Kraj

Wolna od Żydów, katolicka, militarna, męska – to faszystowski ideał, który spełnia się w Polsce

Marsz-Niepodległości-2017

Ponieważ Polską rządzą środowiska zbliżone do tych, które maszerują w neofaszystowskich pochodach, „Nie przeproszę za Jedwabne!” można już swobodnie napisać na transparencie. I co najgorsze: można już tak myśleć i czuć – mówi Bożena Keff.

Marta Tycner: Po 11 listopada do mediów trafiły okropne sceny z Marszu Niepodległości. W jednej z nich dziennikarz TV Republika zapytał przypadkowego uczestnika, po co przyszedł na marsz, i usłyszał: „po to, żeby odsunąć żydostwo od władzy”. Trochę się zdziwiłam, bo wydawało mi się, że retoryka antyżydowska ucichła gdzieś w przestrzeni publicznej na rzecz innych, choć równie strasznych rzeczy. Pani była zdziwiona?

bozena-keff
Bożena Umińska-Keff ‒ pisarka, publicystka, wykładowczyni filozofii i etyki. Fot. Andrzej Georgiew, Facebook.com

Bożena Keff: Nie. Od lat już jest podobnie, więc dlaczego bym się miała dziwić? „Odsunięcie żydostwa od władzy” to oczywiste hasło antysemickie. Uczestnik marszu uważa, że władza jest nie-nasza. Może tak podsumowuję: obecny rząd i Polska dzięki takim jak on dopracuje się swojego Jobbiku, partii na prawo od węgierskiego Fideszu. Na prawo od PiS może przecież coś wyrosnąć, coś poważniejszego niż Kukiz. Może dla tego człowieka władza w Unii jest żydowska, więc dopóki Polska jest w Unii, to jest skażona…

Ale dla takich osób często każda władza będzie nie-ich, a więc żydowska (jeśli w rządzie jest jeden realny lub wyobrażony Żyd), pedalska (o ile jest w nim jeden rzeczywisty lub urojony gej czy lesbijka), proislamska (jeśli będzie optowała za przyjęciem jakiejś liczby uchodźców) i tak dalej. Ponieważ zazwyczaj nie ma szans, żeby władza im całkowicie odpowiadała, to do końca świata będzie żydowska. Za tym się kryje taki prawzór w tradycyjnym polskim myśleniu, mityczne przeciwstawienie: Żyd to jest nie-Polak, Polak to nie jest Żyd. Tak jak biały Amerykanin ma za swoją antytożsamość czarnego Afroamerykanina, tak dla Polaka-katolika jego nie-ja to Żyd.

I to poczucie się utrzymuje, mimo że środowiska zbliżone do ludzi z Marszu Niepodległości są w rządzie?

Nie można zaspokoić urojonych potrzeb. Przede wszystkim dlatego, że są urojone i jako takie są niezaspokajane. Może rząd dobry, ale skąd można wiedzieć, czym tam żydostwo jeszcze włada? Może jakimiś spółkami, może episkopatem, może zarządem cmentarza. Ale bez żartów: idealna Polska wolna od Żydów, od innych nie-naszych, cała katolicka, militarna, męska, z silnym przywódcą, czujna, bo wiecznie grozi wróg – to faszystowski ideał, który się spełnia. Ponieważ rządzą środowiska zbliżone do tych, którzy maszerują, można to wypowiadać, można to mieć na transparentach. I najgorsze: można tak myśleć i czuć.

Kochające Polskę rodziny z dziećmi, czyli jak oswoiliśmy faszyzm

Spośród różnych postaw wykluczających, ksenofobicznych antysemityzm jest chyba najlepiej przestudiowany. Postawy antysemickie można klasyfikować i badać. Raport z tego roku pokazuje, że choć wszystkie „klasyczne” rodzaje antysemityzmu – tradycyjny, spiskowy i wtórny – utrzymują się na wysokim poziomie, to najszybciej wzmaga się antysemityzm tradycyjny. Czyli ten związany z religią, na przykład z mitami o Żydach używających krwi do macy. Spodziewała się pani tego?

Nie dziwię się. Tutaj trzeba się skupić na sile Kościoła w Polsce i jego zaangażowaniu politycznym. Uważam, że polski Kościół katolicki jest z natury antyoświeceniowy. Teraz sprzyja mu też polityka i w tej chwili wydaje mi się jakiś barokowy, rozszalały, upojony sobą i z tych powodów mroczny. Samo to sprzyja powrotowi do tradycyjnych postaw, a może dziś po prostu łatwiej się do nich przyznać? Zresztą polski Kościół w przeważającej mierze wyznaje kult narodu, a nie jakieś tam chrześcijaństwo. Z chrześcijaństwem być może ma coś wspólnego papież Franciszek, który uważa, że uchodźcom trzeba pomóc, ale to mente captus, czyli człek stuknięty – z polskiego, katolickiego punktu widzenia. Narodowy katolicyzm rzeczywiście nie ma prawa mieć wiele wspólnego z duchem chrześcijaństwa, rozumianym pozytywnie i uniwersalnie.

Papież jest przywódcą lewicy

No i kolejna sprawa: polskie podręczniki do historii na różnych etapach nauczania bezkrytycznie przywołują Ewangelie jako źródło historyczne! I mówią, że w I w. n.e. w Palestynie Żydzi zabili Jezusa Chrystusa. Czynią to różnymi słowami, np. że kapłani albo że elity, albo większość Żydów (skąd takie dane?) do wyboru, ale istota pozostaje ta sama: Jezusa zabili Żydzi, tak dzieci informuje nauka historii. Chyba raz na dziesiątki podręczników autor zrobił zastrzeżenie, że źródło jest religijne, a nie historyczne, więc trzymajmy dystans. Zatem Polska, chyba jedyna w Europie, powróciła do przedoświeceniowego traktowania Ewangelii jako prawdy historycznej. A to są te rzekomo „dobre” podręczniki, z lat 2010 i następnych.

Jakżeby więc nie miały powracać dawne mity? Wszystko temu sprzyja: epoka, nacjonalizm, egoizm narodowy i edukacja.

Sierakowski: Gdzie, do diabła, jest Kościół?!

Wydawało się jeszcze niedawno, że Kościół się z mitów wycofuje i że tradycyjnych wątków antyżydowskich jest w nim mniej. Że mamy Kościół powoli się otwierający. Ostatnie badania jednak, np. postaw kleryków, pokazują, że albo to było złudzenie, albo ten trend się załamał.

Wydaje mi się, że istnieje jakieś zasilane wzajemne pomiędzy Kościołem większościowym i prawicą, także skrajną. Może inne trendy się załamują, ale ten nie.

A zatem antysemityzm cały czas pulsuje, narasta i nie udało się go wykorzenić…

Ale nikt nigdy nie próbował żadnego wykorzeniania. To, że antysemityzm ma mniejszy zasięg niż pół wieku temu, wynika z ogólnej zmiany cywilizacyjnej. Zasadniczo uważa się – to dotyczy znawców tematu, historyków i kulturoznawców – że kiedy komuniści po wojnie zdali sobie sprawę z rozmiarów antysemityzmu w Polsce, uznali, że otwarta walka z nim zdyskredytuje ich w oczach ludzi. Ocenili, słusznie, że to stajnia Augiasza i że nie czują się na siłach jej sprzątnąć. Że z uwagi na mit „żydokomuny” i tak są kojarzeni z najgorszym złem, więc tym bardziej nie ma co walczyć. Inaczej mówiąc, poddali się, a potem sami we własnych szeregach stosowali antysemityzm, bo widać jest to postawa ponad podziałami.

