, to jego prywatna sprawa, nic nam do tego. Ale niestety faktem jest, że poważny lider opozycji w takim momencie nie powinien lecieć sobie na wakacje, obojętnie od tego czy są dyżury czy ich nie ma, to nie ma znaczenia. On jest twarzą Nowoczesnej, to ma być niby „lider opozycji”, to jest człowiek, który powinien dawać przykład. I to już nie jest kwestia spraw prywatnych, to jest kwestia jego podejścia do tamtego protestu, namawiania ludzi by stali na mrozie i wspierali opozycję, a sam sobie jedzie… Dobrze, że sam przyznał, że to było niezręczne, choć potem jego wyczyny z tego tygodnia pogrążyły go już politycznie. Natomiast z Kijowskim jest to samo. Jeśli idzie o alimenty, to uważam, że to co zostało powiedziane w wywiadzie było powiedziane źle, był to poziom jaki prezentują nasi posłowi, a Razem ponoć ma pokazywać, że inna polityka jest możliwa. Jeśli facet ma alimenty i je płaci, to ok, dla mnie problemu nie ma, jeśli ich nie płaci, bo nie ma faktycznie z czego, to też jeszcze mogę starać się zrozumieć, natomiast jeśli nie płaci, a ma z czego, i oszukuje, kombinuje byleby uniknąć płacenia, to przepraszam, ale to już jest świństwo i można mówić, że to jego prywatne sprawy, ale w polityce do końca nie da się tego oddzielić (żeby nie było tak naprawdę nie wiem do końca jak jest z tymi alimentami, jedni mówią, że płaci, inni że nie, więc nie wydaję wyroku, piszę hipotetycznie), bo jaką wiarygodność ma taki człowiek, który oszukuje swoją rodzinę? A jeśli idzie o faktury, to też nie mam nic przeciwko temu, by od stowarzyszenia brał pensję, ale to powinno być jawne i transparentne, tutaj tego nie było i znowu wracamy do kwestii wiarygodności takiej osoby.
      Pan podejrzewam nie jest z żadnej z wymienionych przeze mnie wyżej 3grup. Jest Pan przekonany do szeroko rozumianej opozycji, do ich popierania. Ale czy myśli Pan, że ostatni miesiąc: blokada sejmu, wyjazd Petru, faktury Kijowskiego, zamieszanie w ostatnich dniach wywołane przez Petru, kopanie się między sobą Petru i Schetyny itd., że tych co opozycji nie popierają, bądź uważają, że nie ma na kogo głosować, przekonało by jednak poprzeć opozycję? Ja mam wrażenie, że wręcz przeciwnie, dla tych co wahają się jeśli idzie o popieranie PiS, ostatnie wydarzenia jednak utwierdziły ich, że już lepszy PiS, a tych co nie chodzą na wybory (jeśli w ogóle wiedzieli i interesowali się, że coś się dzieje) prędzej to wszystko zniechęciło do polityki i aktywnego brania w niej udziału, w przyszłych wyborach mogą machnąć ręką i powiedzieć – „mam to gdzieś, wszyscy złodzieje, oszuści, cwaniacy, wszyscy siebie warci, tak więc nie idę głosować”.

      Teraz potrzeba nam wiarygodności u polityków, potrzeba by ludzie im zaufali, by wiedzieli, że jeśli polityk coś mówi, to tak też myśli (czy tak zachowywał się ostatnio Petru?). Opozycja parlamentarna robi wszystko by tego nie było, a niestety jej działania idą też na opozycje pozaparlamentarną, która będzie tak samo postrzegana.

    2. Pani Marcelina nie zagląda Petru pod kołdrę – to z kim jeździ Petru to faktycznie jego prywatna sprawa, to, że lata do ciepłych krajów, kiedy jego wyborcy (zachęcani przez niego) stoją pod sejmem na mrozie dyskwalifikuje go pod każdym względem.
      Natomiast w przypadku Lidera KOD nie chodzi o jego prywatne sprawy – ściągalność alimentów Polsce jest zastraszająca niska. Taka postawa powinna być bezwzględnie piętnowana u osób publicznych, tak samo jako prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu.

  9. „zainicjowany przez nas Czarny Protest zablokował zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej” – no więc nie.

