Kraj

Wysoka kultura i gówniarskie swastyki

Piotr Forecki, Anna Zawadzka

Zamiast pisać o polskich faszystach per „oni”, należałoby raczej zastanowić się, co czyni nas uczestnikami tej samej kultury. Upupianie ich to tylko dalszy ciąg bagatelizowania problemu.

Opublikowany na stronie gazeta.pl wywiad Michała Gostkiewicza z doktorem Pawłem Dobrosielskim czytaliśmy z rosnącym sprzeciwem i wstydem. Sprzeciwem, bo uważamy, że diagnoza źródeł praktyk nacjonalistycznych, którą stawia badacz, służy w istocie bagatelizacji problemu. Wstydem, bo jako badacze podobnych zjawisk nie identyfikujemy się z protekcjonalnym tonem Dobrosielskiego. Dobrze znamy ten ton – pełen wyższości wobec wszystkich spoza warstwy inteligenckiej – bo jest on popularny wśród polskich akademików i akademiczek. Nie pomaga on jednak w rozpoznaniu zjawisk, o których mowa, za to źle świadczy o posługujących się nim ekspertach.

Dr Paweł Dobrosielski stawia tezę, jakoby wzory kultury, z których czerpią polscy nacjonaliści, nie miały nic wspólnego z „książkami historycznymi” i „lekturami wspomnień z kacetów”. Jego zdaniem pochodzą one z popkulturowych źródeł transmitujących fascynację kultem siły i estetykę nazistowską. Ten stary nawyk polskiej inteligencji – zająć pozycję w loży, przez lornetkę patrzeć na maluczkich i załamywać ręce nad ich głupotą wynikłą z braku odpowiednich lektur – przypomina praktyki XIX-wiecznych antropologów, którzy z rozbawieniem, grozą lub politowaniem przyglądali się wybranym przez siebie „dzikusom”. Problem w tym, że to właśnie „książki historyczne” i „lektury wspomnień z kacetów” wciąż tworzą i reprodukują dominujące wzory kultury. To w odtwarzanej między innymi za ich pośrednictwem tradycji polskiego nacjonalizmu tkwi źródło problemu.

Strywializowany antykomunizm toruje drogę faszyzmowi

Bohaterów reportażu TVN nie stworzyły odpryski popkultury. Nazizmem fascynowali się w międzywojniu polscy narodowcy spod znaku ONR Falanga, dla których NSDAP była wzorem godnym naśladowania. Toast „Za Hitlera i naszą ukochaną ojczyznę, Polskę” – wcale nie musi zatem aż tak zdumiewać. Przecież powiewające na zielonych sztandarach organizatorów Marszu Niepodległości geometryczne symbole ręki z mieczem to nic innego, jak parafraza swastyki. Tej z tortu w lesie, która bynajmniej nie jest „symbolem wieloznacznym”, jak dowodził w ekspertyzie sądowej prof. Tomasz Panfil.  Innymi słowy, obchodzone w lesie urodziny Adolfa Hitlera to nie żaden eksces i aberracja, tylko kontynuacja i konsekwencja. Aby przekonać się, jakim wsparciem i aprobatą cieszy się ta tradycja, wystarczy wsłuchać się w głosy przedstawicieli polskich opiniotwórczych elit po emisji reportażu TVN. Na jej nieustającą witalność pracowano w Polsce latami – bez różnicy, która z partii akurat sprawowała władzę. Nadszedł czas, by zmierzyć się z rolą systemu edukacji i Akademii, a zwłaszcza nauk historycznych, w budowaniu i umacnianiu nacjonalistycznych wzorów kultury polskiej.