Znów się odwołam do tych podręczników, bo mam tę sprawę przerobioną – język nacjonalizmu jest w nich językiem oczywistym, jeśli chodzi o narrację historyczną. O mniejszościach w II RP pisze się jako zagrożeniu, piątej kolumnie; w jednym z podręczników jest definicja, która mówi, że mniejszość to ta część mieszkańców, którzy się czują lojalni wobec państw związanych z ich pochodzeniem etnicznym. Tak więc w przypadku Żydów w II RP – z Izraelem, którego nie było, a w wypadku Ukraińców – z Ukrainą, której też nie było. O mniejszościach mówi się z wyżyn niebotycznych, tak protekcjonalnie. I nigdy, ale to nigdy, nie wolno dać się wypowiedzieć członkom mniejszości.

Z kolei sam antysemityzm w podręcznikach jest tajemnym zjawiskiem, nie do nazwania i nie do opisania. Więc jak niby można wykorzenić coś, co nawet nie ma swojego opisu? Jak napisał autor jednego z podręczników, antysemityzm spotyka się w krajach arabskich. W Polsce w żadnym wypadku. Wykorzenić antysemityzm można tylko poprzez systemową edukację, która by zmierzała do objaśnienia dzieciom i nastolatkom, czym jest antysemityzm, rasizm czy dyskryminacja. Takiej edukacji nigdy w Polsce nie podjęto.

Ale był taki nurt polskiego życia intelektualnego, w którym antysemityzm był ostatecznym złem, synonimem zacofania i był bezwzględnie rugowany.

Wszelkie postawy lewicowe czy lewicowo-liberalne postrzegają antysemityzm jako zło. Nie wiem, czy o to chodzi, ale w latach 80. zaczął się, i to od liberalnych kręgów katolickich, np. w „Więzi” i potem w „Znaku”, pewien proces: pojawiały się pierwsze od niepamiętnych lat informacje na temat judaizmu i Żydów. Ale siłą rzeczy to była wiedza elitarna, a nie masowa, z powodu zasięgu i nakładów. No i skierowana do polskiej inteligencji, która zresztą wcale nie była i nie jest mniej antysemicka niż ludowa część społeczeństwa.

Nie, polskie elity nie ratowały Żydów

Ale czy nie było takiego momentu, że samo użycie słowa „Żyd” prowadziło wśród liberalnych kręgów do cenzury czy autocenzury? Samo dotknięcie tematu zwracało na siebie uwagę i osoby, które dbały o język poprawności, od razu stawały się czujne.

Był taki spektakl w Warszawie, nazywał się chyba Ostatni Żyd Europy. I Warszawskie Tramwaje odmówiły umieszczenia reklamy tego spektaklu na tramwajach. Dlatego że dla przeciętnego polskiego ucha nie jest jasne, czy słowo „Żyd” jest obelgą czy nie. Język rosyjski ma np. przynajmniej dwa określenia: Żid, i to jest obelga, i Jewriej – to neutralny opis. W polskim nie ma tego neutralnego słowa, więc poprawność polska często polega na tym, że kiedy trzeba użyć słowa Żyd, to człowiek panikuje. I kombinuje, mówi „potomkowie Abrahama”, „Judejczycy”, żeby nie wejść na tę minę. A „Żyd” to jest neutralne słowo, a przynajmniej powinno być odczytywane powszechnie jako takie. Ludzie nie powinni się bać go użyć. Ale czują wagę kontekstu kulturowego i się boją. A skoro się boją, to znaczy, że nadal jesteśmy w dupie.

Złamałaś mi serce, Polsko

Czyli to nie był wynik powierzchownego chociaż przyswojenia sobie poglądu, że nie wolno mówić o Żydach złych rzeczy?

Możliwe. Tu, gdzie mieszkam, mieliśmy kiedyś tzw. zajścia antysemickie. Pojawił się nastoletni chłopiec z sąsiedztwa, który zasięgnął wiedzy, że w tym oto (naszym) mieszkaniu mieszkają Żydzi. I kiedy wychodziliśmy z domu, ja, syn lub mój partner, to padały różne wyzwiska. Panowie obrywali tradycyjnie „parszywym Żydem”, ja słyszałam bardziej wyrafinowane określenia, np. „Żydzianka”. To trwało dość długo, póki nie wezwaliśmy policji, nie mówiąc oczywiście, o jakiego rodzaju szykany chodzi. No i któregoś razu, kiedy ten nastolatek wyjechał na kogoś z nas z tym „Żydem”, pewna dziewczynka, sąsiadka w jego wieku, powiedziała: „Nie wolno tak mówić, nie wolno tak mówić!”. Z taką paniką, poniekąd moralną. To jest bardzo ciekawe: czy ona uważała, że nie wolno używać słowa „Żyd” (do Żyda) i stosować go jako obelgi – czy też że tak straszną obelgą nie wolno poczęstować nikogo? To jest polski logiczny „paradoks dziewczynki z sąsiedztwa”. Ja wybierałam pierwszą opcję, bo była pocieszająca.

Ten problem trochę znika, bo język się dziś w ogóle strasznie brutalizuje. Wydaje mi się jednak, że była lekka poprawa i teraz się na powrót ześlizgujemy.

Ten problem nie znika dlatego, że język się brutalizuje. To raczej są dwa problemy: antysemityzm i brutalizacja.

Przez ostatnie dwa, trzy lata ostrze ksenofobiczne skierowane było w całej Europie, ale też w Stanach Zjednoczonych, w pierwszym rzędzie przeciwko muzułmanom. Z jednej strony ta ksenofobia jest we wszystkich krajach podobna, ale z drugiej strony wydaje się, że w Polsce ma podłoże antysemickie. 

Ksenofobia nie jest tak zupełnie podobna. Badania wykazują, że islamofobia jest mniejsza w krajach, w których żyją wyznawcy islamu, a największa tam, gdzie ich nie ma. Na przykład w Polsce, w innych krajach Europy Wschodniej i Środkowej. Co do polskiej specyfiki: Jan Gross powiedział kiedyś, że polskie postawy wrogie wobec uchodźców mają dużo wspólnego z nieprzepracowaniem Holocaustu, to znaczy stosunku Polaków do Żydów w czasie Holocaustu. Ten zaś stosunek był rozwinięciem w warunkach bezkarności głębokiego i morderczego polskiego antysemityzmu – to już moja teza. Gross został potępiony i kropka, ale uważam, że to jego twierdzenie jest prawdziwe. Polacy w ogóle coraz bardziej widzę swoją historię, bo inna ich nie interesuje, jako zbiór mitycznych, quasi-komiksowych historii, i to jest wynik polityki historycznej, która upraszcza i uciera. Aż zostaje jakiś kwaczący kaczor Donald z szablą i karabinem.

Jeśli zaś chodzi o Holocaust, Żydzi i Polacy mają dwie różne wizje tej samej historii, a węzły niezgody dotyczą postaw Polaków wobec Żydów.

Bilewicz: PO? PiS? Nieważne. Tyle nienawiści nie było w Polsce od dawna

I jak nieprzepracowanie Holocaustu łączy z islamofobią?

Polacy wtedy nie zachowali się po ludzku i teraz nie zachowują się po ludzku, mówiąc w skrócie. Inaczej: w czasie okupacji, jeśli Żyd został rozpoznany czy wypatrzony przez dwie osoby, to nie miał szans. Jedna osoba mogła pomóc albo odejść, ale jeśli były dwie, to zawsze jedna z nich mogła donieść na drugą, że pomaga. Takie były dominujące uczucia wobec Żydów, że było w zasadzie hańbą pomóc Żydowi; ściągało to na pomagającego zawiść – bo doi Żyda i ma kasę – więc też agresję. Nie trzeba nawet sięgać do dokumentów, sama polska powojenna literatura to opisuje; Andrzejewski, Rudnicki, Hering, Nałkowska i inni.

