Kraj

Miał być bat na Grossa, wyszła wojna kilkudniowa

Co afera wokół ustawy o IPN mówi o polityce w Polsce? Wyszła z tego burza, której pioruny – rykoszetem, bo przez amerykański Departament Stanu – mogą trafić rząd PiS dużo boleśniej niż wszystkie komisje weneckie świata.

Jarosław Kaczyński niezbyt czuje niuanse polityki światowej. Z pewnością nie jest jednak szaleńcem. Żadnemu politykowi prawicy polskiej – tym bardziej w czasach Donalda Trumpa, wyjątkowo sprzyjającego głównemu sojusznikowi USA na Bliskim Wschodzie – zdrowe zmysły nie pozwolą uznać, że na dyplomatycznej wojnie z Izraelem o pamięć historyczną Zagłady Polska może cokolwiek ugrać. A do takiej właśnie wojny doprowadził projekt nowelizacji ustawy o IPN. O co tu w ogóle chodzi?

Projekt, dodajmy na wstępie, jest szkodliwy przede wszystkim na gruncie lokalnym. Przypomnijmy, że wedle jego zapisów ten, kto „publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne – będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech”. To samo za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”. I choć spod penalizacji ma być wyjęta działalność naukowa i artystyczna, trudno uniknąć wrażenia, że chodzi tu o generalny efekt mrożący. Bo kto np. jest naukowcem? Ktoś, kto prowadzi badania z grantu Narodowego Centrum Nauki, ten kto ma tytuł naukowy, a może ten, kto po prostu pisze „naukową prawdę”, zgodnie z faktami?

Intencje ustawodawcy wyraźnie zasygnalizował poseł Patryk Jaki na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka: „Jeżeli pan Gross w ramach swojej działalności publicystycznej, tak jak pan mówił, napisze książkę i tak jak stanowi art. 55 powie, że Polacy odpowiadają za Holocaust, przypisze nam odpowiedzialność lub współodpowiedzialność, to wtedy będzie podpadał pod ten paragraf”. Przywołanie nazwiska Grossa jest zrozumiałe na gruncie obsesji elektoratu prawicy, ale i wymowne – oto naukowiec może łatwo stać się „publicystą”, a jego tezy, zamiast uprawnionej polemice i krytyce, podlegać mogą sankcji karnej.

Bikont: Order dla Grossa

czytaj także

Istotniejsze jest jednak co innego. Jak w swoim komentarzu do sprawy wskazywał Witold Jurasz, sedno problemu stanowi fraza „przypisuje narodowi polskiemu”. Czyli komu? Polskim szmalcownikom też? Bo trudno przyjąć, że każdy szmalcownik ex definitione wypisuje się z narodu polskiego… Dodajmy, że podobny problem jest z „rażącym pomniejszaniem odpowiedzialności rzeczywistych sprawców”. Czy napisanie, że Żydów nieraz i nie dwa rabowano lub mordowano, choć najbliższy niemiecki żołnierz czy policjant był parę kilometrów obok – podpada już pod paragraf?

Stenogram z posiedzenia Komisji zawiera więcej kwiatków. Chcąc uspokoić krytyków, poseł Piotrowicz podkreślił na przykład, że przecież nowe prawo nie działa w próżni (bo są jeszcze przepisy kodeksu karnego, procedury sądowe, stopniowanie winy, itp.). Można dodać, że sądy, a zwłaszcza prokuratorzy nie działają w próżni politycznej, a życie można człowiekowi obrzydzić i bez doprowadzania do skutecznego wyroku skazującego.

Za ustawą PiS – można rzec, po raz kolejny – zagłosowała także część opozycji, w tym PSL i piątka posłów Nowoczesnej. Adam Szłapka i Joanna Scheuring-Wielgus byli przeciw (podobnie jak trójka posłów UED), reszta się wstrzymała, podobnie jak klub PO. Największa partia opozycji, zamiast skrytykować szkodliwy projekt, ominęła jego właściwy temat, czyli wolność pisania o ciemnych kartach polskiej historii, za to stanęła murem za rządem, gdy zaczęła się afera międzynarodowa („wokół tego nikt nie podzieli Polaków”, pisał Tomasz Siemoniak).

Można oczywiście powiedzieć, że w konflikcie na poziomie międzynarodowego PR obydwie strony – przedstawiciele rządu RP i politycy izraelscy – się zagalopowały. Tweety ambasady polskiej w Tel-Awiwie przejdą do historii antymarketingu politycznego. Z drugiej strony mamy przykład Yaira Lapisa, byłego ministra finansów Izraela oskarżającego Polaków o zamordowanie mu babci, choć jego własne wypowiedzi wskazują, że obydwie wojnę przeżyły. W moim przekonaniu żaden polityk żadnego kraju nie ma prawa mówić drugiemu, że „nie potrzebuje lekcji historii” (choć wypowiadać się o cudzych regulacjach ustawowych polityki historycznej już tak – my to uskuteczniamy w przypadku Ukrainy). Tak czy inaczej, przekłamania oraz instrumentalizacja własnych i cudzych dziejów, co prawda na różną skalę, zdarzają się wszędzie, a prawo krytyki, korekty czyjegoś stanowiska czy wreszcie sam spór o fakty i interpretacje to podstawy cywilizowanego dyskursu o przeszłości i płynących z niej wnioskach na dziś i jutro. Tyle tez ogólnie słusznych. Ale co ta afera mówi o polityce w Polsce?