Kochające Polskę rodziny z dziećmi, czyli jak oswoiliśmy faszyzm

Zamiast pisać o polskich faszystach per „oni”, jak robi to Dobrosielski, należałoby raczej zastanowić się, co czyni nas uczestnikami tej samej kultury. Czy nie jest to aby „przywiązanie do historii własnego narodu”, które afirmują i rozmaici historycy, i fani „wspomnień z kacetów”? Czy nie jest to właśnie traktowanie pojęć takich jak „własny” i „naród” jako neutralnych kategorii opisu? Bez rewizji i dekonstrukcji tego przywiązania i tych pojęć w głównym, a nie marginalnym nurcie kultury polskiej, nie ma, naszym zdaniem, szansy na rozprawienie się z pokazanym przez TVN zjawiskiem. Nie ma szans na koniec nacjonalizmu – czy to w jego odsłonach elitarnych, czy ludycznych.

Miał być bat na Grossa, wyszła wojna kilkudniowa

Dobrosielski upupia i ośmiesza ludzi, o których mówi. Nazywa ich „gówniarzami”, „dziewicami” i „słabymi chłopcami”. Infantylizacja, którą stosuje, jest powieleniem schematu funkcjonującego w Polsce od lat: bagatelizowaniem problemu.

To właśnie ten schemat doprowadził do szoku i zaskoczenia materiałem TVN24, choć to nie praktyki pokazane przez dziennikarzy są czymś nowym, nowym jest jedynie zainteresowanie nimi dziennikarzy. Najczęściej bagatelizacji tej dokonuje się, wrzucając faszyzm i antyfaszyzm do worka z napisem „radykalizmy” oraz nazywając skrajną prawicę „marginesem marginesów”, „wygłupami chuliganów” i „młodzieżą”, która „musi się wyszumieć”. Pisała o tym niedawno Kornelia Sobczak, wskazując również na inne przykłady właściwe dla tej praktyki powszechnego użytku. To właśnie ten schemat Dobrosielski powiela, gdy twierdzi, że bohaterowie materiału TVN „nie do końca rozumieją, co właściwie robią”. Nie twierdzimy, że dysponują oni pełną wiedzą na temat swoich praktyk i że wybrali je na wiedzy tej podstawie. Twierdzimy za to, że postrzegania rzeczywistości, która stoi za ich wyborami, nie można infantylizować i że ma one swoje źródła w głównym nurcie kultury polskiej.

Na koniec zatrzymajmy się na chwilę przy „chłopcach”. „Chłopcami w okresie dojrzewania” nazywa Dobrosielski Polaków, a nacjonalistów polskich – „słabymi chłopcami”. Czy kobiety, które coraz liczniej zasilają ruch narodowy, należałoby w takim razie nazwać „słabymi dziewczętami”? Pytanie to zostawiamy badaczowi pod rozwagę. Przede wszystkim jednak: czy wzorem, który należałoby ucieleśnić, jest „silny mężczyzna”? Czy naprawdę potrzeba nam „silnych mężczyzn”, by skończyć z nacjonalizmem?

Wolna od Żydów, katolicka, militarna, męska – to faszystowski ideał, który spełnia się w Polsce

Dr Paweł Dobrosielski pisze, że gdy w Polsce wybuchną pogromy, jego już tutaj nie będzie. Jako dzieci wychowane w domach, w których mówiło się dużo o wojnie i Zagładzie, prześladowało nas pytanie: czy zdążymy wyjechać na czas? Kiedy dorośliśmy, zrozumieliśmy, że odpowiedź na to pytanie nie tkwi tylko w rozpoznaniu sytuacji, ale także w warunkach materialnych. To one zadecydują, kto wyjedzie, a kto zostanie. Decydowały już o tym po wielokroć w przeszłości. Niestety nie uczy się o tym w szkołach i na ogół milczy w książkach polskich historyków.