Opowieść o Polakach w czasie Zagłady, ukuta jeszcze za okupacji i oficjalna do dziś, powiada: 1. tylko w Polsce groziła kara śmierci za ukrycie Żydów, 2. lecz mimo to Polacy robili, co mogli, 3. o czym świadczy to, że mają najwięcej drzewek dla Sprawiedliwych w Yad Vashem. Nazywam to „zestaw z drzewkiem”. Ani Polska nie była jedynym krajem, gdzie groziła za to kara śmierci, bo było tak też w Rosji i Serbii, ani to tłumaczenie się karą śmierci niczego nie zmienia, bo kara śmierci była w zasadzie za wszystko. Za handel mięsem, za zabicie wieprza, za posiadanie broni, za konspirację i mogła być za kolejnych kilka spraw. Nikogo więc od niczego nie powstrzymywała. Ani od handlu mięsem, ani od konspiracji. „Zestaw z drzewkiem” jest właśnie taką bajdą narodową przekazywaną już kolejnemu pokoleniu – ja też wyszłam z nią ze szkoły – jest murem, który oddziela pokolenia Polaków od konfrontacji z faktem, że było wręcz przeciwnie. Było takie znane powiedzenie podsumowujące okupację w aspekcie żydowskim: „jedno, za co Hitlerowi należy się pomnik, to załatwienie Żydów”. Albo: „rozwiązali nasz problem swoimi rękami”. Otóż nie tylko swoimi. W sprawie żydowskiej Polacy bardzo często współpracowali z nazistami. Zrozumienie tego, że własna historia nie była jednolicie szlachetna, powoduje, że rozumie się, że trzeba coś zmienić, naprawić, zreformować. Ale jeśli wszystko było w porządku, a nawet lepiej – to nie trzeba.

Na tym polega ten nieprzerobiony stosunek. Weźmy dla kontrastu Niemcy. Z pewnego przerobienia tematu nazizmu, ze zrozumienia własnej historii takiej, jaka była, a nie życzeniowej, wynikło, że Niemcy powiedzieli sobie i uchodźcom: „tym razem jesteśmy gdzie indziej, tym razem jesteśmy ludźmi, którzy rozumieją cierpienie ludzi”.

W Polsce jednak można po staremu nie przejmować się nie swoimi cierpieniami. „A co mnie to obchodzi!” – to jest polska odpowiedź. Bardziej radykalna brzmi „Zrobimy z wami, co Hitler z Żydami!” – to do uchodźców. Skoro my to z wami zrobimy według tego wzoru, to chyba wzór jest dobry. O empatii nie ma mowy, nawet marna litość nie rysuje się na horyzoncie.

Na Marszu Niepodległości tłum skandował: „Nie przeproszę za Jedwabne!”.

No bo za co przepraszać? Po pierwsze nic się tam nie stało, to kłamstwa, jakoby Polacy tam coś dzikiego i strasznego zrobili, po drugie zrobili to Niemcy, po trzecie Żydzi sami się pozabijali lub wskoczyli do ognia, tak już mają.

11.11. Największy neofaszystowski marsz w Europie [wideo]

W Polsce odwrócenie się od uchodźców nastąpiło bardzo szybko, ale jednak postawy wyjściowe były pozytywne. Pierwsze badanie CBOS wskazywało, że ponad 70 procent osób chciało przyjmować uchodźców. Potem to runęło. Pozwolę sobie na anegdotę: półtora roku temu na wakacjach rozmawiałam w górach z młodą kobietą, matką małego dziecka. Ona o uchodźcach powiedziała coś takiego: „Jak ja widziałam w telewizji te matki z dziećmi, małymi jak moje, to mi ich było tak żal, że się tułają, że mogą zginąć. No ale potem mi mąż wytłumaczył, że tak nie trzeba, że wśród nich są terroryści”. Czyli pierwszy, współczujący odruch był, tylko został natychmiast wyprowadzony kontratak. Może jednak nie jest tak zupełnie beznadziejnie z tą empatią?

Ale jak to nie beznadziejnie? W Polsce nie ma i nie będzie ani jednego uchodźcy. A jeśli ta pani miała empatyczną postawę, to szybko sobie dała ją wyperswadować. Mąż chyba całej Polsce wytłumaczył, że to nie był prawidłowy odruch. Zrobiła to też propaganda państwowa i latami powtarzane w kościołach słowa o zagrożeniu islamem. Powtarzane na ulicach i na poczcie, i w sklepie, że jeśli nawet ci uchodźcy nie są terrorystami, to ich dzieci będą, jakby to było genetyczne. Ale to ci ludzie właśnie uciekają przed terrorem i terrorystami.

Uchodźcy to ofiary, a nie źródło terroryzmu

I dlatego upierałabym się, żeby się łatwo nie pocieszać, bo przecież mamy, co mamy. I to też wynikało z tego pocieszania się latami i życzeniowego postrzegania rzeczywistości. Jak się nie przeorze i nie przeczesze tej świadomości, to nie ma szans na zmianę postaw. Nie chodzi nawet o Żydów, chodzi o samych Polaków – Polacy są dla siebie niedobrzy, to jest społeczeństwo, które jest dla siebie niedobre, bez zaufania, bez ciepła w relacjach wzajemnych, bez większej wrażliwości, a jeśli coś miłego się przydarzy – to alleluja! Zaczyna się na poziomie rodziny, gdzie się dzieci nadal bije, tarmosi, wrzeszczy na nie, nazywa gnojkami, gówniarzami i szczylami. Potem dają nam popalić na uczelni, w szpitalu, jak idziemy z czymś na policję i tak dalej.

Antysemityzm i islamofobia splatają się w Polsce w najdziwniejszych miejscach. Weźmy to przerażające spalenie kukły Żyda we Wrocławiu. Zastanowiło mnie, że ono się odbyło na wiecu antyuchodźczym i antyislamskim. Nastąpiła fuzja dwóch elementów, wyrażona bardzo wprost: jesteśmy przeciwko uchodźcom, więc jesteśmy przeciwko Żydom. Dla mnie było zaskakujące, z jaką łatwością przeskoczono barierę, która wydawała się istnieć w głowach ludzi – że Żydzi i Arabowie to są wrogowie, a nie przyjaciele w spisku.

Bo w antysemickiej narracji chodzi o pewien własny konstrukt, nie o realnych ludzi. Antysemici biorą zszytą z wielu religijnych i historycznych odpadków pacynkę za realnego człowieka i mogą z jej pomocą wyjaśnić wszystko. To, co powiedział ten człowiek na Marszu: że chce skończyć z żydowską władzą, może też być rozumiane jako władza z  Brukseli. Jeżeli zatem Żydzi rządzą Unią Europejską, to oni wpuścili tu uchodźców i potem jeszcze naciskali Polskę, żeby też ich przyjęła. To się nie ma w żaden sposób do realnego konfliktu izraelsko-arabskiego. Mitologia idzie swoją drogą. Antysemityzm ma to do siebie, że można do niego dodać dowolny sprzeczny z poprzednim element i nie będzie sprzeczności. Żyd jest głównym winowajcą, uniwersalnym obcym, tym, który sprawuje władzę. A więc to Żyd wpuszcza tu uchodźców, nasyła na katolików islam – i zaciera ręce, jak zawsze. Chyba wszystko się zgadza.

Czyli sprawa dotyczy muzułmanów, ale to nie muzułmanie rządzą światem?

Nie, nie, to stanowisko jest zajęte. Światem rządzą Żydzi (śmiech).

Ale na poziomie prostej nienawiści islamofobia wydaje się odtwarzać mechanizmy antysemickie. Czy widziała pani może film z Ełku, z atakiem na kebab?

Nie, czytałam tylko o tym.