Po pierwsze, w Polsce wolno już być antysemitą, mimo że sygnału w rodzaju „piątej kolumny syjonistycznej” Gomułki najwyższe czynniki nie wysłały. Jakoś tak samo poszło – jedyna chyba realna reduta poprawności politycznej III RP runęła. Warszawski polityk samorządowy głównego nurtu na Twitterze, niepokorny „dziennikarz śledczy” w radiu publicznym, intelektualny guru narodowców i dyżurny satyryk kolejnych ustrojów w publicznej telewizji wysyłają przeciwników politycznych do Izraela, heheszkują z żydowskiego komanda w Treblince, na zarzut o szmalcownikach odpowiadają żydokomuną. Nacjonaliści skrzykiwali się ponoć na wiec pod izraelską ambasadą.

Po drugie, w internetowej wojnie informacyjnej Polska właśnie dokonuje atomowej samozagłady. Nie trzeba rosyjskich służb ani hackerów, nie trzeba fake-newsów produkowanych w Jaseniewie czy cholera wie gdzie. Projekt ustawy, który rzekomo miał służyć zwalczaniu fałszywego określania Auschwitz czy Treblinki mianem „polskich obozów śmierci” i chronić dobre imię kraju o samych obozach nie wspomina; jego otoczka medialna sprawiła za to, że cały świat usłyszał o… „Polish death camps”, a także zobaczył niezwykle efektowny przemarsz narodowców. Tylko 27 stycznia zasięg tematu w sieci wyniósł między 23 a 28 milionów; #GermanDeathCamps, czyli nasza Wunderwaffe przeciw dezinformacji – ledwie milion.

Po trzecie, wypuszczanie szowinistycznego czy wprost rasistowskiego dżina z butelki to manewr trudno odwracalny. Tysiąc razy słyszałem (zapewne zresztą trafne) opinie, że Jarosław Kaczyński antysemityzmem prywatnie gardzi, a tropicieli żydowskiego spisku uważa za intelektualną hołotę; do tego wie doskonale, że wizerunek kraju antysemickiego byłby dla Polski zabójczy na świecie. To właśnie Izrael – pisał o tym np. Robert Krasowski – stanowił dla braci Kaczyńskich niedościgniony wzór skutecznej polityki historycznej. Tyle że to wszystko nie ma znaczenia. Jacek Kurski może oświadczać, że potępia antysemityzm, a prezydent Duda z małżonką zapalać chanukowe świeczki – nie zmieni to faktu, że atmosfera przyzwolenia na ordynarną ksenofobię w sferze publicznej, romans (i wspólnota majątkowa) z endecką frakcją Kościoła, wreszcie gloryfikacja nacjonalistycznego podziemia uruchomiły nastroje, których nie da się wygasić żądnym orędziem, ani powołaniem (skądinąd słusznie) polsko-izraelskiej komisji historycznej.

Przepis na tort z Hitlerem

Pomysł, że politykę zagraniczną, w tym historyczną można prowadzić przede wszystkim na użytek wewnętrzny był jawnie szkodliwy od samego początku. Utożsamienie ukraińskości z banderyzmem a uchodźców z dezynterią, względnie uczenie Francuzów jedzenia widelcem a Niemców, że weganie i cykliści to zło, przede wszystkim ekscytowało część elektoratu. Jednocześnie podsycało nienawiść do sąsiadów i mniejszości, wreszcie rujnowało doszczętnie – i tak słabnące – nasze wpływy na wschodzie, zachodzie i gdziekolwiek bądź. Ustawa o IPN w proponowanym kształcie też miała zaspokajać potrzeby krajowe; nie chodziło o realne instrumenty obrony wizerunku, ale o to, by ukręcić bat na Grossów i innych Grabowskich, dopieszczając przy okazji sfrustrowany po odejściu Beaty Szydło toruński zakon. Wyszła z tego burza, której pioruny – rykoszetem, bo przez amerykański Departament Stanu – mogą trafić rząd PiS dużo boleśniej niż wszystkie komisje weneckie świata.

Nie, polskie elity nie ratowały Żydów

czytaj także

Bracia Kaczyńscy pięćdziesiąt lat temu solidarnie odprowadzali swych żydowskich przyjaciół na Dworzec Gdański. Nie wiem, co Prezes dziś myśli widząc i słysząc w życzliwych sobie lub wprost kontrolowanych przez niego mediach rekonstrukcję marcowego dyskursu. Trudno mi też uwierzyć, że nie rozumie, jak bardzo wizerunek „kraju sprawców” pomoże wypchnąć Polskę na peryferie Zachodu. Od jakiegoś czasu mam poczucie, że pytania o zamiary i intencje prezesa PiS nie mają już sensu. „Niezamierzone konsekwencje” to chyba jedyny mechanizm warty dziś namysłu.