*

Piotr Forecki – politolog, pracownik Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM

Anna Zawadzka –  doktor socjologii, pracuje w Instytucie Slawistyki PAN

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. Moim zdaniem określenie „słabi chłopcy”, to nie infantylizacja, ani bagatelizowanie, tylko prawidłowa diagnoza, tak samo jak i wskazywanie na źródło tegoż w popkulturze kipiącej właśnie kultem siły (gry, filmy), paradoksalnie dodatkowo wzmocnionej przez martyrologiczno-męczeńską narrację PiS.
    Jednostki nie odnajdujące się w społeczeństwie, nie czerpią wzorców z tożsamości przegranej ofiary i postawy męczennika, tylko z kultu siły. Stąd popularność odwoływania się np. do Wikingów. Szerszym tłem zjawiska może być odczuwalny zmierzch Zachodu, który nie nadąża za dynamicznie zmieniającym się światem.
    Nie stawiałabym osobnej diagnozy dla Polski, bo moim zdaniem to wyłamywanie otwartych drzwi, tylko skorzystała z opracowań i badań jakie przeprowadzono w „starej UE”, gdzie różne ruchy i organizacje neofaszystowskie mają się dobrze.

  2. Oczywiście, że Nowosielski ma rację, Bardzo dobry tekst.
    Oczywiście, że właśnie traktowanie tych gówniarzy „poważnie” i serio ich dowartościowuje natomiast ośmieszanie jako niedonoszonych pępków pokazuje takimi jakimi są na prawdę. Niech każdy sam sobie odpowie na pytanie czy wolałby należeć do poważnej organizacji, która chce by się z nią liczyć albo i bać, czy też do zbiorowiska niedonoszonych nieudaczników.
    Natomiast całych tych intelektualnych wypocin i w tekście i w komentarzach nawet czytać się nie chce. Wszędzie to samo. I nawet najważniejszego nikt nie zauważył: Jeśli byłbym w Andaluzji, martwiłbym się o Andaluzję a Polsce jestem patriotą akurat polskim. Przypadkowo. I wszystkim życzę takiego podejścia.

  3. http://www.bbc.com/news/world-europe-42920934

    „Wiadomo że niektórzy Polacy mordowali Żydów [] nie wiadomo tylko czy można obwiniać Polskę”

    There is widespread agreement [..] that some Polish citizens did participate in the Holocaust, by betraying, even murdering Polish Jews. But there is disagreement over whether those acts add up to wider Polish complicity

    A potem jadą wyborczą.

  4. Przykładem(dowodem?) na skłonność Polaków do nazizmu jest Falanga. Jakie poparcie miała Falanga przed wojną?

  5. Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy nękać ich tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym.

  6. Tak się zastanawiam, co jest większym i bardziej spektakularnym przykładem braku szacunku i bezczelności? Załamanie rąk „nad głupotą maluczkich”, gdy „maluczcy” nie tylko wychwalają zło, ale jeszcze akurat to zło, które kilkadziesiąt lat temu ich samych puściłoby z dymem?
    Czy raczej takie zdanie, jak: „(..) lektury wspomnień z kacetów wciąż tworzą i reprodukują dominujące wzory kultury. To w odtwarzanej między innymi za ich pośrednictwem tradycji polskiego nacjonalizmu tkwi źródło problemu.”?
    To naprawdę fascynujące, że ktoś, kto pisze takie zdanie ma w ogóle czelność zarzucać komuś innemu brak pokory. Literatura obozowa – pełna opisów cierpienia i okrucieństwa, pisana z pierwszej ręki relacje o Zagładzie, nie jest zdaniem autorów artykułu świadectwem konsekwencji zła, do którego można odesłać hajlujących gówniarzy (o jej, chyba kogoś upupiłem tym słowem – jak mi strasznie przykro!).
    Czemu? Dlatego, że w części z nich pojawiają się elementy polskiego nacjonalizmu. Oczywiście nie ma znaczenia, że był to nacjonalizm reaktywny, że ucieczka w narodową mitologię była dla ludzi, którym odbierano godność, dramatyczną próbą jej zachowania.
    Nie, to w ogóle nie jest ważne, bo pani Zawadzka Anna i pan Forecki Piotr „naumieli” się na seminarium z socjologii, że patriotyzm to nacjonalizm a nacjonalizm jest bezwarunkowo zły – ahistorycznie i niezależnie od kontekstu. A na innym poczytali Derridę, Foucaulta i paru innych filozofów – oczywiście francuskich, bo jak się chce znaleźć pseudointelektualizm, najlepiej poszukać go we Francji. I się „dowiedzieli” o „strukturach władzy”, które przenikają kulturę i reprodukują się za jej pośrednictwem.
    Zachwyceni tą swą „wiedzą” postanowili nie tylko unieważnić wszelkie inne koncepcje innych intelektualistów na temat przyczyn polskiego neonazizmu. Ale dodatkowo odnaleźć faszyzm w antyfaszystowskiej literaturze pisanej przez ofiary faszyzmu. #samozaoranie.