To wyglądało jak nagranie przedwojennego „ekscesu antyżydowskiego” na żywo. Nikt nie ucierpiał, ale były wybijane okna kamieniami i wokół stał tłumek. Po ataku w Ełku było jeszcze parę takich incydentów w całym kraju. Zastanawiam się więc, czy to stwierdzenie, że mieliśmy antysemityzm bez Żydów, a teraz mamy islamofobię bez islamu, jest do końca prawdziwe.

W jakim sensie?

Mówiła pani, że antysemityzm uderzył w panią osobiście bardzo bezpośrednio, przez obelgi. Czy to jest powszechne doświadczenie w Polsce wśród osób, które się przyznają do tożsamości żydowskiej?

Jest taka zasada z okresu Zagłady: zależy, jak kto wygląda i co o kim wiadomo. Mam sąsiadkę Żydówkę która ma „wschodnią” urodę. Wiele osób rozpoznaje w niej Żydówkę. Ona doświadczała bardzo paskudnych sytuacji, łącznie z tym, że była z jakimś napastnikiem sam na sam i tłumaczyła mu, że jest Greczynką. Z drugiej strony jest wiele innych osób, których wygląd się nikomu z niczym nie kojarzy. One nie mają tego rodzaju doświadczeń. Zresztą „oko szmalcownika” w Polsce niemal wymarło, bo nie ma materiału empirycznego. Z kolei wiele osób, które poczuwają się do tożsamości żydowskiej, pochodzi z mieszanych rodzin, gdzie większość stanowią Polacy. One nie mają nic wypisane, ani na czole, ani na nazwisku, chcą mieć żydowską tożsamość, ale punkt widzenia mają polski, często podwójnie nacjonalistyczny, bo są stąd. No i w końcu Żydzi w Polsce to jest niezwykle mała grupa, minimalna mniejszość.

Sznajderman: Mój dziadek narodowiec, mój żydowski ojciec

No i w takiej sytuacji przyjeżdżają tutaj teraz z różnych krajów osoby „wyglądające na Arabów”, choćby sprzedawcy kebabów. Kebaby są wszędzie, też w małych miasteczkach. Czy ci ludzie nie wskakują trochę w rolę przedwojennego żydowskiego krawca?

Pamiętam taką historyjkę prof. Marcina Króla, socjologa. Była lata temu w „ResPublice Nowej”. Mieszka poza Warszawą w małej miejscowości i w latach 90. pojawił się tam nowy sklep spożywczy. Miejscowi ludzie mówili, że idą „do Żyda” kupić chleb, masło czy herbatę. Żadnego Żyda tam oczywiście nie było. A ja na własne uszy słyszałam w małej miejscowości, jak dwóch panów mówiło: „On się nazywa Miron, to Żyd jest, nigdy ci nie pożyczy na piwo”. Żyd, bo się nie nazywa Zbyszek, tylko Miron – a to bynajmniej nie jest żydowskie imię. A więc strukturalnie może tak być i może tak nie być. Mówi się „idę do Araba”, bardzo często to słyszę. Czy w tym nie ma pogardy? Jest. Choćby w takim ogólnym określaniu, wszak Arab ma imię? Antysemityzm zakłada pogardę, ale w każdej postaci ksenofobii i rasizmu tak jest.

Rasizm polski pod kebsem mazurskim

A czy polski antysemityzm ma wątek „zabiorą nasze kobiety”? Bo w islamofobii to się pojawia nagminnie.

Ogólnie nie, nie w tym religijnym antysemityzmie, nie do początku XX wieku. Potem w antysemityzmie nazistowskim pojawia się taki motyw. Widać go na karykaturach ze „Stürmera”, gdzie dość często obleśny, gruby i niemłody Żyd łasi się i ślini do aryjskich blondynek. Najczęściej kończy się to dla kobiet prostytucją, bo Żyd jest sutenerem. Stosunek Żyda do kobiet jest raczej wampiryczny, chętnie morduje je na krew do macy.

Strach przed zabraniem „naszych kobiet” jest bardzo silny w nastrojach antymuzułmańskich. Może zatem chodzi o wyobrażenie inwazji? Przyjdą młodzi, jurni mężczyźni, pokonają nas i odbiorą kobiety.

Polskie kobiety witają uchodźców

To jest wyobrażenie inwazji, tak myślę. Muzułmanie są tu tak ujmowani, jakby przychodzili dokonać podboju, a nie po miejsce do życia. I to też załatwia problem uchodźców. Ale też polskie kobiety są ujmowane jak własność mężczyzn – są „nasze” i inni mężczyźni nie będą ich ubierać w czadory. Bardziej mi się to kojarzy z obsesją z południa Stanów dotyczącą Afroamerykanów, którzy mieli gwałcić „nasze” kobiety, z Teksasu, Luizjany czy Missisipi, gdyż nie umieli opanować swojej szczególnej żądzy wobec białych kobiet. Czarni mężczyźni byli linczowani z powodu rasistowskiej fantazji białych mężczyzn, z powodu rzekomej seksualnej napaści na własność tychże mężczyzn. Gdyż gwałtu białego na białej kobiecie na pewno nie karano zbiorowym katowaniem i powieszeniem.

Chciałam tu wrócić do polityki bieżącej. Od paru dni jest burza, że oto ONR nie chce się nazywać rasistami, tylko wymyśla na siebie inne określenia, bo rasizm to jest bardzo brzydkie słowo. Czy nie jest tak że „antysemita” to też jest w Polsce brzydkie słowo i nikt nie chce być tak nazywany?

Oczywiście, bo rasizm i antysemityzm, i nawet mizoginia to są negatywne określenia i prawica o tym wie. Więc swoje postawy stara się nazwać inaczej, żeby się źle nie kojarzyło – zresztą to chyba jest na zewnątrz, nie dla siebie. Prawica często też przejmuje określenia z języka liberalnego czy nawet lewicowego. Tylko wykorzystuje je zupełnie inaczej. Dlatego ONR nie chce się nazywać rasistami, tylko na przykład zwolennikami „naturalnej równości ludów w Europie”, czyli równości między białymi ludźmi. To rzekomo nie jest rasizm, bo przecież Europę zawsze zamieszkiwali biali ludzie. Takie odwracanie kota ogonem.

To oczywiście jest bardzo płytkie, ale owocuje gestami, które można odebrać pozytywnie. Władza strasznie chce pokazać, że Polacy nie są antysemitami i na przykład zakłada placówkę rodziny Ulmów, Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. To jest kultywowanie jakoś przecież pozytywnej historii.

Ta historia miała bardzo niepozytywny koniec, o którym nigdy nikt nie opowiada. Kiedy Ulmowie zginęli, zresztą wydani przez polskiego policjanta, to następnego dnia w tej miejscowości zabito wszystkich Żydów, którzy tam byli ukryci, być może dla pieniędzy. Polacy ich wyciągnęli i pozabijali. A można było im dać szansę, choćby na to, żeby poszli do lasu. To oczywiście z Ulmami nie ma nic wspólnego i niczego im nie odbiera.

Zatem czy to dobrze, czy źle, że ta placówka powstaje?

Źle, bo powstaje w celu kultywowania polskich Sprawiedliwych jako delegatury narodu. Tylko przecież to, co Sprawiedliwi robili, było wbrew woli większości, wbrew ocenom większości, wbrew ich uczuciom. A dziś, że tak powiem, „naród” wyciera sobie nimi gębę od rana do wieczora, bo ludzie tak są uczeni, bo Sprawiedliwi mają świadczyć o wielkości narodu. A nie o prawdzie. Gdybym wierzyła, że dziś może być inaczej i że zostanie tam opowiedziana cała ta historia, i że placówka będzie tylko dla rodziny Ulm – to czemu nie? Ale nie wierzę.