    1. sprawę zablokował Kaczyński, jego zdanie w tej sprawie jest znane od wielu wielu lat, także proszę sobie nie przypisywać cudzych zasług 😉

  10. Po pierwsze, nie podoba mi się tytuł, wielu znowu przeczyta tylko tytuł i zakrzyknie – „Razem znowu osobno”, „rozwalają opozycję”, że „zamiast atakować PiS, Razem atakuje opozycję” itd, a w zasadzie słowo w słowo takie stwierdzenie jak w tytule nie pada, to jest zbitek z kilku zdań.
    Druga sprawa. Opozycja w sejmie jest jaka jest, to fakt, ale też według mnie trzeba trzymać pewien poziom w krytyce i te ostatnie zdania o Kijowskim (sam nie znoszę faceta), mówienie o „przypadkowym alimenciarzu”, trochę wydają się nie na miejscu, tak brzmi to jak dzieci z piaskownicy.
    Trzecia sprawa. Głosowałem na was partio Razem i będę głosował, ale jednak wasz wolny marsz jest zdecydowanie za wolny, to jest poruszanie się w tempie ślimaka… Popieram waszą strategię, powolne budowanie wiarygodności od podstaw, wiem, że nic nie da się zrobić od razu, że potrzeba czasu, ale… Bądźmy szczerzy minęło już ponad rok od wyborów, wasze realne poparcie to mniej więcej tyle co w wyborach, owszem, wtedy dużo ludzi zagłosowało na was z przypadku, po jednej debacie (realne poparcie na tamten okres, czyli poparcie ludzi, którzy z waszymi poglądami i programem się zgadzali to może było 2%, dostaliście pewien bonus w dniu wyborów), więc można mówić, że teraz macie ugruntowany elektora na tym poziomie ok. 3,5%, tylko to poparcie tak w zasadzie stoi, a nawet w grudniowych sondażach, w większości spadło do 2%… Nie wygląda to dobrze. Prawda jest taka, że jeśli chcecie wejść do sejmu w następnych wyborach to potrzeba regularnie w sondażach mieć ponad 5%, inaczej wielu nie zagłosuje na was, bo uzna to za głos stracony. 5%? W sumie to łatwo sobie wyobrazić zmianę ordynacji wyborczej i będzie potrzeba nie 5%, a 10%… I co wtedy? Wasz powolny marsz może się skończyć zanim dotrzecie do mety, bo nie wejście do kolejnego sejmu, będzie tak naprawdę waszą ogromną porażką i w zasadzie być może początkiem końca partii.
    Kolejna sprawa, to mimo że w większości się z wami zgadzam odnośnie współpracy z innymi partiami, rozumiem waszą argumentację, to nie da się ukryć, że czasem mam wrażenie, że faktycznie zamykacie się na wszystkich dookoła, nawet na niektóre środowiska lewicowe. Rozumiem, że liczy się wiarygodność, sam tak uważam, ale ludzie też czasem zasługują na drugą szansę. Trzeba brać pod uwagę, że jeśli ordynacja będzie wynosić 10%, to będzie trzeba iść pewnie do wyborów z jakimiś lewicowymi partiami (poza SLD oczywiście 🙂 ), z Nowacką, z Zielonymi itp.
    Cały czas w was wierzę i trzymam mocno kciuki, ale też niestety mam coraz większe obawy odnośnie tego czy wam się uda wejść do sejmu po kolejnych wyborach… Zresztą, problem jest inny. Rok temu myślałem, że kolejne wybory wygra koalicja PO-Nowoczesna, teraz widzę, że to raczej nierealne, że wygra to pewnie PiS (jeśli nie wydarzy się kataklizm), nie wyobrażam sobie 7lat rządów PiS, kraj będzie w ruinie, tak więc potrzebna jest silna lewica już za 3lata, za 7będzie za późno… Źle to wygląda.

    1. słowa o przypadkowym alimenciarzu są wyjątkowo precyzyjne akurat. Pan popiera okradanie dzieci przez ojców?

      1. Oczywiście, że nie, ale to jest polityka, a nie zabawy dzieci w piaskownicy. Może powiedzieć to samo, używając innych słów. Żeby wejść do sejmu potrzeba poparcia, żeby mieć poparcie trzeba przekonać do siebie ludzi. Czy takie słowa zyskają np. poparcie u jakiejś tam grupy osób z KOD, które nie mają jakichś preferencji politycznych, które może nie są ślepo zapatrzone w Kijowskiego, ale daleko im do takich określeń? Wątpię. Chodzi mi bardziej po prostu o język jakiego się używa, a nie to co Pani Marcelina chciała powiedzieć. Razem mówi, że inna polityka jest możliwa, tak więc trzeba się pewnych standardów trzymać, bo ja w takim określeniu to jednak widzę właśnie te standardy jakie przez lata mamy w sejmie.