    1. patriotyzm, kochanie wlasnego narodu itd to sa we wspolczesnym swiecie aberacje, o ile dwie jaskinie musialy sie miedzy saba wyrznac aby miec dostep do zrodla wody to dzis mozna tego uniknac.
      Nie na patriotyzmie powinno unikac sie uciemiezenia przez innych a przez nauczenie sie wreszcie szacunku do kazdej zyjacej istoty
      i mam zblizone zdanie do autorow, ktorego Pan najwyrazniej nie zrozumial za grosz.

      Zbrodnie, cierpienia obozowe nie maja nic wspolnego z patriotyzmem, bo sytuacje powstaly przez agresywne wykluczajace ideologie totalitarne. Kochanie swojego kraju klubu ulicy, wieszczow narodowych i innych wypelniaczy, wszystko aby zawsze unikac szanowania koazdego bez wzgledu na jego wlasciwosci.

      Wszytko to ma jak autorzy sugeruja glebokie psychologiczne korzenie, ale na ch..j wnikac skoro w „lewactwo” mozna zawsze sobe uderzyc jakims argumentem zastepczym. Ten psycho aktywny dyskurs jest tylko kulturalna wersja „niebedzie ciapaty gwalcil naszych kobiet”, tym razem lewak, naszych wielkich martyrologii, tylko ze w tym przypadku w ogole nie o to chodzi.

      Na marginesie lewak to zwulgaryzowane okreslenie osoby ktora jako nadrzedne postrzega dobro wszytkich a nie mojej „rodzinki” „firemki” „portfela” konczy sie na sciemanianiu o dobru narodu, rasy, itd.

      Beznadziejnie nudne jest czytanie kolejnej sformatowanej odpowiedzi na przedstawienie glebszego problemy, ktory blizszy jest o wiele mechanizmom psychologicznym rzadzacych jednastka vs grupa,

      Nie kazda osoba ktora ma powazne watpliwosci co do patriotyzmu wolnego rynku czy homofobii jest od razu za stworzniem kraju rad
      wycieciem wpien banksterow itp, ten dyskurs tez jest wy..anie nuzacy.
      Nic zreszta dziwnego, poniewaz to jest kolejny problem, zwlacza w Polsce, krytyka konkrego zla, wymiernego, wiaze sie z obrona przez kontratak, bo albo jest zie nazi albo bolszewickim komuchem. Ja pierd… piaskowica, bardzo smutna bo z doroslymi.

  7. Sześciu świrów ze swastykami w lesie to serio problem całej Polski? Większym wydaje się być Zandberg propagujący komunizm. Ale i tu nie ma podstaw do przypisywania głupoty całemu narodowi. Ale chyba o to m.in. chodzi. Zaraz ktoś napisze doktorat na ten temat, dochodząc do wniosku, że pogrom tuż tuż. Niestety to bardzo naciągane. dziś łatwo skonfrontować tę histerię z tym co dzieje się w innych krajach, gdzie idiotów również nie brakuje, ale nikomu nie przychodzi do głowy, aby z tego powodu biczować cały kraj. Ale, czy na pewno pojmują to osoby, dla których naród i ojczyzna nie mają większego znaczenia?

    1. Ciekawi mnie w jaki sposób Zandberg promuje komunizm, rozwiniesz myśl? Mnie osobiście nie dziwi, że w kraju tak mocno doświadczonym przez nazizm swastyka na torcie budzi tak duże emocje.

  8. Bo ludzie wszedzie tacy sami. Ja mam swojego Lucyferka, inni mają Maciarewicza. U mnie przed ołtarzem ludzie lubią posłuchać o sądzie ostatecznym, inni na swoich ledowych ołtarzykach słuchają o rozwalaniu kraju. I wszystkim się lepiej śpi.