Keff: Antysemityzm nie jest poglądem

Bio

Marta Tycner

| Historyczka, ekonomistka, publicystka

W 2007 r. ukończyła studia magisterskie w Szkole Głównej Handlowej oraz w Instytucie Historycznym UW. W 2013 r. obroniła pracę doktorską. W latach 2007-2011 pracowała jako asystentka naukowa dyrektora Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Od 2014 r. zatrudniona w Instytucie Historycznym UW w projekcie realizowanym wspólnie z Uniwersytetem Oksfordzkim. Członkini Partii Razem.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Krytyka środowisk nacjonalistycznych w Polsce nie powinna nikogo prowadzić do bezkrytycyzmu wobec lewicy, liberalnej polityki imigracyjnej w krajach UE, która po prostu się nie sprawdza i to jest fakt. Myślenie jednokierunkowe i demonizowanie Polaków za sprzeciw wobec imigracji z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki nie ma sensu i to z kilku powodów, gdzie podstawowy to próba spychania problemów krajów bogatych na kraje biedne - szukanie kozła ofiarnego własnej polityki przez Merkel.
Tworzenie poczucia winy za historyczne krzywdy, wrzucanie w tą dyskusję Grossa, antysemityzmu jest śmieszne, czy los mniejszości Żydowskiej w Polsce poprawiłby się z masową imigracją z krajów muzułmańskich - nie.

Współczesny europejski, w tym również polski antysemityzm jest sprawą bardziej złożoną i nie można go opisywać i upraszczać bazując jedynie na własnych subiektywnych odczuciach, uprzedzeniach i skojarzeniach tak jak robi to Pani Keff i wielu innych lewicowych aktywistów. Z jednej strony mamy wpływowych Żydów – kosmopolitów, którzy np. wspierają migrację muzułmanów do Europy, z drugiej strony mamy władze Izraela i naród Izraelski, który aktywnie daje odpór islamskiemu żywiołowi w Izraelu i notuje niepokojący, systematyczny wzrost aktów przemocy wobec Żydów na terenie Europy Zachodniej. http://wyborcza.pl/1,76842,17365068,Rosnie_fala_antysemityzmu_w_Europie_Zachodniej__Z.html
Kto jest dzisiaj antysemitą ? Czy antysemitami są Francuzi i Szwedzi, którzy ostro krytykują Izrael i wspierają Palestyńczyków, Wiktor Orban, który ostro krytykuje G. Sorosa i dziennikarzy z NYT, a może Kaczyński, który odciął się od haseł MW, komplementował delegację izraelską, wygłosił apologię państwa Izrael podczas rozdania nagród dla Polaków ratujących Żydów w niemieckiej okupacji ?

Żydzi sami w sobie mają różne poglądy i także w Izraelu jest lewica, prawica i centrum. Natomiast tak się dziwnie dzieje, że jak ludzie słyszą Żydzi to głupieją i najczęściej dyskusje mają charakter antysemicki i sięgający bruku. W Polsce nie mamy sporu etnicznego, a antysemityzm ma charakter wybitnie polityczny jako bat na przeciwnika, który ma liberalne, czy lewicowe poglądy.

Mylenie sprawy imigracji ze sprawa przyjmowania uchodcow zuconych na droge emigracji przez wojne nie jest intelektualnie uczciwe. Dodatkowo Pan w ogole nie zrozumial tego artykulu. Tu juz nie chodzi o intelektualna uczciwosc tylko o intelektualne ograniczenie. Tak jak wiekszosc polakow skazonych przez atawisrtyczne uprzedzenia i totalna niemoznosc objektywnej oceny wlasnych uprzedzen. Narod mesjanistycznych mitomanow. Polacy super, inni fe. Zalosne !

Przypomnę, że Niemcy w imię swoich germańskich mitów rozpętali dwie wojny światowe i wymordowali 6 milinów europejskich Żydów. Polacy odbudowali swe miasta z gruzów, pokojowo przeszli od komunistycznej dyktatury do demokracji, z entuzjazmem przyłączyli się do UE i ciężko pracują na swój byt. Nie zmienia to stereotypu, że Niemcy są racjonalni a Polacy to mesjanistyczni szaleńcy.

brakuje mi tu fejsbukowej reakcji serduszka <3

Jeśli na polskich uczelniach mamy wykładowczynie filozofii i etyki tak przepełnione nienawiścią do Polaków, to niech bóg ma w opiece nasze dzieci, które czeka taka edukacja.

A polscy antysemici obrzucili koktajlami mołotowa synagogę. Zaraz, ale to przecież nie w Polsce tylko w pięknej, kulturowo ubogaconej Szwecji. W tym lewicowym raju na ziemi. Ot taka ironia losu.

Typowy prawicowy bełkot, który totalnie unika rozliczenia w myślą endecji, pismami ojca Kolbe i wieloma innymi zjawiskami II RP - dwa stosunki polsko -żydowskie po okresie PRL-u są dobre, a kibole, ONR - to pewien margines, nawet dziś politycy PiS jedzą obiady z przedstawicielami rządu Izraela, więc ten obraz jest złożony.
Gdyby brać tylko transparenty 11 listopada - to mamy faszyzm, tragedię, ale wydaje mi się, że to raczej pokazuje skalę głupoty środowisk prawicy i koniec końców spada to na rząd PiS-u jako poważny problem wizerunkowy. Same środowiska typu MW, ONR są marginalne, natomiast PiS dał im pożywkę, po części przyzwolenie na mocniejsze wejście w przestrzeń publiczną i walkę z marszami KOD-u, Obywatelami RP itd.

Komentarz do usuniętego posta, nie do tekstu.

Nie prawica wymyśliła paranoję jaką był antysemityzm bez Żydów, problemem nie tyle jest więc realny antysemityzm co antysemickie hasła używane do walki z politycznymi przeciwnikami przez polską skrajną prawicę - gdzie żydami są członkowie i sympatycy PO, Nowoczesnej, KOD-u itd.
OK - mamy, także nowe zjawiska jak antysemityzm lewicowy - bo podejrzewam, że prawica nie używa różowego sprayu i nie piszę Viva Palestyna - na restauracji TelAviv.

Komentarz odnosił się do posta, który został usunięty - a nie odnosi się do artykułu i autorki.

Całkowicie podzielam zdanie ddd . Nie będę wypowiadać się w kwestii merytorycznej - jest to dyskusja klasyczna a wypowiedź autorki powiela opcję Grossa i OK . Wskażę jednak rodzynki jakimi nafaszerowany jest jej tekst -
"środowiska zbliżone.. ","może przecież .."," Może dla tego człowieka...", "często każda władza ..","Ponieważ zazwyczaj ..."wydaje mi się jakiś .. "," w przeważającej mierze .."....
A co na pewno ?
"mityczne przeciwstawienie: Żyd to jest nie-Polak, Polak to nie jest Żyd "
"Nie można zaspokoić urojonych potrzeb."
"wydaje mi się jakiś barokowy, rozszalały, upojony sobą i z tych powodów mroczny".
"polski Kościół w przeważającej mierze wyznaje kult narodu, a nie jakieś tam chrześcijaństwo. "
"Wydaje mi się"to, co Sp, że istnieje jakieś zasilane wzajemne"
"Polacy wtedy nie zachowali się po ludzku i teraz nie zachowują się po ludzku, O empatii nie ma mowy, nawet marna litość nie rysuje się Polacy są dla siebie niedobrzy, to jest społeczeństwo, które jest dla siebie niedobre, bez zaufania, bez ciepła w relacjach wzajemnych, bez większej wrażliwości, Zaczyna się na poziomie rodziny, gdzie się dzieci nadal bije, tarmosi, wrzeszczy na nie, nazywa gnojkami, gówniarzami i szczylami."
"to, co Sprawiedliwi robili, było wbrew woli większości, wbrew ocenom większości, wbrew ich uczuciom. "
"Źle, bo powstaje w celu kultywowania polskich Sprawiedliwych jako delegatury narodu. "
Podsumowując - "a co najgorsze można już tak myśleć i czuć "a do tego wypowiadać się publicznie , pisać , publikować asystentce naukowej dyrektora Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie.