Bio

Michał Sutowski

| Publicysta Krytyki Politycznej
Politolog, absolwent Kolegium MISH UW, tłumacz, publicysta. Członek zespołu Krytyki Politycznej oraz Instytutu Studiów Zaawansowanych. Współautor wywiadów-rzek z Agatą Bielik-Robson, Ludwiką Wujec i Agnieszką Graff. Pisze o ekonomii politycznej, nadchodzącej apokalipsie UE i nie tylko. Robi rozmowy. Długie.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. Znowu zła ustawa, niepomyślane, trzeba inaczej… PiS rozwala kraj a w KryPie tylko stęki-jęki. Mnie interesuje mocne otwarcie na poziomie 10%, pójście za ciosem do 20%, jakaś koalicyjka i skuteczne odsunięcie PiSu od koryta. Ileż można biadolić????? Skoro lud jest głupi to tym łatwiej powinno się podbijać słupki. Tylko PiS potrafi???

  2. Uderz w stół… Powstają teorie spiskowe (inicjatywa Rosji), moralnowyższościowe (kto kogo bardziej) i inne, a sprawa jest trywialnie prosta. Izrael prowadzi twardą politykę (również historyczną) konsekwentnie i spójnie egzekwowaną przez sprawne służby (dyplomatyczne, wywiadowcze, koła wpływu itd.) potrafiące operować w kraju i zagranicą. Polska nie ma nic z tych rzeczy, więc dostała, co jej się należało. Co za różnica, czy słusznie, czy niesłusznie. Taka jest polityka i nie ma się co oburzać, bo będziemy brać w pysk, dopóki nie będziemy mieć skutecznie działającego państwa – wtedy kiedy zasługujemy i wtedy, kiedy nie zasługujemy. Tak czy inaczej – sami sobie winni.

  3. Popatrzcie na to w ten sposób. W roku 2050 Turcja robi ustawę, że oskarżanie całego Islamu za zamachy terrorystyczne niektórych islamistów grozi karą więzienia. Przecież to absurd i nie dziwę się reakcji Izraela.

  4. Żeby się tylko ta afera za bardzo na Tusku nie odbiła. Wszyscy w Brukseli wiedzą że jest z Polski i teraz patrzą na niego z takim wyrzutem. Jak on znosi te spojrzenia? Jeszcze chłopinie siądzie na psychikę.

    1. Myślisz że wróci na białym koniu? Trzeba wierzyć, co nam POzostało?

  5. Niestety zaistniala taka glupia sytuacja, w ktorej temat III rzeszy juz walkowano do upadlego i teraz te „ciekawe” historie dotycza innych narodow. Z racji, ze my nie nalezymy do tej „wlasciwej” europy, idziemy na pierwszy ogien. Tylko wojna wielu odbiera czlowieczenstwo a Polacy nie maja monopolu na antysemityzm. Jestem przekonany, ze we Francji, Wloszech, UK i generalnie na calym zachodzie, tez sie „dzialo”; przed, w trakcie i po wojnie. Chociaz niekoniecznie dotyczylo to zydow. Nie ma sensu cenzurowac dyskusji. Wystarczy przedstawiac wydarzenia w szerszym kontekscie.

    Ustawa tylko pokazuje jak bardzo wolnosc slowa sie u nas liczy. Z drugiej strony w UK za „zniewazenie” krolowej tez grozi wiezienie, wiec nie tylko u nas sa takie cyrki.

  6. Bardzo żałuję, ale znowu z polskiej lewicy nie wyszła polskość. Czyżby jej w lewicy nie było, nawet gdzieś głęboko uśpionej? Nie chodzi o obronę ustawy, bo o jej nieprecyzyjnościach, a jeszcze bardziej o skuteczności można dyskutować, ale o solidarność z większością Polaków, których akurat w tej sprawie rząd nielubianego PiSu reprezentuje. Stanięcie po stronie większości nie wymagało nawet milczenia ws. Jedwabnego czy innych polskich uwikłań, ale uczciwego rozłożenia akcentów – podkreślenia na wstępie swojego nawet najbardziej obrazoburczego stanowiska, że polska większość, owszem reprezentowana przez manipulujący nią PiS, nie zasłużyła na takie publiczne upokorzenia i solidarnie jesteśmy z nią. Autorze, dlaczego pominąłeś, że pani ambasador powiedziała, że ona tak musiała się wypowiedzieć na obchodach rocznicowych? Innymi słowy, uczciwy człowiek nie wytrzymał napięcia między prawdą, a obowiązkiem wykonania nieuczciwych poleceń i musiał się zdystansować w ten sposób od swoich słów stawiając w kiepskim świetle wszystkich rodzimych kibiców brutalnego czołgania Polski, w jaki Izrael postanowił poruszyć trudne sprawy. Wiemy już, że poprawki zgłoszone za jej pośrednictwem zostały przez rząd polski przyjęte, a jeśli były nowe zastrzeżenia, zgłaszanie ich w tym trybie jest pokazaniem Polsce, jak niewielkie znaczenie ma dla Izraela, że tak można beztrosko nadszarpnąć 30 lat budowania zaufania, że Polki i Polacy to hetki pętelki (ale nie ci z lewicy, bo oni w tym upokorzeniu nie współodczuwają z większością). I żebyście nie uławiali sobie oceny mojego komentarza, o Jedwabnem myślę mniej więcej to, co lewica. Mimo to czuję się upokorzony razem z innymi Polakami. A wielu z was nie, i z tego powodu jest mi czegoś żal.