  9. Douczyć się. W Polsce ruch narodowy nigdy nie miał nic wspólnego z nazizmem. Problemtykę badał profesor Bogumił Grott nadając mu nazwę – nacjonalizm chrześcijański.

    1. Chrześcijański antysemityzm nie ma nic wspólnego z nazizmem?

    2. Jaki tam nacjonalizm chrześcijański. Dmowski był świadomym ateistą. Narodowcy sięgnęli po religię instrumentalnie, jak osłabnie, to ją porzucą na rzecz innego spoiwa społecznego (jeśli będzie użyteczny, może nim być kiedyś i islam). Czują się bardziej Polakami, niż katolikami. U nich to Kościół ma się unarodowić, a nie naród nawrócić.

  10. Czy w tej masowej imprezie gloryfikującej szefa narodowych SOCJALISTÓW brało przypadkiem udział stado 5 rzeczywistych wyznawców zbrodniczej ideologii, a resztę stanowiło towarzystwo z TVN. W słynnym matriale padają słowa o trudności w przedostaniu się do masowej organizacji liczącej 5 członków. Większy problem stanowią odradzajace się w europie ruchy komunistyczne z antifą na czele. Historia wyraznie pokazała który system totalitarny ma wiecej za uszami – ofiar kolektywizacji z Chin było więcej niż wszystkich ofiar 2 WŚ. A do osiągnięć komunizmu trzeba też dodać zmniejszenie śladu weglowego pozostawianego przez ludzi w ZSRR, Kambodży i wielu innych republika z Azji i Afryki. Ciekawe, czy autor tego dzieła ma w swojej szafie koszujkę z Che Guevarą?

    1. Rasistowski język propaguje polski rząd i nieformalny dyktatorek Jarosław. Niedawno przyjęli ustawę w celu cenzurowania historii, jak stwierdził poseł Mularczyk. Ruchów komunistycznych w Polsce nie ma, w Europie też nie ma większych partii komunistycznych, ani tym bardziej żadnego komunistycznego rządu. W Chinach nie mieszkamy. Koszulki z Che Guevarą nie posiadam i nigdy nie posiadałem.

      1. Czy karanie przez Izrael za negowanie Holokaustu też jest cenzurowaniem historii?

        1. @Wiola: nie jest.
          Ale dlaczego właściwie chcesz popierać kłamstwo o nieistnieniu ludobójstwa?

    2. Czyli jeżeli istnieje, gdzieś w Europie poważniejszy problem to z automatu powinniśmy przemilczać fakt, że członkowie organizacji, której członkowie pracują w Sejmie, urządzili urodziny osobie odpowiadającej za wymordowanie 6 mln naszych obywateli? Super sposób myślenia: rasistowskie hasła na Marszu niepodległości? – a w Niemczech jest Antifa! Ktoś został pobity za kolor skóry? W Niemczech Antifa! Urodziny Hitlera. A mówiłem już co robi Antifa w Niemczech?

      1. Tylko czy w Polsce panuje poważny problem z propagowaniem nazizmu? Nie ma przyzwolenia na prezentowaie swastyk itp w przestrzeni publicznej. Natomiast uznawanie falangi i krzyża celtyckiego za równoważne do symboli hitlerowskich Niemiec jest elementem rozgrywek politycznych. Dużo większy problem był w latach 90, gdy bez problemu można było dostać w morde od skinheadów w każdym polskim mieście czy miasteczku. A sam wysiłek i czas konieczny do przenikniecia do masowej, 5 osobowej grupy idiotów najlepiej pokazuje jak duży ta społeczność stanowi problem dla współczesnej Polski.

        1. Czyli mamy siedzieć cicho bo „to tylko kilku wariatów w lesie”? Chyba lepiej żeby KAŻDY taki przypadek brany na poważnie i poddawany analizie. Lepiej być przewrażliwionym niż obudzić się za późno.