Czy wobec Żydów też można stosować odpowiedzialność zbiorową?

Stereotypy i legendy jakie pani Umińska powiela są bardzo liczne. Bardzo zabawna jest opowieść o dobrym Franciszku i złym polskim Kościele. Tymczasem większość działań papieża w kwestii uchodźców to teatr w stylu commedia del'arte. W Watykanie ugoszczono dwie rodziny uchodźcze, choć doprawdy w Palazzo Apostolica, w którym papież nie mieszka znalazło by się dużo więcej miejsca. Dawniejsi papieże mieli większy gest, Innocenty XII zamienił pałac laterański w szpital. Postawa Franciszka jest łatwa do wytłumaczenia, ma on większość wiernych w krajach z których imigranci przychodzą, ale pieniądze czerpie raczej z krajów bogatych. Stąd tyle mówi o przyjmowaniu uchodźców aby nie urazić tych pierwszych, ale robi tylko tyle, aby nie zdenerwować tych drugich. Na tym tle postawa polskich duchownych jest rozsądnym połączeniem miłosierdzia ze szczerością.

Oddzielmy realny problem imigracji dla krajów takich jak Niemcy, Szwecja, Norwegia, UK - od sytuacji Polski, gdzie mamy teatr absurdu, bo żadni imigranci z tej fali z Bliskiego Wschodu nie wołali Polska - Kaczyński, czy wcześniej Tusk - a szli z bardzo konkretnym planem dostania się do Niemiec, Austrii, gdzie nawet Francja była dla wielu tylko krajem tranzytowym i chcieli się dostać do UK - stąd słynny obóz pod Calais - ataki na ciężarówki itd.
Tak długo jak Polska jest krajem biednym, będzie w tej wędrówce ludów pomijana, nie jest to więc problem na miarę krajów starej UE, natomiast mamy dwa absurdalne kierunki debaty po jednej stronie GW, KP i środowiska lewicy, liberałów - po drugiej PiS i środowiska prawicy.
O ile popieram stanowisko PiS - w sprawie nie przyjmowania imigrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki, o tyle totalna prawicowa paranoja, przyczyniła się niestety do aktów agresji, chamstwa wobec nielicznych w naszym kraju imigrantów, często żyjących w Polsce od lat. Zostawmy biednego Franciszka nie oczekujmy od niego papieskiej wersji realpolitik.

Dwulicowa postawa Franciszka to właśnie Realpolitik w stanie czystym. Naprawdę polscy biskupi są bardziej chrześcijańscy, choć czasem gburowaci.

Oczywiście, że polscy biskupi są najbardziej chrześcijańscy na świecie. Dobrze wiedzą o tym polskie dzieci, które dogłębnie poznały dar chrześcijańskiej miłości. Które szukały i znalazły... Krzyż, na którym umarł pewien Żyd - król Polaków.

Polscy biskupi są ludźmi względnie uczciwymi na tle zakłamanego papieża. Na ile są naprawdę chrześcijanami, to nie wiem, bo mi się chrześcijanomierz zgubił.

Jeśli wywód Autorki nazwać prymitywnym, to nie wiem jak twoj komentarz określić.

Krokodił Gieno

>Z chrześcijaństwem być może ma coś wspólnego papież Franciszek<
Najlepsze jak osoby takie jak Keff określają co to jest chrzecijanstwo, kto ma prawo się od niego odwoływać a kto nie itp.
A zaraz potem pisza że przecież żadnego Jezusa więc nie miał go kto zamordować :/

A to trzeba umieć pływać, żeby widzieć, że ktoś inny tonie?

No, nie wiem... Jeśli się nie wierzy w istnienie wody, a możliwość pływania przyjmuje teoretycznie...

Uff, dobrnąłem do końca. Co za antypatyczna osoba - na dodatek najwyraźniej zakłamana - bo na pewno nie głupia. Na przykład: "Idę do Araba" - rasizm, Arab ma przecież imię, blablabla. Ale: "Polacy wtedy nie zachowali się po ludzku i teraz nie zachowują się po ludzku". Placy się nie zachowali - i już.
Sznowna Pani - a KTO się wtedy zachował po ludzku, jako zbiorowość, a nie jednostkowy Janusz, Iwan, Heinz albo Pierre? Może Francuzi, którzy swoich Żydów sami wyłapali, załadowali w wagony i odstawili do Auschwitz? Może Słowacy, wykłócający się z Niemcami że opłata 5 marek za zabranie jednego Żyda ze Słowacji to za dużo? Może sami Żydzi, którzy pracowali w Judenratach, a jako funkcjonariusze OrdnungsPolizei wpychali swoich rodaków do wagonów?
Boi się Pani faszystów, a proszę mi powiedzieć ile to ofiar faszystowskiej przemocy w Europie odnotowała Pani przez ostatnie pięć lat? A ile islamskiej? Muzuyłmanie - w przeciwieństwie do Polaków absolutnie się ze swym antysemityzmem nie kryją, zapowiadają dosłownie nowy Holokaust, ale Pani się obawia ONR-u...
Naprawdę, osoba mówiąca publicznie takie rzeczy jak Pani to prawdziwy prezent dla antysemity...

"a KTO się wtedy zachował po ludzku"

Klasyczna taktyka dywersyjna typu "a u was biją Murzynów" plus upraszczanie tak złożonej zbiorowości jak Muzułmanie do jednego monolitu. Nic z tego nie jest falsyfikowalne ani nawet naukowe. Zresztą to chyba standardowy problem ludzi, którzy nie potrafią zauważyć wielości jakiejkolwiek kultury, w tym własnej, a do tego nie rozumieją koncepcji statystycznych.

A Keff nie upraszcza tak złożonej zbiorowości jak Polacy do jednego monolitu?

Oczywiście, oczywiście - dywersja 😀
Autorce wolno upraszczać "tak złożoną zbiorowość jak Polacy" do jednego monolitu, to i mi wolno. Koncepcje statystyczne???? Jakoś żadnych nie zauważyłem, panie sobie uprawiają ogólnohumanistyczne pla-pla, nawiasem mówiąc co w powyższej rozmowie jest falsyfikowalne? Albo "nawet" naukowe ?:D
Używanie mądrych słów niestety nie świadczy o mądrości użytkownika, przykro mi...

Sądzę, że asystentka dyrektora Niemieckiego Instytutu Historycznego ma prawo być zgorzkniała. Ja to prawo pani Umińskiej przyznaję, proszę tylko o analizy a nie o powtarzanie stereotypów, legend i mitów.

Osobiste zgorzknienie nie upoważnia jednak do publicznego powtarzania stereotypów, legend i mitów w ramach skompromitowanej już dawno( przez umysły większego formatu jak mój ) "pedagogiki wstydu ", szczególnie u pracowników ( i to niższego szczebla - asystentek naukowych 🙂 w Niemieckich Instytutach Historycznych :)))) Krytyka Polityczna to chyba jednak portal społeczno -polityczny, a nie psychoanalityczno - terapeutyczny 🙂 sorry myśmy się chyba nie zrozumieli

Komentarz został usunięty, albowiem napisałem, że niechęć Polaków do przyjmowania uchodźców może mieć coś wspólnego z obrazem upadających wież WTC, ciał ludzi rozjeżdżanych ciężarówkami oraz rozszarpywanych bombami. Jest to opinia niecenzuralna dla chłopaków z KP.
Ech, nuda, nuda, nuda, jeszcze trochę takiej nudy i zostanę pisowcem!