    1. Bardzo przepraszam, ale jeśli polskość ma polegać się obrażaniu i poczuciu upokorzenia po każdej krytyce, to dużo pracy przed nami. Baaardzo dużo.

    2. „Kiedy mniejszość dostosowuje się do większości, jest bezsilna; nie stanowi wtedy nawet mniejszości.” H.D. Thoreau

  7. Bo ten obiachowy PiS to partacze są. Jak za dwa lata PO-SLD-PSL zdobędą większość (małżeństwo z rozsądku) to takie ustawy wysmarują i bezproblemowo przegłosują że oklaski się będą niostły od Berlina po półwysep Synaj.

  8. Aby zaistniał holocaust konieczne było zniszczenie Panstwa i jego administracji. Skutecznie zostało to zrobione jedynie w Polsce.
    2. Czy proces przejmowania majątku po żydach wymordowanych lub wywirzionych posiada aspekt klasowy? Czy w przewłaszczaniu brała udział inteligencja czy jedynie ploretariat i lumploretariat miasteczek? Czy był to transfer klasowy?
    3. Dlaczego pomija się mienie pozostawione po Niemcach na Morawach i Ziemiach Zachodnich?
    4. Co działo się z mieniem żydowskim na zachodzie Europy?
    5. Czy w Polsce antysemityzm był większy czy też masowość zjawiska wynika z liczby żydów?
    6. Co stało się z mieniem Polaków na terenach zagarniętych przez ZSRR? Czy zabrali je Prawosławni Bialorusini Żydzi i Litwini ?
    7. Czy tylko ja mam wrażenie, że KP pomija udział żydów ich milicji w zagładzie?
    8. A gineli żydzi czy obywatele polscy. Ilu zgnineło za wiarę a ilu za paszport?
    Dlaczego na forum żydów polskich jest rozsądnie i rzeczowo a tu tak beznadziejnie?
    Na te i inne pytania na Kp odpowiedzi nie będzie. To nie jest miejsce na krytyczne myślenie tylko na ideologie…

  9. ciemny analfabetyzm: Mickiewicz, Słowacki i Norwid

    mroczna cenzura: Czterej Pancerni, Kamienie na szaniec i Hans Kloss

    wolne media: Agnieszka Holland, Agnieszka Holland i Agnieszka Holland

  10. Każdemu ta afera mówi pewnie coś trochę innego. Mnie mowi, że oprócz oszołomstwa brunatnego, okolopisowskiego, mamy też takie oszomostwo, które z oblakanczej nienawiści do PiSu jest skłonne wspierać wrogi atak na własne Państwo.

  11. Nie ma co współczuć Kaczyńskiemu, że działalnością swojej partii uwolnił te wszystkie demony: ksenofobii, szowinizmu czy teraz antysemityzmu. On sam może tym się prywatnie brzydzić, marząc, żeby wszyscy w jego partii byli co najmniej tacy jak Mateusz Morawiecki: obyci, wykształceni, przebojowi. Zamiast tego dowodzi armią orków, przypominając Sarumana—zgorzkniałego starca, używającego zastępów potworów do zapewnienia mu władzy, jedynego narkotyku dającego mu sens życia i poczucie spełnienia.

  12. Kto ty jesteś?
    Polak mały
    Jaki znak twój?
    Orzeł biały
    [..]
    Czym ta ziemia?
    Mą Ojczyzną.
    Czym zdobyta?
    Krwią i blizną.
    Czy ją kochasz?
    Kocham szczerze.
    A w co wierzysz?
    W Polskę wierzę.

  13. ..moja bardzo wielka wina. Przeto przepraszam za obozy, za AK, za Kościuszkę, Jagiełłę i Drzymałę. Przepraszam za mój numer PESEL, za to że głosuję, za koszmarną składnię polskiej mowy.

  14. Jak ci polnische partisanen w ogóle mieli czelność strzelać do kogokolwiek? A zwłaszcza do żołnierzy obcych państw które są kolebką wszystkiego co w Europie najcenniejsze?