          1. Z pomocą pojedyńczych przejawów kryminalnych i głupich zachowań garstki idiotów próbuje się społeczeństwu narzucić jakieś niczym nieusprawiedliwione poczucie wstydu, zagrożenia, koniecznosci przepraszania za samo bycie Polakiem. Na szczęście Polacy to doskonale widzą, co pokazują słupki poparcia politycznego. Im głośniej i beszczelniej liberalne i lewicowe media plują na polskie społeczeństwo, tym bardziej Polacy to widzą. A z internetów nic nie znika…

          2. Takiego gadanie nie rozumiem. Kto Ci każe się wstydzić? Polacy to naród jak każdy inny- mamy pozytywne epizody w naszej historii i mamy też słabe momenty. Powinniśmy mówić o wszystkim i niczego nie przemilczać. Uważam, że sam fakt przynależności do danego narodu nie powinienem być ani źródłem dumy ani wstydu- to po prostu fakt, na który nie mieliśmy wpływu. Dumę lub wstyd powinny wywołać tylko rzeczy, które były naszym świadomym wyborem.

          3. Tylko żebyś się czasem nie przejął. Nie był to Twój świadomy wybór więc nie masz powodu do wstydu. Sam fakt bycia Bartoszem nie powinien być źródłem dumy, po prostu fakt.

          4. oczywiscie nie ma co sie wstydzic, wiekszosc wyznaje antysemityzm, homofobie, ksenofobie etc
            jest sie czym podniesc na duchu

            podaj jedna wartosc we wspolczesnej Polsce z ktorej mozna czuc dume
            ale prosze, nie z flagi albo godla bo ani flaga ani godlo nie ma wplywu na kondycje spoleczenstwa.

          5. „Przypadek” z o s t a ł potraktowany poważnie, zaś w świetle tego co piszesz,, na serio należy zastanowić się nad tym dlaczego TVN tak długo czekała z emisją reportażu. Jeżeli mamy traktować sprawę tak jak proponujesz, działać należało natychmiast.

            Postawię sprawę nieco inaczej.
            W Polsce, owszem, istota postaw wynikających z ksenofobii, nie bardzo jest rozumiana, stąd bardzo często ludzie, choć nie mają ani cienia. i n t e n c j i ksenofobicznych często wypowiadają się w sposób o ksenofobię ocierający się. Przypomnę tu choćby, znany „dowcip” Wojewódzkiego o Ukrainkach, czy znacznie bardziej poważną wpadkę Sikorskiego o „murzyńskości” ( poważna ze względu na stanowisko, jakie sprawował). Przykłady nietrudno znaleźć w każdym środowisku. Podaję te, ponieważ pochodzą ze środowisk aspirujących do miana wolnych od wszelkich naleciałości ksenofobicznych. i, jako takich, ewidentinie czujących się powołanych do wytykania ksenofobii inym.

            Podkreślę: nie odwołuję się do wypowiedzi ewidentnie ksenofobicznych, które, jako takie zidentyfikować jest bardzo łatwo. Problem pojawia się, kiedy postawa jest cokolwiek interpretowalna.

            Najczęściej polem walki jest tu patriotyzm, bardzo różnie postrzegany w różnych środowiskach.
            Jedne mają tendencje do ignorowania treści stricte nacjonalistycznych, inne zalegają na manierę wyszukiwania ich.

            Prowadzi się na ten temat wiele mądrych ale i całkiem idiotycznych polemik, niemniej włączanie konkretnie nazizmu w obszar tych polemik, wychodzi zbyt daleko nawet poza idiotyzm.

            Postawy ksenofobiczne, antysemickie, propagujące „wyższość”, czy „lepszość” własnego narodu dają się zauważyć i , owszem, stanowią powód do zmartwienia, ale włączanie do nich nazizmu sensu stricte, prezentowanego poprzez jawne odwoływanie się do nazistowskich symboli, to zjawisko b. marginalne. Demonizowanie go musi i będzie wywoływało energiczny sprzeciw. Przez zwolenników tez zawartych w artykule sprzeciw ten, oczywiście stanie się symptomem „popierania nazizmu” oraz „zagrożenie Polski nazizmem”, no bo jakże inaczej.