    2. „Za 7 lat kraj będzie w ruinie” ? A na jakiejż to podstawie taki wniosek ? Spójrz w liczby. PiS ma super ściągalność podatków za ubiegły rok (a w tym roku będzie miał jeszcze lepszą), niezłe wskaźniki gospodarcze, budżet się spina, sensowne transfery socjalne powodują, że znacznie szersze masy społeczne zaczynają czynnie konsumować co wkrótce przetłumaczy się na duży impuls inwestycyjny w gospodarce (właściwie już to widać).

      Może czas spojrzeć na rzeczywistość taką jaka ona jest. Polska nie jest i nie będzie lewicowo-liberalna bo Polacy w swej nie są lewicowo-liberalni.
      Przypuszczam, że PiS podobnie jak CDU za Kohla mogłoby rządzić kilkanaście lat. Największym zagrożeniem dla ich władzy jest majacząca na horyzoncie emerytura Kaczyńskiego.

      1. Właśnie o to chodzi, że za PiS-u jest całkiem nieźle. I to jest szansa na lewicowy zwrot. Nie sytuacja, jak za PO, gdy upodlone masy żyją we wstydzie strofowane przez elitę, że mogą wziąć kredyt, założyć firmę i zostać ludźmi sukcesu. 500+, rosnąca pensja minimalna, spadek bezrobocia i rosnąca aktywność gospodarcza państwa dadzą elementarną stabilizację życiową, a ta pozwoli ludziom spojrzeć dalej niż „czy im starczy do pierwszego”. Wówczas też w naturalny sposób dojdzie do dezintegracji obozu PiS (Kaczyński młody nie jest – po nim towarzystwo się rozpierzchnie). I będzie czas na nowe otwarcie – ważne żebyśmy jako lewica (jeśli to jeszcze coś dziś znaczy) – potrafili wskazać na nasze najistotniejsze wartości: sprawiedliwość, ludzką godność czy wspólnotowość/solidarność. A bez egoizmu, szczucia i zacofania. I będzie dobrze, spokojna głowa!

      2. Czy rozumiesz że za „super ściągalnością podatków” kryją się ludzie doprowadzeni na skraj bankructwa? Im mniejsza ściągalność podatków, tym my obywatele mamy więcej pieniędzy w kieszeniach. Ja np. planowałem dokończyć remont domu, ale ponieważ płacę nowy podatek nie stać mnie na to.

    3. To co jest największym przekleństwem polskiej demokracji, to uzależnianie decyzji wyborczych od wskaźników sondażowych.
      Razem nie jest i nie miało być partią, która w krótkim okresie znajdzie się w głównym nurcie polskiej polityki. To miał być i jest projekt na lata. Jednocześnie okazało się, że efekt przerósł oczekiwania twórców – ludzi z mniejszym lub większym doświadczeniem na kanapowej lewicy – do partii dołączyło mnóstwo ludzi, którzy jeśli byli zaangażowani w działalność publiczną, to były to najwyżej NGO, dla większości jednak, Razem to pierwszy projekt, w który się zaangażowali. To sprawia, że Razem jest najbardziej efektywną lewicową inicjatywą w historii III RP. W dużej mierze oddolną i mającą docelowo zmienić kształt polskiej polityki, zgodnie zresztą z hasłem „Inna polityka jest możliwa”. Nie byłoby w tym haśle niczego wyjątkowego, gdyby nie to, że cały aktyw partyjny traktuje je śmiertelnie poważnie. To oznacza bowiem, że wbrew obowiązującym w Polsce schematom: Razem nie jest partią wodzowską – na czele jest i będzie organ kolegialny, panuje faktyczny parytet płci, zostały zbudowane autentyczne demokratyczne struktury partyjne w regionach, a co najważniejsze – od samego początku przekaz programowy jest maksymalnie merytoryczny, co znacznie utrudnia funkcjonowanie w realiach bardzo płytkiego sporu politycznego w Polsce. Jednocześnie – wielu domaga się większej i częstszej obecności w mediach ogólnopolskich, bo tylko tak są w stanie Razem dostrzec na mapie politycznej tego kraju. W jakich mediach się pytam? Których?
      Liberalnych? Czy prawicowych? Jak ich właściciele mieliby pozwolić na prezentację postulatów, które bezpośrednio uderzą w ich interesy? Razem nie zaistnieje w mainstreamie, bo jest bezpośrednim zagrożeniem dla establishmentu. Na razie jest tylko ciekawostką, istniejącą w przestrzeni medialnej tylko dzięki talentom politycznym swoich czołowych przedstawicieli i sympatii paru wpływowych dziennikarzy i publicystów. Uda się im wejść do Sejmu i uda się im przejąć w Polsce władzę, tylko jeśli lewicowy elektorat przestanie patrzeć na swoje interesy przez pryzmat establishmentu, a nada priorytet swoim interesom.