  15. Myślę, że o ile w ogóle istnieje coś takiego jak obiektywizm, to w tej kwestii mogę być go blisko. Jestem zdecydowanym zwolennikiem dyskusji o polskiej winie i o Jedwabnem, co odróżnia mnie od polskiej prawicy. Co mnie natomiast odróżnia od lewicy – przede wszystkim światowej, ale polskiej w jakiejś mierze także – to, że zdecydowanie popieram Izrael w konflikcie z Palestyną. Jeśli więc można mnie o coś w moim stosunku do Żydów posądzić, to jedynie o filosemityzm.
    A jednak uważam, że dyskusja, z którą mamy do czynienia teraz jest burzą w szklance wody, wywołaną przez histeryczną reakcję izraelskich polityków. Ustawa jest zła a opis czynu karalnego tak dziwaczny, że trudno sobie wyobrazić, żeby znalazł on jakiekolwiek praktyczne zastosowanie w sądach. Chyba że Gross, który ostatnio całkowicie goni w piętkę postanowi przekonywać świat, że Holocaust zorganizowali Polacy.
    Sutowski natomiast osiąga prawdziwe wyżyny myślenia paralogicznego, jeśli nie paranoidalnego w zdaniu: „Trudno mi też uwierzyć, że nie rozumie, jak bardzo wizerunek „kraju sprawców” pomoże wypchnąć Polskę na peryferie Zachodu”.
    To, że istnieje dyskusja na temat proporcji szmalcowników do ludzi ratujących Żydów w społeczeństwie polskim czasu II WŚ, w której Izrael i Polska miewają zdanie odmienne, rozumiem. Jeżeli jednak chodzi o państwa owego Zachodu, o którego zdanie tak się strasznie boi autor, to niby kto ma moralny tytuł do oceniania Polski, czy tym bardziej wypychania jej na peryferia z powodów historycznych? Największy zapewne Niemcy i Włochy. Albo Austria, może … (prawdziwa mistrzyni rozliczeń z własną przeszłością). Poza nimi kto? Francja? Holandia? Hiszpania?
    To po pierwsze. A po drugie – co to za idiotyczny pomysł, że takie czy inne, mądre lub głupie działanie rządu może sprawiać jakiekolwiek „wrażenie” na temat faktów historycznych? Jeżeli ktoś umieszcza Polskę po stronie „sprawców”, to jest niedouczonym kretynem. Podobnie, jak ten, kto pisze o „polskich obozach śmierci”. Kropka.
    Po trzecie wreszcie – nic chyba nie jest tak peryferyjne, jak wieczny strach przed reakcją „centrum”. W tym wypadku nie ma ona nic do rzeczy.

    1. Odniesienie do rozsądku, które doceniam, pomija potencjalne konsekwencje: po pierwsze, nie chodzi o fakty historyczne, tylko o działania które uciszają przyjaciół Polski, aktywizują jej wrogów i przyciągają tych, którzy na złej prasie rządu pragną skorzystać.

      Po drugie, smród antysemityzmu i naziolstwa, który przy okazji się rozlewa, zatruwa umysły. Nb (to do autora), gdyby prezes nie chciał pasków TVP lub wypowiedzi p. Ziemkiewicza, to by zniknęły, bowiem propaganda jest na usługi rządzących . Wybielanie rządzących ckliwymi wspomnieniami sprzed 60 lat mnie nie przekonuje.

    2. Historia jako taka, a wizerunek kraju to dwie różne rzeczy, można mieć różne grzechy, a mimo to mieć świetny PR.
      Lewicowy antysemityzm nie niszczy jakoś wizerunku Włoch i akcja – nie kupuj u Żyda – nie funkcjonuje w KP na podobnej zasadzie jak krytyka rządów PiS- prawicy itd.
      Rząd PiS-u robi głupoty, ale to nie znaczy, że mądrą polityką historyczną nie zmieniłby rzeczywistości – tylko tego nie robi się do cholery ustawą – gdyby powstał film – Polskie obozy śmierci – pokazujący historię stworzenia tego określenia przez niemiecki wywiad BND – to byłaby inna historia. Mógł powstać film o Pileckim, o Karskim – z założenia na rynki światowe jako koprodukcja w języku angielskim itd.
      Sutowski robi jednak rzecz chorą łączy swoje poglądy, z absurdalną miejscami krytyką rządów PiS – sprzeciw wobec masowej imigracji z krajów islamskich jest w interesie polskiej mniejszości żydowskiej, we wszystkich krajach Zachodu poziom realnego antysemityzmu, zagrożenia jest większy, niż w Polsce, no ale jak islamiści i lewica niszczy żydowskie nagrobki to cisza, jak robi to prawica to wygodne polityczne paliwo.