            W ten sposób tylko o s ł a b i a się skuteczność adresowania ksenofobii, jako zjawiska nadzwyczaj niepożądanego. Osłabia się poprzez łączenie jej z postawami ewidentnie szeroko w Polsce potępianymi, które budzą odrazę nawet wśród zadeklarowanych nacjonalistów. Poprzez takie zabiegi wręcz daje się nacjonalistom do ręki broń. Przypisywanie im ciągotek nazistowskich, ustawia ich w roli ofiar niezasłużonego ataku. Jakie by nie były podobieństwa, pomiędzy klasycznym nacjonalizmem niemieckim i polskim sam nazizm jest kategorią osobną, wyrosłą bynajmniej nie tylko i wyłącznie z nacjonalizmu, który w Niemczech, pod rządami NSDAP przybrał postać niespotykanej wcześniej odrażającej agresji, ale także z socjalizmu, który w swej komunistycznej, skrajnej wersji, zwłaszcza w sowieckiej Rosji też taką praktykował.

            Prezentowanie skrajności jako symptomu postaw znacznie bardziej zbalansowanych jest dziś bardzo powszechne.
            I tak, ekologów wyzywa się od komunistycznej jaczejki, zaś deklarujących patriotyzm doszukuje się nazistów. Obie postawy poważnie zakłócają polemiki merytoryczne i podsycają atmosferę jatki.

            Nie drodzy Autorzy, celebrowanie urodzin Hitlera i wychwalanie jego „osiągnieć’ to nie jest NASZ problem, to problem grupek poważnie ideologicznie zdezorientowanych, ale nadal bardzo nielicznych. Nie ma żadnego uzasadnienia by wpadać w popłoch i dokonywać nerwowej samoanalizy czy, czasem, w każdym z nas nie drzemie „jakiś mały hitler”. Naszym problemem jest wspomniana dezorientacja ideologiczna, wyrastająca i pogłębiana t a k ż e na przesadzie wybiegającej daleko poza normy cywilizowanego dialogu.

            Ekolodzy NIE są kontynuatorami NKWDowskich czystek, a patrioci NIE są kontynutorami ideologii NSDAP.

            Ta długo, jak długo tak długo nie zaprzestaniemy uciekania się do skrajności w opisie i analizie politycznego, czy ideologicznego, przeciwnikowi, zwykły, merytoryczny dialog ciagle będzie potykał się o rafy budowane przez brak elementarnego umiaru i pogłębiał dysfunkcje postaw zarówno obywatelskich, jak i humanitarnych.

        2. teraz przecietna mloda osoba jest bardziej skinheadem niz Ci lysi z konca lat 80 i poczatku 90. Znalem wielu i tak na prawde wiekszosc z nich nawet nie byla rasitami, tylko kochali swoj swietny wyglad i mozlowosc zlania komus pyska.
          Teraz przecietna mloda osoba jest rasista, homofobem itd. Chcialbym aby to byla moja fantazja, ale jest wrecz przeciwnie, caly ten wstretny powrot patriotow ma takie zaplecze ideologiczne. Zalosne jest udawane jakis „wartosci” patriotycznych gdzie te ktore o nich przesadzaja sa wykluczeniowe i agresywne. Takie pieprzenie o tym ze to tylko paru glupkow jest albo brakiem jakiejkolwiek orientacji kim jest przecietna osoba ktora spotac mozna kazdego dnia wszedzie, albo udawanie ze tak nie jest bo z jakiegos powodu ciezka uznac wtedy patriotyzm jako przejaw czegos co z zasady jest samym dobrem.

          Reasumujac znajac poglady moich wspolziomkow, czuje sie jakbym przebywal wsrod „miekkich” nazioli, sprobuj Konradzie bronic gdzies w pubie osoby homoseksualnej, albo „ciapatego” wpierdol murowany, od patriotow walczacych o swoj kraj.