      1. W większości się z tym zgadzam, rozumiem podejście Razem, by budować partię, poparcie, powoli, za to by była to solidna baza, bo jak widać było po Palikocie momentalnie można stracić naprawdę niezłe poparcie. Tylko problem jest jednak taki, że cokolwiek będziemy mówić odnośnie kierowania się sondażami, to niestety wyborcy się tymi sondażami kierują. W przyszłych wyborach najprawdopodobniej będziemy mieć sytuację i narrację obozu KOD-PO-Nowoczesna, że głosujcie albo na nas, albo wygra PiS, nie marnujcie głosów na partie, które balansują na progu wyborczym, bo to będzie strata głosu. I wielu na to pójdzie. Nie zagłosuje na Razem (choć ich popiera, zgadza się z ich programem), bo powie, że „teraz liczy się tylko odsunięcie PiS od władzy i obrona demokracji”. Dlatego według mnie tak istotne jest by jednak w tych sondażach być regularnie nad kreską, poza tym bycie nad kreską oznacza pokazywanie w sondażach w tv czy portalach internetowych, bo można zauważyć, że często te partie, które mają np.4% nie są pokazywane np. w Faktach, w TVP, to taka delikatna manipulacja, bo pokazuje ludziom, że np. Razem nie ma w sondażu, czyli Razem się nie liczy. Naprawdę możemy mówić, że sondaże są nieistotne, ale to w naszej rzeczywistości brzmi jak zaklinanie rzeczywistości. W jakimś sensie to sondaże kształtują poparcie, szczególnie w takim kraju jak nasz, gdzie większość nie ma jakoś bardzo sprecyzowanych poglądów politycznych i może zarówno zagłosować na Nowoczesną jak i na Razem czy Korwina lub Kukiza.
        Nie namawiam i nie chciałbym, by Razem kierowało się słupkami poparcia, w tym sensie, że będzie robić coś niezgodnie z sobą byle tylko zyskać poparcie, nie o to mi chodzi, chodzi mi po prostu o to, że trzeba być sobą, ale koniecznie trzeba wyjść poza ten zamknięty krąg 3-4% (jak to zrobić? To już inna sprawa, jednak zrobić to trzeb), bo w ostatnim roku wyborczym, gdy w Polsce będzie pewnie szał pod tytułem, że „albo jesteś z nami, albo przeciwko nam”, „albo popierasz PiS, albo popierasz opozycję zjednoczoną pod szyldem KOD”, będzie już za późno by się wybić, to trzeba zrobić teraz, w ciągu najbliższych 2lat, tak by w rok wyborczy przystępować do gry mając już w sondażach regularnie ponad 5% (to może być za mało), a im sondaże będą lepsze, tym pozycja wyjściowa będzie mocniejsza, tym mocniej będzie można się oprzeć tej narracji liberałów, że „chodźmy wszyscy razem do wyborów”, bo inaczej to co Razem słyszy dzisiaj, to jest pikuś w porównaniu z tym jakie będą na nich ataki jeśli będą mieć nadal poparcie ok.3% i nie zjednoczą się we wspólnym bloku.
        I odnośnie mediów, znowu zgoda, trudno się Razem przebić, nigdy nie staną się ulubieńcami TVN czy TVP1 (aczkolwiek przyznam, że rok temu nie spodziewałem się, że Razem będzie tak często mimo wszystko zapraszane np. do Tok.fm czy TVN, naprawdę mogło być dużo gorzej, bo to przecież partia pozaparlamentarna) ale tutaj też uważam, że jeśli realna siła partii będzie większa, to będzie trzeba zacząć traktować ją poważniej. Co innego zapraszać partię, która ma w sondażach 2-4% i na dzień dzisiejszy nawet nie weszłaby do sejmu, a co innego taką, której może nie ma w parlamencie, ale ma regularnie np.6-8% i zaczyna stanowić jakąś siłę polityczną.
        I tak wychodzi, że możemy mówić, że sondaże się nie liczą, ale jednak się liczą… Na pewno istotne dla wiarygodności partii jest to, by nie działać pod sondaże, ale jednak trzeba robić wszystko, by w sondażach zyskiwać.