    3. ‚to niby kto ma moralny tytuł do oceniania Polski’

      Tu nie chodzi tylko o przeszlosc, ale o to jaki klimat panuje OBECNIE w danym kraju. Rzad PiS mialby w tym konflikcie o wiele silniejsza pozycje gdyby nie wszystko to co sie dzialo w ciagu ostatnich 2 lat. Wypowiedzi Kaczynskiego o uchodzcach roznoszacych choroby, niszczenie trojpodzialu wladzy, przyzwolenie na uzywanie ksenofobicznego jezyka w przestrzeni publicznej, zrobienie z TVP tuby propagandowej rzadu, obojetnosc lub wrecz przychylnosc wobec marszu niepodleglosci wspolorganizowanego przez faszystow z ONR, sejm wychwalajacy NSZ (prasa wydawana przez te organizacje w czasie wojny przyjela zaglade Zydow z ledwie skrywana satysfakcja), konflikt z UE- to wszystko sprawia, ze Polska nie ma dzisiaj dobrej prasy na Zachodzie. Podejrzewam, ze im zacieklej nasi hiperpatrioci beda walczyc o ‚dobre imie Polski w swiecie, tym wizreunek Polski bedzie sie pogarszal. Pewnie chca dobrze, ale wyjdzie jak zwykle.

    4. Bardzo trafnie @Suomalainen pan to napisał, z jednym jednak zastrzeżeniem, gdy pisze pan na temat dyskusji o polskiej winie i o Jedwabnem. Dobrze by było, abyśmy rozmawiali o faktach i konkretnych sprawcach, a nie o narodowej winie. Mam nadzieje, że to był tylko taki niefortunny skrót myślowy. Bo mówienie o „polskiej winie”, to jak oskarżenie ogółu Polaków za rzeczywiste lub wyimaginowane czyny popełnione przez pojedynczego Polaka, ich grupę lub za czyny popełnione przez zupełnie kogoś innego. To jest zwyczajny antypolonizm i nad tym nie można przechodzić do porządku dziennego. Gdyby w tym, co napisałem zamiast słowa Polak wstawić Żyd otrzymalibyśmy wprost jedno z działań definiujących antysemityzm, jak to zapisano jeszcze w 2009 r. w ramach The International Holocaust Remembrance Alliance (IHRA)., a definicji do przyjęcia której państwa UE wezwał w zeszłym roku rezolucją Parlament Europejski. I to tak na marginesie panu pod rozwagę przedstawiam i serdecznie pozdrawiam

  16. Obstawiam, że prezes sobie poradzi – zakon toruński można przecież uspokoić legalizacją zabijania kobiet w ciąży w ofierze świętym zaśniadom groniastym. „Opozycja” nie piśnie, bo też lubi, jak kobiety umierają.

  17. Cała sytuacja z nowelizacją ustawy o IPN jest na rękę PiS. Jednoznacznie pokazuje, na czym polega aktualnie prowadzenie polityki historycznej i jakim sukcesem okazało się 25-letnie chowanie głowy w piasek i szukanie kolejnych osób do przeproszenia. Różne państwa i narody nie są przyjaciółmi. Mogą mieć co najwyżej wspólne interesy.

    1. Chyba jednak nie i w PiS mamy raczej szok, przerażenie tym co się stało, dwa PiS ma dziś problem ze środowiskami narodowymi, które będą go kopać od prawej, Brudziński dziś zablokował demonstrację narodowców pod ambasadą Izraela, ale wybór czasu na tą ustawę po reportażu TVN i wyczynach Czarneckiego pokazuje skalę głupoty PiS – to co więc boli to znowu fakt, że opozycja jest słaba nawet na poziomie krytyki, artykułowania pewnych rzeczy nie mówiąc już o kontr narracji.
      Wątpię by politycy PIS rozumieli i przewidzieli skalę reakcji Izraela, gdzie wydawało im się, że stosunki na poziomie rządowym są dobre, gdzie były liczne kontakty i nagle coś takiego… Cała polityka zagraniczna PiS to sen szaleńca i w tym wszystkim nie ma żadnego realnego celu.

      1. ‚Cała polityka zagraniczna PiS to sen szaleńca i w tym wszystkim nie ma żadnego realnego celu.’

        Niestety, dla większości wyborców liczy się polityka wewnętrzna, a politykę zagraniczną dostrzegają dopiero gdy jest już naprawdę bardzo źle. Niestety, ostatnie doniesienia pokazują że rząd ‚pójdzie w zaparte’ – a to oznacza kosę z USA… Cóż, dla PiSu polityka zagraniczna służy tylko polityce krajowej, czyli pokazywaniu że ‚nikomu nie oddamy ani guzika’.

  18. Sutowski rżnie głupa — aby tylko dowalić pisiorom (a jest za co) przytacza wypowiedzi jakiegoś prawackiego oszołoma z Izraela który pirdoli bez sensu o zamordowanych w czasie wojny babciach których zwłoki cudownie ożyły po przybyciu na świętą ziemię Izrael.
    Sutowski rżnie głupa 2 — autor doskonale zna brzmienie ustawy, zacytujmy: ” art. 55a – „kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu (…) współodpowiedzialność za zbrodnie III Rzeszy (…), będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech” – ustawa mówi wyrażnie kto „PRZYPISUJE NARODOWI LUB PAŃSTWU POLSKIEMU”, ustawodawca nie zabrania mówić czy pisać o szmalcowniku X czy Y, niemiecki system terroru w trakcie II wojny miał umocowanie prawne w instytucjach państwa więc mam pełne prawo mówić NIEMIECKIE OBOZY lub NIEMCY DOKONYWALI RZEZI W POLSCE I NA OKUPOWANYCH TERENACH, jakieś odmiany sqrwysyństwa które miały miejsce w Polsce były stricte „prywatne” gdyż nawet pan Sutowski winien być dumny z jednej rzeczy — Polska w trakcie II wojny jako jeden z nielicznych krajów nie skalała się zinstytucjonalizowaną kolaboracją.
    Przyznaj Sutowski, że rozumiesz treść ustawy ale dzień bez dogryzienia pisiorom to………………….
    Gdybyście jako lewica wytłumaczyli ludowi słuszność ustawy i ją poparli to wasze notowania może zaczęły by rosnąć a tak ciągle pokazujecie iż „polskość” was brzydzi — przedwojenna, patriotyczna lewica przewraca się w grobach widząc wasz „internacjonalistyczny” zachwyt bolszewią, żegnam.
    Lewicowiec starej daty.