Wielki dar temperamentu intelektualnego i artystycznego powinien być lepiej wykorzystywany. Mógłby być na przykład wykorzystany do zrozumienia samej siebie. Inaczej próba zrozumienia wszystkiego będzie tylko kontemplowaniem własnej śmieszności.

ja wlasnie przez to zostalem PiS-owcem. Gdy zobaczylem, ze lewica zamiast skupic sie na problemach niedozywionych dzieci z popegeerowskich wiosek, zastanawia sie jak pomoc dwom bogatym gejom z Warszawy chcacych adoptowac dziecko albo rozmysla, czy spojrzenie na biust kobiety jest jej upokorzeniem czy docenieniem jej urokow. A PiS zaproponowal rozwiazanie problemu biedy i slowa dotrzymal. Nie koncentrowal sie na trzeciorzednych problemach.

Trochę żartowałem, przytaczając nieco zmieniony cytat z Witkacego.

Pewnej pani żal było kobiet z dziećmi. Ale niestety mąż powiedział jej że to terroryści, więc nie lubi uchodźców. (Tak w skrócie - autorka lubi skróty, więc wybaczy) Więc jest beznadziejnie :(((
"Ale jak to nie beznadziejnie? W Polsce nie ma i nie będzie ani jednego uchodźcy. A jeśli ta pani miała empatyczną postawę, to szybko sobie dała ją wyperswadować."
Może ta pani zobaczyła jaki jest odsetek "kobiet z dziećmi" na pontonach dobijających do włoskich plaż? Być może poczytała o Sylwestrze w Kolonii AD 2015? Kto wie, może zadała sobie pytanie jaka to wojna toczy się w Tunezji, Maroku czy Senegalu, że nieszczęśnicy MUSZĄ uciekać do Europy?
Mimo że Polacy to jak wiadomo szowiniści, fundamentalni katolicy i ciemiężyciele mniejszości, to jakoś nie mamy problemów z milionem Ukraińców, prawda? Wiem, to nie uchodźcy - to imigranci ekonomiczni. Podobnie jak 4/5 "uchodźców". Ale nie o to chodzi - Wołyń, Bandera, ONR na ulicach, prawiefaszyści u władzy - no i co???? Na milion obcych narodowo i religijnie, co więcej na obcych z którymi mamy wspólną długą i bardzo krwawą historię jakoś dobrze reagujemy, prawda? Pani Keff?
I jeszcze na koniec - pisze Pani "Polacy się zachowali", "Polacy to w większości..." itd. Nigdy nie powiedziała Pani "my"...

Przeciez Kaczynski i Macierewicz to tez Zydzi, rodzinka Adriana to tez Zydzi, zonka siedzi cicho jak myszka bo sie boi. Co ich wstrzymuje przed rozprawieniem sie z faszystami? Inni Zydzi. Mamy polityczna wojenke zydowsko-zydowska na terenie Polski. To nie Zydzi sprowadzili Arabow do Europy, Zydzi woleliby gdyby Arab siedzial u siebie. Ale i tu Zydzi maja rozne poglady. Znam wielu Zydow w Polsce ktorzy glosuja na PiS, wlasnie dlatego ze PiS nie chce wpusic do Polski uchodzcow (Arabow). A szczytem hipokryzji jest mariaz Zydow z Rydzykiem, bo Rydzyk nagle zaczal pluc na Arabow.

Lewica znów pokonana przez prosty fakt, że nie można nikomu zabronić posiadania własnej opinii. Ja również nie przeproszę za Jedwabne z bardzo prostego powodu - nie odpowiadam za tamte wydarzenia, nie było mnie wtedy na świecie. Podobnie jak ci, którzy piszą to hasło na transparentach - można z tymi ludźmi trzymać lub nie (ja raczej nie trzymam), ale niezaprzeczalnym faktem jest to, że nie brali udziału w wydarzeniach w Jedwabnem, więc nie muszą za nie przepraszać.

Jest to ciekawy paradoks dzisiejszej lewicy - dzisiejsi Polacy są odpowiedzialni za Jedwabne i współodpowiedzialni za holokaust, za to współczesnych Niemców za holokaust i nazizm winić nie można. To z kim odpowiedzialność za holokaust dzielą Polacy - można się zastanawiać. Czy Żydzi są odpowiedzialni za holodomor i dekozakizację?

Droga Pani a czy czasem to nie na tym tolerancyjnym zachodzie, doszło ostatnio do paru zamachów na Żydów? Czym są słowa paru kretynów wobec czynów muzułmanów wspieranych przez antysemicką francuska lewicę. Pozwolę sobie zapodać taki filmik wyprodukowany przez raczej lewicową niemiecką TV https://www.youtube.com/watch?v=WQcFrVgvwwU. Plus spacer faceta w jarmułce po Paryżu https://www.youtube.com/watch?v=AltyhmrIFgo. Ciekawe jakiego orgazmu byście dostali gdyby nagrać taki film z Murzynem na polskiej ulicy, gdyby na każdym kroku ktoś wołał Murzyn, Czarnuch ?

"Tak jak biały Amerykanin ma za swoją antytożsamość czarnego Afroamerykanina, tak dla Polaka-katolika jego nie-ja to Żyd."

A, muszę się odnieść jeszcze do tego zdania. Jest to rażące uogólnienie, używanie krzywdzącego stereotypu polskiego Katolika lub, mówiąc prościej, ale nadal zupełnie szczerze - pospolite kłamstwo. Jako Polak oraz Katolik nie mam kompletnie żadnego problemu z Żydami. Nie widzę powodu, dla którego miałbym ich nie tolerować. Takie samo podejście widzę u wszystkich moich znajomych, u których wiara wynika ze świadomej decyzji, a nie z przyzwyczajenia.

Nieprawda. Pani Kleff chyba wie lepiej

"Tylko nikczemne i złośliwe indywidua lub absolutni głupcy mogą porównywać nacjonalizm polski z charakterystycznym nacjonalizmem niemieckim lub czarnosecinnym rosyjskim. Nacjonalizm polski nie tuczył się nigdy cudzą krwią i łzami, nie smagał dzieci w szkołach, nie stawiał pomników katom. Zrodził się z bólu, największej tragedii dziejowej. Przelewał krew na rodzinych i na wszystkich innych polach bitew, gdzie tylko chodziło o wolność."

A teraz, towarzysze, spocznij, można palić.

śledzę temat od początku i zaświadczam, że to co zostało z komentarzy, a także kolejność ich publikacji to worek sieczki , właśnie miałam zapytać jakie to dziś święto, że cenzura tak świętuje

Świętego Inocentego.

Hans-Georg Maassen szef niemieckiego kontrwywiadu przestrzega przez żonami i dziećmi terrorystów, przyjeżdżającymi z Syrii. Jego zdaniem nie tylko kobiety, ale i dzieci mogą być niebezpieczne. Czy tego rodzaju wypowiedzi należy tłumaczyć wpływem Holocaustu na umysły współczesnych Niemców? Byłoby to logiczne, naród, który rozpętał patologiczną nienawiść do Żydów, zapewne cierpi też na rozbudowaną islamofobię, choćby ukrywaną. Czekamy na wypowiedź prof. Grossa w tej sprawie.

Dla nas,w Polsce,istotny jest wzrost tendencji antypolskich. To jest problem dla polskiego premiera, prezydenta ,uniwesytetu,prasy,tv.Tu mieszkamy i musimy krytycznie zapobiec przede wszystkim antypolonizmowi. To zdanie dla obywateli Polski. Sprawa Starszych Braci to zadanie dla naszego partnera i przyjaciela na Bliskim Wschodzie- Israela.

cenzor czuwa... Jak za dawnychminionych czerwonych lat, tak dobrze wspominanych przez lewice

Niektórzy ludzie wykorzystują wolność słowa wyłącznie jako rekompensatę za wolność myślenia, której nie używają.

Szybciutko zrównoważyliście tekst "Moje Niemcy od podszewki" ,wywiadem jak najbardziej słusznym i poprawnym-żeby się nikomu,nawet przez chwilę nie wydało,że w Polsce jest jednak mniej antysemityzmu i faszyzmu jak w Niemczech.Brawo wy! Silni,zwarci,gotowi w cenzurze i politycznej poprawności.
Gazetowyborczyzm na całego.Wprowadźcie jeszcze możliwość komentowania tylko przez darczyńców i już wasza bańka informacyjna nigdy nie pęknie.

tera robie po budowach

Tak się Polacy po ostatniej wojnie burzyli i dziwili Niemcom jako narodowi, że w 1933 roku pozwolili u siebie dojść Hitlerowi do władzy, rozwijać się hordom młodych naziolków Hitler-Jugend i co? Zero wniosków. Teraz bezradni Polacy sami mają swojego gnomka hitlerka i hordy naziołków.

A Polacy są głupi.

W pierwszej połowie 2017 roku w tolerancyjnych, proimigranckich Niemczech odnotowano 681 kryminalnych incydentów antysemickich. Czy mogę wiedzieć ile takich napaści odbyło się w tym czsie w antyimigranckiej, zacofanej Polsce? Czy z braku realnego zagrożenia będziemy ciągle wałkowali sprawy z przed kilkudziesięciu lat? Uprzejmię informuje, że nie będę przepraszał za szmalcowników i morderców ponieważ nie czuję z nimi związku. W tym czasie jeden mój dziadek został zmęczony w obozie Mauthausen-Gusen a drugi z całą rodziną wywieziony do pracy na tereny okupowanej Francji.

Napisaliście traktaty na temat rzekomego neonazizmu polskiego. Te obszerne teksty to "psu na budę" się nadają. Gdzie w Polsce
widzicie neonazizm, antysemityzm i brak wolności. Czy przejawem tego może być Rybak, który za wszelką cenę chce zaistnieć. Niech
lepiej łowi ryby i przestanie grać bohatera narodu. Na bohatera się nie wybije ,bo to prymitywny chojrak.

"WOLNA OD ŻYDÓW, KATOLICKA, MILITARNA, MĘSKA – TO FASZYSTOWSKI IDEAŁ" ten cytat sugeruje, że większość zachodniej Europy od średniowiecza, aż do I wojny światowej była "faszystowska" ... serio? 😉

NOOOO, brawo Krypol!!!!
Idąc w ślady Gazety Wyborczej, Gwiazdy naszej Przewodniej, postanowiliście po prostu pozabijać komentarze:D
Tylko tak dalej...

Komentarz został usunięty.

Ciekawe jakie są kryteria dla komentarzobójstwa 😀
Chyba podstawowe: "Eee, to mi się nie podoba, to wywalę"

Z dużego miasta

A ja tylko przypomnę, choć to dla wielu niewygodne: papież Franciszek wziął kilka rodzin muzułmańskich do Watykanu, ale pozostał głuchy na chrześcijan z Syrii, którzy przeżywali i przeżywają piekło na Ziemi. Dodam tylko, że w krajach Europy Zachodniej powszechnym problemem są prześladowania chrześcijan i niewierzących w ośrodkach dla uchodźców przez muzułmanów. Oczywiście, nie wszyscy muzułmanie są tacy. Mam znajomych chyba z wszystkich wyznań jakie istnieją, może oprócz Latającego Potwora Spaghetti. Jednak musimy pamiętać, że są muzułmanie i muzułmanie. Jedni żyją w Europie od wieków, jak nasi Tatarzy, inni - co opisała współcześnie ateistka, była muzułmanka, Hirsi Ali - od dziecka mają pakowaną do głowy nienawiść do wszystkiego, co niemuzułmańskie. Do Żydów szczególnie.

Na pocieszenie mozna dodac, ze slowo Polak w strefie anglosaskiej jest chyba bardzie obrazliwe niz Zyd. Moj angielski kolega unika jak ognia nazywania mnie Polakiem, bo ma to negatywne konotacje.
A Jewriej to chyba Hebraj(czyk), rzadko kto uzywa slowa Hebrajczyk do obecnych czasow.

Nacjonalizm w Europie się odradza widać to nie tylko po Polsce.Ten fakt można uznać za wielka porażke szkoły krytycznej.
Polacy to bardzo zdolny naród nie da się ogłupić pseudofilozofom z szkoły frankfurckiej.

wolność słowa wg lewicy, czyli kasowanie niewygodnych komentarzy. Dobrze wiedzieć, jak wyglądałby świat, gdybyście mieli cokolwiek do powiedzenia. Na szczęście przegrywacie na wszystkich frontach. I dobrze, bo reprezentacja pewnych opcji światopoglądowych, jesteście skompromitowani.

​Dla jasności i dobitności, pozwolę sobie wyliczyć tezy przekonująco udowodnione przez S. Zgliczyńskiego:

– po pierwsze, już przed wojną Polacy (i to nie tylko ONR i endecy, ale także sanacyjny rząd) przygotowywali się do antysemickiej czystki etnicznej (i nie chodzi tu tylko o słynny Madagaskar; polscy wysłannicy rozmawiali z Hitlerem o przesiedleniu Żydów do innych kolonii);

– po drugie, korzystając z przyzwolenia (nieraz cichego) Niemców, Polacy niemal od pierwszych dni okupacji rozpoczęli rzeź Żydów (czasem zabijali ich samodzielnie, czasem rękami hitlerowców, którym wydawali swoje ofiary); ta rzeź wykorzystywała hitleryzm (Hitler stworzył dla niej okazję i przychylny klimat), ale z hitleryzmu nie wynikała: była logiczną konsekwencją przedwojennej polskiej ideologii antysemickiej, głoszonej przez rząd, prawicę i – co szczególnie ważne na wsi – przez Kościół

– po trzecie, Państwo Podziemne nie tylko nie powstrzymywało morderców i szmalcowników, ale jego żołnierze mordowali Żydów w lasach oraz podczas powstania warszawskiego; dotyczy to nie tylko zbrodniczej formacji NSZ, ale także AK; bezpieczne dla Żydów były tylko niektóre (podkreślam, niektóre) oddziały AL; uwielbiani i wynoszeni na pomniki bohaterowie podziemia, tacy jak „Ogień” czy „Barabasz”, byli w rzeczywistości masowymi mordercami;

– po czwarte, mordowanie Żydów trwało po wojnie; znikło hitlerowskie przyzwolenie, zaczęły się komunistyczne zakazy, a mimo to życie Żydów nadal było zagrożone, nie tylko ze strony antykomunistycznego podziemia i nie tylko podczas słynnych pogromów; tłum spontanicznie linczował powracających Żydów w pociągach i na stacjach kolejowych, strzelała do nich „ludowa” milicja i „ludowe” wojsko;

– po piąte, nieliczni Sprawiedliwi byli traktowani przez ogół Polaków jak zdrajcy narodu;

– po szóste, podczas wojny na terenie Polski zginęło z rąk Polaków o wiele więcej Żydów niż Niemców.

Te wszystkie tezy, poparte faktami, liczbami i świadectwami, pozwalają Zgliczyńskiemu na zadanie prowokacyjnego, ale nieodparcie nasuwającego się pytania: czy II wojna światowa była dla Polaków wojną polsko-niemiecką czy jednak przede wszystkim polsko-żydowską?

http://www.krytykapolityczna.pl/felietony/20130514/narod-mordercow-i-niewolnikow