    1. Narodowi lub państwu – państwo w czasie wojny jest z grubsza jasne, tzn. chodzi o Polskie Państwo Podziemne, na upartego rząd lubelski. Ale co to jest „przypisywanie narodowi”, to już prokurator będzie decydował – oczywiste, że nie chodzi o „cały naród”, bo takiej tezy nikt nie stawia. A zatem o jakąś jego część. Czy ci, co gonili do stodoły, mieli obywatelstwo II RP i mówili po polski to część narodu? Raczej tak. A więc o tym, czy to już podpada pod paragraf, autorzy książek i artykułów będą się dowiadywać z wezwania do sądu. I tyle. Wyjaśniam merytorycznie na użytek czytelników, bo kwestia jest ważna – użyte formy i insynuacje dyskwalifikują autora powyższego wpisu jako rozmówcę.

      1. Ma Pan rację – chłopi z Jedwabnego byli etnicznymi Polakami, częścią narodu polskiego. Jednak w ustawie jest sformułowanie cyt.: „Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność (…)”. To oznacza, że ewentualne nałożenie kary obwarowane jest dodatkowym warunkiem – autor publikacji musiałby skłamać.

        1. Nie skłamać, tylko powiedzieć coś wbrew obowiązującej w danym momencie oficjalnej wersji ustalonej przez IPN.

          1. Wbrew faktom ustalonym w wyniku badań, które zostały wyłączone z zakresu stosowania przepisów ustawy. Badania ustalające fakty równie dobrze może prowadzić np. instytut Yad Vashem. Nowelizacja ustawy nie jest zła, ale fatalnie wybrano jej czas – rocznica wyzwolenia Auschwitz, okres walki wyborczej w Izraelu, zbliżająca się 50 rocznica marca 68. Netanjahu słusznie może mieć pretensje do Kaczyńskiego, że ten dostarcza paliwa jego lewicowej opozycji w Izraelu. Można było z tym poczekać do wakacji – pies z kulawą nogą by się tą nowelizacją nie zainteresował.

          2. Jasne jasne, co to są badania, a co publicystyka ustali prokurator na podstawie rekomendacji kolegium IPN oraz Pani Profesor Krystyny Pawłowicz (że tak wrócę do stenogramu z posiedzenia KSiPC).

          3. A co do Izraela, to jego reakcja w zupełności nie dziwi, biorąc pod uwagę, że pojedyncze świadectwo trudno jest uznać za „badania naukowe”, więc jeśli ktoś wrzuci na bloga wykopaną z szuflady relację babci mówiącą, że Polacy byli gorsi od Niemców, to proces karny ma raczej murowany. Chociaż spodziewam się większego zaangażowania, gdy zamiast generycznych Polaków jednak jakieś nazwiska padną i będą zbliżone do nazwisk takich czy innych posłów.

        2. Jeśli sądzisz, że ustalenie, co jest stwierdzonym faktem, a co jest kłamstwem, jest zawsze tak proste i oczywiste, to jesteś historycznym, prawniczym i filozoficznym analfabetą.

      2. Szanowny panie,
        jeszcze ustawa nie działa, nie skierowano ani jednego wniosku o ukaranie, nie zapadł żaden wyrok, za to wszyscy perorują, co m o ż e się stać.
        Zapewniam pana, że nie istnieje ustawa, która nie zalega na słabości, które potem w sądzie wykorzystuje sprytny prawnik. Gdyby wszyscy tak żarliwie oczekiwali 100% precyzji, żadna ustawa nie mogłaby powstać i nie byłoby prawa w ogóle. Naród nie oznacza nic innego jak zbiorowość i proszę nie udawać,że nie jest pan wystarczająco inteligentny, aby tego nie rozumieć, a, dodatkowo, Z USTAWY doczytać się, że nie chodzi o każdego pojedynczego Polaka. Ja rozumiem, że mogą być trudności w przekładzie na angielski ( Polish nation? Polish people?) oraz w różnicach rozumienia tych terminów w jęz. polskich – czy hebrajskim. Ale pan takich dylematów mieć nie powinien.

        Reakcja Izraela wyraźnie wskazuję, że tam istnieje głębokie przekonanie o m a s o w y m. udziale Polaków zbrodni Zagłady. Podziela pan tę opinię? N i c pana w niej nie razi? Nie odczuwa pan choćby odrobiny dyskomfortu?

        Bo mleko się wylało: w powszechnej świadomości najważniejszego narratora pamięci o Zagładzie, jesteśmy narodem masowo współpracującymi z nazistami. Gdzie? W Polsce. Polacy w Polsce.
        Nasze wnuki będą nas przeklinać za naszą bezczynność, kiedy zacznie się im wmawiać,że to ich przodkowie opracowali i wykonali Holocaust.
        A może nie? Może będą w to wierzyć….

        W kilku gabinetach garstka zapaleńców dłubać się będzie w sążnistych tomiskach specjalistycznych dzieł, których nikt poza nimi nie czyta. Ale Zagłada nikogo już specjalnie nie interesuje, traktowana jest jako zamierzchła historia, o której wystarczy wiedzieć,że dawno, dawno temu Polacy wymordowali Żydów w polskich obozach śmierci. Nieprawdopodobne?

        A niechże DZIŚ przyjrzy się pan kulturze masowej i przejrzy parę statystyk …

    2. Jedwabne – stricte prywatne skurwysyństwo
      Radziłów – jw
      Wąsocz – jw
      Szczuczyn – jw
      Jasionówka – jw
      Rajgród – jw
      Goniądz – jw
      Trochę dużo tej „prywatności”, nie uważa pan?A przecież to tylko mały wycinek okupacyjnej rzeczywistości.

      1. I w tym „wycinku okupacyjnej rzeczywistości” też ludzi na mydło przerabiali?

    3. Raz, że definicje Narodu czy Państwa Polskiego są jedynie instrumentem politycznym. Dwa, że jest tam też napisane „lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni”, cokolwiek to znaczy. Trzy, że ledwie parę lat temu mieliśmy premiery takich filmów, jak „Pokłosie” czy „Nasi ojcowie nasze matki”. Każdy, kto chociaż trochę śledził te wydarzenia (a w Izraelu śledzili) zwyczajnie nie uwierzy w to, że „ustawodawca nie zabrania mówić czy pisać o szmalcowniku X czy Y”. Nawet, jeśli wszyscy przypniemy sobie idiotyczne uśmieszki i będziemy to w kółko powtarzać.

      Negacjonistyczna cenzura z lewicowej perspektywy nie jest jakoś szczególnie warta obrony, bo w przeciwieństwie do cenzury negacjonizmu ochrania sprawców, a nie ofiary.

    4. Jezeli rzeczywiscie jestes lewicowcem to chyba przez ostatnie 2 lata byles zahibernowany.

  19. Opozycja mądrzeje. Podoba mi się to. Nawet bardzo.

    1. „Polska w trakcie II wojny jako jeden z nielicznych krajów nie skalała się zinstytucjonalizowaną kolaboracją”
      Ty, ziomekp, a o uhonorowanej przez obecny Sejm Brygadzie Świętokrzyskiej to ty słyszał? Oj, pewnie nie słyszał…

      1. Rżniesz głupa czy naprawdę nie widzisz różnicy między zinstytucjonalizowanym sqrwysyństwem pod auspicjami państwa a jakąś chorą brygadą która działała samopas i poza strukturami AK? Czy w okupowanej Polsce mieliśmy marionetkowych władców chodzących na pasku Niemców? Czy regularne jednostki policyjno-wojskowe brały udział w pacyfikacjach, pilnowaniach obozów czy eksterminacjach dużych grup ludności? Znaj proporcje mocium panie………………….

        1. No widzisz ziomekp? Z wiedzą u ciebie krucho… a była też policja granatowa, co szkopom pomagała pejsatych łapać… A złość piękności szkodzi i faktów nie zmieni…

        2. ‚Czy w okupowanej Polsce mieliśmy marionetkowych władców chodzących na pasku Niemców?’

          A czy Niemcy chcieli miec tu takich marionetkowych wladcow? Polska to nie byla np. Norwegia czy nawet Slowacja- kraj slowianski, ale niewielki, ktory w dodatku zawdzieczal niepodleglosc Niemcom i nie mial z nimi zadnych konfliktow terytorialnych.

          1. „A czy Niemcy chcieli miec tu takich marionetkowych wladcow?”

            Nieeeee, skąd, Niemcy woleli tu mieć największy ruch oporu w Europie.

          2. Przeciez np. na Ukrainie wielu ludzi witalo wkraczajace wojska niemieckie jak wyzwolicieli. A Niemcy tego nie wykorzystali, bo na Wschodzie woleli byc brutalni niz zapewnic sobie przychylnosc miejscowej ludnosci lub chocby obojetnosc. To byla ‚zakrecona logika’ Adolfa.

        3. „…a jakąś chorą brygadą która działała samopas i poza strukturami AK? ” To dlaczego polski rząd i polski parlament, w tym opozycja, uważają, że należy oddać im hołd specjalną uchwałą?